Ścinać czy nie ścinać, oto jest pytanie!

Nad drastycznym cięciem włosów rozmyślałam od roku. Z jednej strony byłam pewna, że zrobię to już, teraz, zaraz, bo przecież boli mnie skóra głowy, są za ciężkie, za długie, potrzebują kilku godzin układania, żeby jakoś wyglądać, a z drugiej... było mi zwyczajnie szkoda. Długie włosy były ze mną od tylu lat, że nie wyobrażałam sobie zmiany. Dodatkowo, w ostatnich miesiącach sporo przytyłam, bo zmagam się z tarczycą i bałam się, że w krótkich włosach będę wyglądać jak rozciapany pomidor.

daj włos akcja

Czytaj dalej »

Najlepsza na świecie bezglutenowa tarta z owocami

O! Mąko kokosowa, gdzie byłaś całe moje życie! Pachniesz jak milion dolarów, nie masz glutenu i wychodzi z ciebie najlepsze bezglutenowe ciasto na świecie! A tak już na poważnie - bezglutenowa tarta była moją pierwszą próbą na wizytę przyjaciółki i wyszła nadzwyczaj udanie, mimo początkowych obaw. Zrobiłam dziś małą powtórkę, by potwierdzić, że to nie była kwestia przypadku i przepis naprawdę jest OK. Dlatego zapraszam na krótki, a treściwy (i pożywny) post!
bezglutenowa tarta
Czytaj dalej »

Co chciałabym dostać a co najprawdopodobniej kupię sobie sama?

Jesteśmy razem już tyle lat, że jasno ustaliliśmy - prezenty tylko na urodziny. W ten sposób możemy przeznaczyć większą sumę i kupić coś naprawdę fajnego, a nie rozdrabniać się na pierdoły. Plus, na litość boską, skąd brać pomysły na kilka prezentów w ciągu roku?!

prezenty na dzień kobiet
Czytaj dalej »

Jak pielęgnuję włosy? Kosmetyczny minimalizm LUTY 2016

W kwietniu mija 5 lat mojego włosomaniactwa. 5 lat! To strasznie długo... Przeszłam wiele etapów, z niektórych nie jestem dumna, jednak każdy mnie czegoś nauczył. Obecnie kieruję się włosowym minimalizmem. Też jestem w szoku, jak mało kosmetyków używam! Gdy przypomnę sobie moje włosowe początki, to... samych odżywek potrafiłam mieć 8 na raz (2012 rok)! Teraz wiem, że moje włosy nie lubią mnogości składników. Im mniej, tym lepiej, ale świadomie.

włosowy minimalizm

Czytaj dalej »

Hush Hush #1 - najfajniejsze konta na instagramie.

Uwielbiam Instagrama. U - wiel - biam. To żadna nowość, wiem, trąbię o tym na prawo i lewo. Co rusz w różnych miejscach pojawiają się posty o ulubionych instagramowych kontach. Lubię te wpisy, zawsze kogoś ciekawego można odkryć. Ale wpadłam na pomysł innego polecania. Posta z ulubieńcami na zupełnie innych zasadach...

Czytaj dalej »

10 kosmetyków, które znalazłam w lutowym SEPHORA BOX'ie - HOLLYWOOD BOX

SEPHORA BOX. STOP. JAK SIĘ ZAMAWIA. STOP. CZEMU MI SIĘ PODOBA. STOP. JAKIE KOSMETYKI ZNALAZŁAM. STOP. W SKRÓCIE. STOP. OBIECUJĘ, ŻE SIĘ POSTARAM. STOP. BEZ ODBIORU.
 sephora box zawartość

Czytaj dalej »

Jak pielęgnuję twarz? - Luty 2016

Pielęgnacja twarzy to proces, a podobne wpisy mają dla mnie dużą wartość z perspektywy czasu. Dlatego zapraszam Was dziś na skrócony post o niezbyt rozbudowanej pielęgnacji twarzy, która całkiem nieźle się u mnie sprawdza.
aktualna pielęgnacja twarzy
Czytaj dalej »

Jak w prosty sposób utrzymać porządek w damskiej torebce?

Jeśli patrzysz na ten tytuł z niedowierzaniem i Twoje brwi uniosły się aż po grzywkę, nie czytaj dalej. Jeśli uważasz te wszystkie żarty o czeluściach damskiej torebki za wymysł męskiej, szowinistycznej świni, nie czytaj dalej. Jeśli nigdy nie przydarzyło Ci się trafić na śrubokręt, szukając kluczy, nie czytaj dalej. Jeśli chcesz poznać prosty sposób na porządek w damskiej torebce, czytaj dalej.
porządek w torebce
Czytaj dalej »

Jak się sprawdził naturalny zestaw do pielęgnacji twarzy od Lulu&Boo?

Byłam naturalnym freakiem. Ekomaniakiem. Organicznym faszystą. Jednak po pewnym czasie zrozumiałam, że to nie ja, to nie moja droga. Kosmetyk musi być przede wszystkim skuteczny, dopiero potem naturalny. Nie na odwrót. Ale jeśli tak się złoży, że spełnia te dwa kryteria jednocześnie... Szał ciał! Dziś pod lupę wzięłam trzy naturalne kosmetyki do twarzy Lulu&Boo. Jak się sprawdziły jednym słowem?... Różnie.
lulu&boo

Czytaj dalej »

Krótkie ogłoszenie parafialne

Jak już wszyscy wiemy, jestem mistrzem html'a i ... niechcący usunęłam wszystkie obserwowane blogi! Dotarcie do Was po raz drugi to niezły wyczyn i zabierze mi na pewno kilka dni. Dlatego będę Wam bardzo wdzięczna, jeśli w komentarzu zostawicie namiar do siebie. Takie ułatwienie. Proszę <3

A jeśli już do Was dotarłam, to zostawcie namiar na Wasze ulubione blogi :-) Chętnie zaglądnę!

Czytaj dalej »

6 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Maroku

Tak, tydzień temu wróciłam z Maroka! Spełniłam jedno ze swoich największych podróżniczych marzeń - zawsze chciałam się tam wybrać. Siedem dni na innym kontynencie zaserwowało mi prawdziwy koktajl wrażeń. Przed wyjazdem niepokój związany z aktualnymi wydarzeniami w świecie, ale i wielkie podekscytowanie, bo przecież jadę do Maroka! Przerażenie rodziny, dzika radość, same nowości, zwiedzanie, kolory, zapachy, szum oceanu, targi, nachalność sprzedawców, owoce morza, kozy na drzewie... Byłam przygotowana na wiele, bo czytałam przewodniki, strony internetowe, oglądałam zdjęcia, jednak nie na wszystko... 6 rzeczy bardzo mnie zaskoczyło i to właśnie o nich chcę Wam dziś napisać.

wakacje w maroku

1. Poszła baba z pięknem na kompromis

Lubię robić zdjęcia, to nie tajemnica. Wychodzą różnie, bo fotografem nie jestem, ale robię, bo lubię i już. Zdjęcia z podróży są głównie dla rodziny, bo potem razem siadamy, a osoba, która wróciła, opowiada gdzie była i co widziała. Lubię to ♥

Ekscytacja faktem, że jestem w Maroku, sięgała zenitu. Mogę zrobić piękne, kolorowe zdjęcia, takie jak z przewodnika!, marzyłam. Minął dzień, jednak moje pragnienie cudownego zdjęcia nie zostało zaspokojone. Owszem, hotele są skończenie piękne. Ten żyrandol czy widok z okna zachwycają, nie da się ukryć. Jednak liczyłam na zdjęcie fragmentu miasta. Minął dzień drugi, trzeci i wciąż nic. Nagle mnie olśniło. Mojego wymarzonego zdjęcia nie będzie, bo jest ono tylko w mojej głowie. W Maroku piękno przeplata się z brzydotą. Urokliwe miejsca z cudowną mozaiką na ścianie, z kolorowymi kwiatami, doniczkami i lampami otoczone są kupką śmieci. Zabytkowy pałac odarty jest z mebli i wyposażenia, zostały same gołe, co prawda kolorowe, ale jednak tylko ściany. Magiczne portowe miasto z mnogością niebieskich łódek i wąskich uliczek zasiedlone jest przez bandy dzikich, wygłodniałych kotów. Tu nie ma nic idealnie pięknego. Brakuje doskonałości. Brakuje takiego typowego, europejskiego podejścia do zabytków. Gdy człowiek się w końcu z tym oswoi, urok i piękno tym bardziej biją po oczach. Bezczelnie.

2. Czarno-biały świat kontrastów

I wcale nie mam na myśli kolorów, bo kolorów to akurat nie brakowało. Pisząc czarno-biały, mam na myśli świat bez odcieni szarości. Tam nic nie było po środku. Jak bogactwo, to bijące po oczach. Jak bieda, to ściskająca za serce. Mijaliśmy rozpadające się, maleńkie lepianki na wysuszonej pustynnej ziemi, by zaraz zobaczyć ogromne, przepiękne rezydencje bogaczy, z nawodnionym ogródkiem, kolorowymi kwiatami i przepysznymi, gęstymi palmami  w ogrodzie. Po zwiedzaniu jednego z zabytków w Marakeszu, wchodzi się centralnie na udeptaną, gliniastą drogę. W centrum miasta co rusz spotyka się wozy, które ciągną osiołki. Na ulicy widzieliśmy wyobijanego Mercedesa W123 z lat 70 obok Porsche Cayenne GTS z 2015. I to nie były wyjątki, bo takie trafiają się wszędzie. Ich było mnóstwo, mnóstwo!

3. Czerwone, nie czerwone... jedziemy!

Skoro jesteśmy już przy samochodach... to cud, że żyjemy. Narzekałam na jazdę Włochów. W takim razie nie wiem nawet jakich słów użyć do opisu ruchu na drodze w Maroku! Co prawda, na każdym kroku stoi żandarmeria czy policjanci i przeprowadzają kontrole (nas zatrzymali dwa razy, jednak skupili się tylko i wyłącznie na szeregu potrzebnych dokumentów), jednak nie powstrzymuje to Marokańczyków przed nagminnym łamaniem przepisów. Dzięki Bogu, większość skrzyżowań, to ronda, w innym przypadku chyba by się wszyscy pozabijali. Pasy na drodze? A cóż to takiego. Na dwupasmówce Marokańczycy jadą w trzech rzędach. Zwężenie drogi do jednego pasa? Po co hamować, zobaczymy kto się nie złamie. Czerwone światło, nie czerwone... Na drodze największe przywileje mają samochody, piesi umykają, uskakują, odsuwają się. Są nieprzewidywalni, chaotyczni. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

4.  Jak się targować w Maroku? - sztuczki sprzedawców

Na marokańskich bazarach targowanie się to podstawa. Wszyscy o tym mówią, więc czemu jestem zaskoczona? Bo wierzcie mi, że teoretycznie nie da się tego zrozumieć. Dopiero przeżywając to w praktyce, dociera do nas, że to prawda. Souk, czyli bazar, przyciąga kolorami, zapachami, świecidełkami... nie mogłam sobie tego odmówić. Podczas pierwszych wizyt na targowisku sprzedawcy wyczuwali nasze zagubienie z prędkością światła i przystępowali do ataku. Wystarczyło przejść obok ich stoiska, a nie daj Boże zatrzymać się na sekundę, gdy już ktoś obok nas stoi, zakłada bransoletkę na rękę, chustę na głowę, podsuwa oliwkę do zjedzenia, ciągle przy tym coś mówiąc, machając rękami, pokrzykując... Jednym słowem, trudno się od nich opędzić. Mam zwyczaj (prawdopodobnie jak wszyscy z Was) odpowiadać na dzień dobry, cześć, hi, good morning, itd. Tylko tyle im trzeba. Czasem zaglądasz na stoisko, gdzie połowy rzeczy nie chciałabyś za darmo, a już trzymasz je w ręce. Nawet nie wiesz kiedy. Częstują Cię herbatą, po to byś poczuła się w obowiązku i coś u nich kupiła. Mówią po polsku, kochają Polskę, opowiadają o swojej rodzinie, oferują Ci best price, special price for you. To wszystko są ich sztuczki, na które nie wolno dać się złapać. Nawet, gdy serduszko podpowiada, że są tacy mili, tacy przyjacielscy. Po kilku wizytach na bazarze się na to uodporniliśmy i dopiero wtedy byliśmy w stanie coś kupić, targować się.

Ceny są zawyżone nawet pięciokrotnie. Żeby coś kupić, trzeba mieć mnóstwo czasu na targowanie się. Ta lampa, którą pokazywałam Wam na Instagramie, została wytargowana w pół godziny za jedna trzecią proponowanej ceny. Prawdopodobnie udałoby się kupić jeszcze taniej, ale ja już nie miałam siły go słuchać. Poważnie. Zostaliśmy wycałowani i wyściskani, obsypał mnie komplementami i już chciał nam wciskać kolejną rzecz. Uciekliśmy.

5. Ooo Polska! Kocham Polskę!

Nie dość, że rozpoznawali w nas Polaków na pierwszy rzut oka, to jeszcze bardzo wielu z Marokańczyków mówiło do nas po polsku. Pomijam Muhhamada, naszego przewodnika, który odwiedził Polskę, czy sprzedawcę w aptece w Marakeszu, który przeuroczo wymawiał system immunologiczny. Ale sprzedawcy na targu czy taksówkarze, a nawet ludzie mijający nas na ulicy zagadywali do nas po polsku. Wykrzykiwali, by pozdrowić Andrzeja Dudę, Magdę Gessler czy Roberta Makłowicza. Ja zostałam nazwana Shakirą i Lady Gagą ;-) Zaskakiwali nas na każdym kroku. Jestem pod wielkim wrażeniem ich zdolności do języków. Zwłaszcza, że sama próbowałam nauczyć się kilku słów po arabsku i nie poszło mi najlepiej. Zapamiętałam tylko salam alejkum jako powitanie, no i wiadomo, bakszysz - napiwek.

6. Wszechobecny cukier, biała śmierć!

Ileż oni słodzą! W Maroku ciastka mają w sobie chyba więcej cukru niż mąki! Najgorzej było z napojami. W typowo marokańskich restauracjach dostawaliśmy herbatę (w szklance, rzecz jasna) już posłodzoną chochlą cukru. Wiecie, co to oznaczało dla mnie? Nie słodzę herbaty już jakieś 10 lat! Wykręcało mi usta jak niektórym po cytrynie :D

***

Bardzo rzadko miałam przy sobie aparat, bo zwyczajnie przeszkadzał mi w zwiedzaniu. Dodatkowo, mieszkańcy Maroka nie są przychylnie nastawieni do fotografowania, co tym bardziej mnie peszyło. Dlatego zrobiłam jakiś 1% wszystkich zdjęć, które chciałam. Ale nie żałuję! Chłonęłam Maroko wszystkimi zmysłami. Mam nadzieję, że takie podsumowanie w punktach się Wam spodoba. Specjalnie nie relacjonowałam Wam mojej wycieczki krok po kroku, choć byłoby co opisywać. Ale gorąco polecam wakacje w Maroku, zwłaszcza w okresie zimowym (od 25 do 30 stopni!). Nie żałuję ani złotówki wydanej na ten wyjazd. Jakie zdjęcie podoba się Wam najbardziej? Bo mi zdecydowanie kozy na drzewie ♥

ciekawostki maroka
ciekawostki maroka
ciekawostkimaroka
ciekawostki maroka
ciekawostki w maroko
wakacje w maroku
ciekawostki maroka
wakacje w maroku
ciekawostki maroka ciekawostki maroka

wakacje w maroku
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

wakacje w maroku
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

ciekawostki maroka
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

ciekawostki maroka
wakacje w maroku
ciekawostki maroka ciekawostki maroka

ciekawostki maroka
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

ciekawostki maroka

ciekawostki maroka



ciekawostki maroka

ciekawostki maroka


ciekawostki maroka


-> Rzym i okolice w 5 dni

Czytaj dalej »
Szablon dopasowała Karolina Gie