Jak niechcący schudłam 12 kg - czyli kilka słów o migrenie.

Post z serii 'trochę pomarudzę na swój temat'. Chcę  kilka rzeczy wyjaśnić, bo dostałam pytania na maila czy jem tylko zdrowe dania i czy przypadkiem nie przesadzam z tą spiruliną, piciem oleju, itd... (swoją drogą dostaję pytania na maila, czuję się jak blogerka pełną gębą :D) 

1. Skąd się wzięła moja fascynacja zdrowym odżywianiem?                                
   
Otóż nie dlatego, że chciałam schudnąć. Nie dlatego, że miałam problemy z cerą. Nie dlatego, że chciałam mieć piękne włosy. Ale dlatego, że cierpię na migreny. Jeśli ktoś choć raz w życiu miał migrenę, wie, że jest się w stanie zrobić wszystko, żeby jej po raz drugi nie dostać. W ramach wyjaśnienia, migrena to nie zwykły ból głowy.


źródło

2. Jak wygląda moja migrena?                                                                                    

Nie będę podawać informacji teoretycznych, bo ile ludzi cierpiących na migrenę, tyle jej odmian. Każdy choruje inaczej. Opiszę Wam moje przypadłości ;-)
  • moja migrena trwa od 12 do 36 godzin,
  • poprzedzają ją:
 - zaburzenia widzenia (najpierw mroczki przed oczami, potem błyskawice, iskry i w ogóle dyskoteka, a na końcu połowę obrazu zupełnie nie widzę, jakbym straciła wzrok)
- zaburzenia koncentracji, 
- zaburzenia równowagi,
- drętwienie policzków, ust, ręki.
  • pulsujący ból jest na tyle silny, że nie pozwala normalnie funkcjonować, muszę zamknąć się w pokoju i najlepiej niech nikt do mnie nic nie mówi :P niemożliwością jest przebywanie w pracy, szkole, itd.
  • wymioty,
  • zupełny brak apetytu,
  • omdlenia,
  • światłowstręt, dzwiękowstręt i zapachowstręt (ogólnie wstręt do wszystkiego:D)

Migrena jest chorobą nieuleczalną. Istnieje mnóstwo lekarskich hipotez dot. migreny, niestety nikt tak na prawdę nie wynalazł na nią sposobu/leku. Wierzcie mi, sporo o niej wiem. Miałam wszelkie możliwe badania, byłam diagnozowania przez wielu lekarzy (głównie te zaburzenia widzenia były podstawą do niepokoju) i .... nic. Mam zdiagnozowaną migrenę z aurą i ogólnie trzeba radzić sobie samemu.

3. Moje zdrowe odżywianie. Co, jak i dlaczego?                                                       

Zaczęłam szukać niekonwencjonalnych sposobów na pozbycie się migreny. Trafiłam na informację dotyczące lekarza Maxa Gersona, który też cierpiał na migrenowe bóle głowy i wyleczył je za pomocą jedzenia. Późnij doczytałam, że terapią Gersona leczy się ludzi chorych na raka. Po oglądnięciu wielu filmików, przeczytaniu wielu artykułów i opinii, doszłam do wniosku, że to ma sens. 

Terapia Gersona -  w kilku słowach:

1. Trzeba oczyścić organizm z toksyn (wyeliminować mięso, sól, cukier, itd)
2. Należy uzupełnić dietę w witaminy (soki owocowe, nieprzetworzona żywność, surowe warzywa i owoce, zdrowe tłuszcze, itd.)

Nie chcę tu opisywać samej diety, której się mocno nie trzymam. Po prostu te informacje zainspirowały mnie do zmiany swojego odżywiania. Tu można znaleźć więcej informacji (klik). 

Najpiękniej odżywiałam się na wakacjach. Miałam własny ogródek na wyciągnięcie ręki, a tam całe bogactwo witamin! Moja dzienna dieta składała się z 70 do 80 % surowych warzyw i owoców

W ciągu miesiąca schudłam 12 kg, co w cale nie było moim głównym celem. Na początku, w ogóle tego nie zauważyłam, dopiero jak spodnie zaczęły spadać, to poszłam się zważyć. Osiągnęłam wagę o której marzyłam od jakiegoś czasu, choć nie miałam na tyle motywacji, żeby zabrać się za odchudzanie. Od 4 miesięcy, mimo że nie jem już tak zdrowo jak na wakacjach, nie przytyłam.

Ale co najważniejsze od 6 miesięcy nie miałam ani jednej migreny. Więc nawet jeśli olej lniany, spirulina, inne zdrowe przekąski nie działałyby na skórę, włosy i paznokcie, to i tak z nich nie zrezygnuję. Wierzę, że to działa :-)

Nie napisałam tego postu w oczekiwaniu na współczucie, bo każdy ma swoje przypadłości, a ja mam swoją migrenę. Chciałam tylko wyjaśnić, skąd moje wielkie zainteresowanie zdrowym odżywianiem :-)

Życzę wszystkim, żeby nikt nie miał tej 'przyjemności' zaznajomienia się z migreną.

Pozdrawiam,
Balbina. 

83 komentarze:

  1. Nigdy nie miałam migreny, ale wiem, co to potworne bóle głowy. Czasami miewam je po kilka dni pod rząd, łykam wtedy tabletki garściami. Mam tak po mamie, ona tak całe życie biedna funkcjonuje. Też mam wtedy zawroty głowy,czasami jest mi niedobrze, ale nie jest to coś tak potwornego jak migrena. Szczerze Ci współczuję takich doświadczeń, bo chyba naprawdę lepiej mieć ostre bóle żołądka, czy nóg, niż głowy (nasze najważniejsze centrum dowodzenia ;)). Chętnie sobie poczytam na temat tej diety, może i ja coś dla siebie uszczknę, może moje bóle trochę się oddalą (marzenie) a przy okazji zdrowiej będę się odżywiać. Powodzenia Ci życzę i oby to paskudztwo nigdy do Ciebie nie wróciło! Trzymaj się :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze centrum dowodzenia :D no ale tak, masz rację, bez sprawnej głowy nie można nic zrobić ani w szkole, ani w pracy, ani nigdzie indziej :-) Moje migreny też odziedziczyłam po mamie. Niestety, nie spotkałam się z żadną tabletką, która podziałałaby na migrenę. Dieta ciekawa, trzeba mieć wiele samozaparcia, żeby ją stosować :-) ja wybrałam tylko kilka informacji i zastosowałam u siebie. Nie byłabym w stanie trzymać się restrykcyjnie tej diety :-) Dziękuję! Tobie też życzę, żeby głowa nie bolała. Albo żeby bolała jak najrzadziej :-)

      Usuń
    2. Różnawe miewałam bóle wielu miejsc.Niemniej zawsze,ale to zawsze wolałam mieć jakikolwiek inny,byleby nie głowy. Przez niego jestem czasami wyłączona z życia i jak mam gorszy dzień, gdzie 1...2... tabletki nie pomagają. Jak tu wtedy funkcjonować? Jak szefowi wytłumaczyć enty raz,że to nie ściemnianie, czy na uczelni opuszczać ente zajęcia? Buziaki i pozdrowienia:)

      Usuń
    3. wiele ludzi tego nie rozumie, już nie raz się z tym spotkałam. szczególnie jak słyszą nazwę 'migrena' to myślą, że to tylko wymysł w żartach małżeńskich ;-) jak ktoś czegoś nie doświadczył i w dodatku nie ma za grosz empatii to nigdy nie zrozumie takich napadów bólu. Współczuję :*

      Usuń
  2. Dziadowska ta migrena :/ A jeśli chodzi o zrzucanie kg to ja mam podobnie, dla samej siebie zaczynam się po prostu zdrowiej odżywiać, bez żadnego parcia na gubienie kg, po jakimś czasie wchodzę na wagę a tam parę kg mniej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja kilka lat temu próbowałam diety odchudzające, męczyłam się strasznie a i tak nic z tego nie wychodziło :-) jak się robi coś dla zdrowia to widać efekty! :) i fajnie tak, po jakimś czasie stanąć na wagę, a tu taka niespodzianka :D

      Usuń
  3. Masakra, nie myślałam, że migrena ma aż tyle objawów - poza samym bólem głowy!!! To teraz sama sie zastanawiam czy nie zaczynam powoli na nią zapadać, bo sporo objawów od czasu do czasu mam;( tyle, że mnie przy tym głowa nie boli. Od ponad 2 mc staram sie zdrowo odżywiać, ale nie rezygnuje z pizzy czy słodyczy;) jem ich mniej. Staram się za to jak najwięcej owoców i soków 100% spożywać. Skłoniła mnie do tego, chęć poprawy stanu włosów i skóry. Jestem bardzo zadowolona z wyników i też zauważyłam, że troszeczkę schudłam i nie tyje;) choć to nie było moim celem;) Do tego mam wrażenie, że zaczynam sie uzależniać od tych pysznych owoców i soków;) także też polecam ;) jedyny minus taki, że na dłuższą metę, zwłaszcza w zimie, taka dieta nie jest tania;((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że istnieje coś takiego, jak odczuwanie tylko tej aury, bez bólu głowy. Aura to te wszystkie przypadłości przed migreną, zaburzenia widzenia... itd. Nie wiem co jest gorsze, czy ból, czy ta aura.

      Ja też nie rezygnuję z tych wszystkich wspaniałości, pizzy, słodkości itd. nie mam zamiaru się umartwiać :) no i przyznaję, soki uzależniają! uwielbiam przeróżnie kombinacje. Ale masz racje, w zimie to sporo kosztuje. Dlatego najłatwiej i bez wysiłku zdrowe odżywianie wychodzi mi w lecie. Teraz jest trudniej, bo po pierwsze nie chce mi się już tak bardzo, po drugie drogie to wszystko.

      Usuń
    2. To mi kiedyś zdiagnozowano samą aurę bez bólu głowy- miałam kiedyś tak, że miałam zawroty głowy, jakby uczucie nieważkości, do tego mdłości i odczuwałam dziwne zapachy w nosie. Zrobiono mi nawet rezonans, gdyż powinno się to tak samo diagnozować, jak regularną migrenę. Na szczęście nie było to jakoś bardzo kłopotliwe, a i od ponad 2 lat się nie powtórzyło ;).

      A i bardzo dobrze Cię rozumiem w kwestii zdrowego żywienia. Ja rok temu zapadłam na jakąś formę stanu zapalnego jelit, ogólnie w kilka miesięcy schudłam 25kg, bo jedzenie przelatywało przeze mnie nieprzetrawione. Wtedy bardzo uważnie zaczęłam dobierać to, co jem, zmieniłam wiele nawyków, ale i wprowadziłam wiele naturalnych suplementów (oczywiście nie wszystkie w jednym czasie). Czułam się lepiej, a i wyniki krwi mi się poprawiły.
      Oczywiście osoby, które nigdy na nic nie chorowały i dobrze się czują po byle jedzeniu, często mnie krytykują po co te oleje, roślinki, specjalne witaminy albo żebym sobie kupiła Centrum, bo w telewizji reklamują, że on na wszystko :(. Pocieszam się, że one tak mówią, bo podświadomie kompensują sobie tak fakt, że same o swoje zdrowie nie dbają ;).

      Pozdrawiam i dziękuję za życzenia na moim blogu :*

      Usuń
    3. Rezonans też miałam (a mam klaustrofobię na dodatek, myślałam, że umrę:D). Byle już nie wróciło, sama nie wiem czy czasem ta moja aura nie jesto gorsza od samego bólu.

      25 kg to strasznie dużo! współczuję!

      Dokładnie, ludzie się dziwią, po co to wszystko, większość się śmieje, bo nie rozumie. Nie jest łatwo robić rzeczy, które dla innych są dziwactwem. Całej swojej diety nie zmieniłam, czasem jem pizze, słodkości i nawet czasem mięso. Ale głównie staram się, żeby moja dieta opierała się na zdrowym jedzeniu. Opłaca się ;-)

      Usuń
    4. Ja przy rezonansie się panicznie bałam, że okaże się, że mam coś metalowego w ciele, nie ma to jak nieracjonalne lęki :)

      A, i moi bliscy też nie mogli zrozumieć, dlaczego się nie cieszę, że tyle schudłam, skoro zawsze chciałam schudnąć- tyle że schudnąć planowo 2 kg co miesiąc to co innego niż 25kg w 3-4 miesiące. Moja skóra wygląda teraz jak zdjęta z kobiety o 10 lat starszej :/
      A co do odstępstw od diety, to ja czasem nie mogę obejść się bez słodkości, ale powtarzam sobie,że dobre samopoczucie też jest ważne :P

      Usuń
    5. Ja się panicznie bałam, że nie zmyłam dokładnie makijażu oczu i oko mi wypłynie :D :D :D Też uważam, że samopoczucie jest najważniejsze, nie można nic na siłę. U mnie rzeczy na siłę się nie sprawdzają :-) dlatego staram się zdrowo jeść, ale świństewko czasem jakieś małe się przemyci :D

      Usuń
  4. Fatalna taka migrena. Za to ja mam taką paskudną przypadłość, że jak przez jakiś czas kilka dni, tygodni mam dużo stresu, ale takiego porządnego stresu to potem mam mdłości no i potem wiadomo jak to się kończy. U mnie jest to dziedziczne.

    Dobra jest taka dieta, bo nie dość że zdrowa, że Ci pomaga na migrenę to jeszcze schudłaś ;) Też chętnie przeczytam jak wygląda Twoja dieta. Chciałabym trochę schudnąć ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że sporo osób dziedziczy nieprzyjemne przypadłości :-) migrenę mam po mamie.

      Moja dieta wyglądała bardzo prosto :) 70 albo 80 % surowych warzyw albo owoców, większość prosto z ogróda, dużo orzechów, kiełki, duuużo wody, ziołowe herbatki. Teraz im zimniej tym gorzej się odżywiam, ale staram się pilnować i oprócz normalnego jedzenia jeść owoce i warzywa.

      Usuń
  5. Super, że udało Ci się poradzić z migreną :)
    Ja miałam takie ataki gdy byłam jeszcze w liceum, ale zdarzało mi się to raz na 2-3 miesiące, do dziś pamiętam, jakie to okropne ;/ Na szczęście przeszło z wyjazdem na studia, sama nie wiem, dlaczego. Mam nadzieję, że nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki, żeby nigdy Ci nie powróciła :)

      Usuń
  6. szczerze mówiąc ogromnie się cieszę, że nie cierpię na tę przypadłość. zwykły ból głowy doprowadza mnie do szału...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, życzę, żebyś nigdy nie musiała jej doświadczyć :)

      Usuń
  7. Widzę, że bardzo dużo osób cierpi na migrenę, cieszę się, że mnie nie dopadła. Ja bym leczyła migrenę farmakoterapią i pewnie nie szukałabym środków niekonwencjonalnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tylko był jakiś skuteczny lek na migrenę, na pewno nie szukałabym nic innego. Niestety, żaden lek na mnie nie działa, brałam różne :)

      Usuń
  8. Heh, nie zazdroszczę, ale cieszę się, że jest lepiej :)
    I mam motywację żeby zacząć zdrowo jeść! wiem, że to nie było celem, ale 12 kilo? Wow :) (jeśli czujesz się dobrze w swojej skórze, naturalnie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ważyłam za dużo zdecydowanie, ale nie miałam motywacji, żeby schudnąć. Migreny okazały się wystarczającą motywacją, żeby jeść zdrowo :-) teraz waga bardzo mi odpowiada, mam nadzieję, że już nigdy nie urośnie :)

      Usuń
  9. Na szczęście nie wiem tak na prawdę co to znaczy migrena. Właściwie to nawet zwyczajne bóle głowy mam baaardzo sporadycznie. Oczywiście coś za coś, bo chyba wszystkie możliwe bóle skoncetrowały się u mnie na tych miesiączkowych, do tego stopnia, że tylko kroplówka lub zastrzyk mogły mi pomóc. Więc, z zupełnie innej strony, ale wiem co znaczy być "wykluczonym" na jakiś dzień-dwa z życia i na prawdę nie dziwie się, że postanowiłaś działać na własną rękę, skoro nawet lekarze nie mogą Ci pomóc. Najważniejsze, że to skutkuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie coś za coś :-) współczuję. mam kilka znajomych z takim problemem i widzę jak to utrudnia życie. Na szczęscie u mnie miesiączka jest dość znośna.

      Usuń
  10. współczuję tych migren.... mam nadzieję, że już nie wróca nigdy ;)) masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciesze się, że już dobrze, chce schudnąć również, ale nie takim kosztem :)
    Zdrowie najważniejsze Balbinko :)
    Życzę więc dużoooooo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) dla mnei jedzenie warzyw i owoców nie jest aż tak wielkim poświęceniem :-) tylko muszę się pilnować, bo łątwiej zjeść kromkę z szynką jak człowiek się spieszy niż przyrządzać sałatkę.

      Usuń
  12. Ja też niestety mam migrenę po mamie i właśnie od kilku dni męczy mnie ból głowy, obawiam się, że pewnego dnia przyjdzie ten prawdziwy ból głowy:/ Moja migrena nie jest taka jak Twoja, współczuje Ci! Moja mama miewa problemy ze wzrokiem, dokładnie ma te same objawy. Ostatnio u nas cicho i spokojnie pod tym względem, ja swój najgorszy czas przeżywałam w liceum, teraz nie mogę pozwolić sobie na to, więc może jeszcze moja podświadomość mi z tym pomaga. Chętnie przeczytam o tym zdrowym odżywianiu, kiedyś dostałam listę od lekarki czego mam nie jeść bo wywołuje u mnie migrenę, ale niestety już jej nie mam ;c
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że podświadomość pomaga. Zresztą, niważne co pomaga, ważne, że nie ma migreny. Ja też dostałam listę, głównie tam był żółty ser i czekoada :D no ale nie zrezygnowałam z tych rzeczy na liście, tylko wzbogaciłam dietę warzywami i owocami. Na pewno nie raz będę pisać o jakiś zdrowych przekąskach :-) oby migreny nie powracały. Moja mama ma kilkudniowe, wygląda wtedy jak zombie. Ale za to znowu nie ma tych wszystkich objawów, tylko ból głowy.

      Usuń
  13. Mam migreny odkąd pamiętam, trwające 2-3 dni wyjęte z życia. Nie znalazłam sposobu na złagodzenie objawów, jedynym ratunkiem jest wyprzedzić i zanim się rozwinie wziąć tabletkę i to z tych bardzo mocnych. Ale i tak co 3-4 miesiące kończy się pogotowiem.
    Dlatego przeczytałam z uwagą, ale u mnie dieta też nie pomogła, a przez lata miałam możliwość testowania różnych. Powiem, że aż zazdroszczę, oddałabym wiele za jeden miesiąc spokoju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana serdecznie współczuję! Niestety u mnie żadna tabletka nie pomagała, żadna nawet najsilniejsza (za to efekty uboczne miałam takie, że hej!) moim jedynym najleoszym sposobem jest sen, jeśli tylko uda mi się zasnąć. Wiem, że oddałabyś wiele. Świetnie to rozumiem.

      Usuń
  14. Wspolczuje sama cierpie na migreny- wlasnie u mnie jest to ogromny, pulsujacy bol i pojawiaja sie wymioty i placz z bolu :/. Robie tak jak Marta biore tabl zanim sie rozwinie :/ bo pozniej czasami nic nie pomaga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mnie iestety żadna tabletka nie działa :(

      Usuń
    2. Ja czuje taki moment przed "atakiem" i jak wtedy wezme tabl to mi lepiej. Jednak rowniez ona teraz pojawia sie rzadziej... Tez zdrowiej jem, byc moze to od tego...Ostatnio taki silny atak mialam jadac do Lodzi. 4 tabl(te slabsze) nie pomogly. Myslalam, ze sie wykoncze :/
      Na mnie przewaznie dziala tylko ibuprofen w tej silniejszej dawce.

      Usuń
    3. P.s jest tego minus- moj zoladek zle znosi tabl. No i zawsze je musze miec przy sobie. Niestety ale przewaznie jesli zasypiam z bolem glowy to sie budze w jeszcze gorszym stanie :(... Dobrze, ze juz sa rzadziej- nie tak jak u Ciebie ale czuje ulge :)

      Usuń
    4. To najważniejsze, że są rzadziej, można jakoś funkcjonować. U mnie nie działa żadna tabletka, nic a nic, raz byłam taka zdesperowana, że zjadłam 6 ibuprofenów, a i tak nic nie pomogło (wiem, że totalna głupota, ale ten ból jest nie do wytrzymania!) Dostałam nawet jakieś tabletki, które się połyka przy epilepsji, podobno czasem pomagają na migreny, ale skutki uboczne mnie wykańczały, a i tak nie działały. Masakra, żaden lekarz mi nie pomógł ;-)

      Usuń
  15. Współczuję :(
    Sama nigdy nie miałam migreny (na szczęście)..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze i obyś nigdy nie musiała sprawdzić jak to jest ją mieć :*

      Usuń
  16. Właśnie jak zaczęłam czytac Twojego posta, od razu pomyślałam, że napiszę Ci o terapii Gersona, że przecież dzięki temu wyzdrowiał sam Gerson i żona dr'a Alberta Schweitzera (ona cierpiała właśnie na migreny i chyba na gruźlicę?). Zdrowe żywienie ma kolosalne znaczenie, ja też dowiedziałam się o tej terapii kiedy moja mama zachorowała na raka. Staram się jeśc zdrowo, jak najbardziej ekologicznie, ale oczywiście nie zawsze mi się to udaje. Ale i tak jest dobrze :) jak pomyślę jakim syfem się kiedyś żywiłam to dostaję ciarek :D jedzenie ekologiczne wcale nie musi byc drogie - wystarczy trochę czasu i energii poświęcic na dobre ekologiczne przepisy, ułożyc to tak, żeby było zdrowo i w miarę tanio. Nie jem np ekologicznych cytrusów (grejpfrut, pomarańcz, cytryna), ale jabłka już tak (wszystko co w cienkiej skórce jem eko - pomidory, marchew, pietruszka, seler, itp). Poza tym wolę zjeśc powiedzmy mniej, ale dobrej jakości (np 3-4 jajka ekologiczne w tygodniu w miejsce 6 'zwykłych' czy mały kawałek dobrego jakościowo sera w miejsce byle jakiego syfu). Super, że nie miałaś od tak długiego czasu żadnej migreny :) Myślę, że o zdrowym odżywianiu powinien pomyślec każdy - statysftyki zachorowań na raka mówią same za siebie (i właśnie nie miec na celu schudnięcia czy zadbania o cerę, włosy - po prostu zdrowie. Tylko tyle i aż tyle - a to 'promieniuje' i procentuje, na cały organizm :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, mam nadzieję, że z mamą wszystko w porządku... cięzko mi pisać takie rzeczy na blogu, ale rak jest dla mnie drażliwą sprawą. W ostatnich latach coraz więcej ludzi odchodzi... i to niespodziewanie...

      Dokładnie, też się staram, zmieniłam podejście do wielu rzeczy: jedzenia, kosmetyków, pielęgnacji. Oczywiście nie można być tak restrykcyjnym i pewnego dnia porzucić wszystko co znajome i zacząć całkiem od początku. Wprowadzam te zmiany powoli. Wolę być w zgodzie z rodziną i otoczeniem (które to niestety nie bardzo mnie rozumie ;)) niż wywrócić mój i ich świat do góry nogami. Dlatego czasem jem czekolady (czemu tak mi smakują?!) czasem zwykłe śmieciowe jedzenie, a czasem (bardzo rzadko) mięso. Ale chcę żeby podstawa mojej diety była zdrowa :-) najcudowniej jest w lecie, ogródek na wyciąnięcie ręki, wszytsko zdrowe i swoje, cud! :) teraz jest trudniej, mniej jem surowego jedzenia, ale się pilnuję i ciągle jest dobrze :-) zdrowie najważniejsze!

      Usuń
    2. Dokładnie, zdrowie jest najważniejsze :)) (o raku już nie piszę, bo i tak już straszy nas z każdej strony :( ). Swój ogródek to moje ciche marzenie, chciałabym kiedyś miec swoje poletko z ekologicznymi warzywami czy jakieś drzewko owocowe :D Co do otoczenia, to niestety ale całkowicie Cię rozumiem. I nie chodzi mi tylko o to, że ktoś (jakiś X) sam nie je ekologicznie - ma do tego prawo, jego sprawa, jego wybór, jego życie, zdrowie (nawet nie mam zamiaru wymądrzac się specjalnie czy agitowac, bo niby jakie mam prawo do tego, żeby kogoś pouczac?) - ale najgorsze jest to, że Ci ludzie, którzy źle się odżywiają dają rady np. mojej mamie, że jak to? ciasta nie je? zawsze jadła? Przecież ciasto, domowe, swojskie, takie zdrowe..? Tłumaczenie = jak grochem o ścianę. No głupota, inaczej tego nie nazwę i ta powszechna chęc udzielania porad innym... wiele podobnych perypetii miałyśmy, szkoda słów... Ja tez oczywiście od czasu do czasu się skuszę na pizzę czy bułkę z serem w uczelnianym bufecie, ale poźniej mam takie poczucie, że surowych, eko warzyw potrzebuję :D Porcja surówki, jakiś soczek i bilans wraca do normy :) no a eko kosmetyki - te same przyczyny właśnie + pasta do zębów bez fluoru ;)

      Miłego wieczoru :)

      Usuń
    3. Uwielbiam to uczucie, że potrzebuję czegoś surowego :D jak wypiję zielony szejk - od razu mi lepiej :) ale zdecydowanie jesteś bardziej zaawansowana w zdrowym jedzeniu, choć mam nadzieję, że powoli dojdę do takiego poziomu. Ale staram się to robić w 100% zgodzie z sobą i otoczeniem (głównie o rodzinę mi chodzi, bo obcy i ich podejście mnie mało interesuje :D) U mnie w domu może nie je się fatalnie, ale ciągle można by było ciut lepiej. Staram się to zmienić, powolutku, powolutku...
      Oj pastę do zębów bez fluoru to już od dawna używam, tyle się o tym naczytałam, że włosy się jeżą na głowie ;-)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    4. Bardzo dobrze właśnie takie zmiany wprowadzac stopniowo, powolutku ale do przodu :) ja też nie żywię się jak mnich tybetański (choc bardzo bym chciała tak o kaszy, zielonej herbacie, orzechach i warzywach ;)), zbyt bardzo lubię różne smaki - świeże pieczywo, makarony, ryby, sery... ale i tak nie jest źle, bilans musi byc jak najbardziej zdrowy, ale musi tez byc przyjemnośc jedzenia :D

      Usuń
  17. Oj współczuję ja narzekam na zwykły ból głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykłe bóle głowy też są męczące :) szczególnie, jeśli trzeba funkcjonować normalnie, w szkole czy w pracy.

      Usuń
  18. Ech, mam podobny problem, choć nie dotyczy on bólu głowy. Objawy są bardzo podobne co miesiąc :) Na szczęście u mnie krócej - rekordem była "febra", jak ją nazywam, trwająca 3 godziny; najdłużej męczyłam się ok 30-35 godzin. Kończy się wymiotami i prawie od razu jestem znów na nogach. Nie przyjmuję wtedy absolutnie żadnego pokarmu, ani płynów - wszystko ląduje z powrotem i znacznie to wydłuża czas trwania mordęgi, z dodatkowym bonusem w postaci torsji co chwilę. Nie ma mowy o połknięciu tabletki przeciwbólowej - od razu scena z egzorcysty.
    Podobnie jak Ty, jestem wtedy szczególnie wyczulona na dźwięk, światło, dotyk i zapachy - wszystko powoduje większy ból. Najlepszą metodą przetrwania jest po prostu zamknięcie się w pokoju i przeleżenie tego.
    Lekarze rozkładają ręce, niektórzy wyglądają jakby nie dowierzali, inni doradzają urodzenie dziecka, kolejni przepisują painkillery, a badania niczego nie wykazują.
    Ostatnio trafiłam na pewien trop - być może mój problem bierze się z powodu nadprodukcji prolaktyny, i rzeczywiście Castagnus pomógł na ok. 6-7 miesięcy. Byłam w tym czasie totalnie wolna od jakiegokolwiek bólu, ale już wszystko pomału wraca do normy, więc pewnie znów zacznę to brać.
    Nie twierdzę, że u Ciebie to też kwestia prolaktyny, ale może warto sobie porobić badania hormonalne? Tak dla rozrywki, hobby - bo lekarze i tak Ci nie pomogą.
    Trzymaj się ciepło i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie współczuję! faktycznie dziwne objawy. Febra czasami mnie dopada przed okresem. Ale nie jest to aż tak męczące jak Ty opisujesz. A co do badań, kochana, miałam wszystkie możliwe z każdej strony, przebadana jestem z góry do dołu :D Brałam różne świństwa, mocne i lekkie lekarstwa, tabletki przeciwbólowe, jeden lekarz przpisał mi nawet leki, które się bierze przy epilepsji, niektórym migrenowom podobno pomagają.... Mi niestety nie, za to skutki uboczne niesamowite.
      Jeśli chodzi o lekarzy, to też słabo w nie wierze. Dziękuję i powodzenia :-)

      Usuń
    2. Dobry lekarz to rzadkość, prędzej same się zdiagnozujemy niż na takiego trafimy, niestety.

      Mówisz, że dieta Ci pomogła? W wolnej chwili przejrzę Twojego bloga pod tym kątem, czy możesz mi wrzucić linki do postów, na które szczególnie powinnam zwrócić uwagę?
      Jestem wegetarianką i jem świadomie, ale chętnie dowiem się czegoś więcej.

      Usuń
    3. Wiesz, blog w sumie nie miał być jedzeniowy tylko bardziej kosmetyczno-pielęgnacyjny. Nie mam nic ciekawego do podsunięcia do przeczytania :) Zresztą moja wiedza na ten temat jest ciągle mała, ale kiedyś na pewno napiszę przykładowe jadłospisy, bo kilka osób mnie o to prosiło. Za to polecę Ci fantastyczny blog, który mnie inspirował. http://cudownediety.blogspot.com/ - Ania ma wielką widzę, z przyjemnością przeglądniesz jej posty, na pewno :-)

      Usuń
  19. Z chęcią przyjrzę się dokładnie tej diecie, ponieważ też często miewam migreny.. Od razu się kładę do łóżka i czekam na drugi dzień bo inaczej nie wygram z tym bólem.. Ciesze się, że Ty sobie jakoś pomogłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też się cieszę. Choć boję się, żeby nie wróciła. Współczuję migreny. Pozdrawiam :)

      Usuń
  20. Nie zazdroszczę Ci tych okrutnych dolegliwości, ale fajnie, że udało Ci się znaleźć przyjemne, pożyteczne i zarazem bardzo zdrowe rozwiązanie dla Twojej przypadłości. Z chęcią poczytam jakieś przykładowe menu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno kiedyś napiszę, bo już kilka osób prosiło :)

      Usuń
  21. ja na szczęscie nie miałam nigdy migreny, super że Tobie udało się znalezc jakiś dobry sposób na nią :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Super post, otworzyl mi oczy, ja tez miewam czeste bole glowy, i ten wstred do muzyki czy zapachow... Moze tez powinnam zadbac o swoja diete, tylko ja nie moge schudnac, bo akurat wolalabym przytyc ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, gdzieś czytałam, że takie odżywianie nie powoduje utraty kilogramów, po prostu reguluje wagę. Jak ktoś waży za dużo to chudnie, jak za mało to czasem tyje :-) w każdym razie nie chudnie dodatkowo :)

      Usuń
  23. wyróżniłam Twój blog w zabawie Liebster Blog:
    http://whatilovethemostinside.blogspot.com/2012/12/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję! :)

      Usuń
  24. Kochana, super blog:) Właśnie się zaczytuje... Moja Mama miała straszliwe migreny bardzo długo i skończyło się na tabletkach na nadciśnienie. Na szczęście pomogły, bo Mama co drugi dzień była zupełnie wyłączona z życia:(
    To super że zmiana diety Ci pomogła, ja też wierzę że to działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi milo :* To cudownie, że Twoja mama znalazła jakiś sposób na migreny. Moja mama też ma, niestety nic na nią nie działa.

      Usuń
  25. Oooj współczuję Ci bo także mam migrenę z aurą a przy malutkim dziecku którym cały czas trzeba się zajmować to jest po prostu straszne. Ani się położyć ani odpocząć i jeszcze słychać płaczów albo muzyki z zabawek. Ale na szczęście odkąd lekarka przepisała mi lek Divascan miewam migreny bardzo rzadko :) A jeśli już mam to biorę doraźnie Frimig. Ostatnio również okazało się, że moje migreny są spowodowane... witaminami :/ Nie mogę brać żadnych suplementów diety, witamin, niczego. Nie jem też tłustego mięsa bo pamiętam jak kiedyś trzy dni leżałam z migreną i wymiotami w łóżku po strasznie tłustym niedzielnym obiadku u mojej babci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nie wyobrażam sobie mieć migreny przy jakimś maleństwie. Po prostu fizycznie chybabym nie dała rady! Podziwiam! Frimig brałam, na mnie zupełnie nie działa, jak wszystkie tabletki niestety. Do głowy by mi nie przyszło, że migreny mogą być spowodowane witaminami. A że tłuste jedzonko, to tak też miałam ;-)

      Usuń
  26. Wiem jak migrena potrfi utruc zycie. Zawsze modle sie, zeby nie dostac jej np. w dzien egzaminu, bo wtedy bedzie po mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, co to znaczy. Mam tak samo. Dostałam migrenę w dzień licencjatu. Po prostu ciężko mi opisać te uczucia, które mną wtedy targały :D Ma-sa-kra! Mi się zaczyna od zaburzeń widzenia, jeszcze wtedy głowa nie boli, ale już wiem, że się zbliża. Zjadłam 6 ibuprofenów, nic nie pomogło. Na szczęście było to na kilka godzin przed licencjatem i przed samym egzaminem mi odpuściła. To była najkrótsza moja migrena w życiu, ale emocje były takie, że hoho!

      Usuń
  27. Twój wpis mnie bardzo zainteresował. Migrenowe bóle głowy mnie dobijają, najgorzej jak się trafi w środku tygodnia, gdy trzeba iść do pracy :(
    Muszę coś z tym zrobić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonuję się jak wiele ludzi dopada ta wstrętna migrena... współczuję.

      Usuń
  28. oj znam ten problem:-( też miałam kilka lat temu zdiagnozowaną migrenę z aurą.
    Jak mnie dopadnie to świat przestaje istnieć...drażni mnie wszystko każdy dzwięk, światło, zapachy, smaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ehhh widze, że na prawdę sporo osób boryka się z tym problemem.

      Usuń
  29. Powinnam się podpisać pod tym postem obiema rękami i nogami..u mnie migreny to były zawsze 1-2 dzień okresu i do tego dochodził rwący ból w krzyżu, i obkurczanine macicy, jak przy porodzie...

    Dieta Dąbrowskiej i surowa dieta mnie uleczyły, bo lekarzy miałam dość. Jest pewien specyfik, syrop robiony na receptę w aptece, fajna sprawa, ale szybko trzeba zwiększać dawki...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ten ból w krzyżu i obkurczanie macicy brzmią okropnie... mi ciężko było przetrzymać samą migrenę, współczuję. Podziwiam Twoją dietę, nie wiem czy kiedykolwiek osiągnę taki poziom :)) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  30. Jak to jest możliwe, schudnąć w ciągu miesiąca 12 kg?! Hmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem :) ale mój organizm widocznie tak musiał, odkąd straciłam te 12 kg i zmieniłam dietę nie przytyłam ani grama od 6 miesięcy :)

      Usuń
    2. Da się, ba,nawet w 12 dni. Wystarczy konsekwentnie odstawić pewne grupy pokarmów. I nie- nie ma po tym jojo. Jest za to całkiem znośna lekkość bytu i mnóstwo energii.

      Usuń
  31. tez mialam migreny z aurą i wszystkimi mozliwymi objawami nawet z zaburzeniami pamieci i mowy.. dostawałam jakies krople i jak wtedy mialam srednio co miesiac migrene to dotad od ostatniego ataku jakies 6 lat temu mam spokoj... jednak ciagle sie boje ze wroci..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mam już ponad pół roku, dla mnie to wielki sukces. Ale wiem, o czym mówisz, też ciągle się boję, że wróci. koszmar.

      Usuń
  32. Anonimowy23:20

    też nalezę do ludzi cierpiących na migrene, jestem uzależniony od środków przeciwbólowych ze składnikiem sumatripanum o nazwie frimig, cinie i smamigren, zdarza się, że biorę te środki przez cały tydzień dzień w dzień, ciężko po nich funkcjonować ale nie mam innej rady,m ciekawy jestem czy jest ktoś jeszcze uzależniony od tych środków przeciwbólowych,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście ja nie. Ale chyba potrafię zrozumieć, bo gdy dostałam trzy migreny pod rząd to myślałam, że umrę. Uzależniłabym się od wszystkiego, jeśli by dało mi tylko lekką nadzieję, na złagodzenie bólu.

      Usuń
  33. Kilka razy parę lat temu miałam takie trwające dobę zawroty głowy ze zbieraniem na wymioty. Nie mogłam patrzeć w dół nawet ani wykonywać szybkich ruchów. Obwiniałam mózg - ból przypominający wstrząs mózgu. A może to tylko była taka szatańska migrena. Na szczęście już dawno nie wracała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja miałam wstrząs mózgu, ale praktycznie nie bolało. Jedynie widziałam podwójnie i robiło mi się słabo. Za to migrena przy tym to coś strasznego. Nikomu nie życzę. Na szczęście już tyle czasu minęło, a ona nie wróciła :D

      Usuń
    2. Hmmm, to może te dwa zjawiska są ze sobą czasami powiązane. Może ta migrena to taki ból pourazowy mózgu, tylko pojawiający się wiele, wiele czasu później ? Ja miałam wypadek i rozbiłam sobie głowę mając 18 lat a około dwudziestki miałam pierwszy jednodniowy powidok o podobnym nasileniu. Trzeba by zapytać neurologa.

      Usuń
  34. Super, że sięgnęłaś po taką metodę. Medycyna nie radzi sobie praktycznie ze wszystkim, więc ja też nie szukałabym w niej ratunku. Najważniejsze, że istnieje jakiekolwiek rozwiązanie, będące w zasięgu rąk :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger