Tołpa dermo body cellulite - maska + peeling

Dzięki Malince mogę testować kolejne produkty, a są to maska i peeling antycellulitowy.


 Przyznaję, że się ucieszyłam z peelingu, bo już od daaawna nie używałam wersji gotowej ze sklepu, tylko moje kombinacje mielonej kawy. Cellulitu nie mam, ale sporo schudłam w trakcie wakacji i ujędrnienie skóry ud i pośladków byłoby mile widziane :-) Produkty opiszę razem, bo tak właśnie ich użyłam.


Tołpa dermo body cellulite peeling 3 w 1


Producent obiecuje, że peeling:
wspomaga eliminację cellulitu, silnie wygładza i odnawia skórę. Usuwa zrogowaciały naskórek na 3 sposoby: mechanicznie, enzymatycznie i za pomocą kwasów AHA. Eliminuje nierówności, modeluje i wysmukla ciało. Ujędrnia i uelastycznia skórę. Zwiększa wchłanianie i wzmacnia działanie innych kosmetyków antycellulitowych i pielęgnacyjnych.
 

małe wielkie składniki
borowina tołpa.®, kompleks kwasów owocowych AHA z passiflory, winogron i ananasa, enzym papaina, drobinki peelingujące


Tołpa dermo body cellulite modelująca maska 

Producent obiecuje, że maska: wspomaga eliminację cellulitu, wyszczupla i modeluje ciało. Redukuje nadmierne centymetry do - 1,5 cm. Wzmacnia strukturę i zwiększa spoistość skóry. Stymuluje eliminację toksyn i nadmiaru wody. Wysmukla sylwetkę. Odnawia, regeneruje i poprawia koloryt skóry. Przywraca sprężystość i ujędrnia. Maska wspomaga kuracje antycellulitowe, wyszczuplające i modelujące sylwetkę.kiedy skóra jest najbardziej chłonna. Zaraz po zastosowaniu optycznie wygładza, ujędrnia i wysmukla sylwetkę.

małe wielkie składniki
borowina tołpa.® 70 %, krzemionka


                                       Moja opinia:                                        

1. To mój pierwszy kontakt z tą firmą. Kilka razy trzymałam ich kosmetyki w ręce, ale nigdy nie wrzuciłam do koszyka, bo zawsze denerwowały mnie parabeny w składzie. Ale cieszę się, że mogłam je przetestować :-)

2. Opakowanie:
 Nie przepadam za produktami w saszetkach, ale te są wyjątkowo wygodne. Łatwo je otworzyłam, nic się nie wylewa, wszystko było w porządku pod względem opakowania.

3. Zapach:
 Peeling moim zdaniem troszkę śmierdzi, przypomina mi zapach skoncentrowanej farby do włosów. Maska natomiast pachnie delikatnie, ledwo wyczuwalnie i przyjemnie.

4. Wydajność:
Produktu w saszetce jest na tyle dużo, że spokojnie starczyło mi na dwa użycia.

5. Cena:
waha się od 7 do 8 zł

6. Składy:



Po lewej mamy skład maski, przyznaję, że mi się on dość podoba. Na pierwszym miejscu mamy borowinę, czyli jest jej na prawdę dużo, potem glicerynę, krzemionkę, zapach i konserwanty (szkoda, że są parabeny). 

Natomiast skład peelingu niczym mnie nie zachwycił. Dużo dobroci jest po zapachu, czyli w ilościach na prawdę znikomych.

7. Konsystencja:



Peeling - gęsty, łatwo się rozprowadza, delikatne drobinki, wydajny.

Maska - gęsta, zbita czarna papka jak widać na zdjęciu. Bardzo mi się podoba :-D łatwo się rozprowadza, ale nie spływa.

8. Użycie i efekty:
Peeling jest dla mnie zbyt słabym zdzierakiem. Przyzwyczajona do kawy, cukru, a ostatnio nawet maku (:D) takie drobinki są dla mnie praktycznie niewyczuwalne. Niestety, na jego temat nie mam nic do powiedzenia.

Natomiast maska bardzo mi się spodobała. Przyjemnie się ją aplikuję, a po użyciu czuć wygładzenie i lekkie napięcie skóry.

9. Czy kupię ponownie:
Peelingu na pewno nie. Jestem wierna swoim domowym kombinacjom i na prawdę peeling gotowy musiałby mnie zachwycić, żebym mogła go docenić. 

Za to maska będzie u mnie gościć od czasu do czasu. Gdyby nie byłoby w niej parabenów gościłaby u mnie częściej.



Jeszcze mały dopisek z opakowań tych produktów:

PS. przechodząc koło restauracji typu fast food udawaj, że ich nie widzisz.

22 komentarze:

  1. już któryś raz czytam pozytywne opinie o działaniu borowiny na ciało- chyba wreszcie się skuszę zamówić pół kilowy kubełek borowiny z dozu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja podczas wakacji moczyłam się w basenach borowinowych :D

      Usuń
  2. Ja także jeszcze nie miałam okazji używać niczego z tej firmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska mnie pozytywnie zaskoczyła, tylko żałuję, że są tam takie a nie inne konserwanty.

      Usuń
  3. A ja właśnie lubię takie zdzieraki jak ten peeling, kawa czy sól są dla mnie zdecydowanie za ostre ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja proponuję zmielić kawę młynkiem dość długo, wtedy jest taka przyjemna w użyciu :)) a po dodaniu zmielonego siemienia lnianego jest już całkiem delikatna :)

      Usuń
  4. maska brzmi zachęcająco :)
    a o peelingu z maku pierwszy raz słyszę, chętnie przeczytałabym posta na ten temat :) czy różni się mocno w działaniu od kawowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. post o domowym peelingu już mi się tworzy w głowie od pewnego czasu :D ale szczerze mówiąc ten makowy mi się średnio podoba, zdecydowanie wolę z kawy.

      Usuń
  5. Nie lubię zbyt ostrych peelingów, więc ten pewnie by mi odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
  6. zastanawiałam się nad nimi i chyba raz wypróbuję chociaż peeling ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ha ha, dopisek mnie rozwalił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się strasznie spodobał :D

      Usuń
  8. Najbardziej lubię te dopiski na kosmetykach tołpy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy raz je dopiero widzę :))

      Usuń
  9. hahaha dopisek genialny:)
    na razie tez nie potrzebuję takich kosmetykó

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście, mam nadzieję, że jeszcze długo nie będziemy potrzebować :))

      Usuń
  10. Maska jest interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie te konserwanty to sięgałabym po nią częściej :))

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger