HIT GRUDNIA - Wardi Shan szampon wzmacniający cebulki włosowe - RECENZJA

  
Witajcie w Nowym Roku 2013 :)


Odkąd jestem włosomaniaczką, moje podejście do szamponów było jdenoznaczne - ma dobrze umyć, nie podrażnić, nie zaszkodzić. Tyle. Natomiast od dwóch miesięcy zaobserwowałam u siebie nasilone wypadanie włosów. Przystępując do ataku zaopatrzyłam się w prawdziwy arsenał: wcierki, maski, sok z pokrzywy oraz w szampon. Dziś recenzja tego ostatniego.




Szampon wzmacniający cebulki włosowe - Wardi Shan






Według producenta:




Dostępność:
Mydlarnia u Franciszka

Cena:
39 zł za 250 ml

Opakowanie:
Bardzo wygodne w użyciu. Papier nie zmywa się, nie zabrudza, ani nie nasiąka wodą, czego bardzo nie lubię. Zamyka się szczelnie, nie nabiera wody. Jedynym minusem jest to, że nie widać zużycia.


Skład:

Nie podoba mi się tłumaczenie oryginalnego składu. Wg mnie jest to raczej: oliwa z oliwek, mirt, olej laurowy, aloes, czarny kmin, dwa środki myjące, konserwant, zapach, woda. Środki myjące mi się nie podobają, ale są daleko w składzie. No i paraben. Nie lubię ich. Jeśli ktoś zna się na składach, proszę, niech zerknie na ten oryginalny. Zgadzacie się z moim tłumaczeniem czy coś zmienicie?

Wydajność:
Po dwóch miesiącach zostało mi jeszcze 1/3 opakowania (stwierdzam po wadze opakowania;)). Używałam tylko tego szamponu przez dwa miesiące, odstawiłam Hipp'a i Barwę. Myłam włosy codziennie, co dwa albo trzy dni. Na prawdę ciężko stwierdzić jednoznacznie, bo czasem wytrzymują długo świeże a czasem muszę je umyć już następnego dnia. Uważam, że szampon jest wydajny.

Konsystencja:
Nie za gęsta, nie za rzadka. W sam raz.

Zapach:
Ziołowo-słodki. Mi się bardzo podoba.

W trakcie użycia:
Bardzo przyjemnie się nim myje włosy, łatwo się pieni, nie plącze.

Efekty:
No i teraz najważniejsza, przynajmniej dla mnie, część każdej recenzji. Szampon nie powoduje plątania włosów, nie wysusza. Był jednym z czynników, które zahamowały mi wypadanie włosów, na prawdę! Myślę, że ten szampon i sok z pokrzywy najbardziej się do tego przyczyniły. Nie wiem jak to możliwe, nigdy nie wierzyłam w szampony, przecież tak krótko są na skórze głowy. Po użyciu tego szamponu mam śliskie, nawilżone(!) włosy. Kilka razy spieszyłam się, nie nakładałam na włosy nic ani przed, ani po myciu, tylko szampon, spłukiwanie i kropla olejku. Nie przesuszył mi włosów. Nawet najdelikatniejsze szampony w taki sposób wywołują u mnie przesusz.

Podsumowując:
Jestem bardzo zadowolona z efektów. Gdyby nie skład i cena otrzymałby szóstkę :) niestety, jest drogi jak na szampon, do końca stycznia pewnie go skończę i zrobię sobie od niego przerwę. Poza tym ten skład mi się nie podoba. A dokładniej końcówka składu, bo początek jest cudny! Nie tylko paraben i te środki myjące, ale sam fakt, że ktoś go tak przetłumaczył. Jeszcze raz proszę, jeśli zaglądnie tu ktoś znający się na składach niech zerknie okiem czy dobrze przetłumaczyłam.

Mam nadzieję, że spędziłyście cudownego Sylwestra :-) 
Pozdrawiam
Balbina Ogryzek

52 komentarze:

  1. Muszę się nim zainteresować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak u mnie z wypadaniem włosów najlepiej poradziły sobie drożdże, mało tego jak przestałam je pić przez święta, z powrotem włosy zaczęły wypadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam ochotę zrobić do nich przymiarkę, ale boję się smaku...

      Usuń
  3. Jak dla mnie skład jest ok. Krótki i na temat, ale faktycznie trochę drogi jak na szampon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, gdyby nie ta cena podobałby mi się bardziej :)

      Usuń
  4. hmm, w sumie nigdy się z nim nie spotkałam. ale z drugiej strony nie dziwię się patrząc na cenę. :)
    pozdrawiam serdecznie. :)


    Na moim blogu zorganizowałam konkurs wraz ze sklepem Partnersa, może zechcesz sprawić sobie prezent i weźmiesz udział? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na moje oko to jest dobrze przetłumaczone ;) Raczej się nie zainteresuję tym specyfikiem - nie przepadam za parabenami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też staram się ich unikać.

      Usuń
  6. Nie znam się ale ostatnio sparzyłam się na szamponach z pokrzywą :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo pokrzywa parzy :D a tak serio, to ciekawe czemu. Używałam barwy pokrzywowej wiele razy i moje włosy ją bardzo lubiły. Jestem ciekawa co się stało, przesuszyła Cię?

      Usuń
  7. Wydaje się w porządku, dobrze by nie plątał czy za bardzo śmierdział. Pozdrawiam, Blogging Novi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapach mi się bardzo podoba, cena już mniej :))

      Usuń
  8. No to zainteresowałaś szamponem

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie by się przydał, bo włosy mam wysuszone jak siano :(

    Ale ta cena , hm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, odstrasza. ale szczerze mówiąc, cieszę się, że przetestowałam. Wiem, że dobry i przy nadwyżce pieniędzy (kiedyś na pewno jakaś będzie:D) go kupię.

      Usuń
  10. Zainteresował mnie, ale ciut drogi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, dlatego teraz robię przerwę od niego. kupiłam go pod wpływem desperacji przez wypadające włosy :D

      Usuń
  11. Twój skład jest ok :) Muszę przyznać, że zainteresował mnie ten szampon :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ekspertem nie jestem, ale Twoja wersja składu wydaje mi się dobra :) Szkoda, że cena troszkę wysoka, jednak nie można mieć wszystkiego :P
    I najlepszego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze, że działa, minus za paraben, no i cena.
    P.S. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie słyszałam o tym szamponie, ale tak go opisałaś, że już go pragne! Szczególnie, że nawilża! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mi się w nim właśnie bardzo podoba:)

      Usuń
  15. Pierwszy raz go widzę. Faktycznie dziwne tłumaczenie składu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. a jaki sok z pokrzywy?
    stosowany zewnętrznie czy wewnętrznie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zewnętrznie i wewnętrznie :) jako wcierka we włosy i piłam go również.

      pisałam o nim tutaj: http://balbinaogryzek.blogspot.com/2012/11/aktualna-suplementacja-wiesioek-tran.html

      Usuń
    2. dziękuję :)

      jako wcierka może być interesujący. Rozcieńczasz go jakoś ? Czy wlewasz bezpośrednio na skalp np 5 ml ? :)

      Muszę najpierw zrobić porządne denko (to moje postanowienie noworoczne), bo był czas, że miałam 11 odżywek,14 olejów, 7 szamponów i 3 wcierki + ampułki, zioła do pułkanek i półprodukty... błędy początkowej włosomaniaczki... :D ale teraz pracuję nad intensywnym denkiem :)

      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
    3. ha, ja do tej pory zużywam te straszne ilości kosmetyków, które kupiłam kilka miesięcy temu... więc wiem jak to jest :) ale teraz się pilnuję:))

      niczym nie rozcieńczałam, pokrzywa mnie nie podrażnia, nie wysusza, wszytsko było w porządku :)) moje włosy na długości nie polubiły pokrzywy, ale skóra jak najbradziej :))

      Usuń
  17. coś dla wrażlwej skóry głowy:) jestem zainteresowana jak najbardziej:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Najważniejsze, że pomógł z wypadaniem. Ja myślę, że po tego typu lecznicze kosmetyki należy sięgać, gdy pojawia się problem, ponieważ stosowane przez wiele tygodni mogą przyzwyczaić skórę głowy i stracić swoje właściwości lecznicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam. całą butelkę skończę po trzech miesiącach używania więc i tak dość długo :))

      Usuń
  19. jak na taką pojemność to faktycznie troche kosztuje. ale jak jest wydajny to się wyrównuje :):P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydajny jest moim zdaniem bardzo i efekty zadowalające :))

      Usuń
    2. Anonimowy08:27

      witam serdecznie znalazalm Twoj blok na ktorym piszesz o szamponie wardi shan z mydlarni w zwiazku z tym mam pytanie jaki kolor ma szampon czyli jaka barwe bo kiedys zakupilam i byl przezroczysty a teraz zakupilam ponownie i jest koloru brunatnego? pozdrawiam i licze na szybka odpowiedz.

      Usuń
  20. Anonimowy08:28

    witam serdecznie znalazalm Twoj blok na ktorym piszesz o szamponie wardi shan z mydlarni w zwiazku z tym mam pytanie jaki kolor ma szampon czyli jaka barwe bo kiedys zakupilam i byl przezroczysty a teraz zakupilam ponownie i jest koloru brunatnego? pozdrawiam i licze na szybka odpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Cię przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale ostatnio miałam mały zawrót głowy. Mój wardi shan był przezroczysty. A może kupiłaś z jakimś dodatkiem, np glinki? bo chyba są różne wersje. A jak nie to idź do Mydlarni, niech się wytłumaczą. Jestem bardzo ciekawa jak to załatwiłaś. Napisz proszę :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  21. Aktualna seria szamponu dostępna w mydlarni u Franciszka ma bardzo przyjazny skład :-) bez parabenów i SLES-u :-) Mam nadzieję że już tak zostanie, przygarnęłam go wczoraj z Mydlarni i zaczęłam testowanie :-) Puki co jestem zadowolona :-) Świetny skład, już widzę że będzie wydajny, no i ma bardzo przyjemny ziołowy zapach :-) A tutaj zdjęcie aktualnego składu szamponu: https://www.facebook.com/#!/mydlarniaufranciszka/photos/a.810659698963972.1073742143.202408393122442/810659965630612/?type=3&theater

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za informacje, na pewno kupię! :)

      Usuń
  22. Anonimowy11:49

    Witam:)) przy okazji poszukiwań informacji o szamponie Wardi Shan wpadłam na poniższy blog. Szampon poleciła mi kosmetyczka, gdyż mam straszny problem z włosami. Nie dość, że są cieniuteńkie, to jeszcze wypadają i niestety bardzo się przerzedziły:( prawdopodobnie spowodowane jest to moimi problemami z tarczycą, ale przecież muszę jakoś się ratować... Czego już nie było.. odżywki, szampony, czarna rzepa, pokrzywa, płukanki, ampułki, maseczki (nafta, żółtka i olejek rycynowy), nawet zabiegi mezoterapii i nic;( jutro więc ruszam na poszukiwania Mydlarni.. Trzymajcie za mnie kciuki ;-*

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy15:51

    Mam ten szampon i mi odpowiada - mam jeszcze przeciwłupieżowy. Ale szampon (prócz ceny) dla mnie ma minus za plątanie włosów i trudności z rozczesywaniem zaraz po umyciu, czego nie mam jak używam np. Nieva. Ale da się przeżyć. osobiście polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie plątał z tego co pamiętam :-) Dawno go już nie miałam, Twój komentarz mi przypomniał o nim :D

      Usuń
  24. Anonimowy14:55

    Nie znam sie na składach chemicznych ale aplikacja emanująca kody kreskowe wzbudziła moja wątpliwość do tego szamponu a mianowicie składy: sodium Laureth sulfate, methylparaben, propylparaben oraz substancja rakotwórcza cocamide DEA. Tak aplikacja zeskanowałam te pozycje jako szkodliwe. Nie wiem tez dlaczego nie sa przetłumaczone akurat te pozycje. Moze ktos wypowie sie na ten temat?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger