Nieproszony gość....

Już miałam włączyć komputer i napisać nową notkę. Już byłam blisko. Jeszcze tylko podleję kwiaty na balkonie - pomyślałam. Spokojnie nalałam wody do konewki, idę. A tu na moich oczach wielkie czarne kocisko czai się na przerażone pisklę....

 Że też ja zawsze trafiam na takie przerażone małe latające cudaki. Ostatnio ratowałam nietoperza ;-)


No i co ja mam z tym fantem zrobić? Możliwe, że wypadło z gniazda. Możliwe, że rodzice wyrzucili je by nabrało samodzielności. Ale jak ma nabrać samodzielności, gdy dookoła kręcą się koty? A to za małe jest, by prosto ustać na powykręcanych, śmiesznych łapkach, nie mówiąc o lataniu. Chyba przez kilka dni zostanie u mnie. Boję się trochę, żeby nie zdechło. Coś czuję, że za chwilę będę ptasią mamą i będziemy uczyć się latać :D

Wytłumaczyłam się, więc idę przygotować mu jakiś obiadek.

Myślicie, że to wróbel?

Przytrafiają Wam się podobne sytuacje? Bo mnie rodzina nie chce wypuszczać z domu, mówią, że zawsze coś przyniosę;-)

Miłego dnia,
Balbina.

50 komentarzy:

  1. Ja też ostatnio znalazłam małego bezbronnego ptaszka, wypadł z gniazda... ale już było za późno;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki malutek ^^
    nie mam pojęcia co to za ptaszek..
    niech się zdrowo chowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to uratowałaś maluchowi życie i wygląda na to, że faktycznie będziesz ptasią mamą :) Dobrze, że akurat wyszłaś na balkon bo szkoda takiej biednej ptaszyny. Nie mam pojęcia jaki to gatunek, ale też bym się zaopiekowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj co za biedactwo ,a Ty masz dobre serduszko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie maleństwo:) Jak mój piesek był mały to często miałam z mamą takich gości, bo bawił się w polowanie. Wtedy wsadzałyśmy takiego maluszka do koszyczka(takiego w którym święci się pokarmy:)) i "wychowywałyśmy" do czasu aż troszkę podrośnie. Jak już umiał latać to wracał do swojego środowiska. Tylko my miałyśmy o tyle prostszą sprawę, że jaskółki miały gniazdo na naszym domku, więc wiadomo było gdzie mieszka ta sierotka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super :) a czym go będziesz karmić? Chyba musisz trochę robaków wykopać w ogródku :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejku jakie maleństwo , Kochana jak ty je wykarmisz i się nim zaopiekujesz ?! mam nadzieje ,że da sobie rade :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie maleństwo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie maleństwo potrzebuje ciepła - dobrze by było wyściełać mu jakieś pudełeczko, włożyć pisklę do skarpetki. Oczywiście tak, żeby łepek wystawał:) Gniazdko można docieplać zwykłą lampką (grunt, żeby żarówka była mleczna, niezbyt mocna) postawioną w odległości ok 20 cm i skierowaną lekko na bok, ale wtedy konieczne jest osłonięcie maleństwa materiałem i kubeczek z wodą postawiony przy pudełku (nawilżanie potwietrza). Jeśli dyszy - za ciepło. Pojenie strzykawą (woda niskozmineralizowana lub źródlana, świeża) po kropelce, karmienie malutkimi porcjami jajka ugotowanego na twardo lub twarogu, żadnych wędlin, żółtego sera ani mleka. Mam nadzieję, że ładnie podrośnie i będzie zdrowe!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, zapomniałam - to wróbelek:)

      Usuń
  10. Anonimowy12:25

    Cudowny, mały ptaszek. Kocham ptaki. Proszę dbaj o niego. Kiedyś uratowałam życie dorosłemu gołąbkowi. Był przemarznięty. Był mróz-grudzień. Wzięłam go na noc do domu. Bał się, ale w domu jaki był żywy...:) Jak wyzdrowiał, to jeszcze siedział na naszym balkonie :) Później odleciał. Dwóm dorosłym wróbelkom uratowałam życie. Nie widziały, że kot skradał się do nich. Ptaszki uciekły a kota mocno pogoniłam...To był dziki kot. Mama uratowała życie krukowi i gołębiowi. Też były już dorosłe. A ja miałam niesamowitego kanarka. Tak kochanego, że muszę o nim napisać. Nie zachowywał się, jak ptak, ale jak człowiek. Spał z nami, wypoczywał z nami, bawił się z nami, jadł z nami obiady, witał nas. Wystarczyło go zawołać: "Wojtuś, chodź!" i już był zawsze na nas :) Mogłabym tak długo o nim pisać. Serce mi pęka, bo odszedł, a ja nie mogłam go już uratować. Bardzo zachorował. Nie pogodzę się z Jego odejściem. Kasia z poczty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super Kasiu, że tak dbasz o ptaki :)

      Usuń
  11. kup mu z zoologicznym robaczki ;))
    piszesz ze ostatnio nietoperz teraz (chyba to) wrobelek
    ciekawe co nastepne?? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z robaczkami nie trzeba się spieszyć, jajko na twardo (w proporcji białko:żółtko 2:1) jest dobrym źródłem białka i mikroelementów na start:)

      Usuń
  12. ojejku, jakie bezbronne maleństwo. nie miałabym pojęcia, jak się nim zająć...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana medal dla ciebie:):):) To wróbelek:):) Niestety nie wiem czym się karmi takie maleństwa....Trzymam kciuki za małego:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm... ja również często mam takie sytuacje, bo wokół domu pełno drzew i mnóstwo ptaków lubi tam sie gnieździć... Ale najczęściej trafiam już na martwe :(
    Ale podobnie jak Ty, od małego co się dało do domu znosiłam :) żaby, konik polne itp ;) biedni nasi rodzice...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie maleństwo... mi to wyglada na wróbla albo maleńkiego szpaka. Trzeba kupić robaczków w zoologicznym czy coś.. się w sumie nie znam bo ptasia mamą nigdy nie byłam

    OdpowiedzUsuń
  16. jaki słodkii :) :P ja ostatnio znalazłam dziecko ślimaka bez skorupki w domu... chyba z kwiatów wylazł :P mimo że się strasznie brzydzę ślimaków zrobiłam akcję ratunkową;) na trawkę :P Co do ptaków ostatnio widziałam właśnie rozbite jajko z mini pisklakiem :/ chyba wypadło z gniazda.

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz dobre serduszko, los Ci się odwdzięczy, zrób tak jak pisze Gapa, to maleństwo przetrwa, my mieliśmy 2 lata temu jaskółkę-przeżył na jajku na twardo, teraz chyba sobie mieszka u nas pod domem-mam nadzieję, że to ona, co prawda brudzi strasznie elewację, no ale wierzę, że to "nasza"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o na pewno Wasza :) cieszę się, że przeżyła :)

      Usuń
  18. Jakie słodziątko!<33 Ja na swoim miejscu bym go wzięła na stałe :) A tak na poważnie to uważam że Twój plan jest dobry. odchowaj go, żeby trochę podrósł i wypuść na wolność :)

    OdpowiedzUsuń
  19. no to zostałaś mamusią :) opiekuj sie maleństwem :) powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  20. Bosssiu malucho jakie - dzieciąteczko :) niech nabiera sił :)
    Ja też ratownik jestem :) ostatnio (mieszkam w samym centrum Lublina - w zwyklym 3 - piętrowym bloku) na mój balkon zawitał DZIĘCIOŁ - dasz wiarę? bałam się że ma złamane skrzydło - wyniosłam wody i ziarna (nie wiem co jedzą dzięcioły na litość) wyniosłam pudełko na buty wyścielane chusteczkami i siedział sobie ze trzy dni -aż raz wszedł do pokoju i wtedy zobaczyłam że ma na nodze przyklejoną gumę do żucia (shit) nastąpiła operacja..ptaszek przeżył i odfrunął - miałam mega satysfakcję.
    Regularnie też usuwam gołębiom z nóg jakieś sznurki - nie wiem gdzie one się tak zaplątują ale część biedaków ma nawet amputowane nóżki..robię co mogę dla braci mniejszych..
    Wiem, że zaopiekujesz się nim doskonale Kochana Balbinko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ekstra, że zauważyłaś tę gumę! cieszę się, że też pomagasz w potrzebie maleństwom :*

      Usuń
  21. tez kiedys chciała ratowac takiego ptaszka którego wyrwałam mojemu kotu z paszczy ale neistety nie chciał nic jesc i po kilku dniach zdechł ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Do mnie ostatnio cały czas przyczepiają się koty...Ostatnio mój piękny białek przyprowadził swoją narzeczoną...+ kilkoro dzieci, które niedługo przyjdą na świat :)na szczęście to taka blokowa kotka, którą dokarmiają sąsiedzi..mi moja gromadka póki co wystarczy :)
    Radi

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy15:04

    Dziewczyny, bardzo cieszę się, że ratujecie życie malutkim ptaszkom i innym zwierzątkom. Moja Mama też obcinała sznurek gołębiowi, który zahaczył się w sznurek z pokarmem. Sznurek był tak poplątany, że gołąbek mógłby się udusić. Ale udało nam się go uratować. Kruk znowu wpadł do nas do domu. Kiedyś też wpadł mały, zwinny ptaszek. Możliwe, że uciekał przed ptakiem-drapieżnikiem. A i kruk siedział na futrze mojej Mamy :) Kasia z poczty.

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy15:05

    Pomodlę się za malutkiego ptaszka i inne zwierzątka
    :) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale masz dobre serduszko, mam nadzieje że przeżyje i nauczy samodzielności :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Naprawdę, medal dla Ciebie - widać, że kochasz zwierzątka tak jak ja. :-) Oby się uchował, na pewno będzie Ci wdzięczny. Kiedyś też ptaszka uratowałam, tzn. usiłowałam uratować, wypadł z gniazda - niestety, umarł szybko. Mój kotek to też znajda z ulicy zaadoptowana. :)

    glamdiva.pl

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakie maleństwo!
    Też mi się kiedyś przytrafiła taka historia...znalazłam małego wróbelka i przez kilka dni się nim opiekowałam (a raczej robiła to moja mama, bo ja miałam wtedy może z 10 lat). Po jakimś czasie poczuł się lepiej i go wypuściłam. Ale ten 'mój' ptaszek był nieco większy niż ten na Twoim zdjęciu, więc opieka nad nim była prostsza. Mam nadzieję, że uda mu się przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  28. ojej jaki bidulek, pamiętam jak za dziecka z siostra przynosiłyśmy do domu ptaki pisklaki które były jakieś porzucone w tym jaskółcze trojaczki niestety bidulki nie przeżyły ale dochowały się pomnika - Kiki, Fifi i Grigri [*]

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedyś ratowałam wróbla, który walnął w okno, biedny był...

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja ostatnio w centrum handlowym znalazłam na podłodze biednego wróbelka, który grzmotnął się w szybę i taki leżał oszołomiony :(. Poszłam do zoologicznego Kakadu i powiedzieli, że dadzą go do ich weterynarza i się nim zajmą. Może u Ciebie w mieście też jest taki sklep? Albo jakiś azyl dla ptaków? Bo takim maluchem może być bardzo ciężko się zająć - on potrzebuje sporo jedzenia i to takiego przegryzionego i wyplutego... Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że go odniosłaś, niektórzy by przekroczyli i poszli dalej :*

      Usuń
  31. Ale malusi ;) Jak chcesz być ptasią mamą to musisz mu robaczki załatwiać do jedzenia ;P

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja także często takie, lecz czasem niestety jest już na późno.. ;(
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  33. Moja babcia zawsze ratuje zwierzęta xd ja nigdy nie miałam jeszcze okazji pomóc

    OdpowiedzUsuń
  34. u mnie obok domu wczoraj tez leżało takie małe ptasię, ale całkiem gołe młode, chyba wypadło z gniada i się zabiło. To Twoje matka już nie przyjmie, bo one tak mają, dotykane przez ludzi nie maja szans powrotu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy15:28

      To jest mit, dzieje się tak u ssaków, i ptaków absolutnie nie, zapach nie ma znaczenia. Za to często ludzie zabierają młode myśląc, że coś im jest, a rodzice są w okolicy i się nimi opiekują. Dlatego najlepiej jest zostawić ptaszka,albo jak w przypadku tego maluszka odstawić do gniazda, ewentualnie przestawić na wyższą gałąź jeśli jest potrzeba:) Maaasa jest informacji w necie na ten temat
      M.

      Usuń
    2. dobrze wiedzieć :) też mi się tak właśnie wydawało, że to mit. Po znalezieniu ptaszyny przekopałam cały Internet i dużo rzeczy się dowiedziałam. Gdyby nie Internet karmiłabym go dżdżownicami :))

      Usuń
  35. jejku, jaki pisklaczek <3 haha, ptasia mama a to dobre ! :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Hahahh nie ma co rodzice nie chcą Cię wypuszczać bo przynosisz zawsze coś hahahhaha <3 SPODOBAŁ MI SIĘ TEN FRAGMENT <333
    Jesteś wielka ;) Uratowałaś już pisklę i nietoperza, nie wiadomo co jeszcze :pp
    Bahahahahha <333
    Zapraszam : www.everyday-smart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Gratulacje! Zostałaś mamusią :*
    Zajmij się nim.. szkoda biedaczka ;(
    Niech się zdrowo chowa ;d

    OdpowiedzUsuń
  38. Rok temu w okno naszego mieszkania coś walnęło - okazało się, że to ptaszek. Postawiliśmy go na gałązce (najpierw była sesja fotograficzna oczywiście), bo był oszołomiony uderzeniem. Rozciągneliśmy mu delikatnie skrzydełka sprawdzając czy nie są złamane. Ptaszek trochę nam poćwierkał i odfrunął.
    Może do weta go weź najbliższego? Nawet jeśli nie będzie umiał pomóc to da namiar na ornitologa. Super, że się nim zajęłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mały już jest w gniazdu, cieszę sie, że Ty też pomogłaś ptaszkowi :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger