OCM część V - podsumowanie

   Obiecuję, że to już ostatnio post z tej serii. :-) Chcę postawić kropkę nad i.





 
                                                       Pamiętaj:                                                   

☁  Po raz sto pięćdziesiąty ósmy podkreślam, że nie polecam tej metody, ani nie odradzam jej. Sam decydujesz. Chciałam opisać ją jak najbardziej obiektywnie, choć u mnie się sprawdziła. 

☁  Nie można w podsumowaniu zignorować głosów kosmetyczek i dermatologów (nie wszystkich), którzy są zupełnie przeciwni stosowania czystych olei w pielęgnacji twarzy. W tym przypadku też musisz podjąć decyzję, komu wierzysz i co wybierasz. Będąc ostatnio u dermatologa (z innym problemem, nie z buzią, co za ulga!), zaczęłam rozmowę o parafinie, olejach, ocm... Na początku mnie wyśmiał ;) Po dłuższej rozmowie był urażony, że nie wierzę w jego kompetencje. Ale halo! Pan mnie nie wyleczył! Pan mi przepisywał kremy na bazie parafiny i kazał odstawić czekoladę! Daleko bym nie zaszła z takimi radami. 


                                             Moja przygda z OCM:                                      

➴  Najpierw rygorystycznie trzymałam się założeń - wrzątek, szmatka, pocieranie, lodowata woda. I tak codziennie. Owszem, cera zaczęła mi się oczyszczać, skóra była przyjemna w dotyku, ale przy okazji bardzo podrażniona, czerwona i zdenerwowana! Po dwóch tygodniach zmieniłam podejście (na szczęscie!) na bardziej stonowane.

➴  Ciągle trzymając się pierwszej wersji mieszanki (30% oleju rycynowego + 70% oleju lnianego) zrezygnowałam z wrzątku na rzecz ciepłej wody. Przestałam również intesywnie pocierać twarz i ochlapywać ją lodowatą wodą. Szmatkę jedynie przykładałam do twarzy, ścierałam nadmiar olei i wody dopiero na samym końcu. RAZ. Przemywałam buzię letnią wodą. Ten zabieg powtarzałam co dwa dni. Skora twarzy się uspokoiła i efekty po kolejnych dwóch tygodniach bardzo mi się podobały. Po miesiącu od pierwszego OCM (liczę też te zabiegi z wrzątkiem) zauważalnie zmniejszyła się liczba zaskórników.

➴  Kilka razy, co jakiś czas, wykonywałam OCM metodą inhalacji (ziołowy napar). Wydaje mi się, że ta metoda jest w moim przypadku najbardziej spektakularna. Świetnie oczyszcza twarz z zaskórników otwartych i pomaga usunąć te zamknięte. 

➴  Kiedy zobaczyłam, że OCM mi sluży zmieniłam mieszankę na bardziej wymyślną (30% oleju rycynowego + 60% oleju lnianiego + 5% oleju tamanu + 5 % oleju arganowego + klika kropel olejku z drzewa herbacianego). Ta wersja również bardzo spodobała się mojej skórze. Dodatek oleju tamanu i olejku z dzrewa herbacianego pomagały leczyć krostki, pryszcze, ranki. Odstawiłam szmatkę z mikrofibry i używałam gąbki lub metody bez niczego.

➴  Dwie kolejne mieszanki były nieudane. Jedna z olejem z pestek brzoskwiń, druga z olejem ze słodkich migdałów. Moja buzia ich nie lubi. Zauważyłam, że po OCM zostaje mi na skórze ciężka warstwa oleju, skóra nie jest uspokojona i zadowolona, i odnotowałam dośc dużą liczbę pryszczy. Po powrocie do standardowych mieszanek wszystko wróciło do normy.

➴  Ostatnią modyfikacją było sprobowanie oliwki HIPP jako bazy. Choć twarz nie zareagowała negatywnie, nie była też zadowolona jak po oleju lnianym.

➴  Teraz używam jedynie oleju lnianego jako bazy, zawsze 30% oleju rycynowego i eksperymentuję tylko z dodaktami (kilka kropel olejku eterycznego, czasem olej arganowy, tamanu, makadamia - w małych ilościach). Z reguły nie używam nawet gąbki, jedynie rąk do nakłądania na twarz oleju i zmywania go. Czasem robię inhalacje, ale bardzo rzadko. Nie wykonuję OCM codziennie, ani co dwa dni, ani co trzy dni... tylko kiedy mam na to ochotę :-) 


To, co miało zadziałać na mojej buzi OCM, wyszło bez zarzutu. Osiągnęłam skórę praktycznie bez zaskórników. Nie przepadam za OCM jako metodą demakijażu... U mnie było raczej sposobem pielęgnacji twarzy. Do demakijażu służą mi inne kosmetyki i zabiegi, a OCM robię czasem, kiedy czuję (widzę), że pory potrzebują oczyszczenia (są lekko przybrudzone, przykurzone). Czasem wykonuję OCM kilka dni z rzędu, czasem mam kilka tygodni przerwy. 

Jednym słowem zostaliśmy z OCM dobrymi przyjaciółmi, nie musimy się widzieć codziennie, a spotkanie raz na jakiś czas jest bardzo przyjemne i owocne :-)

Odnośniki do wcześniejszych wpisów o OCM:


Miłego dnia,
Balbina Ogryzek.

47 komentarzy:

  1. Twoje posty o OCM bardzo mi się podobają. Wszystko co najważniejsze jest i to uporządkowane. Ja również stosuję od czasu do czasu ocm i z efektów jestem mega zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiesz nawet jak się cieszę, że ta seria postów może się komuś podobać. :)

      Usuń
  2. Najlepiej jest znaleźć swój złoty środek :)
    Sama nie za bardzo lubię, wolę testować wszelkiego rodzaju produkty pielęgnacyjne i o tych ciekawszych pisać :)
    Miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Balbinko Twoje posty na temat ocm to dla lików, ale i dla tych, którzy już w tym "siedzą" skarbnica wiedzy:) ja obecnie ocm bardziej używam do demakijażu, zwłaszcza oczu, które dzięki olejom nie s podrażnione jak dawniej - gdy codziennie myłam twarz effaclarem, a makijaż zmywałam jakimś micelem, np ziajką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu bardzo dziękuję :) ja właśnie nie lubię OCM jako metody demakijażu, wolę olejek z Biochemi Urody :)

      Usuń
  4. mycie olejem oczu zostało mi z OCM, nic więcej :) teraz wolę mydła Aleppo i inne naturalne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydło Aleppo to po prostu kocham :) a demakijaż lubię olejkiem z Biochemii Urody :)

      Usuń
  5. Bardzo fajne i rozsądne podsumowanie całej serii :) Ja nabrałam ochoty na powrót do olejku z BU, i myślę że dodam do niego trochę oleju rycynowego - niech rzęsy odżyją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek z BU to mój ulubiony sposób demakijażu ostatnio :) a pomysł z dodaniem oleju rycynowego jest świetny!

      Usuń
  6. Dobre podsumowanie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno wrócę do OCM na wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, że zebrałaś wszystkie linki w jednym miejscu. Miałam przerwę w czytaniu i się pogubiłam :( Jutro na spokojnie poczytam "od deski do deski" o tej metodzie u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antosiu cieszę się, że moje posty Ci się przydadzą, niezależnie od tego czy zdecydujesz się na OCM czy nie :)

      Usuń
  9. Fajny pomysł z tą serią postów. Zainteresowane osoby łatwo i szybko to wszystko znajdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba. :) Właśnie dlatego to napisałam, sama gdy zaczynałam musiałam przekopać się przez milion stron i opinii.

      Usuń
  10. Ogryzku mój! Ta seria jest genialna, temat mądrze wyczerpany;) bo możnaby było pisać dwa razy tyle, ale wybrać to, co najważniejsze, sensownie rozmieścić i dać czytelnikowi poczucie, że wie wszystko co powinien i ma świetną podstawę dla rozszerzenia wiedzy - trzeba umieć!
    Pół roku temu porzuciłam OCM - połączyłam rycynę z sezamowym i na twarzy mi wyrósł istny reaktor. Nie miałam czasu ani cierpliwości na spokojne czekanie aż się uspokoi, więc dałam sobie spokój.
    Dzięki Tobie po kilku dniach zbierania się w sobie zrobiłam OCM. Aktualnie ledwo widzę przez olej w oczach ale dzielnie piszę;)
    Połączyłam lniany z rycyną, na oko 90% - 10%. Możliwe, że tej drugiej za mało, ale wszystko się okaże jutro. Wklepałam lekki krem i czekam:D
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha... jest tak bardzo późno... "spokojne czekanie aż się uspokoi, więc dałam sobie spokój.".
      Tym głupawym akcentem czas zakończyć dzień, dobranoc^^

      Usuń
    2. Gapo, cieszę się, że wracasz do OCM, mam nadzieję, że tym razem się uda wszystko jak najlepiej :D haha fajny ten akcent na koniec :D ogólnie trzeba zawsze zachować spokój :D:D

      Usuń
  11. Jak zwykle świetnie przygotowana notka.
    Wszystkie wiadomość o OCM mam w specjalnych zakładkach.
    Z pewnością będę do tego wracała.
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za komplement :) i cieszę się, jeśli notki będą pomocne, niezależnie od tego czy zdecydujesz się na OCM czy nie :-)

      Usuń
  12. Kochana dziękuję Ci bardzo za całą tę serię! Bardzo wiele się z niej dowiedziałam i myślę, ze OCM z teorii jest mi dużo, dużo bliższe niż wcześniej! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy14:01

    Balbinko, wczoraj napisałam Ci e-mail. Na reszcie przyszła do mnie paczka, ale o tym w mailu :). Pozdrawiam :* Kasia z poczty

    OdpowiedzUsuń
  14. Warte przemyślenia - dziękuję Balbinko za tą serię postów..jest niezwykle pomocna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esy, cała przyjemność po mojej stronie :-)

      Usuń
  15. Bardzo fajna seria postów, wiele przydatnych informacji :-) ja OCM stosuje od miesiąca i jestem bardzo zadowolona!
    Pozdrawiam
    Pollyanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że u Ciebie OCM się sprawdziło! :-) pozdrawiam

      Usuń
  16. rozwalił mnie tekst z dermatologiem :D

    a co do mojego stosowania to też nie zamierzam praktykować OCM jako metody demakijaży i na pewno nie na oczy.

    jakbyś mogła mi przybliżyć o co chodzi z tym naparem ziołowym i jak Ty to robisz? Byłabym wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie używam OCM jako demakijażu (na początku tak używałam), bo jakoś tego nie lubię. Ale na oczy używam, to fajnie wzmacnia rzęsy i brwi :-)

      Napar ziołowy (czyli zagotowana woda z ziołami) może służyć w inhalacji, albo jako zamiennik wody w OCM. Niektórzy mają tak wrażliwą skórę twarzy, że zwykła woda z kranu ją wysusza i podrażnia, więc mogą robić OCM z tego naparu :-)

      Usuń
    2. a to ja jednak wole wariant z ręczniczkiem , sprawniej idzie :)

      jestem już po pierwszej próbie i jestem zachwycona, fantastycznie oczyszczona skóra i bez napięcia :)

      Usuń
    3. Nawet nie wiesz, jak się cieszę :))

      Usuń
  17. Anonimowy12:02

    Witam, mam pytanie co do mieszanki.
    Jaki olej lniany kupić? Taki budwigowy jak do spożywania ("picia")? I jak przechowujesz mieszankę, w lodówce?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, ja najczęściej używałam oleju lnianego budwigowego firmy Oleofarm, z tego względu, że wtedy przyjmowałam ten olej wewnętrznie. Uważam, że to bardzo dobry olej, ale jeśli nie będziesz go pić, nie warto wydawać tak wiele pieniędzy na OCM. Ostatnio kupiłam olej lniany w Biedronce i też spełniał swoją funkcję w OCM bardzo dobrze, w dodatku mniej śmierdział, bo ten budwigowy nie pachnie zbyt pięknie :-) Najczęściej trzymałam ją w lodówce, tak na wszelki wypoadek, ale kilka razy mi się zapomniało i zostawała w łazience w szafce. Nic się jej nie stało, oleje nie zjełczały. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Anonimowy07:15

      Dzięki za odpowiedź.
      Też pije olej lniany:) Naczytałam się tyle o OCM, ale dopiero Twój post mnie do niego przekonał.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Cieszę się, że spróbujesz, mam nadzieję, że dobrze to przemyślałaś :-) Muszę wrócić do picia tego oleju, bo świetnie na mnie działał. Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Anonimowy20:24

    Już ponad miesiąc z OCM...
    Skóra na policzkach ładnie oczyszczona, nie mam jakichś wysypów ani podrażnień.
    I to by było na tyle... Niestety skóra na czole, brodzie i nosie jakoś "spektakularnie" nie jest oczyszczona (chodzi mi głównie o zaskórniki). Nie zauważyłam również żeby skóra się mniej błyszczała- a na tym mi bardzo zależało :(
    Może jakaś porada? Coś zmienić? Dodać?
    30 rycynowy/70 lniany
    Pozdrawiam,
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm miesiąc to już długo, mi po tym czasie zaskórniki drgnęły i zaczęły znikać (z zamkniętych robiły się otwarte, a otwarte powoli znikały). U mnie to połączenie (30 rycyny/70 lniany) okazało się strzałem w dziesiątkę, ale jak wiadomo każda skóra reaguje inaczej. po pewnym czasie dodawałam do mieszanki kilka kropel olejku z drzewa herbacianego, bo dzięki niemu szybciej goiły mi się małe ranki, ale na zaskórniki on raczej nie będzie miał większego wpływu.

      A używasz bardzo ciepłej wody? Ja jestem przeciwnikiem wrzątku, ale im cieplejsza woda, tym pory się bardziej otwierają, ale trzeba baaardzo uważać na naczynka.

      Bardzo dobre efekty zauważyłam u siebie, gdy po każdym OCM myłam buzię mydełekiem Aleppo. Ale niestety nie ma pewności, że u Ciebie byłoby podobnie...

      Ale u mnie na 100% zauważyłam ograniczenie błyszczenia się skóry. W między czasie robiłam też maseczki z glinek minimum raz w tygodniu, ale jestem pewna, że OCM w dużej mierze się do tego przyczyniło.

      Aga, bardzo chciałabym CI pomóc, ale niestety nie potrafię. Mam nadzieję, że za miesiąc efekty będą już bardziej widoczne... Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Jasne!! Dziękuje za odpowiedz. Ręce mam z azbestu:) więc używam bardzo ciepłej wody. Napewno jest lepiej, i nic mi wyskakuje. I tak dziękuje, bo ta jak pisałam, dopiero Twój post mnie do tego przekonał. I chyba pierwszy raz w życiu robie cos systematycznie, haha.

      Usuń
    3. Cieszę się, bardzo! :-) Jeśli możesz, to napisz za jakiś czas czy coś się zmieniło, mam nadzieję, że nie pojawi się nic negatywnego.

      Usuń
  19. Jeśli oleje mają właściwości myjące,to czemu by nie używać ich do ciała? :) Zastanawiam się nad tym dłuższy czas,choć myślę nad wersją z emulgatorem,żeby olej wymieszany z brudem dokładnie spłukał się pod bieżącą wodą. Co o tym sądzisz? Nie znalazłam w sieci wielu informacji na ten temat a z chęcią bym poczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze chodzi mi po głowie mycie włosów olejem w wersji z emulgatorem,żeby się zmył i nie zostawił tłustych włosów. Mam jednak psychiczną barierę,która mówi mi,że jak nie użyję mydła/szamponu to będę brudna. Gdyby ktos mi zagwarantował,że olej na pewno dokładnie myje i, że nie wyhoduję sobie w ten sposób wszy na głowie to byłoby super :D

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger