Frakcja niezmydlana oleju sojowego

Nie lubię pisać recenzji produktów, których nie lubię... Ale obiecałam, więc piszę. Choć nie mam pojęcia od czego zacząć. Może od tego, że za wiele się spodziewałam? O frakcji oleju sojowego naczytałam się tak wiele dobrego, że wręcz musiałam ją zamówić. 


Wybrałam najmniejsze (dzięki Bogu!) opakowanie i wrzuciłam do koszyka podczas zakupów w ecospa.pl. Chciałam jej używać zamiast oleju/kremu pod makijaż. Czytałam, że odżywia, nawilża, regeneruje, goi, matuje, etc. Może i tak, może i nie. Nie byłam w stanie tego sprawdzić z prostej przyczyny. 

Nałożenie frakcji na twarz było dla mnie mega trudnym zadaniem! Jest jakby suchym olejem, jej konsystencja jest TĘPA, to słowo nasuwa mi się od razu przy próbie rozsmarowania. Niby po pewnym czasie topi się pod ciepłem skóry, ale dla mnie zdecydowanie za wolno. Poza tym ma grudki, które ciężko się roztapiają i wcieranie w twarz tępego, suchego oleju z grudkami nie należy do przyjemności. Mam wrażenie, że próbując ją rozsmarować, zbyt mocno pocierałam, naciągałam skórę.

Próbowałam też zmieszać frakcję pół na pół z olejem arganowym i było CIUT lepiej. Łatwiej się rozprowadzała na twarzy, ale minimalne grudki wciąż były wyczuwalne. W dodatku chwilę to trwało. 

Co do efektów, to twarz jest naprawdę dłużej matowa. Nie miałam problemów z nałożeniem na frakcję pudrów mineralnych (Lily Lolo, Everyday Minerals, Pixie, Annabelle Minerals). Makijaż trzymał się długo i nie działo się z nim nic złego.

Czy szczególnie nawilża, odżywia, regeneruje? Nie mnie oceniać. Użyłam jej zaledwie kilka razy, bo była zbyt wymagająca w obsłudze. Właśnie dlatego tak długo zwlekałam z recenzją. Chciałam poużywać jej jeszcze trochę, ale było to zbyt uciążliwe.
Cechy charakterystyczne: Sama frakcja wygląda jak skrystalizowany miód i w dotyku też go trochę przypomina, choć nie klei się zupełnie. Tak jak pisałam wcześniej, nazwałabym ją suchym olejem, jest tępa w dotyku i ma małe grudki. Pachnie olejowo, mdławo. 
Inne zastosowanie: Odrobina frakcji wtarta w końcówki włosów świetnie je zabezpiecza jednocześnie bez obciążania i zbijania w strąki. Zdecydowanie wolę frakcję niż silikonowe serum.

Podsumowując, jestem rozczarowana. Myślałam, że to będzie naturalny produkt, który zachwyci mnie w 100%. Najbardziej liczyłam, że zastąpi mi krem/olej pod makijaż. Niestety mieszanie jej z olejem zabierało mi zbyt dużo czasu, a rozcieranie wciąż było uciążliwe. Możliwe, że frakcje z innych sklepów mają lepszą strukturę, ale na razie nie chce mi się podejmować kolejnych prób. Zwłaszcza, że lekki krem Sylveco na zmianę z olejem z nasion bawełny świetnie spełniają swoje zadanie.

Frakcja zostaje ze mną jako zabezpieczacz końcówek włosów :-) 

Znacie, lubicie? Jakie macie doświadczenie z frakcją? 

Balbina Ogryzek.

54 komentarze:

  1. Mnie też rozczarowała, chociaż ja akurat trudności z rozsmarowaniem jeszcze bym przeżyła, to najzwyczajniej w świecie mnie zapchała, pojęcia nie mam dlaczego, bo do problemowych cer jest na ogół polecana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo na szczęście to mnie choć ominęło, gdyby mnie zapchała, to już by była w koszu!

      Usuń
  2. Jeden z moich ulubionych kosmetyków naturalnych! Jeśli Cię nieco drażnią te grudki, to polecam frakcję z Naturalisa. Jest gładka, nie ma takich grudek, jak bywają we frakcji z innych sklepów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Una, jesteś kolejną osobą, która poleca frakcję z naturalisa :-) aż mam ochotę już kupić!

      Usuń
  3. Nie miałam, ale juz wiem, że się nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, tej polecić nie mogę.

      Usuń
  4. Ja ją uwielbiam za to cudowne matowienie, ale faktycznie pod względem jakości rozsmarowywania jest fatalna... Te grudki są okropne :(

    Widzę, że trochę minerałów już przetestowałaś, możesz napisać, z których najbardziej jesteś zadowolona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. balsamowo, niestety nie byłam w stanie jej regularnie używać, przez te grudki i suchość :( o minerałach napiszę u Ciebie :))

      Usuń
    2. Anonimowy18:27

      Jeżeli frakcja to tylko Naturalissa!!! Jest cudowna. Grudki znikają w jedną chwilę i bez żadnego problemu. Ja jestem zachwycona. Żaden krem tak dobrze nie matowił mojej skóry i nie zostawiał tak delikatnej warstwy na cały dzień. Ja szczerze polecam.

      Usuń
  5. Balbinko kazda z nas chciałaby pisac tylko o dobrych kosmetykach, jednak nie da sie :)

    a co do tepej konsystencji --> ja bym pewnie po dwóch uzyciach rzuciła ja w kąt ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Może ją lekko podgrzać? Nie wiem w sumie. Pewnie po takich wrażeniach jak Twoje schowałabym ją gdzieś na dnie szafki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. thinks, miałam taką ochotę :D ale sprawdza się na końcówki, to zużyję ją w taki sposób.

      Usuń
  7. Nigdy nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, tej nie mogę polecić. :)

      Usuń
  9. Nie miałam i nie znam ale... sama wiem jak kosmetyk o zbyt udziwnionej konsystencji potrafi skutecznie zniechecic do dalszego uzywania.
    Mam np maslo z Mydlarni Sw. Franciszka o oblednym zapachu, ale... No wlasnie.
    Zanim maselko sie rozpusci w dloni, rozsmaruje to mija sporo czasu a wchlonac to sie moze wchlania po godzinie?
    Inaczej czuje lepkosc i dyskomfort. Mimo,ze to naturalny kosmetyk, pelen dobroci, to jednak lezy i marnieje.
    Tak wiec rozumiem doskonale Twoje odczucia i niechec... :) Pozdrówki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seanaith, niestety tak to jest z tymi naturalnymi kosmetykami, niektóre wymagają od nas trochę uwagi. To masło od Franciszka miałam w zimie, zapach mi wszystko wynagradzał :D

      Usuń
  10. Nie testowałam jej, wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obyś trafiła na fajniejszą wersję :-)

      Usuń
  11. Dobrze przynajmniej, zę sprawdza się na włosy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Używałam kiedyś, ale bez zachwytu i nigdy już nie kupiłam ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. elle, no właśnie, z jednej strony nie chcę jej więcej używać, a z drugiej dziewczyny piszą, że frakcja z naturalisa jest fajna... :)

      Usuń
  13. lubię ją :) fakt, że ciężko się ją nakłada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale też masz taką z grudkami? :(

      Usuń
  14. Nigdy nie miałam, ale raczej będę już ją omijać :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziewczyny piszą, że frakcja z narutalisa jest fajna :)

      Usuń
  15. mnie jakoś ten produkt nigdy nie interesował, ale moim zdaniem rano nie ma zbyt wiele czasu na pielęgnację/malowanie więc takie łączenie/rozrabianie jest moim zdaniem zbędne i lepiej postawić na coś szybszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, rano każda sekunda jest cenna.

      Usuń
  16. Miałam z nią do czynienia i niestety nie zaliczę spotkania do udanych, niestety. W zasadzie to pokazała i była kolejnym kamyczkiem do koszyczka, który odwiódł mnie od tego typu produktów. Nie byliśmy sobie pisani ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tymi naturalnymi produktami jest różnie, często się sprawdzają. Niestety trafiłam na kilka, jak ta frakcja czy mydło savon noir, które mnie mocno rozczarowały.

      Usuń
    2. U mnie po entuzjastycznej przygodzie z naturą została ogromna miłość do oleju śliwkowego, kokosowego który zagościł w kuchni :)
      Bardzo sobie też chwalę Tonik łagodzący z P&R, to kolejne odkrycie oko ekoAmpułek.
      Savon noir także mnie jakoś specjalnie nie oszołomił. Ale wiesz jak to jest, najlepiej samemu spróbować :)

      Usuń
    3. Tak, na każdego wszystko działa inaczej :-) ja bez olei nie potrafiłabym się teraz obejść, i w kuchni, i w pielęgnacji :D Odkąd mam ekoampułkę mam ochotę na kolejne produkty P&R i na pewno sporą część spróbuję :-)

      Usuń
  17. Jeszcze nie miałam do czynienia z frakcją sojową i raczej się na nią nie zdecyduję. Nie mam cierpliwości do rozcierania i kombinowania. Rano dysponuję niewielką ilością wolnego czasu i stosowane przeze mnie kosmetyki mają działać bez zarzutu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam, niestety rankiem nie mam ochoty na kombinowanie, Gdyby to jeszcze było związane z wieczornym oczyszczaniem twarzy, to OK. Ale nie rano, gdy każda sekunda jest cenna :)

      Usuń
  18. Nie słyszałam nigdy o niej i spokojnie dam sobie spokój :P
    Za bardzo wymagająca jest ta Pani F :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, miała być kosmetykiem idealnym, a tu klapa. :(

      Usuń
  19. Nie widziałam i nie słyszałam wcześniej o czymś takim :)

    OdpowiedzUsuń
  20. pierwszy raz widzę to "cudeńko" :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat tej frakcji, ale sama jej jeszcze nie miałam, i nie wiem czy się skuszę. Jestem nieco leniwa, wystarczy że się "Zmuszam" do zabawami olejem na włosy i tuningowaniem masek ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na szczęście te zabawy w małego chemika i mieszanie składników się podoba :D

      Usuń
  22. Laura13:58

    Ja swoją pierwszą frakcję miałam z Naturalisa i byłam absolutnie z-a-c-h-w-y-c-o-n-a! Matowała najskuteczniej z kosmetyków, których kiedykolwiek używałam, przy okazji nawilżając skórę, lekko natłuszczając, w magiczny sposób jakby ujednolicając koloryt... Rozpuszczała się w palcach łatwo, grudki też znikały, była co prawda bardzo tłusta, ale tę tłustość odczuwałam tylko w palcach, przy rozsmarowywaniu frakcji rano i może troszkę dotykając twarzy w ciągu dnia, z wyglądu skóra była matowa, uspokojona, jakaś taka ladniejsza niż po kremie. Używałam frakcji przez całe lato bez podkładu, potem wróciłam do kremów, bo jednak ta tłustość mnie męczyła... Tego lata kupiłam frakcję z ZSK i mam takie same odczucia jak Ty: jest sucha, nieprzyjemna w używaniu, chociaż działanie ma (chyba, dopiero zaczęłam jej używać) ok... Mam wrażenie, że mozolne, długie wcieranie codziennie rano podrażni mi naczynka. :( Na szczęście ja dzięki doświadczeniom z naturalisową frakcją wiem, że to ta konkretna frakcja mi nie odpowiada, a nie frakcja w ogóle. Powiem tak: moim zdaniem warto szukać takiej frakcji, która będzie nam odpowiadać, bo miękka i łatwo rozpuszczająca się frakcja to kosmetyk marzenie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lauro, bardzo mnie zaciekawiłaś. Oczywiście zamiast obrazić się całkiem na frakcję i o niej zapomnieć na wieki, to już mam ochotę na tę z Naturalisa. Tłustość mnie nie przeraża, bo lubię oleje na twarzy (niektóre). Jesteś kolejną osobą, która chwali frakcję z naturalisa, więc w przypadku zamówienia półproduktów wrzucę ją sobie do koszyka. Dziękuję :)

      Usuń
  23. Nie używałam jeszcze frakcji. Jednak nie wiem czy chciało by mi się z nią tak męczyć przy aplikowaniu jej na twarz. Ale zastanowię się czy warto wypróbować ja do zabezpieczania końcówek włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja zwątpiłam po kilku razach... szkoda, miałam wielkie nadzieje.

      Usuń
  24. Pierwszy raz słyszę o takim produkcje...chyba dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nie mogę jej polecić.

      Usuń
  25. Anonimowy20:56

    A może trzeba ją lekko podgrzać? Balbinko, napisałam Ci e-mail. Warkocze są super :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, możliwe, ale to strasznie męczące podgrzewać przed każdym użyciem.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger