L'Orient Balsam do włosów z dejonizowaną wodą i jaśminem

Najwięcej głosów w ankiecie oddałyście na balsam z dejonizowaną wodą. Ankieta jest aktywna do jutra, chcę sprawdzić jakie kosmetyki Was interesują i to od Was zależy kolejność pisanych recenzji!

Zgodnie z Waszymi preferencjami dziś napiszę co nieco o balsamie do włosów. Nie będzie to łatwe, bo nasz związek był bardzo burzliwy - częste kłótnie, rozstania, a na końcu miłość ;-)  

Uwielbiam wszystko, co orientalne, egzotyczne, inne. Nazwa firmy nasuwa mi skojarzenia z Indiami, mozaiką, słoniami i przecudownymi włosami tamtejszych kobiet. Nic więc dziwnego, że kupiłam balsam do włosów z dejonizowaną wodą i jaśminem firmy L'Orient. Zmagałam się z elektryzowaniem włosów, a zawartość dejonizowanej wody miała mi pomóc się z tym uporać.


Wąchałam kosmetyk w butelce, sama ekspedientka podetknęła mi go pod nos, pachniał delikatnie jaśminem. Nie przepadam za tym zapachem, ale aromat był na prawdę ledwo wyczuwalny. Niestety (na szczęście? wszystko zależy od tego czy lubisz jaśmin) po wydobyciu balsamu z butelki zapach jest niesamowicie intensywny, pozostaje na moich włosach baaardzo długo, prawie do następnego mycia. Ręcznik, którym osuszałam włosy, pachniał jaśminem przez długi czas. Dlatego na początku balsam nie porwał mojego serca. Zapach mnie męczył, dusił, a działanie też pozostawiało wiele do życzenia.
Jak już wspomniałam wyżej, kupiłam go z myślą o opanowaniu elektryzowania. Nakładałam go według przepisu na opakowaniu na mokre, umyte włosy na 10 minut. Po pierwszym użyciu miałam wrażenie, że zamiast ograniczyć, on jeszcze wzmocnił ten efekt... Po dwóch, trzech użyciach miałam strąki, przyklapnięte włosy, a elektryzowanie nie miało zamiaru mnie opuścić. Po 4 albo 5 użyciach tego balsamu elektryzowanie zniknęło, a ja doszłam do wniosku, ze to zwykła odżywka, szału nie robi, a droga. W dodatku wszystko pachniało jaśminem: ręcznik, poduszka, włosy i ja. Już, już byłam blisko wyrzucenia go gdzie pieprz rośnie. Na szczęście pożałowałam wydanych pieniędzy i balsam poszedł w odstawkę na szary koniec półki z kosmetykami, ale nie do kosza. 
Po pewnym czasie, dla przypomnienia nałożyłam sobie odrobinę balsamu na suche włosy, przed myciem. I to był strzał w dziesiątkę! Po pierwsze zmniejszyłam zdecydowanie ilość nakładanego kosmetyku. Choć konsystencja jest gęsta, kremowa, ale rozcieram go w rękach i w miarę równomiernie nanoszę na włosy. Trzymam pod czepkiem 20 minut do pół godziny w trakcie kąpieli. Potem zmywam szamponem, lekka odżywka na dwie minuty i już!

Efekt super, włosy idealnie miękkie, sypkie, nawet baby hair'ki ujarzmione. Włosy wciąż pachną jaśminem, ale zdecydowanie nie tak intensywnie jak na początku. Nawet polubiłam ten delikatny zapach. Przez zmianę sposobu nakładania zużywam go wolniej, mam 1/4 opakowania i podejrzewam, że wystarczy mi na dwa miesiące w miarę regularnego stosowania (raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie).
Mam zastrzeżenia co do opakowania. Po pierwsze jest wykonane z grubego plastiku, żeby wycisnąć balsam, trzeba na prawdę włożyć w to sporo siły. Po drugie końcówka wygląda tak jak na zdjęciu - brudzi się w środku i nie ma możliwości tego wyczyścić. Teraz na stronie internetowej mydlarni widziałam nową wersję opakowania, ale nie wiem jak się sprawuje. Należy też wspomnieć, że opakowanie jest szczelne, po zamknięciu na pewno nic się z niego nie wyleje.
Tak prezentuje się skład: Deionized Aqua (woda dejonizowana), Lavendula Angustifolia Flower (podejrzewam, że to hydrolat lawendowy), Rosmarnis Officinalis Leaves Hydrosols (Hydrolat Rozmarynowy), Cetrimonium Chloride (substancja powierzchniowo czynna), Cetanol (stabilizator), Vegetative Glycerine (Gliceryna Roślinna), Extravirgin Olive Oil (Oliwa z oliwek), Jasmine Perfume (Jaśmin?), Natural Tumeric (Kurkuma).

Zastanawia mnie ten jaśmin, czy to prawdziwy olejek eteryczny czy po prostu kompozycja zapachowa. Strona Mydlarni podaje, że to jednak olejek. Napisałam do przedstawiciela firmy L'Orient z pytaniem odnośnie tego Jasmine Perfume, ale jeszcze nie dostałam odpowiedzi.

Podsumowując, uważam, że to bardzo dobry balsam do włosów. Nakładany na głowę z umieram nie obciąży i nie spowoduje strąków. Dla wielbicieli jaśminowego, lawendowego zapachu będzie super. Nie jest to produkt bardzo odżywczy, raczej lekki do delikatnego nawilżania.

Cena - 44zł
Pojemność - 250g
Dostępność - Mydlarnia u Franciszka 

Jeśli ktoś go używał, to chętnie poznam Wasze opinie na jego temat.
Miłego dnia,
Balbina.  

31 komentarzy:

  1. ach chciałam wypełnić ankietę i nie wiem czemu ale mi nie działa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to niedobrze, wszystko powinno być w porządku. Teraz już się skończyła.

      Usuń
  2. Balsam wygląda interesująco, ale nie wiem czy spróbuję...niezbyt niska cena i dużo kombinowania, żeby dobrze było.

    Pozdrawiam,
    Ewa
    www.la-garderobe.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie odpuszczę zakup kolejnego opakowania. Może gdyby pachniał inaczej to ym się skusiła.

      Usuń
  3. Ciekawy balsam,nigdy go nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz jaśmin, to powinien Ci się spodobać :-)

      Usuń
  4. bardzo ciekawy kosmetyk, musze go miec , juz czuje ten jasminowy zapach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz ten zapach, to polecam :-)

      Usuń
  5. Oj ja za jaśminem też niekoniecznie przepadam - tzn ..lubię podejść do krzaczka na sekundę i powąchać sobie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam jaśminowy zapach, lawendowy również, więc chętnie go wypróbuję, na razie jeszcze mam Jaśminową odżywkę ( bardzo gęstą jak krem ) z Alepii, ale jak zużyję, to sięgnę po ten balsam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie zapach powinien przypaść CI do gustu :-) bardzo mnie ciekawią kosmetyki do włosów z Alepii, ale na razie mam za duże zapasy.

      Usuń
  7. Chyba wolę coś o mocniejszym działaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie to tylko takie urozmaicenie :-)

      Usuń
  8. już sama nazwa niezwykle kusząca...a i zapach w moim typie - lubię jaśmin i lawendę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie powinien Ci się spodobać :-)

      Usuń
  9. Szkoda jednak, że taki drogi;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, za tę cenę powinien lepiej działać bez kombinowania.

      Usuń
  10. Jeszcze go nie próbowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz jaśmin i lawendę to polecam :-)

      Usuń
  11. Zaciekawił mnie ten balsam, szkoda, że taki drogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, mógłby kosztować o połowę mniej jak na swoje działanie :-)

      Usuń
  12. Anonimowy12:00

    Ja go używam, kiedyś dawno kupiłam dziala roznie zalezy od humoru zaszwyczj nakładałam po myciu i często się zdażało ze wlosy byly przyklapnięte jeszcze nie probowalam twojego sposobu warto wypróbowac :) :) czesto go do dodaje do jakis innych rzeczy i wtedy nawet sie spisuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie, może też kapnę go do innych masek, zapach będzie delikatny a działanie pewnie lepsze :-)

      Usuń
  13. W przepięknej oprawie go sfotografowałaś, widzę tam lampę alladyna normalnie:D jestem w niej zakochana od pierwszego wejrzenia, szkoda, że nigdzie nie widziałam takiej do kupienia. Poza tym fajnie, że jednak znalazłaś metodę na użycie tej odżywki, a zapach jasminu jest fajny więc dobrze, że się przyzwyczaiłaś. Będę obserwować i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje wazoniki Ci się podobają :D bardzo mi miło, dziękuję i pozdrawiam :-)

      Usuń
  14. czasem tak bywa, że od nienawiści do miłosci jest jeden krok;)świetnie, że w końcu znalazłaś na niego sposób. czasem warto pokombinować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z reguły kombinuję z włosowymi kosmetykami :D

      Usuń
  15. Izastanawiam sie nad kupnem tego balsamu,uwielbiam tą mydlarnie,szkoda jednak,ze jest taka droga..kupiłam tam ostatnio arganowy olejek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, jest drogo. Jednak mają kilka bardzo ciekawych produktów w swoim asortymencie :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger