Mydełka TULI

Zachęcona recenzją idalii i prześlicznym wyglądem mydełek zamówiłam jakiś czas temu trzy, a jedno dostałam jako gratis. Na początku byłam podekscytowana, bo te małe, śliczne, naturalne mydełka będą moje, później poczytałam trochę negatywnych opinii i zaczęłam wątpić... Na końcu stwierdziłam, że muszę sprawdzić, inaczej się nie dowiem. Zapraszam do recenzji.



Do każdego z tych mydełek mam inny stosunek. Każde z nich budzi we mnie inne emocje. Ale mają kilka cech wspólnych.

Kształt: Śliczne, okrągłe mydlane kosteczki, które świetnie leżą w dłoni.

Zapach: W moim odczuciu wszystkie pachną tak samo - mydłowo, trochę mdławo. Nie jest to woń, która mi przeszkadza lub drażni, ale też nie zachwyca.

Piana: Łatwo tworzą białą pianę. Wolałam używać ich w wannie, gdzie mam stały kontakt z wodą, niż pod prysznicem, gdzie potrafiły stracić poślizg i zrobić się tępe. W każdym razie stały kontakt z wodą gwarantuje pianę.

Przechowywanie: Mimo że czasami zapominałam odkładać je w suche miejsce i zostawiałam je pod prysznicem, to żadne się nie rozpadło ani się nie rozmiękło. Oczywiście nie zostawiałam ich pod bieżącą wodą, tylko na prysznicowej półce, ale jest tam wilgotno i kilka mydeł pożegnało się z życiem w taki sposób ;-)

Wydajność: Moim zdaniem są mało wydajne. Jedno mydełko używane codziennie do ciała wystarczało mi na niecałe dwa tygodnie.

Włosy:  Można je myć tymi mydełkami, niestety ja nie lubię używać mydeł do tego celu, więc nie próbowałam.



Po kolei. Na pierwszy ogień wystawiam czerwoną glinkę, bo najwięcej się po niej spodziewałam i najbardziej rozczarowałam.



TULI - mydło z czerwoną glinką

Skład: Sodium Olivate, Sodium Cocoate, Aqua, Sodium Palmate, Sodium Shea Butterate, Sodium Castorate, Sodium Cocoa Butterate, Sodium Rice Branate, Glycerin, Sodium Beeswax, Illite (Red), Hydrolyzed Silk, flavor

Opis producenta: Zawarta w mydle glinka czerwona  doskonale oczyszcza, wzmacnia i dodaje świeżości cerze dojrzałej, przesuszonej, z utratą jędrności. Odpowiednia także dla skóry wrażliwej i naczyńkowej. Leczy i łagodzi trądzik różowaty, zapobiega pękaniu naczyń krwionośnych. Zawiera dużą ilość krzemu, żelaza, aluminium oraz wapń, magnez, sód, potas, tytan i mangan. Podobnie jak wszystkie glinki łagodnie ściąga pory i wygładza skórę, adsorbuje zanieczyszczenia i toksyny. W rezultacie skóra staje się świeża, gładka i aksamitna.  Systematyczne stosowanie glinki czerwonej powoduje obkurczenie i uszczelnienie ścianek naczyń krwionośnych.

Moja opinia: Uwielbiam czerwoną glinkę w formie maseczki najbardziej na świecie i dlatego ani chwili nie wahałam się nad zakupem tego mydła. Ale po kilku użyciach doszłam do wniosku, że ... no jak? no jak ta glinka ma działać? Jak jest jej niewiele, na skórze jest tylko moment? Logicznie rzecz biorąc nie ma prawa nic dobrego zrobić:D No i nie zrobiła.

Uważam, że to najzwyklejsze na świecie mydło, najbardziej wydajne, ale też najbardziej nieciekawe z całej czwórki. Bardzo wysusza skórę, dlatego twarz umyłam nim tylko raz, resztę zużyłam do ciała. Po każdej kąpieli musiałam używać balsamu, bo nie mogłam wytrzymać, skóra była tak sucha. 
Zgadzam się z opisem producenta, bo to opis czerwonej glinki, a nie tego mydełka.

Czy kupię ponownie: NIE



TULI - kawowy peeling

Skład: Sodium Olivate, Sodium Cocoate, Aqua, Sodium Palmate, Sodium Shea Butterate, Sodium Castorate, Sodium Cocoa Butterate, Sodium Rice Branate, Glycerine, Sodium Beeswax, Coffea Arabica Seed Powder, flavor

Opis producenta: Mielona kawa jest naturalnym sposobem na cellulit. Aktywnym składnikiem jest kofeina, która ma właściwości ujędrniające skórę i wyszczuplające. Dodatkową zaletą jest usuwanie rogowej warstwy naskórka podczas delikatnego masażu co pobudza krążenie i ułatwia wnikanie składników aktywnych. Kofeina usuwa zalegające w tkankach skóry toksyny oraz przyspiesza metabolizm komórkowy przyspieszając zanikanie komórek tłuszczowych.  Ekstrakty kawy chronią przed wolnymi rodnikami i w efekcie opóźnia proces starzenia. Peeling kawowy jest najostrzejszym z naszych peelingów.  Po zastosowaniu peelingu kawowego skóra jest gładsza, lśniąca, pokryta ochronną warstwą olejków.

Moja opinia:  Polubiłam to mydełko. Czemu? Często robię peelingi kawowe, które uwielbiam. Ale nie można robić ich codziennie, bo po pierwsze mogą zbytnio podrażnić skórę, a po drugie nie zawsze mam na to czas. W takie dni to mydełko sprawdzało się świetnie, choć stwierdzenie, że jest to ostry peeling nie jest trafne. Wygładza skórę, myje, pieni się, ale skóra po zastosowaniu nie jest pokryta ochronną warstwą olejków. Po tym mydle też zawsze musiałam użyć balsamu, choć nie wysuszało mnie aż tak bardzo jak czerwona glinka. Używałam tylko na ciało.

Czy kupię ponownie: TAK



TULI - owsianka

Skład: Sodium Olivate, Sodium Cocoate, Aqua, Sodium Palmate, Sodium Castorate, Sodium Shea Butterate, Sodium Cocoa Butterate, Sodium Rice Branate, Glycerin, Sodium Beeswax, Avena Sativa (Oat) Kernel Flour, Hydrolyzed  Silk, flavor

Opis producenta: Najłagodniejszy z naszych peelingów. Zmiękcza naskórek i delikatnie złuszcza martwe komórki.  Masaż pobudza krążenie i poprawia koloryt skóry. Mąka owsiana stymuluje naturalny proces regeneracji komórek poprzez dostarczanie im cennych minerałów (m.in. potas, wapń, magnez, żelazo, mangan, a nawet cynk).

Moja opinia: Myje, pieni się, ot i tyle. Podobnie jak czerwona glinka, to dla mnie zwykłe mydło. Ma zatopione drobinki, które baaardzo delikatnie peelingują, ale ja wolę mocniejsze zdzieraki. Jako peeling jest dla mnie zdecydowanie za słaby, jako mydło zbyt nieciekawe. Wysusza skórę, ale nie tak bardzo jak czerwona glinka. W trakcie stosowania nie zauważyłam żadnego działania pielęgnującego.Używałam tylko na ciało.

Czy kupię ponownie: NIE



TULI - oliwka węglowa

Skład: Sodium Olivate, Aqua, Sodium Castorate, Glycerin, Sodium Cocoate, Sodium Beeswax,  Charcoal Powder

Opis producenta: Mydło delikatnie oczyszcza skórę, działa bardzo łagodnie, nawilżająco, węgiel aktywny dodaje działanie przeciwzapalne,  przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe.

Moja opinia: To mydełko dostałam jako gratis... a zostało moim ulubionym! Gdyby nie to mydełko, doszłabym do wniosku, że TULI nie są dla mnie, wysuszają, nie robią nic szczególnego. Mydełko oliwka węglowa używałam i do twarzy, i do ciała, i byłam bardzo zadowolona. Wyraźnie dało się zauważyć działanie oczyszczające, podobne do mojego ukochanego Aleppo! Wysuszało skórę minimalnie, najmniej ze wszystkich mydeł. Skóra była śliska i świszcząca ;-) kto używał Aleppo, ten wie, co to za uczucie. Obawiałam się używać mydła na glicerynie na twarz, ale nie zrobiło mi krzywdy, choć następnym razem będę używała tylko na ciało. To mydełko sprawiło, że zainteresowałam się węglem jako dodatkiem w kosmetykach. Jeśli tak świetnie podziałam na mnie w tym mydełku, to może warto rozglądnąć się za innymi produktami z nim w roli głównej?

Czy kupię ponownie? TAK


Podsumowanie: W przyszłości mam zamiar kupić oliwkę węglową i mydło węglowe, a także w ramach delikatnego peelingu kawowy peeling i mydło eukaliptus z makiem. Ale to dopiero po wakacjach, teraz moja skóra potrzebuje szczególnej pielęgnacji, więc wracam do mydła Aleppo, które mi ją zapewnia. 

Dostępność: Tuli
Cena: 4zł

Chętnie się dowiem, jak wygląda Wasze zdanie na temat tych mydeł. Większości blogerek opinie znam, bo gdy zamówiłam mydełka czytałam różnie opinie w sieci :D Szczerze mówiąc nie dziwię się, że zdania są tak podzielone. Gdybym zamówiła tylko kawowy peeling i oliwkę węglową pewnie piałabym pieśni pochwalne, z drugiej strony gdybym zamówiła tylko owsiankę i czerwoną glinkę byłabym okrutnie zawiedziona. Cieszę się, że trafiłam przekrojowo i na te godne uwagi, i na te nieciekawe mydełka. 

Lubicie używać mydlanych kostek do kąpieli? Ja polubiłam je dopiero, gdy poznałam Aleppo. Wcześniej używałam tylko żeli i mydeł w płynie.

Miłego dnia, Balbina.

56 komentarzy:

  1. mydelko peeling kawowy chetnie bym kupila,reszta jakos nie dla mnie x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda tylko, że nie pachnie kawą :-(

      Usuń
  2. Uroczo wyglądają te mydła :) Ja też najprędzej skusiłabym się na ten peeling kawowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi przypadł do gustu jako baaardzo delikatny peeling :)

      Usuń
  3. Ja nie lubię mydełek w kostkach i w ogóle takich nie kupuję, pod prysznicem preferuję żele, do twarzy tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak długo miałam :D Aleppo mnie przekonało do mydełek w kostkach :D

      Usuń
  4. Balbinka, wysyłam do Ciebie e-maile i ciągle dostaje info,że nie dochodzą. Napisz do mnie proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba wolę żele, takich mydeł dawno nie używałam .... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bardzo lubię żele, ale ostatnio przekonałam się do mydełek :-)

      Usuń
  6. Ale świetne, ja mydełek jakoś nie używałam. Ale ten kawowy peeling super!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kawowy peeling był całkiem przyjemny :-)

      Usuń
  7. ja jestem na nie. poznałam 6 mydełek: owsianka, kokosowe, mleczne, czekoladowe, jedwabne i miodowe, i tylko kokosowe zrobiło na mnie pozytywne wrażenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem kochana, czytałam u Ciebie :*

      Usuń
  8. Twoi ulubieńcy wydają się ciekawi :) Chętnie kiedyś zamówię te dwa mydełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że są dość ciekawe :-) serca nie porwały, ale ciekawe :))

      Usuń
  9. hmn... nie podbiły mojego serca :) ale jak to zwykle bywa niby mydelka podobne jak roznią sie dzalaniem :) szaleństwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, bo to trzeba Aleppo spróbować :D

      Usuń
  10. Chętnie bym wypróbowała mydełko peeling kawowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fajny kąpielowy dodatek :)

      Usuń
  11. Widziałam je kilka razy, ale nigdy nie wylądowały w moim koszyku. Kiedyś na pewno ich spróbuję, muszę wykończyć zapas Aleppo :) Ciekawa recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę zrobić kolejny zapas Aleppo, bo właśnie mi się kończy :) Dziękuję :*

      Usuń
  12. Są bardzo ładne i niedrogie, szkoda, że asortyment Tuli jest taki malutki, na pewno bym kupiła takie mydełka, ale raczej 'przy okazji'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Cię rozumiem, takie drobiazgi to najlepiej kupować 'przy okazji' :)

      Usuń
  13. Uwielbiam wszelkiego rodzaju mydełka. Swego czasu zakochałam się w mydle-peelingu-gąbce 3w1 :) Niestety już więcej go nie spotkałam na swojej drodze... Obecnie jestem w fazie próbowania mydełek marsylskich - mam miętowe i wiśnia-czereśnia. Miętowe wspaniale orzeźwiało mnie podczas upałów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Bardzo ciekawe to 3 w 1 :-) nigdy o czymś taakim nie słyszałam. A mydełka marsylskie kuszą, wiadomo :)

      Usuń
  14. Mnie się podoba nazwa firmy "Tuli". Kojarzy mi się z Teletubisiami i ich hasłem "Tulimyyyyy" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, fajne skojarzenie! :D

      Usuń
    2. Moj synek jak przeskrobie to biegnie do mnie i wola tuli tuli zebym sie nie gniewala i oczywiscie zawsze mnie tym rozczuli ;)
      Mnie mydelka Tuli jskos nie ciekawia ale juz od dawna mialam ochote na te z lawendowej farmy i jakies afrykanskie moze....
      I tez uwielbiam mydelko aleppo. Jest najlepsze...zaraz po czarnym mydle ;)
      Czasami skusze sie na jakis ladnie pachnacy zel ale zawsze wracam do starej poczciwej kostki mydla.

      Usuń
    3. Lawendowa Farma jest świetna! :)

      Usuń
    4. mnie właśnie teraz kusi jakieś mydełko afrykańskie :))

      Usuń
  15. No tak, kawowe powinno pachnieć kawą - wtedy używanie byłoby bardziej przyjemne c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :-) gdyby zapach był kawowy, kupiłabym go ponownie bardzo szybko :-)

      Usuń
  16. też chcę takie mydełko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. kawowe mydełko mnie zainteresowało, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo przyjemne, szkoda tylko, że nie pachnie kawą, ale na delikatny peeling się nadaje. :)

      Usuń
  18. Ten kawowy peeling kusi ;) W ogóle ładnie się prezentują te mydełka. Mam ochotę na własnej skórze przekonać się o ich działaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównym powodem ich zakupu był właśnie przesłodki kształt i tulipanek :D

      Usuń
  19. Tej oliwki węglowej jestem troszkę ciekawa.
    Pomyślę nad złożeniem zamówienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupię ją sobie jeszcze raz na pewno razem z mydełkiem węglowym ale głównie do mycia ciała :-)

      Usuń
  20. Dziękuję za wspomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale sucharki Ci zostały :) Spodobało mi się szczególnie to mydełko kawowe.
    Przesyłam buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie się zużywały :)) Kawowe ciekawe, warto spróbować jako delikatny peeling :):*

      Usuń
  22. Ta oliwka weglowa wyglada ciekawie, taniutkie te mydelka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo są też malutkie :-) oliwka sprawdziła się u mnie zadziwiająco dobrze :-)

      Usuń
  23. Oliwka węglowa brzmi bardzo zachęcająco, jeszcze nie miałam nic podobnego, chętnie poznam tą kostkę, a Aleppo uwielbiam, bardzo lubię mydła naturalne, ale stosuję również żele pod prysznic, pół na pół ;)
    Piękne zdjęcia Balbinko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Podobnie jak Tanika najbardziej zaintrygowała mnie oliwka węglowa bo nigdy wcześniej o niej nie słyszałam :)
    Aleppo - fuuuj - nie dla mnie ;)
    ale lubię mydełka w kostce - na zmianę z super chemicznymi i ślicznie pachnącymi żelami:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, takie zmiany są idealne :D

      Usuń
  25. Uwielbiam mydła w kostce i to bardzo :))) ale TULI nie wpisało się w moje potrzeby, nawet poświęciłam im post ;) Niestety nie było hymnów pochwalnych. No i nie byłam się w stanie dowiedzieć, czy mają atest czy też nie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam i u Ciebie, i u kilku innych osób. Kurcze, nie zastanawiałam się nad atestem... nie lubię, jak czegoś nie można się dowiedzieć. Podobnie jak ostatnio był boom na kosmetyki Love me Green, a okazały się małym greenwashingiem.

      Usuń
  26. Kupiłam w tuli mydełka do włosów, bo miałam taki etap, że tylko naturalne mydła tolerował mój skalp. Obciążały i oklejały moje włosy bardziej niż inne mydła. Dopiero niedawno wymyśliłam, żeby używać ich jako pierwsze O w OMO, ale na razie czekają na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem jak się sprawdzą w takiej wersji :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger