Maseczka do twarzy - kilka słów o półproduktach

Wielokrotnie wspominałam, że uwielbiam maseczki z glinki. Ale nie tylko! Lubię wszelkie maski, które muszę przygotować sama - nalać wody, wsypać magiczny proszek, wymieszać... Widocznie mam pewne zadatki na czarownicę. W każdym razie już od dawna nie użyłam żadnej gotowej maseczki. Nie wiem jak długo potrwa moja fascynacja glinkami i innymi proszkami, ale na szybki koniec się nie zapowiada.

Dziś pokażę Wam jakich półproduktów aktualnie używam. Wszelkie rady i sugestie mile widziane :-)



Po pierwsze zacznę od przyrządów. Dawniej maseczki mieszałam w metalowej miseczce i jak się później okazało - to błąd. Z tego co się dowiedziałam, glinka zachodzi w reakcję z metalem, więc powinna być przygotowywana w pojemnikach szklanych, porcelanowych, drewnianych lub plastikowych. Teraz glinkę wsypuję do porcelanowej miseczki i mieszam porcelanową łyżką. Do nakładania maseczki na buzię służy mi nietrafiony prezent, pędzel Ecotools do nakładania podkładu płynnego (którego nie używam). Pędzel sprawia się wyśmienicie - łatwo się go myje, szybko schnie, no i swietnie rozprowadza maseczkę.


Teraz pokażę Wam wszystkie maseczkowe składniki, których aktualnie używam. Nie te, które używałam i skończyłam. Nie te, które będę używać (kilka produktów leży i czeka na swoją kolej). Tylko te aktualne, które faktycznie mieszkają w moich maseczkowym koszyku w łazience. To pozwoli mi w kilku słowach przybliżyć Wam każdy z tych produktów, wyjdzie z tego zbiór mini recenzji.


Glinka Biała ze sklepu NaturVitChem (obecnie naturadlapiekna.pl) - biała glinka zdecydowanie nie jest moją ulubioną, w dodatku nałożona solo lubi mnie podrażnić. Ta przedstawiona powyżej to bardzo dobrze przemielony proszek, prawie biały pył, przez co w połączeniu z wodą nie tworzył konsystencji maseczki. Używałam jej jako dodatek do moich maseczek i często dosypywałam odrobinę do szamponu. Nie wróce do niej.

Spirulina (naturadlapiękna.pl) - uwielbiam spirulinę w pielęgnacji skóry i włosów. Ta nie odznacza się niczym szczególnym, nie potrafię stwierdzić, czy jest różnica między tą akurat a innymi, z którymi miałam do czynienia. Spirulina rozświetla cerę, skóra się uspokaja, niespodzianki szybciej się goją. To stały element mojej kosmetyczki.

Ekstrakt z borówki czarnej (zróbsobiekrem) - kupiłam go na rozstępy dla brata, niestety szybko się zniechęcił i nie chce mu się już wsmarowywać wszystkiego, co mu ukręcę ;-). Dlatego ekstrakt zużywam jako dodatek do maseczki, ale nie zauważyłam szczególnego działania. Nie planuję powrotu do tego pólproduktu.

Złote algi peel-of (setare.pl) - długo interesowałam się tym produktem, w końcu go kupiłam. Jako maseczka solo u mnie się nie sprawdziła, forma peel-of podrażniła moją skórę twarzy. Za to jako dodatek do masek jest świetna, zagęszcza konsystencję, nawilża twarz i odżywia. Niestety nie widzę jej już w żadnym sklepie, jeśli gdzieś ją spotkacie - dajcie znać!

Odżywcza maska-peeling Wake Me Up Wild Earth Nepal (bliskonatury.pl) - Bardzo ciekawy produkt. Skusiłam się na nią już dawno temu, a jeszcze ją mam. To dlatego, że kosmetyku było strasznie duuużo jak na taką małą buteleczkę. Był idealnie dociśnięty, po kilku użyciach w ogóle nie było widać zużycia :D
Dodaję go do maski, potem robię z niej peeling zmywając. Więcej informacji o nim TUTAJ <klik>.

Ajurwedyjska maseczka odżywcza Skin Life (prezent od ekocentryczki :)) - produkt, który uwielbiam i już żałuję, że mi się kończy! Jest to puder o mocnym ziołowym orientalnym zapachu, który świetnie oczyszcza i odżywia twarz. Uwielbiam go za ten zapach i za działanie. Kupię go sobie, a co! Więcej informacji TUTAJ <klik>


Ekologiczny żel z aloesu (ecospa.pl) - Kupiłam go z myślą o włosach, niestety kłaczki go nie pokochały ;-) Za to sprawdza się w maseczkach, choć nie widzę po nim wiele dobrego, ale nie robi też nic złego. Wierzę, że skoro to aloes, to coś tam pozytywnego się dzieje, choć tego nie zauważam :D

Ekstrakt z kawioru (naturadlapiękna.pl) - nazwa brzmi cudownie, ale śmierdzi delikatnie pokarmem dla rybek. Dlatego używam go w maseczkach, bo inne składniki zagłuszają tez zapach. Nie zauważyłam po nim nic szczególnego.

D-panthenol (zróbsobiekrem) - etykietka mi się już dawno starła, ale trzeba przyznać, ze używam go bardzo często. Moje włosy się z nim nie polubiły (powodował strąki), za to w maseczkach do twarzy sprawdza się genialnie! Widzę dużą różnicę gdy go dodaję do maski, szczególnie jeśli jednocześnie robię peeling. D-panthenol genialnie nawilża, łagodzi skórę po peelingu, jest miękka i przyjemna w dotyku. Na pewno z niego nie zrezygnuję.

Witamina E (zróbsobiekrem) - Bardzo często dodaję ją do moich maseczek, jest w formie przezroczystego żelu. Mam wrażenie, że w połączeniu z d-pathenolem świetnie nawilża. Uwaga! Może zapychać.


Ciekawa jestem, czy jest ktoś, kto lubi mieszać, kręcić i przygotowywać podobne maseczki jak ja. Jeśli macie swoje sprawdzone półprodukty, to chętnie je poznam. Wiadomo, że te same produkty u kilku osób sprawdzą się inaczej.

Miłego dnia, Balbina.

52 komentarze:

  1. Widzę spirulinę. Zaczęłam nakładać to na twarz i nawet nie skończyłam, bo myślałam, że zwymiotuję. Zmywałam po kilku sekundach. Zużyłam jak miałam taki katar, że niczego juz nie czułam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przyzwyczaiłam :D szczególnie w połączeniu z hydrolatami lub olejkami eterycznymi nie czuć w ogóle jej zapachu :-)

      Usuń
    2. Ja na początku dodawałam olejek pichtowy do maski, aby zamaskować zapach spiruliny, teraz się już przyzwyczaiłam i nic nie dodaję.
      Spróbuj dodać olejków eterycznych, może to ci pomoże przetrwać dłużej niż kilka sekund. Osobiście polecałabym olejki eteryczne z drzew iglastych, bo wydaje mi się, że najlepiej maskują rybi zapach. Ale kto co woli.

      Usuń
  2. Kupuję gotowe maseczki z glinką, na takie samodzielne przygotowywanie jestem troszkę za leniwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja to uwielbiam :D przygotowywanie trwa dosłownie moment, a sprawia tyle radości :D Kiedyś też używałam gotowych, może jeszcze do nich wrócę, na razie zostaję przy półproduktach :)

      Usuń
  3. piekna masz chochelkę Balbinka:D
    muszę też przybrac sie do pomieszania kilku półproduktów w jedna paćkę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawią mnie złote algi peel-of :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nigdzie ich już teraz nie widzę:(

      Usuń
  5. od dawna mam ogromną ochotę na algi, mam nadzieję że za jakiś czas będę je mieć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli nie masz bardzo wrażliwego nosa to polecam spirulinę :-)

      Usuń
  6. Zaciekawiłaś mnie :)
    Jeszcze nie próbowałam robić sama maseczek, ale że ostatnio sporo eksperymentuję to może i jakąś własną maseczkę sklecę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to pokochałam - mieszanie, dolewanie, dosypywanie :D

      Usuń
  7. Ja na samodzielne mieszanie jestem na razie za leniwa i czasem zbyt zabiegana, ale staram się kupić gotowe maski o naturalnych składach

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam robić takie maseczki : ) Ostatnio zrobiłam własną wersję maseczki "cupcake" Lush'a - kakaowo-miętowej. Wyszło cudnie, skóra odżywiona i oczyszczona.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo mocno mnie zainteresowałaś :)

      Usuń
  9. Ale tego masz, tylko pozazdrościć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam jeszcze więcej, tylko te są aktualnie w użyciu, reszta czeka na swoją kolejkę :D

      Usuń
  10. mam taki sam porcelanowy sprzęt :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Sprzęt profesjonalny:) Ja jeszcze nie próbowałam sama "ukręcić" maseczki. Trochę się obawiam, jak zareaguje moja cera. A to drugi troszkę to moje lenistwo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja powolutku wprowadzam nowe rzeczy, na początku zaczynałam od samych glinek :-)

      Usuń
  12. Jak maseczka to tylko glinka marokańska działa cuuuda! Żadna z glinek mi tak nie służyła i nie śmierdzi jak sparulina, dodatkowo nie zasycha tak okropnie.


    Na marginesie... mam ten sam pędzel, też go nie lubię, i tez używam do masek :)


    całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapisuję i wypróbuję, dzięki! a pędzel do maseczek jest w sam raz :D podkładu płynnego i tak nie używam, a nawet jakbym używała nie wyobrażam sobie robić tego pędzlem :D

      Usuń
  13. Również uwielbiam maseczki z zielonej glinki. Ja kupiłam sobie taką zieloną glinkęw biolanderze i mieszam ją tylko z wodą. Jest świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie sama glinka z wodą która się sprawdza to tylko czerwona beloun! :)

      Usuń
  14. Balbina, jesteś moją idolką-mentorką domowych maseczek! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całą przyjemność po mojej stronie :D

      Usuń
  15. Ja, ja, ja! Uwielbiam mieszać, kręcić, podgrzewać... A próbowałaś dodać szczyptę alantoiny albo mocznika? Takie miłe nawilżające dodatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie! ale to kwestia czasu, przy następnym zamówieniu na pewno wpadną do koszyka :-)

      Usuń
  16. Kusi mnie spirulina, muszę ją w końcu wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie sprawdziła się świetnie :-)

      Usuń
  17. myslisz, ze jak ktoś miesza to ma zadatki na czarownicę? o kurka! ja tez mieszam. i najczęściej ekstrakty. uwielbiam truskawkowy, pomarańczowy i z miłorzębu. łączę je z kwasem hialuronowym, hydrolatem i jakimś olejem. buzka cacy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mnie zainteresowałaś tymi ekstraktami! :-) obawiam się, że następne zakupy półproduktów będą spore :D

      Usuń
  18. Porządną armię kosmetyków do twarzy posiadasz, ja jestem ogromną fanką alg i glinek, ale na razie moja kolekcja jest trochę skromniejsza, ale spokojnie, nadgonię :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę :D moja do niedawna też byłą skromniejsza, ale w bardzo szybkim tempie się rozrasta :)

      Usuń
  19. A mnie w tej chwili zainteresowałaś bardziej ekstraktem z borówki, niż maseczkami - muszę poczytać więcej, bo aktualnie toczę walkę z rozstępami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby wszystkie zniknęły! :)

      Usuń
  20. Anonimowy14:51

    Witaj Balbinko :) I ja dołączyłam do grona blogerek ;) Ale jestem na Facebooku :)
    Muszę w przyszłości porobić zdjęcia, bo na razie pisałam kilka postów na szybko, a spieszę się bardzo. Szukajcie mnie jako Mia Valentti na Facebooku :)
    Piszę notatki o kosmetykach, zdrowym odżywianiu, włosach, półproduktach. Jestem od wczoraj, ale będę rozkręcać się :) Na razie bez zdjęć, ale w przyszłości będą one. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:54

      I zapomniałabym, że zrobiłaś mi ochotę na ajurwedyjską maseczkę. Uwielbiam te produkty. Złotych alg obawiałabym się użyć, bo mi prawie wszystko podrażnia twarz...Jest zbyt delikatna. U siebie napisałam o koncentracie z soli z Morza Martwego. Zapraszam! :)

      Usuń
    2. Anonimowy14:55

      Nie ma zdjęć, ale są linki do kosmetyków :) Mój aparat padł ;)

      Usuń
    3. Kasiu próbowałam wejść na tę nazwę, pod którą mnie polubiłaś, ale tam nic nie ma... wyślij mi link do Twojego bloga jak możesz :-)

      Usuń
  21. Ciekawi mnie od dluzszego czasu ten ekstrakt z kawioru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie jakoś w żaden sposób nie zachwycił na razie, może dopiero odkryję jego moc :D

      Usuń
  22. Mam zamiar w sobotę poeksperymentować z glinką - czerwoną dla odmiany..
    czasem lubię sobie ukręcić coś z owocków i płatków owsianych tudzież migdałowych plus jogurt..takie rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwona to mój ulubieniec, szczególnie beloun! :-)

      Usuń
  23. Na moja tlusta, kaprysna cere genialnie dziala polaczenie glinki i ekstraktu z wierzby bialej. Czasem, gdy potrzebuje silnego oczyszczenia, dodaje tez sody oczyszczonej. Hit. Generalnie nie zdarza mi sie nakladac na twarz samej glinki, zawsze jest jakis dodatek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mnie zainteresowałaś tym ekstraktem, zerknę na niego przy najbliższych półproduktowych zakupach :-)

      Usuń
  24. Niezłe zasoby :) Kiedyś bawiłam się, ale nie chce mi się. Wolę gotowce. Wyjątkiem jest glinka różowa, ale od dłuższego czasu zdradzam ją z fenomenalnymi algami z Organique ♥ Dumam teraz w jaki sposób zrobić ponownie zapas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę koniecznie skosztować te algi, ale póki co chcę wykończyć moje zbiory. Ja te zabawy z mieszaniem wręcz uwielbiam i widzę, że moja skóra też, dlatego na razie nie wracam do gotowców :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger