Tonik z kwasem PHA 6% - mój pierwszy kwasss :-)

Dokładnie wczoraj skończyłam buteleczkę toniku z kwasem PHA z Biochemii Urody i postanowiłam coś skrobnąć na jego temat.

To mój pierwszy kontakt z kwasami, a wszystko za sprawą nieocenionej italiany, z której bloga dowiedziałam się wiele cennych informacji na ten temat. Do zakupu kosmetyku z kwasem przymierzałam się bardzo długo i długo rozmyślałam. W końcu się zdecydowałam i wcale nie żałuję!

Nie, żeby ten tonik był rewelacyjny. Nie. Po prostu przekonałam się, że kwasy są OK. I chcę więcej, i będzie więcej.



Nie ukrywam, że słowo kwas działa na mnie odstraszająco :D Ale upewniłam się, że kwasy PHA można stosować nawet bez szczególnej ochrony przeciwsłonecznej, a u mnie z tym różnie. W dodatku chciałam w końcu spróbować coś z kwasem, przygotowując się na intensywne peelingi podczas jesieni.

Ze strony producenta możemy się dowiedzieć, że tonik ma w delikatny sposób regulować odnowę skóry, poprawić kolor i strukturę oraz intensywnie nawilżyć. Ponadto ma on spłycić drobne zmarszczki, zmniejszyć zaczerwienienie, poprawić elastyczność i jędrność. Po więcej informacji odsyłam na stronę BU -> klik

Jest to produkt, który musimy przygotować sami. W zestawie dostajemy hydrolat pomarańczowy, mocznik, mleczan sodu oraz stężony ekstrakt z lukrecji (wspomniany wyżej kwas ;)). Przygotowanie toniku jest banalnie proste, polega na wsypaniu/wlaniu kilku składników do hydrolatu w odpowiedniej kolejności, co jest dokładnie opisane na stronie sklepu. Całość trwa trzy minuty. Ja dodatkowo dokupiłam konserwant.

Tonik ma postać przezroczystej wody, butelka jest wygodna i łatwo odmierzyć odpowiednią ilość porduktu

Na początku używałam go codziennie wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy a następnie nakładałam krem lub olej (na stronie zaznaczone jest, by używać go co dwa dni lub wedle uznania - wybrałam to drugie). Po trzech dniach w okół nosa i na brodzie pojawiły się suche skórki, co mnie bardzo zdziwiło, bo mam skórę mieszaną/tłustą (kto to wie na pewno?). Skórki były malusie, ale gęsto odstawały. Śmiejcie się, ale ucieszyłam się na ich widok, bo pomyślałam, że tonik działa. Zrobiłam jednodniową przerwę i przez tydzień stosowałam tonik co dwa dni. Niestety incydent ze skórkami już się nie powtórzył, więc znów używałam toniku codziennie wieczorem aż do skończenia butelki.

Odnośnie efektów, to na pewno świetnie nawilża. Po pewnym czasie zauważyłam, że moja skóra nie zawsze potrzebuje po nim kremu/oleju, więc co dwa dni przecierałam twarz tonikiem i ... tyle. Nie odczuwałam żadnego ściągnięcia, wysuszenia, podrażnienia. Skóra była uspokojona i nawilżona.

Mam wrażenie, że nie zbyt dobrze współpracował z ekoAmpułką1 Pat&Rub (i na odwrót). Wydaje mi się, że skóra twarzy byłą bardziej zadowolona, gdy po toniku nakładałam sam olej lub krem, a ekoAmpułka1 lepiej spisywała się po innych tonikach lub hydrolatach. Ale to tylko moje wrażenie, które nie potrafię nawet dobrze ubrać w słowa.

Kolejną zaletą tego toniku jest wygładzenie twarzy i domknięcie porów. Po przetarciu nim skóry, przez pierwsze dwie minuty robiła się ona śliska i ... gumowa. Potem wszystko wracało do normy. Zauważyłam też lekkie ujędrnienie twarzy. Niestety nie potrafię stwierdzić, czy spłyca zmarszczki, nie zaobserwowałam też poprawienia kolorytu cery.

Podsumowując, jestem zadowolona z tego produktu. Nie porwał mojego serca w zachwycie, ale pozytywnie wpłynął na moją skórę twarzy. Przekonałam się, że kwasy są w porządku, że nie wypalą mi twarzy i że mogą nawet nawilżać! Zastanawiam się nad ponownym zakupem.

Cena: 18:50 + konserwant 7.90
Służył mi przez 3 miesiące.
Jest polecany do cer wrażliwych i naczyniowych.

Jestem ciekawa, czy macie już swoje pierwsze przygody z kwasami? A może używacie ich już od dawna? Ten temat bardzo mnie interesuje i każda opinia jest dla mnie na wagę złota.

Ja jestem już pewna, że od października zaczynam się kwasić, nie wiem tylko jeszcze czym ;-)

Miłego wieczoru, Balbina.

46 komentarzy:

  1. Ja z kwasami jeszcze nie eksperymentowałam. Jakoś nie mam odwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślałam, ale to tylko brzmi tak strasznie :) teraz mam ochotę na następne produkty.

      Usuń
  2. Dotychczas bałam się słowa KWAS ;d nawet kwas hialuronowy powodował u mnie dziwne skojarzenia ;d powoli zaczynam się jednak oswajać :D zachęcająca recenzja ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ja też oswajam się bardzo powoli, o pierwszym zakupie rozmyślałam ponad rok! :)

      Usuń
  3. Też powinnam się chyba uśmiechnąć do kwasów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się powoli przekonuje, na razie nie żałuję :)

      Usuń
  4. Poczekam do jesieni i zakupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jesień planuję intensywne peelingi, zobaczymy co z tego wyjdzie. :)

      Usuń
  5. Denerwuja mnie moje wstrętne pory...może jakiś właśnie kwas by mi pomógł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi trochę pomogło, choć nie mam wielkiego problemu z porami. Ale wiadomo podczas wielkich upałów są trochę większe, a ten tonik faktycznie je zmniejszał.

      Usuń
  6. jeszcze nigdy nie stosowałam, już samo słowo kwas tak przerażająco brzmi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak reagowałam na początku, ale powoli się skusiłam i nie żałuję :D

      Usuń
  7. Ja jestem doświadczona i zaprawiona w bojach kwasowych :) w ramach walki z przebarwieniami chodziłam na zabiegi Inno-peel Whitening, po których schodziła skóra ale za to ta nowa była piękna, gładka i coraz jaśniejsza (chyba 5 zabiegów miałam), robiłam też sobie sama 20% peeling z kwasu migdałowego, też zachęcona postami Italiany :) Zapraszam do siebie (pisze z komórki i nie mam jak wstawić linka do posta o tym peelingu, ale znajdziesz wmwyszukiwarce).

    Kociamberwpodrozy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kociamber super! Dzięki, że napisałaś, na pewno zaglądnę :-)

      Usuń
  8. Nie wiem za bardzo czego się bać ;) Wszystko jest dla ludzi a np. Pharmaceris ma krem o dwóch stężeniach i jak dla mnie to mądre posunięcie bo powinno się najpierw dać mniejszą dawkę aby przyzwyczaić skórę a dopiero jeśli zobaczymy, że przyzwoicie reaguje na nasze zakwaszanie to posunąć się ze stężeniem dalej. Ewentualnie poczytać o tym jaki kwas dla jakiej cery bo wiadomo, że skóra naczynkowa czy sucha rządzi się innymi prawami niż tłusta i gruba skóra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marilyn, masz rację :-) Zastanawiałam się nad kremami tej firmy, ale mają w składzie też moje potencjalne zapychacze i na razie zrezygnowałam.

      Usuń
  9. wow ja takiego domowego kwasy nie używałam nigdy. Byłam tylko u kosmetyczki na usuwanie blizn kwasem - jakkolwiek ten zabieg się nazywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tych zabiegach u kosmetyczki, ale jakoś mnie do nich nie ciągnie, bo kilka razy się zawiodłam.

      Usuń
  10. Ja stosuję na jesieni krem złuszczający z Bandi Young Care i bardzo go sobie chwalę :) szerszej przygody z kwasami brak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam jeszcze o nim :-)

      Usuń
  11. Nie miałam nigdy styczności z czymś takim, ale jako że mam cerę naczyniową to chyba powinnam spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kwasami trzeba bardzo uważać, polecam przeczytać bloga italiany :)

      Usuń
  12. Ja już wiem, że kwasy zostaną ze mną na długo. Kwasy używane z głową nie mają prawa zrobić krzywdy, ale niektórzy się porywają od razu na jakieś wielkie stężenia i potem płacz :D
    Muszę sobie przygotować taki tonik z PHA, tylko z większym stężeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też coraz bardziej się przekonuję :-) Mam nadzieję, że uda mi się przeprowadzić serię peelingów :)

      Usuń
  13. Anonimowy12:17

    Witaj Balbinko, ja bez kwasów i mocznika to nie umiem żyć ;) Na twarz stosowałam kwas azelainowy, kwasy AHA, a na ciało: korund, kwas mlekowy, jabłkowy, mocznik, kwas salicylowy, kwas cytrynowy-ale ten ostatni to był już gotowy produkt.
    Muszę za to regularnie nakładać mój ulubiony kwas hialutrynowy z kolagenem i olejkiem :) Bo ostatnio nie jestem regularna. Aj, zapomniałabym Ci napisać pianka do mycia twarzy i delikatny krem nawilżający z witaminą E oraz krem pod oczy z Decubala-uczuliły mnie! A miały być to dermokosmetyki...Kasia. P.S. Też uwielbiam eko-apmpułki Pat&Rub :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz wielkie doświadczenie Kasiu z kwasami :) To dobrze, będę zadawać Ci różne pytania na jesieni :D

      Usuń
    2. Anonimowy14:24

      :)

      Usuń
  14. A ja wciąż się zastanawiam nad pół produktami, może w końcu się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z większości jestem bardzo zadowolona :-)

      Usuń
  15. miałam ten tonik, moja skóra przyzwyczjona jest do kwasów, nie zadziałał tak jakbym chciała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było w porządku pewnie dlatego, że to był mój pierwszy kontakt z kwasami. U Ciebie pewnie skóra już przyzwyczajona i był za delikatny :)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam tych kremów z kwasami, ale już wielokrotnie trzymałam je w ręku :)

      Usuń
  17. Doświadczenie mam, ale PHA jeszcze nie używałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ja żałuję, że tak późno zabrałam się za kwasy :-)

      Usuń
  18. Ja jeszcze nie rozpoczęłam przygody z kwasami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero powolutku zaczynam :)

      Usuń
  19. Dwa czy 3 lata temu też był moim pierwszym kwasem, czy raczej kwasiątkiem:) Ale chyba w nieco innej formule.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, kwasiątko :D mam nadzieję, że wezmę się za mocniejsze kwasy za niedługo :)

      Usuń
  20. ujujuj a ja nie mam żadnego kwasu jeszcze.... :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Trochę się boję kwasów szczerze mówiąc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dopiero zaczynam z nimi przygodę :-)

      Usuń
  22. Miałam ten tonik całe lata świetlne temu :))) Podobał mi się, jednak wtedy jeszcze nie wiedziałam, że moja skóra nie z każdym kwasem się lubi.
    Z perspektywy czasu oceniam go na przyzwoitym poziomie aczkolwiek wolę jednak gotowe preparaty.

    Kwasów nie ma co się bać, ale trzeba znać podstawy oraz, że najlepiej sięgać po nie wczesną jesienią i wiosną, dobierać nawilżacze i odczekać pomiędzy aplikacjami ze względu na wyrównanie ph.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem całkiem zadowolona, choć nie dokonał żadnej pozytywnej rewolucji, jednak jak na tonik było przyjemnie :-) o kwasach wyczytałam już duuuuużo artykułów, od roku się przygotowuję :D ten tonik to taki mały wstęp :-)

      Usuń
  23. Też na jesień planuje jakąś kwasową kurację :) Między innymi brałam ten tonik pod uwagę.
    Do tej pory robiłam prosty tonik z komplesem kwasów AHA a teraz używam delikatnych peelingów enzymatycznych mi.in z kwasami.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger