Ulubieńcy sierpnia

Tak. Jest 25 wrzesień, a ja podsumowuję sierpień. Mały poślizg. Chciałabym być tu częsciej, niestety nie jestem w stanie. Bardzo brakuje mi też bycia na bieżąco z Waszymi postami. Chodzi mi w związku z tym pewien pomysł, ale o tym za niedługo...

Chciałabym jeszcze serdecznie Wam podziękować za przemiłe słowa pod ostatnią notką :-) Jesteście kochane!

Nie przedłużając zapraszam do podsumowania sierpnia pod kątem ulubieńców. Taki mały miszmasz.




1. Sierpniowe zapachy. Po raz kolejny Kitchen Spice, który chyba nigdy mi się nie znudzi. A w związku z coraz zimniejszymi wieczorami, topię go w coraz większych ilościach. Skusiłam się też na Mandarin Cranberry, o zapachu mandarynek, żurawiny i z nutką piernika <3 Jest żywszy i bardziej orzeźwiający od Kitchen Spice, ale ciągle ciepły i rozgrzewający. Cudo!

2. Przy aromacie korzennych przypraw sięgnęłam po lekturę,choć nie myślałam, że się kiedykolwiek na nią zdecyduję. Oglądnęłam pierwszą część 'Zmierzchu', ale ani nie porwała mojego serca, ani też nie wyśmiewałam, że to film dla 13-latek. Ot, taki tam zwykły, średni film. Za to książka zainteresowała mnie do tego stopnia, że przeczytałam całą Sagę w kilka dni. Co w niej jest takiego? Hmm, jest napisana prostym, przyjemnym językiem. W dodatku opisuje przeżycia i myśli głównej bohaterki, z której film zrobił moim zdaniem kukłę, nie dziewczynę. W każdym razie jestem zadowolona, że ją przeczytałam, mogę się na jej temat wypowiedzieć, a nie powtarzać utarte, zasłyszane komentarze :-)


3/4. Sierpień spędziłam na objadaniu się owocami, głównie winogronem i ostrężynami. Ale przewijały się też maliny, aronia... Pycha :-)


5. Hydrolaty to stały element w pielęgnacji mojej twarzy, to toniki stosuję sporadycznie, nie na odwrót. Bez dwóch zdań moim ulubieńcem jest hydrolat oczarowy. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł :-) Służył mi calutki sierpień. Odświeża, łagodzi i koi. Starczy jak na jeden mały hydrolat :-)

6. Nie przepadałam za płynami micelarnymi... do czasu. Odkąd spróbowałam tego z Pharmaceris, jestem pod wielkim wrażeniem i wręcz pokochałam taki sposób usuwania makijażu. Nie podrażnia, jest bardzo delikatny, a świetnie oczyszcza. Po ostatnich niemiłych doświadczeniach z płynem micelarnym Plante System, jestem naprawdę zadowolona.


7/8. W sierpniu często sięgałam po niebieskie dodatki, najczęściej po moje bransoletki z kamieni i duży metalowy naszyjnik. Tego typu biżuteria na szyję podobała mi się od dawna, jednak jakoś nie czułam się w niej dobrze. Dopiero ten naszyjnik mnie przekonał i prawie go nie ściągałam :-)


9. Mój najcudowniejszy i najulubieńszy i w ogóle superekstra olej :-) Po co mi krem, jak mam takie małe cudo? Olej z nasion bawełny był intensywnie używany cały sierpień i z czystym sumieniem mogę nazwać go ulubieńcem :-) Nawilża, matuje, łagodzi. Uwielbiam i już.

10. Taki mały akcent kolorówkowy na koniec. Choć szminkę Rimmel by Kate Moss mam już od maja, to dopiero na wakacjach była często przeze mnie używana. Kolor jest idealny, jedynym minusikiem jest wysuszanie ust przy częstym malowaniu, jednak zawsze mam pod ręką jakąś pomadkę nawilżającą, więc nie jest to dla mnie duży problem.

***

Co przykuło Waszą uwagę w sierpniu? Kosmetyk, książka, zapach czy jedzenie? A może już nie pamiętacie, bo przecież jest już koniec września? :D

Pozdrawiam, Balbina!

55 komentarzy:

  1. ostrężyny- u nas mówi się jeżyny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas mówi się i tak, i tak :D

      Usuń
  2. Uwielbiam te woski, a winogronem zajadam się już od dwóch tygodni, pyszności :) Wino też już zrobione z niego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam domowe wina winogronowe! Podziel się@ :))

      Usuń
  3. ale bym zjadła te cudne owoce <3 mmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, winogrono już się skończyło, sama bym jeszcze zjadła :)

      Usuń
  4. Mój sierpień był zdominowany częścią urlopu :)

    I narobiłaś mi ochoty na owoce ♥ Idę czegoś poszukać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się w tym roku nie udało nigdzie wyrwać :) muszę żyć wspomnieniami z tamtego roku.

      Usuń
  5. jeja, jak ja lubię czytać te posty.... łapie mnie wtedy jakieś natchnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MILA< nawet nie wiesz jak miło to słyszeć! :*

      Usuń
  6. Anonimowy20:28

    Zajrzałam do Ciebie po raz pierwszy ale zostanę na stałe!
    Świetny blog i niesamowicie podoba mi się nazwa "Balbina ogryzek" :D:) to takie.. urocze:D
    skąd ten ogryzek <3 ?
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć! Cieszę się! :) Ogryzek to pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, więc postanowiłam z tego nie rezygnować :D

      Usuń
  7. Uwielbiam Pharmaceris i cenię ludzi, którzy czytają i mają własne zdanie, a nie powtarzają często idiotyczne komentarze :) Dla mnie saga jest popisem lekkiej prozy okraszonej wspaniałym humorem słownym - filmów nienawidzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, cieszę się, że masz podobne zdanie do mojego odnośnie tych książek. Niesamowicie przyjemnie mi się czytało, połknęłam je prawie na raz i jestem zadowolona, że sie na nie zdecydowałam :-)

      Usuń
  8. Woski mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się raz skusiłam i przepadłam :-)

      Usuń
  9. Hydrolat oczarowy mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie pół sierpnia to urlop i wtedy nie przykładałam wagi do kosmetyków, wystarczał mi balsam do ciała + krem do twarzy i dezodorant. Szczerze, nawet nie pamiętam czego używałam. Twoje sierpniowe cudeńka są interesujące. Ja używam oleju Nigella i hydrolatu z róży damasceńskiej. A saga... nie mogę się połapać o co biega z tą popularnością w sumie pospolitej książki. Sama pochłonęłam całą trylogię w tydzień i stwierdziłam, że to chyba przez sposób pokazania miłości - takiej czystej, pięknej, niewinnej. A czytałaś może serię z Greyem? (Pięćdziesiąt twarzy Greya, itd?) To też był hicior, tylko znacznie pikantniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaja, no właśnie, całkiem normalna, zwyczajna książka, a takie emocje. Jedni kochają, drudzy nienawidzą, zupełnie nie mogę tego zrozumieć. Czytało mi się przyjemnie, ale nie porwała mojego serca. Choć jestem zadowolona, że się na nią zdecydowałam. Niestety filmy to straszne badziewie. Greya nie czytałam, może kiedyś :-)

      Usuń
  11. Śliczna pomadka na ostatnim zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też jestem zagorzałą fanką Kitchen Spice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio topię go codziennie wieczorem :D

      Usuń
  13. równiez bardzo lubię Kitchen spice - sierpień zleciał pod znakiem urodzin moich i bloga oraz słoneczników
    wrzesień natomiast to śliwki, śliwki i zupa dyniowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esy a ja Ci chyba nawet życzeń nie złożyłam!!

      Usuń
  14. Planuję zakup hydrolatu oczarowego :) Lubię te pomadki Rimmel i woski YC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie sprawdził się w 100% :-)

      Usuń
  15. Saga jest cudowna, ja najpierw czytałam później dopiero stworzyli wersje filmową, bardzo zepsuli.. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a szkoda, bo mogliby naprawdę stworzyć coś bardzo ciekawego.

      Usuń
  16. Mam ten sam micel z Pharmaceris, czeka sobie w kolejce, mam nadzieję, że też go polubię :) Wcześniej miałam ten z serii T i był świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tamtej serii nie miałam, w ogóle dopiero poznaję produkty Pharmaceris, wcześniej mnie jakoś do nich nie ciągnęło, a teraz się przekonuję :)

      Usuń
  17. Planuję pierwsze zakupy kominka i wosków od YC :)
    Obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że będziesz zadowolona, ja jestem bardzo! :)

      Usuń
  18. Muszę spróbować tego oleju z nasion bawełny. Jaki to numer szminki? Ja uwielbiam numer 104 :) jeden z najlepszych :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Loonita12:21

    Schyłek lata przynosi sezon na wiele pyszności:D

    OdpowiedzUsuń
  20. jak ja lubię takie mixy :) ja właśnie teraz objadam się winogronem z działki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja wczoraj obrywałam winogron na winko :) Ale jeszcze trochę go zostawiłam do jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam wino z domowych winogron :))

      Usuń
  22. Bransoletki są prześliczne <3 !
    A co do sagi też obejrzałam tylko 1 część i mi się nie spodobała, za to książki są na plus ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę w końcu skusić się na Kitchen Spice:)
    Z sagą zmierzch miałam to samo, tylko że najpierw przeczytałam książkę, a na filmie zasnęłam :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaciekawił mnie ten olej!

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi też seria Zmierzch wchodziła jak woda, czyta się to szybko, nie ma w tym nic specjalnego, ale za to jak fajnie relaksuje i "odmóżdża" :) Za to próbowałam obejrzeć film (pierwszy) i po 10 minut zasnęłam, co rzadko mi się zdarza i uważam ten tytuł za jeden z najbardziej irytujących i najgorszych, jakie kiedykolwiek widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :-) pierwszą część udało mi się obejrzeć, ale przy drugiej wymiękłam.

      Usuń
  26. Zaćmienie jest cool! :) Przeczytałam już dawno. Super sprawa :) W tym miesiącu także objadam się winogronami takimi jak na twoim zdjęciu z własnego krzaczka :D Pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się bardzo spodobało :-))

      Usuń
  27. Ile świetnych rzeczy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie również książki bardziej przypadły do gustu niż ekranizacja :)

      Usuń
    2. film jest niestety mocno męczący i ciężko nadążyć za akcją, mam wrażenie, że nie ma tam logicznej spójności :)

      Usuń
  28. Ja filmu nie mogłam znieść, a książki uważam za całkiem niezłe:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Anonimowy20:32

    Balbino czy używasz tego hydrolantu prosto z butelki czy tez go jako roztwor z czymś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie hydrolaty używam prosto z butelki, jeszcze nigdy nie mieszałam ich z wodą :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger