Czy jestem jeszcze włosomaniaczką? - sąd publiczny

Ostatnią aktualizację włosów zrobiłam we wrześniu, kiedy spoorooo obcięłam. Nie wszystkim się to spodobało, wiem, że długie włosy robią bardziej spektakularne wrażenie, jednak mi dobrze to zrobiło. Zwłaszcza, że od tego czasu minęło pięć długich miesięcy, pełnych pracy, nauki, nawału zajęć, spania po 5 godzin, wszystko w biegu, częste podróże... Jednym słowem, wygodniej mi było mieć krótsze, lżejsze włosy. I szczerze przyznaję, trochę je zaniedbałam.

jak zostać włosomaniaczką

Moje włosowe grzeszki ostatnich miesięcy:

1. Pierwszy i największy - olejowanie z regularnego nawyku zmieniło się w sporadyczne przypadki... Żałuję, biję się w piersi, bo oleje świetnie działają na moje włosy. Ale ledwo miałam siłę zrobić demakijaż wieczorem w przyspieszonym tempie i padałam od razu na nos, ani nie myślałam o włosach. I nie, włosomaniactwo nie jest czasochłonne, nie to mam zamiar teraz udowodnić. W tych miesiącach najzwyklejsze czynności były dla mnie pożeraczem czasu ;-)
2. Wiele razy myłam włosy szamponem z SLS-em i... tyle. Słyszę jęki przerażenia. Sama jestem przerażona. Odkąd zaczęłam przygodę z włosomaniactwem, a było to dawno (2,5 roku, 3 lata?), zawsze nakładałam COŚ po szamponie albo przed nim. A przez te kilka miesięcy nie chciało mi się czasem nawet wyciągnąć ręki po odżywkę...
3. Zapomniałam, że istnieje coś takiego, jak skóra głowy. W dodatku moja skóra głowy, świetnie reaguje na kawowy peeling, maseczkę z glinki, inaczej swędzi, a włosy szybciej się przetłuszczają...
4. Często sięgałam po suszarkę. Jednak nie jestem pewna, czy to na pewno jest włosowy grzech. Moje włosy zdecydowanie lepiej wyglądają po potraktowaniu suszarką, niż gdy wyschną naturalnie. Używam ciepłego nawiewu, kończę zimnym, suszarka ma funkcję jonizacji. To chyba jednak nie grzeszek, ale niech już zostanie :-)
5. Zaniedbałam odżywianie od wewnątrz. Żadnej pokrzywy, siemienia, aloesu... nic. Nawet nie miałam czasu o tym myśleć. I nie jest to tylko włosowy grzech. Korzystał na tym cały organizm, również skóra twarzy. Koniecznie to muszę naprawić.

Na szczęście pozostało mi parę dobrych nawyków, które ciężko mi zmienić i które w większości uratowały stan moich włosów przed totalną masakrą przez te pięć miesięcy:

1. Delikatne rozczesywanie na sucho. Znam mnóstwo dziewczyn i kobiet, które szczotkują tak ostro i intensywnie, że słyszę odgłos urywanych włosów. Naprawdę. Moje włosy bardzo łatwo się plączą, a żeby je rozczesać, trzeba być na prawdę delikatnym, zresztą Tangle Teezer to świetny pomocnik. Szarpanie nic nie daje, ponieważ szczotka zatrzyma się w połowie i koniec. Dalej nie pójdzie ;-) Do końca życia będę rozczesywała delikatnie na sucho albo w ogóle.
2. Zabezpieczanie włosów na basenie. Chlor to zabójca dla moich włosów. Nauczona doświadczeniem, zabezpieczam je przed każdą kąpielą, zawsze dużą ilością jakiegoś oleju (przynajmniej wtedy włosy dostają swoją porcję).  Ale poświęcę temu osobny post, bo od pierwszego stycznia postanowiłam regularnie korzystać z basenu i sauny, co na razie świetnie mi idzie.
3. Częste koczki, warkocze i inne upięcia. Jest zima. Tak, nie ma śniegu, ale ubieram się w kurtkę, płaszcz, na to komin, jakiś szal... a włosy o to pocierają. Po pierwsze w ten sposób bardzo łatwo się elektryzują, czego nie cierpię i znieść nie mogę, po drugie się niszczą. Dlatego 95% moich fryzur przez ostatnie 5 miesięcy to właśnie koczki albo upięte warkocze. Rozpuszczone włosy zostawiam na te ważniejsze wyjścia. Muszę przyznać, że po pięciu miesiącach od ostatniego ścięcia, nie mam żadnych rozdwojonych końcówek, więc koczki rządzą!
4. Zabezpieczałam końcówki. Gdy wychodziłam w rozpuszczonych włosach zawsze wcierałam coś w końcówki. Przez ostatni rok (oprócz tych razy, kiedy używałam olei) tym kosmetykiem była Joanna z apteczki babuni bez spłukiwania, bo chciałam ją skończyć i ufff, udało się. Nie jestem pewna czy mogę ją polecić. To taki średniaczek dla moich włosów.
5. Poszewki z satyny. Już od dłuższego czasu śpię jedynie w pościeli z satynowej bawełny. Nie kupiłam jej jedynie ze względu na włosy, po prostu uważam ten materiał za genialny. Jest miękki, miły w dodtyku, posciel świetnie wyglada nawet przy częstym praniu, a przy okazji nie elektryzuje mi włosów i nie niszczy ich.

Więcej grzechów nie pamiętam... teraz czekam na sąd :-) a tak serio, to naprawdę ciągle czuję się włosomaniaczką, chociaż nie nakładam już na głowę miodu, jajek czy innych kuchennych produktów... Ale mimo wszystko postanawiam się poprawić, teraz mam więcej wolnego czasu niż w ubiegłym roku, muszę wrócić do regularnego olejowania. Jak tylko zaświeci jakiś słońce to postaram się zrobić zdjęcia do włosowej aktualizacji, żeby przekonać Was, że jeszcze nie jestem łysa :-)

A jak tam Wasze włosy się mają w Nowym Roku? Jesteście na etapie eksperymentowania z kuchennymi maseczkami czy stawiacie na gotowe kosmetyki? A może nie dbacie o włosy a one i tak odwdzięczają się Wam cudną taflą i lokami (jeśli tak to zazdroszczę!).

Miłego dnia, Balbina.

46 komentarzy:

  1. Też moje włosy lepiej wyglądają jeśli je wysuszę :)
    Lubię proste włosy i m.in dlatego wolę je suszyć.Choć nie mam suszarki z jonizacją :(
    A jeśli nie wysuszę to mam kręcone a nie lubię xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym się zamieniła za kręcone :-) a suszarka z jonizacją to był na prawdę dobry pomysł, uwielbiam ją.

      Usuń
    2. Chętnie oddam ! :)

      Usuń
  2. Ja też suszę włosy suszarką, bo gdy wysychają naturalnie wyglądają okropnie. Rozumiem cię. Ja sama nie mam teraz zbyt wiele czasy (egzaminy, obrona itd) ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to mi się trochę poprawiło z czasem, dlatego dołożyłam basen, ogarniam włosy.. itd. Ale w zeszłym roku miałam mały maraton :-)

      Usuń
  3. Hmm, rozumiem, że masz braki w czasie, więcej na głowie i dbanie o włosy w hierarchii nieco spadło. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że ja też nieco zaniedbywałam włosy, gdy mi brakowało czasu, ale zawsze nakładałam odżywkę, przynajmniej tyle ;) Co do braku czasu, może spróbuj sobie inaczej zorganizować tą resztkę, która zostaje po zajęciach? Najłatwiej moim zdaniem przy braku czasu jest dbać od wewnątrz. 1 wizyta w aptece i masz pokrzywę, którą można pić zamiast kawy/herbaty. Dodatkowo zamiast słodyczy pestki ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. illonky, teraz to ja już wracam z podkulonym ogonem do olei, bo mam ciut więcej czasu niż w końcówce ubiegłego roku. :-) i kurczę, nie lubię odżywek do włosów. W tym momencie chyba nawet nie mam ani jednej w łazience... Teraz od stycznia się poprawiłam, przed każdym myciem nakładam maskę :-) dziękuję i nawzajem! :*

      Usuń
  4. Jesteś włosomaniaczką, jesteś :) Wydaje mi się, że najważniejsza jest świadomość i podejście, a nie to, co się robi. Czasem zabezpieczanie końcówek, nakładanie maski i spinanie włosów do snu czyni z kogoś włosomaniaczkę, zwłaszcza, jeśli daje świetne efekty (bo czasem tyle wystarczy) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz się już poprawiam i do łask wracają oleje :-)

      Usuń
  5. Ja tam nikogo osądzać nie zamierzam :)
    Uważam jak Henrietta. Już sam fakt, że napisałaś tego posta świadczy o tym, że myślisz o swoich włosach i ich los nie jest Ci obojętny ;)
    Ps. Bardzo chciałabym się dowiedzieć, gdzie kupiłaś satynowe poszewki i w jakiej cenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bumtarabum, od pewnego czasu pościel kupuję tylko w home&you. Miałam ochotę rozglądnąć się za jakimiś tańszymi, ale tam często są promocje, więc wydaje na całą pościel o wymiarach 2m na 160 ok 60 albo 80 zł.

      Usuń
  6. Kupiłam ostatnio kiepski delikatny szampon..skutkiem tego w ogóle nie domywa mi włosów a ja częściej sięgam po szampon z SLS i jest niestety znaczna różnica w porownaniu z tym gdy stosuję głównie delikatne szampony. Na szczęście odżywkę stosuję zawsze - taki nawyk po rojzjaśnianych włosach, które nie dawały się bez niej rozczesać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie nawyki są najlepsze, wtedy nawet nie myślimy o tym, że trzeba to zrobić, po prostu robimy to :-)

      Usuń
  7. Ja niedawno też obcięłam włosy i trochę zaniedbałam ich pielęgnację :(
    Bardzo chętnie poczytam o zabezpieczeniu włosów na basenie, bo też częściej będę chodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że im dłuższe włosy, tym większe włosomaniactwo?:P

      Usuń
    2. bognyprogram, skąd, chociaż faktycznie tak to zabrzmiało :D ale tak jakoś wyszło, że odkąd obcięłam, to je trochę zaniedbałam :-)

      Usuń
  8. ja wczoraj nałożyłam pierwszy raz olejek i mam chęci robić to regularnie. Moje włosy po okropnym wypadaniu są na etapie odrastania i wygląda to tragicznie, no ale co zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie polecam olejowanie, ale nie przesadź jak ja na początku :D

      Usuń
  9. Bardzo zaciekawił mnie pomysł zabezpieczania włosów na basenie :) czekam na więciej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już jest w trakcie tworzenia, za niedługo się pojawi :-)

      Usuń
  10. jestem bardzo ciekawa jak Twoje włosy teraz wyglądają, nie mogę sie doczekać aktualizacji :)

    http://takbardzokosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam tylko na jakąś przyzwoitą pogodę do zdjęć i na pewno się pojawi :-)

      Usuń
  11. nie marudź... nie wierzę by Twoje cudowne włosy przez te kilka miesięcy stały się podobne do moich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nie stały się podobne do Twoich loczków :D

      Usuń
  12. Ten brak czasu chyba nie jednej z nas pokrzyżował plany i zmienił nawyki, nie rozpaczaj, wszystko da się naprawić, a grzeszki Twoje wcale nie są takie straszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, już z podkulonym ogonem wracam do olei :-)

      Usuń
  13. ja ostatnio dbam o włoski, bo zapuszczam, efekty są bardzo dobre

    OdpowiedzUsuń
  14. moje włosy też wyglądają lepiej jak je chociaż podsuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to właśnie skłania mnie do częstszego używania suszarki :-)

      Usuń
  15. Szkoda, że nie pokazałaś jednak zdjęcia teraz. Może wcale nie jest tak źle! :)
    Powrót do olejowania to mega dobry pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety słońce nie rozpieszcza :(

      Usuń
  16. Też przycięłam włosy i dobrze mi to zrobiło, chociaż też je ciągle zaniedbuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwyższy czas od Nowego Roku się za nie wziąć :-)

      Usuń
  17. Ja jestem absolutną ignorantką w kwestii pielęgnacji włosów, bo długie lata miałam cudowne włosy, nie musiałam robić z nimi absolutnie nic specjalnego, a i tak zawsze ich kondycja wzbudzała zachwyt i pytania, co robię z włosami. Niestety na fali samouwielbienia do nich zaczęłam przeginać z tym, co im fundowałam, choć głównie obwiniam za to dwie lewe ręce fryzjerek, którym zaufałam. Teraz toczę walkę o to, by znów mieć zdrowe włosy i muszę przyznać, że Twoje podsumowanie do mnie przemówiło. Nie wpadłabym na to, że maski z glinki, czy kawowy peeling mogą pomóc też na moją zbyt szybko przetłuszczającą się skórę głowy. Do moich grzechów należą też te, o których u siebie nie zapominasz - nie zabezpieczam końcówek i wiecznie noszę rozpuszczone włosy, co absolutnie im nie służy. Co do suszenia włosów, moje wyglądają okropnie, gdy tego nie zrobię, więc też stawiam na suszarkę z jonizacją i niezbyt gorący nawiew :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie wystarczy, że je troche 'podleczysz' i znów będziesz cieszyć się cudnymi włosami. Szczerze zazdroszczę :-) mam kilka koleżanek, które mają tak cudne włosy przy ZEROWEJ pielęgnacji... no zazdroszczę :-)

      Usuń
    2. Obawiam się, że to niestety zniknęło bezpowrotnie przez wszystko, co z nimi zrobiłam, chyba że bym obcięła je na zapałkę i zapuściła od nowa zdrowo pielęgnując ;) A w połowie zapuszczania znów wpadłabym na jakiś genialny pomysł, np. z radykalną zmianą koloru ;)

      Usuń
  18. Niektóre grzeszki popełniam i ja;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Twoje włosy prezentują się cudnie :-)

      Usuń
  19. Każdy ma jakieś grzeszki, ja np. pofarbowałam na okropny czerwony kolor bez konkretnego powodu... ;( cierpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, może nie jest tak źle? :-)

      Usuń
  20. ja też zimą nie nienawidzę jak włosy się elektryzują! wczoraj właśnie miałam z tym duży problem...dlatego chętniej sięgam po upięte włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie polecam suszarkę z jonizacją, u mnie bardzo pomaga na elektryzowanie :-)

      Usuń
  21. Widzę, że mam podobne włosowe grzeszki do Twoich, ale u mnie bez suszarki po myciu ani rusz, szczególnie zimą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli dobrze działa na Twoje włosy i nie przypalasz ich za bardzo, to nie ma czego żałować. Fryzura musi dobrze wyglądać :-)

      Usuń
  22. Ja też niestety opuściłam się w pielęgnacji włosów, przede wszystkim ze względu na brak czasu. Codziennie rano myję i suszę włosy przed wyjściem do pracy, a jak wracam to niczego już nie nakładam, bo przecież nie będę myła dwa razy dziennie... jedynie w weekendy mogę się włosami jako tako zająć....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger