Mydlarnia u Franciszka - odpowiedź na maile

Pamiętacie jeszcze mój post o Mydlarni, który napisałam rok temu? Taka garść moich przemyśleń, bo byłam (i jestem) dość częstym jej klientem w różnych miastach. Nie myślałam, że moja opinia wywoła taką lawinę. Przez ten rok dostałam kilkanaście maili na ten temat, niektóre bardzo kulturalne, wymieniłam z kilkoma osobami swoje spostrzeżenia i choć nie zgadzałyśmy się w niektórych punktach, to jednak miło było poznać odmienne opinie. Przy okazji poleciłyśmy sobie ulubione kosmetyki ze sklepu 'Mydlarnia u Franciszka' i wszystko OK. 

Niestety, dostałam też kilka nieprzyjemnych maili. Dlatego chciałabym wyjaśnić kilka kwestii, żebym nie musiała już odpisywać na dziwaczne żądania i prośby. Nawet przemknął mi przez myśl pomysł usunięcia tamtego postu. Jednak skoro powiedziałam A, to powiem też B. Zwłaszcza, że nie zmieniłam zdania, moja opinia jest wciąż taka sama, więc czemu niby miałabym to usuwać?

mydlarnia u franciszka opinie

Ad 1. obsługa - tak, wciąż uważam, że firma powinna zmienić taktykę marketingową. Po kolejnym  wymęczeniu przez ekspedientkę wypracowałam metodę, że wybieram kosmetyki na stronie internetowej na spokojnie w domu, do Mydlarni u Franciszka wchodzę, nie daję się zagadać, kupuję, wychodzę. Szkoda, bo wystrój jest piękny, niektóre ekspedientki naprawdę miłe i przykro mi, że muszę być wredna i ucinać wszystkie śpiewki krótkim ' Już to wszystko wiem, znam cały asortyment, proszę podać mi tylko...'

Ad 2. brak szczegółowych składów - nie mam nic do dopisania, bo zdania nie zmieniłam.

Ad 3. ceny - wiadomo, że to jest kwestią sporną, bo dla każdego kosmiczna cena to coś innego :-) jednak głównie skupiłam się na olejach, ponieważ teraz kupuję je dużo taniej. Za glinkę, mydło Aleppo, szampon Wardi Shan jestem w stanie wydać dużo, bo są tego warte. Natomiast nie zauważyłam różnicy między używaniem tańszych olei a tych z Mydlarni.

 Co jeszcze? Wstawię fragmenty maili, które dostalam.

(...) Oni płacą cenę za Czysz i za kosmetyki, opakowania i świetne składniki to musi być drogo!!!! A wszystko jest naturalne to też musi być drogo!!!!! a to że ekspedientki nie miłe, to nei wiem skąd wzięłaś!! Widocznie sama jesteś nie miła i nie potrafisz odróżnić. (...)

Witam. Uważam, że powinna Pani natychmiast skasować informację oczerniające sklep - Mydlarnia u Franciszka. Jestem ich stałym klientem, obsługuje mnie zawsze miły mężczyzna, bardzo kulturalny, nigdy mi w niczym nie uchybił. Uważam, że Pani notatka rzuca nieprawdziwy cień na ten sklep. Proszę to przemyśleć. Pozdrawiam ...

Jesteś chyba niepoważna dziewczyno jak myślisz że mydlarnia u franciszka oszukuje!!! nie wiem kto ci takich głupot naopowiadał, przemyśl to i napraw błąd!!! (...)

(...) Jak cie nie stać to nie kupuj, ale czemu odradzasz innym! ja wolę mieć mniej kosmetyków ale lepszych chociaz drozszysh niz nie wiadomo jak tanie! a sprzedawczynie są super, bo nie siedzą jak większość za ladą i tylko działają i opowiadają! (...)

Chyba wystarczy, prawda? Nie jestem pewna, czy w ogóle powinnam to komentować, ale podejmuję wyzwanie ;-)

1. To jest mój blog, na moim blogu mogę zamieszczać moje opinie i to jakie tylko mi się spodobają. Nie oczerniam, komentuję tylko i oceniam sklep, ponieważ jestem klientem i mam do tego prawo. 
2. Nigdzie nie napisałam, że Mydlarnia u Franciszka oszukuje.
3. Przemyślałam to kilka razy i nie cofnę moich słów. 
4. Stać mnie, bo kupuję :D ale widać, nie doczytaliśmy wszystkiego ;-)
5.Wolę, kiedy ekspedientka pozwoli mi się w spokoju zastanowić, ale niektórzy wolą inne zachowania, jesteśmy różni, nie dojdziemy więc do konsensusu, ale szanujmy się.

Tyle. Nie mam nic więcej do dodania. Serdecznie pozdrawiam wszystkie ekspedientki, które pracują albo pracowały w Mydlarni. I warto zaglądnąć na ich fan page - jest genialnie prowadzony! Aha, dwa tygodnie temu zrobiłam kolejne zapasy z Mydlarni - mydło Aleppo, glinkę beloun i balsam na wagę.

66 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam do czynienia z tą mydlarnią, ale masz rację, to jest twój blog i możesz zamieszczać na nim takie informacje, jakie chcesz, a to, że inni klienci byli traktowani w taki sposób, nie oznacza to, że ty też

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklep bardzo ciekawy, wiele produktów lubię. Po prostu nie rozumiem zachowania tych ludzi piszących maile pełne oburzenia.

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam do czynienia z tym sklepem, ale nie znoszę jak obsługa zamiast pomóc klepie wyuczone formułki i nie pozwala się spokojnie rozglądnąć. Jak znam siebie omijałabym go szerokim łukiem, albo stanowczo ustaliłabym reguły przy wejściu do sklepu. A swoją drogą... właściciele tej firmy muszą lubić pisać maile :), bo raczej trudno mi uwierzyć, że na takie teksty silą się klienci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to jednak klienci. Właściciele powinni w jakiś kulturalny sposób pisać :D ale poczytałam na wizażu opinie o Mydlarni i klienci też tak o nią walczą :-)

      Usuń
    2. To mnie troszkę dziwi, że w sumie postronne osoby się tak angażują. Znam właściciela sklepu, który namawiał swoje ekspedientki do dodawania pozytywnych opinii o sklepie na stronie internetowe lokalnej gazet. Było to po aferze gdy jedna z klientek poskarżyła się, że sprzedają produkty po terminie. I co gorliwsze to robiły, bo bały się, że stracą pracę :) Jak widzisz różnie to bywa :)

      Usuń
    3. Coś okropnego. Sprzedawanie produktów po terminie, to straszne oszustwo.

      Usuń
    4. Niestety, nie jest to rzadkość. Ale to temat na inną dyskusję. Tak czy siak właściciele nastawieni tylko na zysk, typowi dorobkiewicze, skłonni są do różnych posunięć. Łącznie ze zmuszaniem obsługi do nagabywania klientów, zwiększenia zysków i windowania cen. Choć moim zdaniem to ma krótkie nogi :)

      Usuń
    5. Mam nadzieję, że ma to krótkie nogi. W końcu jest tylu uczciwych ludzi, których powinno się wspierać, a tu na każdym rogu jakieś przekręty. Na blogu RAWolucja czytałam ostatnio wywiady z Inspektorem Jakości żywności, aż włosy stają na głowie ;-)

      Usuń
    6. Mam nadzieję, że ma to krótkie nogi. W końcu jest tylu uczciwych ludzi, których powinno się wspierać, a tu na każdym rogu jakieś przekręty. Na blogu RAWolucja czytałam ostatnio wywiady z Inspektorem Jakości żywności, aż włosy stają na głowie ;-)

      Usuń
  3. Właściwie to nie rozumiem skąd tyle negatywnych emocji u ludzi. Myślą, że jak są anonimowi, to im wszystko wolno? Uważam, że masz rację, nie powinnaś kasować posta o mydlarni, masz prawo do wyrażania własnej opinii, nawet jeśli jest ona negatywna. Też nie przepadam jak ktoś chodzi za mną krok w krok i próbuje pomóc na siłę, czasem lubię się po prostu rozejrzeć, nie potrzebuję w tym pomocy.
    Poza tym treść przytoczonych przez Ciebie maili, a przynajmniej niektórych pozostawia wiele do życzenia. Napisałaś tylko co Ci się nie podoba, a niektóre osoby potraktowały Cię okropnie. Nie musiały Cie od razu obrażać, wszystko można załątwić w sposób kulturalny. Ot i tyle, trochę kultury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz. Nie lubię rozdmuchiwania aferek i tym podobnych rzeczy, ale już do szału doprowadzało mnie czytanie kolejnego takiego maila.

      Usuń
  4. Wow, ile jadu w tych mailach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwiłam się za każdym razem, gdy któryś dostawałam. Teraz wszystkie usunęłam, mam nadzieję, że nowych nie będzie. A jak będą to odeśle adresata do tej notki :-)

      Usuń
  5. Ceny mają faktycznie kosmiczne. Nie lubię obsługi która nie pozwala się skupić i zastanowić co chcę kupić i czy chcę kupić. Omijam takie sklepy z daleka ponieważ nie należę do osób cierpliwych i szybko staję się po prost zła. Na szczęście jest jeszcze opcja zakupów w internecie i wtedy mogę dumać do upadu i nikt mi nie przeszkadza :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie dlatego zawsze zastanawiałam się na stronie internetowej, a potem robiłam zakupy na żywo, na szybko :-)

      Usuń
  6. Mnie w Hebe zaczęło denerwować że ekspedientka na siłę "chce pomóc"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się w hebe to jeszcze nie zdarzyło, choć jak na razie byłam tylko w Rzeszowie, ale raczej zawsze na szybko :-)

      Usuń
  7. Ja byłam raz w Mydlarni u Franciszka, nie pamiętam czy młoda dziewczyna, która tam pracowała była jakoś szczególnie namolna, ale utkwiło mi w pamięci, jak namawiała mnie na jakiś olej (kurcze, nie pamiętam teraz na który) do stosowania na twarz, a jej na to, że znam i że mnie zapychał dlatego własnie szukam innego, a ona twardo, że nie - na pewno nie zapycha, bo jej w ogóle nie zapchał. A cerę miała piękną, gładziutką i bez skazy. Pomyślałam sobie, że skąd dziewczyna o takiej cudnej cerze może coś wiedzieć o zapychaniu cery tłustej i zanieczyszczonej...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię takiego namawiania na siłę. Wiem, że to pewnie strategia marketingowa firmy, ale mimo wszystko drażni mnie to. Zwłaszcza, jeśli wiesz, że coś jest dla Ciebie po prostu niedobre!

      Usuń
  8. Jej, ale waleczni klienci! Nie myślałam, że jakikolwiek sklep może mieć takich obrońców :) Ludzie, przecież to tylko sklep! Balbino, to nie Ty powinnaś się ogarnąć, a silący się na takie maile osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za ten komentarz :-) cieszę się, ze tak uważasz, bo w pewnej chwili nie wiedziałam, kto tu świruje, ja czy te osoby

      Usuń
  9. Nie ma to jak osoby, które lubią się wypowiedzieć, nie mając głębszego pojęcia o co chodzi...
    A sama forma wiadomości, które tu wkleiłaś nie wskazuje na wielką inteligencję ludzi, którzy do Ciebie pisali :P

    P.S. To jest FAN page, nie FUN page ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze dzięki :D nie zauważyłabym :*

      Usuń
  10. maile - szok, bez komentarza.. Co innego mieć własne zdanie i napisać je z kulturą a co innego wylać z siebie jakiś straszny jad..szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że tak uważasz :-)

      Usuń
  11. Nigdy nie byłam w tej mydlarni, więc ciężko mi się wypowiedzieć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto zaglądnąć, bo mają naprawdę ciekawe kosmetyki :-)

      Usuń
  12. Ja nie jestem klientką sklepu więc trudno mi się wypowiadać, ale pamiętam twojego posta na temat twojej opinii i szczerze pisząc nie była aż tak naganna jak na moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydawało, no ale niektórzy odebrali to inaczej :-)

      Usuń
  13. Każdy może mieć swoje zdanie, ale żeby od razu zmuszać do usunięcia treści z twojego prywatnego bloga... to już przesada. A gdzie swoboda słowa? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z każdym punktem, który napisałaś. Nie zdążyłam dobrze wejść do mydlarni, a już napadła na mnie pani ekspedientka z pytaniem "czy mogę w czymś pomóc?". Skoro sklep jest samoobsługowy, to klient sam ogląda produkty, jeśli ma problem, to prosi o pomoc...
    Maile- żenada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że miałaś podobną sytuację. bo już naprawdę zaczęłam się zastanawiać, czy nie przesadzam :-)

      Usuń
  15. Trochę mnie zszokowały te ataki na Ciebie... zupełnie jakbyś tym osobom wprost nawrzucała :/ Czasem nie ogarniam ludzi ;) Mydlarnię bardzo lubię, ale kupuję tam niezbyt często ze względu na ceny - większość rzeczy można znaleźć w necie dużo taniej. Jestem wielką fanką ich masła shea z (o zapachu? faktycznie mógłby być skład! ) guaraną - ten zapach i nawilżenie! :D Co do ekspedientek to akurat zależy od sklepu... Zazwyczaj chodzę na pl. Wilsona w Warszawie i tam panie są bardzo miłe, ale nie natarczywe. Raz poszłam na Koszykową i niechcący napomknęłam, że szukam prezentu dla babci... rany, posłużyłam się jakimś kłamstwem i zwiałam - chciały mnie zagadać na śmierć :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie :D masło shea też uwielbiam, niedawno wykończyłam o zapachu pomarańczy, teraz jakieś inne, nie pamiętam, ale pachnie cudnie :-) mi się tylko raz udało trafić na fajną ekspedientkę, inne też chciały mnie zagadać na śmierć.

      Usuń
  16. Że też ludzie nie potrafią pilnować tak swojego nosa, jak potrafią to z cudzym... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój był ostatnio bardzo dobrze pilnowany, przez takich ludzi :D

      Usuń
  17. Ja cię popieram :) Twoje argumenty są w pełni sensowne, natomiast fragmenty tych mail dobitnie pokazują poziom poziom osób piszących, które mają nie tylko problem z kulturą ale i z dokładnym czytaniem ;) Maile pewnie dostałaś też od pracowników ale to pod przykrywką. Jeśli w danym sklepie jest nieodpowiednia usługa czyli np nie uprzejma, traktowanie z góry itp to taki sklep jest dla mnie już na zawsze skreślony.
    Każdy ma prawo do swojego zdania, tym bardziej na swoim blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :* Mam nadzieję, że się to już nie powtórzy, w razie czego, będę ich odsyłać do tego wpisu. Odpowiadać na takie maile nie mam najmniejszego zamiaru.

      Usuń
  18. Im więcej osób będzie pisać na temat tego, że nachalna obsługa zniechęca ich do zakupów w danym sklepie, tym lepiej. Być może do osób, które wymyślają to tzw. "ABC obsługi klienta" w końcu to dotrze... Sama pracowałam jako sprzedawczyni i też byłam zmuszona wciskać ludziom dodatkowe produkty oczywiście za pomocą odpowiedniej gadki :/ I podlatywać od razu do klienta "bo najważniejsze jest pierwsze 30 sekund" - tak, chyba po to, żeby klient uciekł gdzie pieprz rośnie ;) (i jeszcze ta walka o klienta pomiędzy kilkoma sprzedawcami). To akurat nie był sklep stricte samoobsługowy, ale dokładnie z tym samym spotykam się w drogeriach :/

    Btw. drugi mail jakoś zbyt ładnie napisany, pewnie ktoś od pr-u zrobił podszyw pod zwykłego klienta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajny pomysł z tym ABC obsługi klienta :-) też miałam podobne doświadczenia, bo dawniej pracowałam jako hostessa, a pracodawcy myśleli, że jak będę w 100% nachalna i zarzucę klienta toną informacji, to na pewno się skusi. Przecież to trzeba wyczuć moment, porozmawiać, a nie recytować jak wierszyk.

      Usuń
  19. Przeczytałam ten post jak i ten na temat Mydlarni. Rzadko robię tam zakupy. Odwiedzam sklep w Rzeszowie i obsługa była ok, ale wierzę, że spotkało Cię coś innego. Co to listów, które tu wkleiłaś...bardzo dobrze, że tak postąpiłaś, ja na twoim miejscu bym jeszcze dodała autorów tych słów, bo skompromitowały się na całej linii. Na takie maile nigdy bym nie odpowiedziała, bo to nie mój poziom kultury osobistej, a zniżać się do czyjegoś nie zamierzam;)
    Jednak...mam jedną małą uwagę, a właściwie pytanie do Ciebie: czy kiedy wchodzisz do Mydlarni i ekspedientki Cię atakują z każdej strony to próbujesz chociaż powiedzieć im wprost grzecznie lecz stanowczo, że nie potrzebujesz i ich pomocy i prosisz żeby pozwoliły Ci samej dokonać wyboru a poprosisz o radę jeśli będziesz miała wątpliwości? Jeśli nie, to może to jest metoda na to żeby nie szarpać własnych nerwów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam w tym sklepie w Rzeszowie i nie narzekam na obsługę. A tak poza tym, to tylko kilka razy kupowałam coś w Mydlarni u Franciszka.

      Usuń
    2. kreska - tak jak wyżej pisałam, od pewnego czasu, gdy tam w chodzę na wstępie zaznaczam, że znam cały asortyment, wszystko już wiem, chcę kupić tylko... Ale uważam, że to jest niemiłe i złości mnie to, ze zmuszają mnie do tego, by być niemiła. A nawet jak na chwilę przestają coś mówić, to jeśli podejdę do półki i wezmę do ręki jakiś produkt, to od razu magicznie znajdują się za moimi plecami i recytują... Dlatego kosmetyki wybieram w domu, a tam tylko kupuję i wychodzę. A szkoda, bo sklep jest pięknie urządzony i chętnie bym tam się porozglądała. Akurat w Rzeszowie raz trafiła mi się bardzo miła ekspedientka, która pozwoliła mi nacieszyć się zakupami :-)

      Pure Morning, ja też nie kupuję tam często, bo ich kosmetyki starczają raczej na długo.

      Usuń
    3. Balbina ---> jesteś z Rzeszowa albo podkarpacia? Bo coś mi się kojarzy, że tak, ale już nie pamiętam ;)

      Usuń
    4. Tak, jestem z okolic Rzeszowa :-)

      Usuń
  20. Zgadzam się w 100% to Twój blog i masz prawo wypowiadać się na tematy, które uważasz za stosowne! Nawet jeżeli jest to negatywna opnia!

    BTW. fAn page, bo to strona dla fanów (ja sama do niedawna pisałam fUn, ale mnie poprawiono :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aGwer już poprawione, dzięki za komentarz :-)

      Usuń
  21. W Mydlarni byłam tylko raz i zupełnie nie pamiętam tej wizyty. Generalnie jednak wolę zakupy on-line.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie właśnie jest odwrotnie... uwielbiam zakupy stacjonarne, wszystko lubię obwąchać, podotykać, pomyśleć...

      Usuń
  22. Wow! Co za e-maile! Trochę ludzie przesadzają z tą agresją. Napisałaś swoją opinię i super. Też nie lubię jak ekspedientki nagabują klientów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz :-)

      Usuń
  23. Też nie lubię jak ktoś stoi koło mnie, patrzy na wszystko co robię albo gada do mnie Bóg wie o czym, kiedy ja coś czytam lub intensywnie rozmyślam ( :D ) czy dany kosmetyk kupić.
    I masz rację - Twój blog, Twoja opinia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie o to mi chodzi, lubię robić zakupy stacjonarnie, wziąć do ręki, pomyśleć, poczytać... a gdy w tym czasie ktoś mi trajkocze nad uchem dostaję szału :D szczególnie, jeśli wyraźnie dałam do zrozumienia, że pomocy nie potrzebuję.

      Usuń
  24. Hm... Te negatywne wiadomości, które dostałaś są moim zdaniem dziwne. Rozumiem, że można wyrazić swoje zdanie, różniącą się opinię, no ale żeby w taki sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) Szok..
      Ile w ludziach jest nienawiści..

      Usuń
    2. to wyobraźcie sobie moją minę, jak je dostałam :-)

      Usuń
  25. nie daj się, dobrze ze nie usunełaś posta. Często panie nie znają się na naturalnych kosmetykach (widziałam jak fryzjerka wciskała babce olej "arganowy" w odżywce (gdzie olej był po parfum) i mówiła, ze na każdego działa cuda, taaa moje włosy to chyba wyjątek bo nawet 100% oleju ich nie rusza). Pracwałam w sklepie, gdzie w pierwszy dzień spotkałam klientki które lepiej ode mnie znały towar, jego kolory i rozmiary, a nawet to gdzie wiszą. Mydlarnia jest sieciówką, a nie jedynym sklepem założonym z pasją. Nie każdeu pasują ubrania z HiMu i jak ktoś powie, ze brzydka bluzka problemu nie ma. Wiadomo, że w dobie internetu sklepy internetowe są tańsze od stacjonarnych (jeden z bardziej znanych jest w Psk nawet Sleeki mają i podpisują współprace z blogerkami a kosmetyki idą z "naszego" miasta:) Konkurencja i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię, cieszę się, że tak myślisz. Właśnie odnośnie ekspedientek zauważyłam, że nie wiedzą za dużo o naturalnych składnikach, mają tylko wyuczone formułki i je recytują. Odnośnie samych kosmetyków, to uważam, że kilka mają naprawdę godnych uwagi. Ale sklep jest pięknie urządzony i chętnie bym tam poprzebywała dla samej przyjemności oglądania kosmetyków, ale tylko raz było mi to dane ;-)

      Usuń
  26. Przeczytałamn tego posta ze dwa razy i nie wiem czy się śmiać czy płakać. Ludzie, że też Wa się chce tak hejcić. i pisać tego typu maile. No nie wiem, ale albo ja jestem za leniwa albo ktoś ma ewidentnie za dużo czasu i wykorzystuje go na hejty.
    Fajnie, że się do tego odniosłaś i pokazałaś, że mogą sobie pisać, a zdania nie zmienisz. Tak trzymaj <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki kochana za komentarz :*

      Usuń
  27. Co do tych maili, to jestem w szoku, że ludziom w ogóle chce się takimi hejtami rzucać… Musiałoby mi się nieziemsko nudzić, żeby na siłę tą drogą próbować kogoś nakłonić do zmiany zdania, jeszcze na dodatek w dosyć niekulturalny sposób. To jest Twoje miejsce w sieci, i jest po to aby wyrażać własne opinie. Po to jest blog!

    Jeśli chodzi o namolną obsługę, niestety tak to wygląda teraz we wszystkich prawie sieciówkach drogeryjnych czy perfumeryjnych. Firma ma określone tak zwane standardy obsługi i sprzedawca musi ich przestrzegać, dodatkowo dochodzą kontrole 'tajemniczego klienta', więc ja zazwyczaj podchodzę do tego bardzo cierpliwie (sama pracowałam w sieciowej perfumerii - znam ten ból). Wszystko jest kwestią wyczucia, sprzedawca powinien znać granicę, i 'wyczuć' klienta na ile ten chce go słuchać a na ile nie…

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy15:16

    Pracowałam w mydlarni i w pełni sie zgadzam i co do okropnej obsługi - takim trzeba być bo jest nakaz ATAKOWANIA, są normy które trzeba wyrobic jeśli chodzi o sprzedaż ... i co do cen z kosmosu itd - wiele pewnie zalezy od szefostwa ale ja wspominam tą pracę ŹLE czułam się jak akwizytor ...

    OdpowiedzUsuń
  29. Anonimowy22:15

    Porównywałam ceny olejków ( tych certyfikowanych ) z innymi sklepami i stwierdzam ,że Mydlarnia u Franciszka ma je stanowczo zbyt wygórowane .Zrobiłam listę podobnych sklepów i pod wzgledem atrakcyjności cenowej MuF plasuje się nisko . Co do obsługi muszę pochwalić sprzedawców ich sklepu internetowego. W porównaniu z innymi sklepami internetowymi obsługa MuF jest na medal.
    Jeśli chodzi hejterów ,którzy zasypali skrzynkę Balbiny to ze względu na ich ilość i treść tych maili także mam wrażenie , że nie byli to klienci .

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy12:55

    Takie agresywne maile do Ciebie za wpis na temat mydlarni zalatują już fanatyzmem.

    Ja również się u nich czasem zaopatruję i mnie również męczy gadanina ekspedientek (podobnie przygotowywuję sobie listę zakupów w domu, zaś tam kupuję tylko konkretne rzeczy), ale i tak nie raz miałam ochotę stamtąd po prostu wyjść - i nie wyszłam tylko dlatego, że naprawdę zależało mi na nabyciu konkretnego produktu na dwa dni przed wyjazdem. Zdarzało się już wielokrotnie, że po to by kupić konkretną, jedną rzecz (przeciętnie robienie zakupów zajmuje mi niewiele ponad 3 minuty) musiałam się naczekać 20 - 30 minut gdyż pani ekspedientka musiała wszystko i o wszystkim opowiadać kobiecie, która dokonywała zakupów już w chwili gdy weszłam do mydlarni. Być może i nie wyglądałam na zadowoloną, ale słuchać o moim braku cierpliwości też nie lubię (pomimo tego, że naprawdę się śpieszyłam, nie przeszkodziłam im ani słowem, a zła owszem - byłam, ale ostentacyjnych min czy gestów także nie robiłam) - za to lubię gdy ludzie nawzajem szanują swój czas.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger