O tym, jak chronić włosy na basenie.

Basen był zawsze jedną z moich ulubionych aktywności fizycznych. Niestety, nie chodziłam na niego tak często jakbym chciała, jednak od 1 stycznia postanowiłam pojawić się tam przynajmniej dwa razy w tygodniu. W związku z tym musiałam gruntownie przemyśleć zabezpieczanie włosów przed chlorem, który sieje spustoszenie na mojej głowie.


Po pierwsze, co nakładać i w jakiej kolejności?
U mnie przed basenem rządzą oleje. Jak wiadomo, olej jest hydrofobowy, czyli odpycha cząsteczki wody. Nakładam na suche włosy sporą porcję oleju (zdecydowanie więcej niż przy zwykłym olejowaniu), robię prowizoryczny warkocz, który potem spinam dodatkowo w mały koczek, wchodzę pod basenowy prysznic, żeby zamoczyć włosy zwykłą, niechlorowaną wodą, nakładam czepek i do wody! Nasączenie włosów zwykłą wodą zmniejszy ich kontakt z wodą chlorowaną, a przynajmniej ograniczy w jakimś stopniu. Wiadomo, dobrym rozwiązenim jest też nałożenie na włosy odżywki lub maski, która będzie stanowić pewną ochronę przed chlorem. Można sięgnąć po produkty z silikonami albo po treściwe, emolientowe maski. Każdy powinien dobrać kosmetyk zgodnie ze swoimi upodobaniami.

Po drugie, co z czepkiem? 
Czepek jest obowiązkowy na wielu basenach ze względów higienicznych. Miałam do czynienia i z silikonowym, i z gumowym, i z materiałowym. Który lubię najbardziej? Ten ze zwykłego, przemakalnego materiału. Dlaczego? Gumowy jest koszmarny, tak ciągnie włosy, że po kilku wizytach na basenie zostałabym łysa. Silikonowy jest lepszy w nakładaniu, ale... i tak po ściągnięciu mam mokre włosy. Więc po co się męczyć? Materiałowy nakłada się szybko, szybko się ściąga, nie wyrwie ani jednego włoska. Choć gdybym miała idealnie dobrany czepek silikonowy i po jego ściągnięciu suche włosy, na pewno bym go używała. Jednak z doświadczenia wiem, że nakładanie czepka silikonowego lub gumowego na mokre włosy jest bardzo trudne, a takie czepki na włosach naolejowanych lub z odżywką lubią się przemieszczać. Więc kolejny plus dla czepka z materiału :-)

Po trzecie, jak zmyć chlor?
Pływam sobie, pływam, wychodzę i zmierzam w kierunku basenowych prysznicy. Zawsze biorę dokładny prysznic, żeby zmyć chlor, to dziadostwo, które wysusza także skórę. Czym myję włosy? Odżywką z dodatkiem soku z cytryny, bo jest delikatna, nawilża, nie wysusza (Isana). Nie jestem fanką mycia włosów odżywką na codzień. Kiedyś próbowałam, ale to nie dla mnie. Jednak po wodzie z chlorem to jest najlpsza opcja, bo mimo obecności oleju na głowie, odżywka świetnie się pieni i dobrze oczyszcza. Każdorazowo biorę ze sobą w Rossmannowym opakowaniu porcję odżywki z kilkunastoma kroplami soku z cytryny, który wypłucze w pewnym stopniu chlor. Nie wolno zostawiać namoczonych wodą z chlorem włosów do wysuszenia. Jeśli nie chcesz zmywać odżywką, zmyj delikatnym szamponem, ale ważne, żeby dokładnie umyć włosy.

Po czwarte, jak suszyć?
W większości przypadków suszarki na basenach są okropne. Rozwiewają włosy na wszystkie strony świata i traktują je bardzo gorącym powietrzem. W dodatku w połączniu z wcześniejszym moczeniem włosów w chlorowanej wodzie, serwują nam koszmarny przesusz. Ale znowu wychodzenie w mokrych włosach gwarantuje nam jakieś choróbsko. Mam to szczęście, że na basen jadę samochodem, więc osuszam włosy ręcznikiem, podsuszam moją suszarką, zakładam czapkę i do domu. Nie muszę iść przez pół miasta, nie muszę nic później załatwiać, nie musze dobrze wyglądać. Ale gdybym musiała, to stawiałabym jednak na własną suszarkę z ciepłym/chłodnym nawiewem.

Po piąte, co potem?
Po powrocie do domu zawsze biorę jeszcze jeden prysznic i jeszcze raz myję włosy, tym razem delikatnym szamponem dla dzieci (Hipp). Czy to nie za wiele tego mycia? Raczej nie, ponieważ mam wrażenie, że woda z basenowego prysznica też w pewnym stopniu wysusza mi skórę. A mam z tym wystarczająco duży problem, żeby to zlekceważyć. W dodatku na moim basenie ciśnienie wody nie jest zbyt silne, często mam problem ze spłukaniem włosów, dlatego myję je znów i nakładam nawilżającą maskę (Biovax do włosów blond). 

Raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie funduję moim włosom zabieg chelatowania, dzięki któremu oczyszczam włosy z chloru i twardej wody. Ale to temat na osobnego posta.

W skrócie, co należy zapamiętać:
1.Zabezpiecz włosy olejem, maską lub odżywką.
2. Wejdź pod basenowy prysznic, żeby nasaczyć włosy wodą.
3. Nałóż czepek.
4. Po wyjściu zmyj chlor z włosów i skóry.
5. Wysusz włosy.

Na terenie mojego basenu znajduje się fantastyczna drewniana sauna z nagrzanymi kamieniami... uwielbiam ją i często z niej korzystam. Z reguły wygląda to tak, że po naolejowaniu włosów wybieram się do sauny, potem opłukuję się wodą i dopiero wtedy wchodzę na basen.

Często pływacie? Macie swoje sposoby na ochronę włosów? Wydaje Wam się, że to za dużo zachodu z tą moją ochroną przed chlorem? Napiszcie :-)

32 komentarze:

  1. Ja staram się być na basenie 3 razy w tygodniu i nie ma mowy, żebym nie zabezpieczyła włosów :) Ale... na moim basenie płaci się od momentu wejścia, a i tak około 15 minut tracę w sumie na ogarnięcie się przed i po pływaniu. Z myciem włosów byłoby więcej, a z suszeniem już w ogóle pewnie ponad pół godziny (a większość suszarek, tzn. wszystkie poza jedną jest jeszcze przed bramkami, więc płacimy i za czas suszenia! :( ) Do tego na co dzień nie używam suszarki i nie chciałabym nagle zacząć tego robić. W związku z tym zabezpieczam tylko włosy nad karkiem (odżywką, czasem z olejem) i tylko je moczę. Pływanie bez nurkowania to tylko 1/3 frajdy, ale obiecuję sobie, że latem nadrobię :) Więc związuję włosy w wysoki kok (z warkocza) i nakładam czepek, też materiałowy, bo inne są faktycznie nieznośne, do tego pod silikonowy mój kok się nie zmieści, choćby nie wiem co :D Do tego odżywka z olejem, i już :) Po wyjściu trochę podsuszam włosy, ale naprawdę minimalnie, i zakładam czapkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się 3 razy w tygodniu, ale na razie za dużo obowiązków... może w marcu :-) U mnie też płaci się od momentu wejścia a najbardziej lubię być pełną godzinę na basenie (15 minut sauna, 45 pływanie), więc staram się ograniczyć 'ogarnianie się do minimum. Czasem nakładam olej i robię warkocz i koka juz w domu, żeby było szybciej. Na szczęście własne suszarki używa się już za bramkami, tylko te 'basenowe' wliczają się w czas pływania.

      Usuń
  2. Ja sporo pływałam w tamtym roku i miałam czepek sylikonowy - nie moczył mi całych włosów i nie wyrywał co najważniejsze :) Polecam Ci dobranie takiego, jeśli chcesz tak często chodzić na basen, na dłuższą metę na pewno się przyda :)
    Dzisiaj w gazecie Twój Styl przeczytałam, że jakaś firma wypuściła na rynek specjalne kosmetyki do włosów które mają je zabezpieczyć i zmyć chlor po wizycie na basenie. Nie są aż tak drogie - chyba coś koło 20 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wiadomość, zorientuję się :-) Odnośnie czepka, to pewnie masz rację. Widocznie nie mam dobranego odpowiedniego rozmiaru.

      Usuń
  3. Ja kiedyś trenowałam pływanie, jakieś 4-5 razy w tygodniu chodziłam na basen. Zawsze miałam dość mocne włosy, więc te basenowe wojaże nie zniszczyły ich tak bardzo jak np. farbowanie :D Teraz rzadko kiedy chodzę na basen :P Mam do niego za daleko XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale super, często chodziłaś!

      Usuń
  4. a na jakimś blogu czytałam, że nie należy wchodzić do sauny z olejami na włosach bo się nagrzewają szybciej niż suche włosy i mogą szkodzić i że lepiej nakładać maski. w co tu wierzyć? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, też to słyszałam, ale nie zauważylam szkodliwego działania, wręcz odwrotnie, po oleju i saunie mam bardzo fajne włosy :-) może dlatego, że ja chodzę do sauny parowej, tam jest duża wilgotność a temperatura nie przekracza 60 stopni. Raz przed sauną nałożyłam maskę proteinową, świetnie podziałała na włosy, ale olej jest dla mnie wygodniejszy, no i zawsze po saunie idę pływać, więc stawiam na olej. Gdybym chodziła na samą saunę smarowałabym włosy maską proteinową :-)

      Usuń
  5. aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie bylam na basenie...

    OdpowiedzUsuń
  6. oj jak ja lubię basen... jednak najbardziej ten kryty, największą frajdę sprawia mi zimą... choć latem jest błogosławieństwem podczas upałów... ja na basen chodzę zwykle wysmarowana ulubionym balsamem i kremem do twarzy, które poniekąd chronią mnie przed chlorowaną wodą.... włosy spinam wysoko... i zawsze pamiętam o japonkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też uwielbiam, jednak zawsze denerwuje mnie to całe zamieszanie, pakowanie, przygotowywanie.

      Usuń
  7. Kurcze, ja nigdy nie myślałam o zabezpieczaniu włosów przed basenem... Chociaż na basenie już nie byłam ze 4 lata :/. Na siłownię staram się chodzić, ale basen jakoś źle mi się kojarzy. Mało że wstydzę się występować w stroju kąpielowym to jeszcze bardzo nie lubię, że na początku jest mi strasznie zimno (mogłabym tak naprawdę całą godzinę przesiedzieć w ciepłym basenie dla dzieci z jakimiś rwącymi rzekami i innymi masażami albo w jaccuzzi ;P). No i tak jakoś nie zabiegam o ten basen, ale Twój post jest po prostu świetny i będę o tych wskazówkach pamiętać, kiedy się w końcu na basen wybiorę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo :-) Mi już wstyd występowania w stroju kąpielowym minął, choć na początku też byłam spięta. Ale zauważyłam, że nikt tam na nic nie zwraca uwagi. Ludzie przychodzą, pływają i wychodzą. Może maiałam szczęście trafić na taki basen, ale nikt się nie gapi :-) Nie powiem, żebym się czuła w 100% komfortowo, ale gdy wchodzę do wody to o tym zapominam :D Najtrudniej jest paradować z basenu do przebieralni ;-)

      Usuń
  8. Wolę chodzić na zajęcia fitness niż na basen. Po pierwsze - włosy, a po drugie ciało wciąż nie te, by je pokazywać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, moje też nie te, żeby pokazywać :D ale szybko wskakuję do wody :D uwielbiam pływanie, świetnie się po nim czuję, choć mistrzem pływani anie jestem :-)

      Usuń
  9. W samą porę ten post! :) Od tego tygodnia wracam na basen! :) Walczę z przetłuszczającą się skórą głowy, więc częste mycie nie jest u mnie wskazane. Będę musiała opracować własną metodę zabezpieczania włosów, ale na pewno będę przy tym korzystać z Twoich porad.

    W saunie natychmiast się duszę, zwłaszcza parowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię zbyt często myć włosów, jednak chlor sieje takie spustoszenie na mojej głowie, że nie mam wielkiego wyboru :-)

      A ja uwielbiam saunę :D duszę się pierwsze 30 sekund, a potem jest już przyjemnie :D

      Usuń
  10. Szczerze mówiąc chętnie bym chodziła na basem gdyby nie ten cały problem z włosami.. Moje włosy i skóra strasznie reagują na chlor :/ Ostatnim razem poleciałam w naolejowanych włosach i postanowiłam pływać bez czepka. Najgorsza decyzja, już lepiej było w tym silikonowym.. Suszenie czy nawet mycie włosów na basenie u mnie nie wchodzi w grę, wyciskam wodę ręcznikiem zakładam czapkę i szybko autkiem do własnej wanny ;-)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo, chlor jest okropny. Wysusza i podrażnia mi skórę, a z włosów robi miotłę ;-) basenowe suszarki są okropne.

      Usuń
  11. Kilka lat regularnie pływałam i nigdy nie przykładałam wagi do tego jak traktuję włosy (w czas podstawówki kto by o tym myślał, w gimnazjum też nie to było mi w głowie) i jakoś wytrzymały, przez większość czasu wtedy były długie i chyba w całkiem niezłym stanie, bo często słyszałam od znajomych, że mam ładne włosy. Gdybym jednak teraz wróciła do pływania to z pewnością zabezpieczałabym jakoś swoje włosy przed chlorem.
    Co do czepków - na początku używałam materiałowego i do czasu się on sprawdzał. Ogromnym minusem było to, że włosy miałam okropnie mokre, a że były one oporne na suszenie to dużo czasu musiałam stać pod suszarką żeby je wysuszyć przed wyjściem na zewnątrz. Kiedy moje umiejętności pływackie był większe musiałam zastąpić czepek materiałowy silikonowym, ponieważ ten pierwszy zjeżdżał mi z głowy podczas pływania czy skoków. Jeśli się dobrze zwiąże włosy i potrafi dobrze założyć i ściągnąć taki czepek to można sobie oszczędzić niepożądanego wyrywania włosów czy ich szarpania (wszystko jest do opanowania, pamiętam, że pierwsze razy z tym czepkiem to była katorga).
    Miłego pływania! :)

    PS. Dzisiaj na basenach nie stosuje się aż tyle chloru co jeszcze kilka lat temu więc bez paniki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię :-) chyba muszę kupić większy czepek silikonowy, bo ten co mam jest za mały i włosy mi się pod nim nie mieszczą. Ale na moje zdolności pływackie, ten z materiału wystarcza :D Może i jest mniej chloru, jednak moja skóra i włosy fatalnie na niego reagują, więc zabezpieczam je jak się da.

      Usuń
  12. Bardzo praktyczne porady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, mam nadzieję, że Ci się przydadzą :D

      Usuń
  13. czepku nie używam bo wyglądam w nim śmiesznie :/ ja po basenie biorę tam szybki prysznic ale włosów nie myję, pędze autkiem do domu i tam biorę kąpiel i myje włosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyglądam wręcz strasznie :D

      Usuń
  14. Dobrze jest zainwestować w dobry czepek. Mam długi włosy i długo się naszukałam, ale udało mi się znaleźć taki który całkowicie chroni moje włosy

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny temat :) dotyczy mnie od dłuższego czasu ;)
    Od kilku lat korzystam z basenu i sauny... i moje doświadczenia się zmieniały- na początku nie używałam żadnych zabezpieczeń do ciała, czy włosów.
    Po jakimś czasie niestety zaobserwowałam, że włosy się przesuszają ( czepek materiałowy ) więc zaczęłam po przyjściu na basen na zwilżone włosy nakładać sporo odżywki i wchodziłam najpierw do sauny, a potem już na zmianę sauna- odpoczynek- basen ;)
    W tej chwili- od jakiegoś czasu robię tak:
    przychodzę na basen- opłukuję się i na wilgotne włosy nakładam sporo oleju ( czasem nawet spożywczy :P ) potem materiałowy czepek ( jednak jest wygodniej i nie wyrywa włosów ) korzystam z basenu ( pływam krytymi stylami ) z hydromasażu i kiedy mam dość biorę dokładny prysznic, ( spłukuje chlor ) włosy z reguły wcale nie są juz takie tłuste ;) myje włosy wodą z sodą ( słabe stężenie ) nakładam solidną porcję odżywki i korzystam z sauny- kilkakrotnie ze spłukiwaniem ciała i odpoczynkiem na leżaku- JUŻ NIE WCHODZĘ DO BASENU.
    Po ostatniej saunie biorę dokładny prysznic, włosy zawijam w ręcznik, ciało wilgotne nacieram oliwką itd. Potem na głowę CZAPKĘ ( JEŚLI JEST ZIMNO ) i do domu. Nie suszę włosów- schną same już w domu.
    Dlaczego tak?
    Olej nałożony na włosy do sauny niestety powodował przegrzanie włosów- tak jakby nie mogły oddychać- z reszta- skórą głowy odprowadzamy znaczną część ciepła z organizmu- można się przegrzać za bardzo.
    Po skorzystaniu z sauny pory skóry są otwarte, ciało chłonie ... wejście do basenu niestety łączy się z przyjmowaniem w organizm chloru ( oczywiście od tego się "nie umiera"... ale po co się zatruwać? Jaki sens sauny jest wtedy? Mamy sie pozbywać syfu i toksyn ;) )
    Soda oczyszczona ładnie oczyszcza włosy- otwiera ich łuski i po nałożeniu odżywki i wejsciu do sauny- ma to sens ;)
    W domu spłukuję włosy zakwaszoną wodą ( z kw. cytrynowym, cytryna lub octem jabłkowym )
    U mnie taki system sprawdza się najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Być może dlatego masz mokre włosy po zdjęciu silikonowego czepka, bo (uwaga) moczysz je przed jego założeniem?
    Spróbuj kiedyś zrobić eksperyment i załóż go na suche włosy. Dopiero wtedy po wyjściu z basenu możesz mieć pewność, że rzeczywiście ,,przecieka".

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam, dość stary post ale jak najbardziej potrzebny :) Chlor strasznie wysuszał moje włosy ale znalazłam super kosmetyki, które nie dość że neutralizują chlor z włosów i ciała to jeszcze odżywiają i nawilżają :) Może słyszałaś Balbina o kosmetykach TRISWIM i coś więcej o nich napiszesz? Ja na razie używam i jestem bardzo zadowolona z efektu. Polecam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger