CLARENA KAWIOROWY PEELING

Skusiła mnie nazwa, przyznaję. Kawiorowy peeling brzmi przecież cudnie. A dawno nie używałam gotowego, drogeryjnego peelingu do twarzy. Z reguły sięgam po cukier, kawę albo korund - takie peelingi najlepiej się u mnie sprawdzają. Ale wiadomo, ciągnęło mnie w stronę nowości. Jeśli jesteście ciekawe, czy warto skusić się na luksusowy kawior, zapraszam niżej.


Producent mówi nam, że: Papaina rozpuszcza zrogowaciały naskórek, a delikatne drobinki mechanicznie go oczyszczają. Ekstrakt z kawioru odżywia i stymuluje regenerację, witamina E neutralizuje wolne rodniki, a TELOSENSE™ [kompleks proteinowy] powstrzymuje proces starzenia. Peeling przeznaczony jest dla każdego rodzaju cery.

Zacznijmy od początku. Opakowanie jest wygodne, na zatrzask, szczelne i proste. Przy normalnym używaniu nie brudzi się, na zdjęciu poniżej widać dokładnie jaka odrobina potrafi 'uciec' z opakowania na zatrzask, ale to dla mnie nie problem. Podoba mi się etykieta, bez zbędnych udziwnień, tylko to co potrzeba. Peeling pachnie słodko, ale nie dusząco, nie nachalnie. Konsystencja jest żelowa z różowymi drobinkami, ale to nie one odpowiadają za funkcję peelingu, a drobne, niewidoczne białe drobinki najprawdopodobniej bambusowy puder.

Zastanawiałam się czym w takim razie są te różowe kropki, ale nie doszłam do żadnego mądrego wniosku. Mogę tylko dodać, że szybko się rozpuszczają pod wpływem wody lub tarcia. Poniżej zamieszczę skład, może ktoś rozwiąże mi tę zagadkę?

INCI: AQUA, BAMBUSA ARUNDINACEA POWDER, GLYCERIN, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, ACRYLATES / C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, CAVIAR EXTRACT, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, PAPAIN, PARFUM, HYDROLYZED SOY PROTEIN, HYDROLYZED YEAST PROTEIN, SODIUM CHLORIDE, SODIUM CARBOMER, CARBOMER, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, BENZYL ALCOHOL, DEHYDROACETIC ACID, TRIETHANOLAMINE, SODIUM ASCORBYL PHOSPHATE, SODIUM PHYTATE, LACTOSE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, TOCOPHERYL ACETATE, CI 14700, CI 77007, CI 73360, CI 77891, BUTYLPHENYLMETHYLPROPIONAL, BENZYL SALICYLATE, LINALOOL.

Skład w skrócie mówi nam, że peeling składa się głównie z wody, pudru bambusowego i gliceryny. Dalej mamy chemiczną substancję, niech Was nie zmyli końcówka (oil), pełni funkcję emulgatora. Następnie znajduje się stabilizator emulsji, ekstrakt z kawioru, ekstrakt z imbiru, papaina. A potem mamy zapach i różne wypełniacze, substancje myjące i konserwanty, na które nie zwracam zbyt wielkiej uwagi, bo jest ich w kosmetyku na pewno bardzo mało. Nie sądzę, żeby mogły zrobić coś dobrego, ważne by tylko nie zaszkodziły i nie podrażniły. Podsumowując skład, uważam, że jest słaby jak na peeling. Nie jestem eko-ortodoksem, różne substancję mogę tolerować, jeśli tylko nie robią mi krzywdy, ale nie rozumiem po co tyle chemii w peelingu.

kawiorowy peeling

Odnośnie działania... nie jest zły. Chociaż wolę mocniejsze zdzieraki, to jednak ten kosmetyk oczyszcza skórę twarzy i delikatnie peelinguje. Skóra jest gładka i miła w dotyku. Nie podrażnił, nie uczulił. Jest wydajny i dość przyjemnie się go używa. Nazwałabym go raczej żelem do mycia twarzy, niż peelingiem, ale są osoby, które wolą delikatniejsze formy złuszczania naskórka. Oczywiście nie mam pojęcia, czy działa przeciwstarzeniowo oraz czy stymuluję regenerację ;-)

Nie jest to zły kosmetyk, po prostu spodziewałabym się czegoś więcej po składzie peelingu do twarzy. Myślałam, że będę zachwycona, w końcu kawior, same rozumiecie, a nie powalił mnie na kolana. Ot, tam taki przyjemny kosmetyk, do którego nie będzie mi się chciało wracać.

Macie swoje ulubione peelingi?
Miłego dnia!

37 komentarzy:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej firmie i produkcie ;) Może kiedyś wypróbuję z czystej ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to też pierwszy kontakt z tą firmą :) Nie jest źle, po prostu nie tego oczekuję po peelingu :)

      Usuń
  2. teraz dostałam ten peeling w glossyboxie, wiec dziękuje za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem jak się Tobie spodoba :))

      Usuń
  3. Ja również bym się na niego skusiła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nazwa obiecuje wiele, ale szału nie ma :)

      Usuń
  4. pierwsze słyszę... :) ale wygląda fajnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mnie te różowe kropki zastanawiają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku myślałam, że to one peelingują.

      Usuń
  6. Wygląda fajnie, ale ja bym się nie skusiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skończę to opakowanie i nie będę szukać następnego :)

      Usuń
  7. Fajnie wygląda, ale za tę cenę można na pewno kupić coś lepszego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam :) i na pewno bardziej naturalnego :)

      Usuń
  8. peeling za taką cenę powinien cokolwiek robić wow. Dlatego ja wolę swój rosyjski peeling, który jest mocnym zdzierakiem i zostawia buzię w dobrym stanie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio kupiłam kilka rosyjskich peelingów do ciała, zobaczymy co pokażą :))

      Usuń
  9. Oj tez miałam nadzieję, że dobrze on u Ciebie wypadł - już za samą nazwę a tutaj taki zonk :( Ja również wolę mocne zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nie powałił mnie na kolana :)

      Usuń
  10. W marcowym Glossyboxie pojawiła się jego próbka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż jestem ciekawa, jakie będą jego opinie :-)

      Usuń
  11. ja ma od nich enzymatyka.... yyyy... średniak łamane przez cienias :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze wiedzieć, bo ostatnio mam ochotę sprawić sobie jakiś peeling enzymatyczny :-)

      Usuń
  12. Wyglada bardzo zachecajaco ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedyś będę chciała go wypróbować;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kosmetyki tej firmy kojarzą mi się z dobrymi, treściwymi kremami. Szkoda, że peeling 'nie zrobił szału' ;)

    Pozdrawiam, Magda :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nie jestem do niego przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie nie zachęciłaś mnie o tego produktu. Wolę chyba moje sprawdzone preparaty :) Osobiście bardzo lubię domową mikrodermabrazję z Ziai, seria Anno D'Oro. Daje bardzo przyzwoity efekt. Lubię też peeling polinezyjski z piaskiem z wysp Bora Bora. Nie tylko ładnie ściera, ale też przepięknie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo zainteresowałaś mnie tym polinezyjskim :))

      Usuń
  17. Ja też czuję się zachęcona;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie raczej się nie sprawdzi :) Ps. Jeśli masz ochotę to zapraszam na naturalne rozdanie herbatkowe z okazji rocznicy bloga :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie jakoś nie kusi. Mam jeszcze peeling Organic Therapy, który naprawdę dobrze się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jednak wolę mocniejsze, więc się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy20:00

    To jest mój ulubiony peeling!!! :)) Stosuje go codziennie, nie podrażnił mnie (mam cere wrażliwą). Po miesiącu stosowania moja skóra jest gładka, nawilżona (nawet jeśli nie używam go tydzień mam skóre miłą w dotyku) i mam mniej zmarszczek. Peeling nie jest mocny , ponieważ nadaje się do codziennej pielęgnacji. Moim zdaniem peeling jest idealny do cery wrażliwej i suchej (oraz do normalnej). Pozdrawiam serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podzieliłaś się swoim zdaniem. Bardzo możliwe, że do cery suchej jest ok, ja mam mieszaną w kierunku do tłustej. Zdecydowanie potrzebuję mocniejszego zdzieraka. Pozdawiam! :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger