LUTOWE DENKO I MINIRECENZJE

denko i minirecenzje
W porównaniu do stycznia to jest się czym pochwalić ;) Po pierwsze zużyłam resztki Emolium, które plątało mi się po torebkach i zdecydowałam się na trzy wyrzutki. Nie mam niestety zdjęć każdego kosmetyku z osobna, bo aparat mi zastrajkował. Mam nadzieję, że nie utrudni Wam to odbioru posta, następnym razem obiecuję się poprawić :-)


1. Olejek Alterra Migdały i Papaja - kosmetyk do wszystkiego. Do włosów, do mieszanki OCM, do zmywania makijażu, do ciała, ułatwia depilację... O czymś zapomniałam? Przy okazji bardzo wydajny, ładnie pachnie, dość intensywnie, ale nienachalnie. W dodatku jest to kosmetyk naturalny. Lubię, najprawdopodobniej za niedługo do niego wrócę, choć raczej wybiorę wersję z pomarańczą. Do kupienia w Rossmannie za ok 18 zł

2. Woda termalna URIAGE - tak jak już wspominałam wcześniej, fajna woda, ale wolę Avene. Chociaż URIAGE bardziej mi pasuje w zimie niż w lecie. W Superpharm są często duże promocje, wtedy warto zaopatrzyć się w wody termalne.

3. Decubal, odżywczy i nawilżający krem do skóry atopowej i suchej - Jak się dobrze przyjrzycie, to pisze na nim BEZZAPACHOWY. Żart roku. Śmierdzi tak nieludzko, przebija wszystkie inne kosmetyki Decubal na głowę. W życiu nie posmarowałabym nim ciała, probowałam go wepchnąć mamie, która też nie wytrzymała. Chciałam go zużyć na stopy, ale ileż można się męczyć, w dodatku wcale nie nawilża tak, jakbym chciała. Leci do kosza. 

4. Plastry Veet - z każdym kolejnym opakowaniem dochodzę do wniosku, że to nie jest idealny sposób depilacji. Jak już znajdę ten idealny, to się na pewno z Wami podzielę. 

5. Maska do włosów Kallos Latte - używałam jej jako bazy do maseczki spirulinowej, ale Biovax Latte zdecydowanie lepiej mi ją zastąpił. W połączeniu ze spiruliną zabijała trochę jej rybi zapach, ale solo jest nie do wytrzymania. W końcu uznałam, że nie ma się co oszukiwać, więcej jej nie użyję. 

6. Hugo Boss Woman - moje ulubione perfumy, standardowy element. Zapach jest trwały, ładny, spokojny, bez szaleństw. Szlaństwa są OK, ale standardzik musi stać na półce ;)

7. Krem Emolium do cery suchej i atopowej - nie będę się rozpisywać, bo ostatnio się go już nachwaliłam. Jak na moje potrzeby i problemy skórne, jest super.

8. Próbki pudrów mineralnych - różne fimy, głównie Lily Lolo. Długo używałam tylko takich pudrów, ale pod koniec roku zrobiłam podejście do podkładów w płynie i doszłam do wniosku, że zimą te drugie sprawdzają się lepiej. Tu pisalam o zaletach pudrów mineralnych.

9. Próbka toniku Pat&Rub - przy zamowieniu kremu pod oczy dostałam całkiem sporą probkę toniku. Co mi się podoba - przy zamówieniu sami decydujemy jakie próbki chcemy dostać. Pod drugie porcja kosmetyku była naprawdę spora! Ponad tydzień mogłam go używać i poczuć, że chcę go kupić :D Pomoc przyszła nieoczekiwanie, ale o tym już w poście o nowościach.

10. Maskara False Lash Effect Maxfactor - to mój tuszowy ulubieniec na zmianę z innymi z Maxfactora. I chociaż nie pozostawia u mnie efektu sztucznych rzęs, to jednak najlepiej je podkreśla ze wszystkich używanych i próbowanych maskar. Uwielbiam za szczoteczkę, choć nie wszystkim się może spodobać. Zdjęcie szczoteczki klik.

11. Astor Perfect Stay Flamaster do ust - moim zdaniem porażka. Wysusza usta na wiór, nie że tak trochę, na wiór! A ten balsam dołączony to chyba jakiś żart jest. Robiłam wiele podejść w ciągu ostatniego roku, ale nie ma się co oszukiwać, nie użyję jej już więcej, leci do kosza.


 
Mimo, że lutowe denko nie wygląda marnie, to postanowiłam, że czas rozprawić się z pootwieranymi kosmetykami. Moim przedziwnym wariactwem, jest zostawianie kosmetyku na dnie, zamiast wykończenie go bez listości ;) Jakiś sentymentalizm mi się włącza pod koniec. I w Marcu musze z tym raz a dobrze skończyć. Kremy do rąk prawie puste, ale na kilka razy jeszcze starczy, a taki fajny ten krem... Muszę w końcu dojśc do momentu, gdzie mam otwarty tylko jeden kosmetyk z każdej kategorii. I jeśli dla kogoś to nie jest problem, to z całego serca podziwiam!

Jeśli ktoś ma ochotę przyłączyć się do akcji zużywania, zapraszam na facebooka :))

Miłego wieczoru! Balbina

48 komentarzy:

  1. mało balbina, mało! ja miałam otwarte z 10 żeli pod prysznic, z 5 szamponów..odżywek etc. Teraz mam otwarte 2 żele, jednym myje się ja, drugim moja rodzina, bo mi zapach nie pod-pasował ;) Dwa szampony, jedna odżywka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noo wiem, ale staram się :D wow, ładnie się zorganizowałaś, właśnie tego mi potrzeba :)))

      Usuń
  2. Olejek Alterra mam. Stosowałam na razie tylko na włosy ale szału nie robi więc będę musiała zużyć w inny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wielkiego szału tez nie robił, ale był OK. Ładnie pachnie, więc używanie było przyjemne :)))

      Usuń
  3. wodę termalną z Uriage bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przypasowała mi ta maska Kallos, ale wodę Uriage ubóstwiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też, strasznie intensywny, słodki, męczący zapach.

      Usuń
  5. Bezzapachowy w kosmetykach nie oznacza, że nie ma zapachu tylko że nie ma w składzie substancji zapachowych - pachnie składnikami, które zawiera. Strasznie często widzę ten błąd u blogerek, a wystarczy logiczne myślenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale własnie na tym polegał paradoks, że pisze 'bezzapachowy' a śmierdzi okrutnie ;) To slowo w moim mniemaniu jest chwytem marketingowym, podobnym do słowa 'hipoalergiczny', bo własnie logiczne myślenie sugeruje, że 'bezzapachowy' znaczy bez zapachu. Gdyby chcieli podkreślić dla zwykłego konsumenta, że nie zawiera substancji zapachowych, powinni użyć innego sformuowania - 'nieperfumowany' albo 'bez substancji zapachowych'.

      Usuń
  6. o wow, ile tubek emolium! muszę go wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ciekawe jak się sprawdzi :)

      Usuń
  7. Plastry Veet i mnie nie do końca zadowoliły. Maska Kallosa bardziej mi przypomina mleko skondensowane w cieście na zimno, nie wiem skąd to skojarzenie ryby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spirulina śmierdzi mi pokarmem dla rybek, kallos własnie zabijał trochę ten smrodzik, ale wolę teraz Biovax jako bazę :)

      Usuń
  8. Często "bezzapachowy" jest stosowane zamiennie z "nieperfumowany"...fajna ta marcowa akcja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, moim zdaniem to taki chwyt marketingowy, ale nazwanie czegoś co tak okrutnie śmierdzi bezzapachowym jest wielkim minięciem się z prawdą :D

      Usuń
  9. Ładnie :) Ja też za maską Latte nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale którą, kallos czy Biovax? :)

      Usuń
  10. Ładne denko. Sporo kremów Emolium zużyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze trzy w zanadrzu :D

      Usuń
  11. ja tą z kallosa uwielbiam! a kosmetyk istaram sięw ykańczać na bieżąco (ale mam 6 otwratych kremów do rąk : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba też mniej więcej tyle kremów do rąk. Mam nadzieję, że nie więcej :D

      Usuń
  12. Zawsze się zastanawiałam nad tą maską do włosów, ale w końcu mi przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już do niej nie wrócę, wolę Biovaxa :)

      Usuń
  13. Miałam maskę latte i byłam z niej bardzo zadowolona! :) Świetnie działała na moje włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, sporo osób ją chwali :) u mnie nie działała źle, po prostu zapach jest dla mnei zbyt męczący.

      Usuń
  14. Sporo tych kremów zużyłaś:P Ja chyba żadnemu produktowi nie byłam jeszcze aż tak wierna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zdziwiona :D w dodatku z parafiną, to już w ogóle niemożliwe u mnie :)

      Usuń
  15. najlepszym sposobem depilacji jest ciepły wosk, rozgrzewany zaraz przed aplikacją, w rolkach - do dużych powierzchni typu nogi;) smarujesz woskiem, przykładasz plaster i zrywasz...
    na bikini - wosk twardy, bez konieczności używania plastrów, ale samemu jest trochę gimnastyki, jak nie to krem depilujący i można śmiało tydzień wytrzymać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, woska na moich nogach powoduje zapalenie mieszka włosowego, potem wrastanie i ogólną masakrę. Na nogi i bikini najlepszym sposobem u mnie jest maszynka Wilkinsona albo kremy do depilacji :)

      Usuń
  16. Ja właśnie wykańczam kremy do rąk ;) Dwie tubki już porozcinałam, jeszcze mam jedną do powyciskania przed rozcięciem ;) Optymalnie dla mnie to dwa kremy, bo jeden leży głównie w torebce, a drugi gdzieś wędruje po obu pokojach. Za to mam ze trzy mazidła do ciała i za nic nie mogę tego zużyć, bo nie mam cierpliwości to codziennego stosowania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam chyba właśnie tyle balsamów otwartych. Najgorsze jest to, że sama nie wiem na pewno :D U mnie nawet trzy kremy do rak otwrte byłyby Ok, jeden w torebce, jedne w pokoju i jeden w łazience. Ale tyle ile mam teraz to zdecydowane przegięcie. :)

      Usuń
  17. Krem Emoilium widze ze jest dość ciekawy sama chętnie bym go wyprobowala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdził się świetnie :))

      Usuń
  18. u mnie maska Kallos radzi sobie całkiem dobrze ;) chociaż nie uważam, że jest to produkt po który będę sięgać regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o działanie, to też nie narzekam, zwłaszcze w porównaniu ze spiruliną sprawdziła się świetnie. Jednak solo zapach był dla mnie nie do wytrzymania :)

      Usuń
  19. Anonimowy11:03

    Witaj :) Kiedyś używałam wody termalne, ale dzisiaj to wodę różaną w sprayu lub hydrolaty. Ta maska Latte strasznie słodko pachnie. Było mi bardzo po niej niedobrze, ale zużyłam do końca. Możesz ją zawsze mieszać z inną maskę czy odżywką. Np. trochę Latte a więcej innej odżywki/maski. Ja tak robię i na zapach czy na zbyt słabe działanie maski/odżywki nie narzekam. Wosk Veet w plastrach uwielbiam. Chociaż wróciłam do depilatora. Mam teraz nowy model, który nie powoduje u mnie masakry na nogach (typu zapalenie mieszka, blizny, etc.) fakt mam tylko jedno zapalenie, ale to zanika. W sumie to mam taką skórę, że nawet na szyi potrafię mieć krostkę. Teraz moje zużycie, jest bardzo skromne. Kilka serum z witaminą C, olejek z dzikiej róży, aczkolwiek może wycisnę jeszcze z 2 kropelki z niego ;) Kończę już Issanę z d-panthenolem, Issanę z olejkiem z babassu-odżywki. Kończę szampon i odżywkę Wella Pro Series, który wygrałam i jakiś lakier do włosów. Straszna jest ta Wella sama chemia, która pogorszyła stan moich włosów. Mimo, że dodaję do niej półprodukty. Skończyłam też glicerynę i kończę olejek rycynowy. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, kallosa wyrzuciłam, bo nie dość, że nie chciało mi się go na siłę używać, to jeszcze termin ważności się zbliżał. Niestety każdy depilator, który do tej pory używałam robił mi masakrę na nogach, w dodatku ból był nie do wytrzymania. Zazdroszczę, że możesz używać depilatora :)) Muszę się znów zaopatrzyć w olejek dzikiej róży, bo świetnie się u mnie sprawdzał.

      Usuń
  20. spore :) czy doszedł mój mail?

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam natwieranych mnóstwo produktów, zamierzam je pozużywać i mieć olbrzymie, wiosenne denko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się wyrobię z moimi do końca marca, a jak nie to chociaż do końca kwietnia :))

      Usuń
  22. ech.. też jeszcze nie poznałam idealnego sposobu depilacji :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że w końcu go poznamy :))

      Usuń
  23. O matko, ile kremów Emolium, czy to mi się troi w oczach? :P Mi zużycie tubki kremu zajmuje minimum 3 miesiące, więc Twój wynik jest imponujący :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też długo :D tylko ja ten krem używałam do twarzy, rąk, stóp a czasem i do całego ciała :D i miałam jedną tubkę w torebce, jedną w łazience, w sypialnie itd... I tak mi się jakoś skończyły na raz :D

      Usuń
  24. Fajne denko :) Ja zawsze kończę najpierw otwarte kosmetyki, a potem ropoczynam nowe ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziwiam :) muszę się do tego zmusić, bo u mnie często zwycięża ciekawość...

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger