KWAS MRÓWKOWY w pielęgnacji skóry twarzy

Jak wiecie moja skóra twarzy od zawsze sprawiała mi problemy. Jakieś dwa lata temu dostałam od niej niezłego kopa, tragiczny wysyp podskórnych krost, krostek, krosteczek wszelkich rozmiarów. Po długich walkach z różnymi pomocami (OCM, Aleppo, oleje, pudry mineralne) ogarnęłam ją do pewnego stopnia. Od roku jest w miarę OK. Jednak wciąż jest podatna na zapychanie, pojawiają się wypryski, mam delikatne przebarwienia i pękło mi kilka naczynek. Wiem, że to nie jest żadna życiowa tragedia. Ale jak każda kobieta, chcę by było lepiej.


Głównie zależy mi na odżywieniu skóry, wzmocnieniu naczyniek i rozjaśnienia przebarwień. Na wielu zagranicznych stronach znalazłam informację, że kwas mrówkowy świetnie radzi sobie z tymi problemami. Na początku mnie to lekko przeraziło, ale potem pomyślałam, czemu nie?

Oczywiście zaczęłam małymi krokami. Nie wiadomo, czy nie jestem przecież uczulona. Najpierw złapałam ok. 10 mrówek (dopiero wiosna, nie było łatwo!) i dodałam je do mojej ulubionej maseczki z czerwonej glinki. Nie zauważyłam żadnej alergicznej reakcji, dlatego do następnej maseczki dodałam ok 50 mrówek. Roztarłam je dokładnie, żeby wydobyć więcej jadu.


Pewne zastanawiają Was efekty. No cóż, po pierwszej takiej maseczce ciężko się wypowiadać. W każdym razie obiecuję, że gdy tylko zauważę jakąś reakcję mojej skóry na pewno Was powiadomię. Mam nadzieję, że kwas mrówkowy pomoże a Was proszę o trzymacie kciuków!


Co o tym sądzicie? Nie jest to zbyt drastyczna metoda? Bałybyście się nałożyć na twarz mrówki? Czy takie dziwactwa są Wam niestraszne? Chętnie poznam Wasze doświadczenia! :-) Balbina.


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
PS. Prima Aprilis!
Nie łapałam mrówek, nie rozcierałam bidulek, a tym bardziej nie nakładałam na twarz. Ktoś się  nabrał? :D Wkręciłyście już kogoś? :D

26 komentarzy:

  1. Cha cha ;) dopóki nie doszłam do fragmentu, w którym mówiłaś o łapaniu mrówek, mogłabym jako tako uwierzyć ^^ już niejedno widziano i przeczytano w internetach ^^

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli łapanie mrówek jest niezbyt wiarygodne? :D Za rok muszę wymyślić coś lepszego :D

      Usuń
    2. Pingwinku ja tak samo:D

      Usuń
    3. do tego samego fragmentu myślałam, że to coś nowego :P

      Usuń
  2. Balbina ja to Ci kota pogonie a nie mrówkę :-P Takie rzeczy do śniadania serwować :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, znalazłam gdzieś w sieci, że mrówki to Kolumbijski kawior :D

      Usuń
  3. Omatkobosko, uwierzyłam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w końcu, ale ulga, dobrze, że ktoś się nabrał :D :*

      Usuń
  4. hehe, wierzyłam w ten kwas do fragmentu o łapaniu żywych stworzonek i ucieraniu :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Onienienie panicznie bym się bała!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwierzyłam w każde Twoje słowo i nawet zastanawiałam się, jaki Tu komentarz wysmarować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy chciałam zobaczyć ryj mrówczy z bliska...Teraz już wiadomo dlaczego są takie małe :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ahahahaha siedzę i płaczę :D Łapałaś mrówki :D Boże nie wytrzymam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu tu nie ma lajków :D I like!

      Usuń
  9. O mamo! Ta mrówka mnie przeraża :D :D hehe :D mało co się nie nabrałam :D gdybyś napisała, że kupiłaś zatężony kwas mrówkowy to bym uwierzyła, ale o rozcieranie mrówek nikogo bym nie posądziła. Hehe

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże, kobieto, już Ci miałam pisać, że Boga w sercu nie masz, że takie eksperymenty robisz i biedne mrówki mordujesz XD
    Jak to dobrze, że to tylko żart :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Do momentu łapania mrówek się zastanawiałam czy to prawda;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahha, dobrze, ze to tylko żart:D

    OdpowiedzUsuń
  13. ranyy, już myślałam że to prawda :DD

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie gdyby nie łapanie mrówek to bym się nabrała :D

    OdpowiedzUsuń
  15. ta mrówka jest straszna :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy18:44

    Cały czas myślałam tylko "ojojoj biedne mrówki, Balbinko...jak..przecież ratowałaś ptaszka!" :D
    Super, nabrałam się :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Już prawie uwierzyłam i miałam pytać dlaczego nie kupiłaś kwasu mrówkowego w jakimś tam sklepie :P Haha

    OdpowiedzUsuń
  18. To tylko żart zapewne. Ale jeśli ktoś by chciał się bawić w mordowanie mrówek to lepiej sobie zrobić okład z paru liści pokrzywy na przemian :) Tam jest naprawdę więcej kwasu mrówkowego i nie trzeba specjalnie się starać by się wchłaniał bo robi to sam bez naszej pomocy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To tylko żart zapewne. Ale jeśli ktoś by chciał się bawić w mordowanie mrówek to lepiej sobie zrobić okład z paru liści pokrzywy na przemian :) Tam jest naprawdę więcej kwasu mrówkowego i nie trzeba specjalnie się starać by się wchłaniał bo robi to sam bez naszej pomocy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger