Peelingi Agafii - co warto wybrać?

Już jakis czas temu kusiły mnie produkty z serii Kąpiel Agafii, a dokładniej - peelingi do ciała. Kiedyś stawiałam głównie na peeling samorobiony, przygotowany ze zmielonej kawy i choć ciągle go uwielbiam, czasem zwyczajnie nie mam na to czasu. Dlatego lubię sięgać po dobre ale i tanie gotowe wersje. Robiąc zamówienie na Triny.pl kliknęłam we wszystkie dostępne w ten dzień peelingi na stronie, a było ich cztery rodzaje. Dziś postaram się je Wam opisać, może ułatwi to Wam decyzję, czy warto je kupić. 

kąpiel agafii


***
1. Zacznę od tego, który podoba mi się najmniej - Ziołowy peeling do ciała, dla odnowy skóry. Według producenta powinien oczyścić, koić, wygładzać i dać długotrwałe uczucie komfortu. Zawiera sproszkowane zioła syberyjskie oraz organiczny olej z ogórecznika lekarskiego, przez co jest idealny dla skóry wrażliwej.

kosmetyki organiczne
rosyjskie kosmetyki naturalne
Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Carbomer, Potassium Hydroxide, Solidago Odora Powder (goldenrod), Rodiola Guadrefida Root Powder (root red brush), Inula Helenium Powder (Elecampane), Polyethylene, Melissa Officinalis Powder (bee grass), Adonis Sibirica Leaf Powder (Siberian adonis), Organic Borago Officinalis Oil (organic borage oil), Tocopherol, Chlorophyllin-Copper Complex, Parfum.
Odnośnie zapewnień producenta: Oczyszcza? Tak. Koi? Niekoniecznie. Wygładza? W miarę. Pozostawia skórę komfortową? Nie. Choć nie wiem, jaki komfort miałabym odczuwać po użyciu samego peelingu. Dla mnie takie uczucie zapewnia dobry balsam, nałożony na gładką i oczyszczoną skórę, ale mogę się nie znać.

Odnośnie moich wymagań: Ma drobinki? Ma. Wygładza? W miarę. Więc czemu jest najmniej lubiany z całej czwórki? Bo śmierdzi. Kojarzy mi się z takimi choinkami zapachowymi do samochodu, które mają pachnieć lasem, a tak na prawdę pachną chemiczną skoszoną trawą i przyprawiają mnie o mdłości. Dlatego nie używałam go z przyjemnością i nie planuję powrotu.

***
2. Drugi od tyłu jest Peeling do ciała odżywczy - na 5 zbożach. Producent zapewnia, że ten peeling oczyszcza, odżywia, nawilża skórę ciała oraz stymuluje procesy odnowy skóry. Zawiera zmielone ziarna jeczmienia, otręby żytnie, kaszą gryczaną, organiczny olej z szarłatu, organiczny olej z kiełków pszenicy... czyli ohoho i jeszcze trochę ;-)

kąpiel agafii
opinie rosyjskie peelingi

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Acrylates / Vinyl Neodecanoate Crosspolymer, Potassium Hydroxide; Avena Sativa Kernel Flour (Oat oatmeal), Hordeum Vulgare Seed Powder (ground barley), Secale Cereale Apluda (rye bran), Polygonum Fagopyrum Seed Powder (buckwheat slipped) organic Amaranthus Caudatus Seed Oil (organic amaranth oil), Organic Triticum Vulgare Germ Oil (organic wheat germ oil), Polyethylene, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid, Iron Oxides, Parfum.

Odnośnie zapewnień producenta, peeling zwyczajnie peelinguje. Dość dobrze ściera i pozostawia skórę oczyszczoną i dość gładką. Odnośnie odżywienia, to nic nie zauważyłam. Zresztą wydaje mi się, że ciężko odżywić czymiś, co się ma na skórze tylko przez moment.

To całkiem dobry kosmetyk, choć nie podobają mi się te ziarna. Gdy je zobaczyłam za pierwszym razem, pomyślałam, że to jakieś robalki. Zapach jest znośny. Słodki, ale znośny. Ale nie planuję powrotu do tego kosmetyku.

***
3. Bardzo przyjemnie używało mi się Masujący peeling do ciała na 5 olejach. Producent obiecuje, że oczyszcza, masuje, odżywia i nawilża, czyli prawie to samo co w poprzednich pozycjach. Zresztą co jesczze mógłby nam obiecać? Zawiera pestki maliny moroszki, pestki arktycznej maliny, olej z pestek rokitnika, olej z cedru syberejskiego, olej z rumianku, i olej z szarłatu i olej z nagietka lekarskiego, czyli znów moc naturalnych składników.
kąpiel agafii
rosyjskie kosmetyki opinie

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Carbomer, Potassium Hydroxide, Calendula Officinalis Flower Oil (calendula oil), Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Powder (bone Arctic raspberry), Hippophae Rhamnoides Seed Oil (sea buckthorn seed oil), Pinus Sibirica Seed Oil (Oil of Siberian cedar ) Polyethylene, Organic Amaranthus Caudatus Seed Oil (organic amaranth oil), Organic Shamomilla Recutita Flower Oil (organic chamomile oil), Parfum, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Czym ten peeling różni się od wcześniejszych? Zdecydowanie zapachem. Jest sto razy przyjemniejszy niż ziołowy albo odżywczy. Słodki, ale przypomina mi nieco jeżyny, maliny, borówki. Poza tym całkiem dobrze peelinguje, a nie wymagam od peelingów cudów na patyku. Ma peelingować, oczyszczać skórę i nie pozostawiać klejącej się warstwy. Nie liczę na odżywnienie, odnowienie czy inne odbudowanie, więc w przypadku tego kosmetyku jestem zadowolona. Całkiem możliwe, że jeszcze kiedyś po niego sięgnę.

***
4. No i na końcu ulubieniec - Kamczacki scrub do ciała, termalny. "Scrub do ciała o działaniu rozgrzewającym. Doskonale złuszcza zrogowaciały naskórek, głęboko odżywia i nawilża skórę ciała. Ma działanie bakteriobójcze."

kąpiel agafii

kąpiel agafii

  
Skład: Aqua, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, tearic Acid, Cetearyl Alcohol, Ascophyllum Nodosum Extract (extract of red algae), Pinus Pumilio Leaf Oil (oil of Pinus pumila), Organic Sargassum Filipendula Extract (organic extract meadowsweet), Rapa (salt Kamchatka thermal sources), Parfum, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Choć nie odczułam uczucia rozgrzewania, choć nie zauważyłam działania bakteriobójczego (bo niby jak?) wyjątkowo polubiłam ten scrub. Jest gęsty, używa się go przyjemnie, nie spływa z ciała, można go wmasowywać bez końca. Dobrze peelinguje, ma różne wielkości drobinek, jest całkiem dobrym zdzierakiem. Niestety nie pachnie, ale też wyjątkowo nie śmierdzi. Zapach uznałabym za neutralny. Nie oczyszcza skóry, nie ma w składzie detergentu jak te trzy peelingi wyżej (Lauryl Glucoside), ale pozostawia ją bardzo dogłębnie nawilżoną. Jeśli będę jeszcze robić jakieś rosyjskie zakupy, to ten scrub oraz inne podobne składem na pewno wpadną w moje łapska.

***
Podsumowując wszystkie cztery produkty: Są bardzo wydajne, nawet zaskakująco wydajne jak na tak małe pojemności (100ml). Kosztują w granicach 7 zł a czasami mniej. Opakowania są wygodne w użyciu, choć nie cierpię saszetek, to w tym przypadku możemy je zakręcić. Nic się nie wylewa, nie ciapie. Nie podoba mi się jedynie, że nie na każdym z tych peelingów mam naklejoną informację po polsku. Wiem, że wszystko można sprawdzić w internetach, ale kiedy człowiek bierze prysznic i sięga po jakiś produkt, dobrze by było wiedzieć, czy to maska do włosów czy peeling do ciała. Na szczęście znam podstawy języka rosyjkiego, więc wiedziałam, że 'пилинг дла тела' to peeling do ciała a 'маска дла волос' to maska do włosów. Jednak ktoś, kto nigdy w życiu nie miał do czynienia z tym językiem pewnie miałby problemy z rozszyfrowaniem nazwy.

peeling kosmetyki rosyjskie

Mam jeszcze w planach post o maskach do ciała oraz o produktach do włosów z tej serii. Jestem ciekawa czy macie z nią jakieś doświadczenia. Polecacie jakiś produkt? Odradzacie coś szczególnie?

Pozdrawiam Was serdecznie :*  

30 komentarzy:

  1. ja jestem ciekawa wszystkich produktów z tej linii. A na pewno twój numer jeden wypróbuję : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten scrub warto wypróbować :-)

      Usuń
  2. Ja mam jeszcze inny (?) jakiś cukrowy zdaje się, ale kusi mnie ten różowy - mus, wygląda apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kaczmacki mnie zainteresował. Ja mam jeszcze gryczany ujędrniający. Dziś użyje go po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z wielką chęcią wypróbuję Twojego ulubieńca :) Lubię takie peelingi które nie spływają z ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ja też, nie lubię się męczyć :-)

      Usuń
  5. Ja mam, ale peeling do twarzy :) Tych do ciała jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do twarzy boję sie eksperymentów i używam z reguły bardzo proste peelingi, z krótkim skladem :)

      Usuń
  6. takie saszetki to zło :D ja nie wiem co napadło ich, żeby wszystko pchać w te foliówki :D niby fajnie bo można wypróbować za niewielką kasę... aleee... no nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie lubię saszetek, ale te są wygodne :D

      Usuń
  7. Najmniej ciekawie wygląda ten zbożowy. Kamczacki wygląda rzeczywiście na najmocniejszy z całej czwórki, sądząc po ilości drobinek i konsystencji :) Peelingi do ciała zużywam baardzo wolno, więc taki saszetkowiec byłby dla mnie dobrym rozwiązaniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbożowy wygląda jak robaki :D Z reguły też zużywam bardzo wolno, ale tych sobie nie żałowałam, bo myślałam, ż epo kilku użyciach saszetki będą rozmoczone i do niczego. Na szczęście nic im się nie dzieje :-)

      Usuń
  8. za ciekawiły mnie te peelingi, chyba wypróbuje:)
    Zapraszam na mojego bloga ( dopiero zaczynam)http://myobsessionhaircare.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuszą mnie od jakiegoś czasu, może wpadnie jakiś do koszyczka podczas zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto spróbować, dość tanie są :D

      Usuń
  10. Zaciekawiłaś mnie tymi peelingami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam peelingi, te są świetne. Mega mnie zaciekawiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) zwłaszcza ten scrub jest megaprzyjemny :-)

      Usuń
  12. Dawno mnie tu nie było i widzę nową szatę graficzną ;) Piękna! Będę musiała wypróbować jakiś peeling Babuszki Agafii ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za post - właśnie zastanawiałam się ostatnio co brać na pierwszy ogień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, jeśli post na coś się przydał :-)

      Usuń
  14. Lubię peeling ziołowy (na razie tylko ten miałam, nie wiedziałam o istnieniu reszty). Ma zapach lekko anyżkowy - od nawłoci - dużo osób nie znosi tego zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj podejrzewam, że mi też anyżek nie będzie się podobał :D

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger