MAKE ME BIO Featherlight - lekki jak piórko?

Wybór odpowiedniego dla mnie kremu to nie lada wyzwanie. Jej Królewska Mość, moja kapryśna cera, przez ostatni rok trochę się uspokoiła, jednak zawsze potrafi mnie czymś zaskoczyć. Dlatego sceptycznie podchodziłam do kremu polskiej firmy Make Me Bio, bo choć mam cerę mieszaną, to nie raz, nie dwa, kremy do takiej cery mi nie pasowały. W dodatku to krem naturalny. Uwielbiam kosmetyki naturalne. Ale tyle tych olejów w składzie. Czy mnie to nie pozapycha?

make me bio krem pomarańczowy

Opakowanie jest urocze - ciężki słoik z ciemnego szkła przewiązany sznurkiem, z estetyczną grafiką. Przy kosmetykach naturalnych lubię takie rozwiązania - ciemne szkło chroni przed światłem słonecznym. Konsystencja jest kremowo-wodnista, przypomina mi gęste mleczko albo  śmietankę do kawy. Pachnie bardzo delikatnie, czymś bliżej nieokreślonym. Ciężko jednym słowem to opisać. Jest i nutka pomarańczy (ale nie hydrolatu pomarańczowego - na szczęście!), trochę cytryny, coś słodkiego i coś świeżego. Szybko się ulatnia. 


make me bio

Producent obiecuje: 'Wiemy jak trudno jest znaleźć idealny krem do cery tłustej i mieszanej dlatego z uwagą stworzyliśmy idealny produkt do pielęgnacji Twojej skóry. Tłoczony na zimno olej z orzechów laskowych jest lekki i szybko się wchłania wzmacniając naczynia włosowate i równocześnie ujędrniając i nawilżając skórę. Fantastyczny olej jojoba w połączeniu z wodą z kwiatu pomarańczy reguluje gruczoły łojowe a olej z grejpfruta tonizuje i rozjaśnia skórę!'

W różnych miejscach czytałam, że jest problem z wchłanianiem, jednak u mnie ten krem znika natychmiastowo. Nie zostawia tłustej warstwy, nie ściąga skóry, tylko świetnie nawilża. Widocznie wszystko zależy od cery.

make me bio

Nie dość, że naprawdę świetnie nawilżał (a nie tylko pozostawiał na skórze film, jak to bywa czasem z kremami naturalnymi, olejki oblepiają mi skórę, a po kilku dniach okazuje się, że tak naprawdę jest ona spragniona nawilżenia!), to jeszcze nie spowodował wysypu niedoskonałości. Żadnych zaskórników ani innych wielkich niespodzianek. Nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że dzięki niemu było ich znacznie mniej niż zwykle! Wyjątkowo mnie to cieszyło.

Przy naturalnych kremach, bazujących głównie na olejach, moja skóra pociła się pod ich warstwą. Zwłaszcza w lecie. Nieraz było tak, że posmarowałam się kremem i zaraz zmywałam go tonikiem, bo za nic nie chciał się wchłonąć a twarz kisiła się pod tą warstwą (Przy Sylveco, przy tej treściwszej wersji). Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Przy tym kremie nie zdarzyło mi się to ani raz!

Z reguły używałam go wieczorem, ale kilka raz zdarzyło się i rano. Dobrze nadawał się jako krem pod podkład L'Oreal True Match oraz świetnie się sprawował pod minerały. Jedynie nie mogłam na niego nałożyć krem BB It's skin, ponieważ się ważył

Gdy użyłam go wieczorem, rano budziłam się z idealnie nawilżoną i miękką skórą. Takiej miękkiej i przyjemnej w dotyku, w dodatku uspokojonej, nie miałam jeszcze po żadnym kremie!

make me bio krem do twarzy

Skład jest przepiękny, prawie same oleje, zamiast wody - hydrolat pomarańczowy. Nie jest długi, skomplikowany. Myślę, że ten skład doceni każdy poszukiwacz eko-kosmetyków.

Krem jest ważny przez rok od daty produkcji i przez dwa miesiące od otwarcia. 

make me bio recenzja

Podsumowując, jestem z niego bardzo zadowolona. Niesamowicie wydajny, bardzo żałuję, że mogłam używać go tylko przez dwa miesiące. Dlaczego? Ponieważ dostałam go na spotkaniu blogerek w Suchej na początku lutego, jednak data produkcji przypadała na maj 2013. Dlatego miałam czas tylko do maja, a szkoda. Może gdybym miała przyjemność używać go dłużej, zauważyłabym oprócz nawilżenia inne obietnice producenta. 

Mimo że pod koniec kwietnia wcale nie wyglądał na nieświeży, zepsuty czy coś w tym rodzaju, jednak mam zbyt kapryśną cerę, by ryzykować. Przez dwa miesiące zużyłam jedynie 1/4 opakowania! Resztę wykorzystałam jako balsam do ciała. I... jest ekstra. Jeśli tylko Make Me Bio wprowadzi do sprzedaży balsamy do ciała, będę pierwszym klientem! :-D

make me bio blog

Jestem bardzo zadowolona, że mogłam go wypróbować. Szkoda, że tylko przez dwa miesiące, ale i tak przekonałam się, że to krem dla mnie. W kremach do twarzy szukam głównie nawilżenia, nie spowodowania wysypu niedoskonałości, uspokojenia cery i krem Make Me Bio to wszystko mi zagwarantował. Przez miłe doświadczenia z tym kremem mam teraz ochotę na inne kosmetyki tej firmy. Głównie marzy mi się delikatny puder matujący, krem do skóry skłonnej do wyprysków oraz szampon do włosów przetłuszczających się. 


Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia z tymi produktami, to ślicznie proszę o Waszą opinię. A może polecacie coś innego?

Miłego dnia, Balbina :-)

51 komentarzy:

  1. Puder jest kłopotliwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żle się go używa? Bo jak jest bardzo kłopotliwy, to wolałabym się w to nie pchać. Mam już jakiś peeling z BU na mączce i lekko mnie wkurza :D

      Usuń
    2. Anonimowy22:09

      Używam puder od kilku tygodni i jest super. Buzia jest widocznie oczyszczona a przy tym mocno nawilzona, gladka i taka milutka :-) uzycie nie jest takie zlee, trzeba tylko wymieszac proszek z woda lub hydrolatem i myk na buzię. posiadam też krem rozany do skóry suchej i też jest super!!!

      Usuń
    3. Zdecydowanie lepsza jest sama glinka, pisałam o nim na blogu, wskocz i poczytaj :)

      Usuń
    4. OK, lecę czytac :))

      Usuń
  2. Moje pierwsze wrażenia po użyciu tego kremu są jak najbardziej pozytywne, ale końcowej opinii o nim jeszcze nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie pozytywnie do samego końca, jak u mnie :-) Ale z naturalnymi kremami nie ma lekko, ciężko trafić na idealny :)

      Usuń
  3. Brzmi kusząco, ale na razie zamiast kremu mam olejek z pestek malin, który moja skóra bardzo lubi.
    Co do kremów na bazie olejów, to też zależy jakie zostały użyte do produkcji. Jedne są lżejsze inne gęstsze i oblepiające. Nie ma lekko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używałam ten olej na wakacjach, jednak dla mnie za wolno się wchłaniał. Ale był świetny w ciepłe dni, jak nie smarowałam twarzy filtrem, bo on sam w sobie ma SPF15 :D

      Usuń
    2. Krem ma datę ważności 6 miesięcy po otwarciu a nie dwa

      Usuń
  4. Moja cera też jest bardzo humorzasta. Po przeczytaniu Twojego opisu myślę, że jest szansa że ten kremik mógłby mi przypasować, zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zależy Ci na naturalnym składzie, to naprawdę można spróbować. Jednak wciąż trzeba mieć na uwadze, że to ekokremik, więc zupełnie innym od typowo aptecznych. Przez to ze miałam do czynienia z innymi naturalnymi już wczesniej, potrafiłam go docenić. Bo np Sylveco u mnie szału nie zrobił :)

      Usuń
  5. o to krem stworzony dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że jeśli go spróbujesz, to się sprawdzi :-)

      Usuń
  6. Mam i nawet go lubię, używam pod makijaż. ;) Na noc lubię wersję do wyprysków, ładnie łagodzi zaczerwienienia i ranki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym wiekszą mam na nią ochotę :-)

      Usuń
  7. Brzmi bardzo ciekawie, same plusy to mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio ogromnie mnie kusi ta marka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, choć na razie staram się nic nie dokupywać, bo wszystko już mam, ale jak tylko coś skończę... :)

      Usuń
  9. ja ten krem muszę sobie kupić, bo mam maślane oczka do niego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie się całkiem nieźle sprawdził, mam nadzieję, żetak będzie i u Ciebie :)

      Usuń
  10. Opakowania urocze, z opisu wynika, że krem również mi przypadłby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie też bardzo mi się spodobało :-) lubię takie szklane słoiczki.

      Usuń
  11. mmm całkiem ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy15:49

    Witaj Kochana Balbinko, piękny skład. Napisz mi proszę, jak zrobiłaś na blogspocie znaczek z Facebooka: "Lubię to". Bardzo proszę odpisz :) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierowałam sie wskazówkami z tej strony :-) http://www.enauczanie.com/media/facebook-w-edukacji/facebookowe-triki/jak-dodac-ramke-fb-do-strony-lub-bloga

      Usuń
  13. świetne opakowanie ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie, że powstaje coraz więcej polskich firm, konkurencyjnych do zagranicznych ;D Skład powalająco przyjemny, jednak chyba bałabym się użyć tego kremu. Moja skóra zapycha się od wszystkiego, co chwila muszę robić jej porządne oczyszczanie. Ale na stronie zauważyłam, że mają peeling do twarzy, który niezwykle kusi :D

    Szkoda, że nie mają miniaturek, które można by zamówić (przynajmniej na stronie ich nie zauważyłam), żeby móc przetestować kosmetyki. Bo i ich wydajność sprawia, że szkoda trochę wydawać 70 zł na krem do twarzy i nie być w stanie go do końca wykorzystać (pewnie nie tylko ja nie lubię wyrzucać kosmetyków).

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pingwinie, co do zpychania doskonale Cię rozumiem. Dwa lata temu miałam z tym koszmarny problem. Ale regularne stosowanie glinek i oczyszczanie twarzy różnymi mieszankami OCM trochę mi pomogło. W sensie, dalej mam skorę podatną na zapychanie, ale przestało zapychać mnie powietrze :D Bo wtedy naprawdę wydawało mi się, że zapycha mnie wszystko.

      Jeśli zamawiałabyś krem na stronie, to od otwarcia jest ważny pół roku, myślę, że to w sam raz. Ja niestety musiałam go zużyć szybciej, bo dostałam go na spotkaniu blogerek i zostały mi tylko 2 miesiące. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Twój blog został nominowany do Liebster Blog Award - zapraszam do zabawy ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
  15. Miałam wersję pomarańczową, krem był wyśmienity. Teraz chcę kupić różany, jak skończą się moje zapasy. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mam wersję do skóry skłonnej do wyprysków - zdecydowanie polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejna osoba - czyli nie mam wyjścia :D

      Usuń
  17. Bardzo ciekawią mnie te kosmetyki. Musze w końcu je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem jest naprawdę warty wyprobowania :-)

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znałam tej marki, ale bardzo mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym kremie mnie również zaciekawiła :-)

      Usuń
  21. Nie kocham na zabój naturalnej pielęgnacji, ale i tak mnie zachęciłaś do wypróbowania go – masz rację, ciężko znaleźć coś do cery mieszanej, co odpowiednio nawilży, nie spowoduje wysypu i sprawi, że skóra będzie wyglądać dobrze. Tylko te dwa miesiące przydatności :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On ma aż sześć miesięcy przydatności, niestety ja dostałam go w lutym, a ważnośc miał jedynie do końca kwietnia :-) Miała fioła przez pewien czas na funckie naturalnej pielęgnacji, ale mi przeszło. Wszytsko jets dla ludzi :-) Ale ten krem jest wyjątkowo przyjemny, a dobrze wiedzieć, że człowiek nie naciera się samą chemią :D

      Usuń
  22. Dzięki za recenzję tego kremu bo mam na niego chrapkę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, jeśli post choć w najmniejsyz sposób pomógł :-)

      Usuń
  23. Nie wiem czy dałabym go radę zużyć przez 2 miesiące, bo mimo, że używam kremów nielam codziennie, to zużywanie opornie mi idzie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jaka kulturalna jesteś! Tak ładnie nazywasz swoją skórę, która stroi fochy. jak moja stroi, to ją zwę... zgoła inaczej. ;-)

    A tak poważnie: fajne składniki ma ten krem. Mam teraz inną skórę, ale przyjrzę się ofercie tej firmy. Olej z orzechów laskowych planuję wypróbowac, bo poczytałam o nim i nabrałam chęci, a w tym kremie jest...

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy14:35

    Krem jest ważny przez TRZY miesiące od otwarcia ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger