Nowości ostatnich miesięcy.

Moja aktywność blogowa spadła do zera. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest na minusie. Co prawda staram się bywać na fejsbuku, bo zajmuje to o wiele mniej czasu niż napisanie jakiejkolwiek notki na blogu. A ja nie chcę pisać jakichkolwiek notek tylko dlatego, że nie mam czasu. Zawsze się tego wystrzegałam, nie wiem czy to dobrze, czy nie, ale nie czułabym się fair względem Was względem siebie, gdybym wrzucała codziennie zapchajdziurę. Czy posty zaczną pojawiać się częściej? Szczerze? raczej nie. Przynajmniej do połowy lipca, potem liczę na większą ilość wolnego czasu. Ale i tak chciałabym gorąco powitać nowe twarze, tak mi miło, że zaglądacie, choć Balbina Ogryzek niczym szczególnym ostatnio nie przyciąga. Dziękuję!

Dziś w ramach blogowego ogarnięcia się wrzucam nowości z ostatnich miesięcy, głównie kwietnia, maja i początków czerwca. Po co komu taki post? Potrzebny jest mi, bo widzę na co wydaję pieniądze, a to jest takie podsumowanie. Mam nadzieję, że w jakiś sposób przyda się i Wam. Jak na moje zezowate oko, nie jest tego wcale dużo. Pochwalcie, proszę, mój zdrowy rozsądek. Ok, lakiery nie są zdrowo-rozsądkowe. Ale reszta jest OK, prawda?

1. Biedronkowy notes (co ja bym poczęła bez tego sklepu?), naoczne zakupy z promocji -49% w Rossmannie i farba khadi orzechowy brąz. To już moja druga henna, ale wciąż leży i czeka aż mi się zachce ciapać. Pierwsza wcale nie zachwyciła mnie tak, jak na to liczyłam. Postaram się o tym napisać w osobnym poście, jeśli tylko uda mi się uchwycić różnicę w kolorze włosów na zdjęciach.

2. Zdjęcie średnio udane, w rzeczywistości wygląda to lepiej :D Jak widzicie i ja zostałam szczęśliwą posiadaczką biedronkowego drzewka na biżuterię. Kosztowało mnie ok 7 złotych jak dobrze pamiętam, tym bardziej więc uznaję go za udane zakupy. I ogólnie za udany wynalazek. Dzięki niemu nie muszę grzebać w szkatułkach, puzderkach czy innych pudełeczkach w poszukiwaniu drobnych kolczyków. Wszystko co używam mam pod ręką. Dzięki niemu zaczęłam te moje świecidełka częściej zakładać, a nie tylko trzymać szczelnie schowanie. Szczerze mówiąc, przydałoby mi się drugie na ten mój cały bałagan.  


3. Jeśli chodzi o zapachy, jestem bardzo nudnym człowiekiem, jak widać powyżej. Jak mi się już coś spodoba, to koniec świata, nie chce mi się próbować nic nowego. Yankee Candle Kitchen Spice uwielbiam już od, hmmmm.... roku? I nie zanosi się na żadną zmianę. Jednak nie wydam tyle kasy na wielką świecę. No chyba, że wygram w lotka. Na razie tarty i małe świeczki wystarczają mi w zupełności. Macie swojego ulubieńca od YC?


4. Skusiłam się na kolejnego Essie, tym razem na muchu muchi, pokazywałam go już dokładnie tutaj >klik< oraz na kolejną butelkę Essie good to go, któremu to należy się osobna recenzja. Mogę tylko wspomnieć, że nie wyobrażam sobie już malowania paznokci bez niego, choć ma swoje wady. 


5. Aleppo - mój stały punkt pielęgnacji twarzy i ciała. Pisałam już o nim >tutaj< i >tutaj< i mam ochotę dopisać jeszcze co nieco. Naprawdę nie wiem, czy komuś będzie się chciało to czytać, ale muszę! No i szampon Wardi Shan, który bardzo lubię. Opisywałam go >tutaj<. Jak widać w Mydlarni nie poszalałam, choć kusiło mnie kilka kosmetyków do włosów. 


6. No i właśnie teraz ten średnio potrzebny zakup. Czy tylko ja nie wiedziałam, że są nowe kolory Baltic Sand od Lovely? Ten po lewej to mój ulubieniec z zeszłego roku, niezniszczalny, dlatego też skusiłam się na kolejne dwa piaski od Lovely. Jakiś tajemniczy przypadek sprawił, a moja świadomość nie przyjęła do wiadomości, że w koszyku znalazł się też jaskrawy pomarańcz. We will see... czy kiedykolwiek się nim pomaluję :D I matowy top, fajna sprawa, całkowicie odmienia wygląd lakieru. 


7. Nalot na Superpharm zakończył się wcierką od Pharmaceris, kremem z kwasem na jesień i filtrem na lato. Same rozsądne wybory :D Antyperspirant wleciał przy okazji. Był za grosz albo za złotówkę, jakoś tak. 


8. Dalej z Superpharm. Płyn micelarny Pharmaceris, bo promocja, a płyn świetny. Drugi płyn był za złotówkę, bo kupowałam ojcu perfumy. Uwielbiam Superpharm <3 Oba kosmetyki opisywałam tutaj >klik<.


9. I ostatni zakup. Lakier Sally Hansen Pixel Perfect, który wcale taki perfect nie jest, malowanie nim to straszna udręka. Żaden pixel nie zostaje w tym miejscu co bym chciała. Tonik do twarzy, bo nie wyobrażam sobie go nie używać. Niedawno skończyłam fantastyczny tonik od P&R i chciałam zrobić sobie przerwę, żeby sprawdzić, czy faktycznie był tak fantastyczny, czy tylko mi się wydawało. Garnier jest właśnie tą przerwą. 

Jak na dwa i pół miesiące to chyba nie tak wielkie zakupy, prawda? Lakiery są moją piętą achillesową, ale poza tym nie mam już żadnych zachomikowanych zapasów kosmetyków. Fajnie :D Jak tam u Was z zakupami? Szaleństwo czy odwyk? :D

Miłego dnia :*

38 komentarzy:

  1. Zakupy widzę pozytywne :) Widzę dużo fajnej biżuterii, super to drzewko, ale ja bym musiała kupić chyba z 5 takich, żeby zmieścić całe swoje zbiory :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zbiory też się nie zmieściły na tym jednym, tylko te najczęściej używane :D

      Usuń
  2. Szampon chętnie wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tych rzeczy mam tylko aleppo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. lakiery są bardzo zdrowo - rozsądkowe! zwłaszcza takie ładne i od Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  5. swego czasu uwielbiałam te perfumy z Hugo Bossa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem od nich uzależniona, ale muszę kupić teraz nowe, bo staję się powoli nudna :))

      Usuń
  6. sporo dobroci. Muszę się zaopatrzyć w stojak na biżuterię. Myślę nad tym już dawno, ale nie spotkałam go nigdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi bardzo ułatwił codziennie ubieranie się, wszystko co najczęściej używam pod ręką :)

      Usuń
  7. ale dużo fajnych rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy używałaś już szamponu Wardi shan? Jest tak dobry jak był? Gdzieś czytałam, że pojawił się w tych szamponach SLS i potrafią podrażniać... z drugiej strony natomiaast, może ten SLS zawsze tam był, tylko skład jest prawdziwiej napisany?

    Z biżuterią też tak mam, że wszystko pochowane i nie chce mi się wyjmować.; W ciąży nosiłam więcej, potem raczej nie używałam ze względu na Zo i już się raczej odzwyczaiłam. Trzeba sadło zgubić, a nie świecidełkami się okładać. ;)

    Jak na trzymiesięczne zakupy, to jest bardzo rozsądnie i w ogóle super. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam, gdzieś nawet na blogu błąka się jego stara recenzja. Moim zdaniem jest taki sam, a sls był, tylko tak jak piszesz, skład był źle przetłumaczony.

      Cieszę się, że tak uważasz :D

      Usuń
  9. Ja też nie wiedziałam o nowych lakierach Baltic Sand :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem jedyną blogerką, która nic a nic nie wiedziała? :D

      Usuń
  10. U mnie też stoi biedronkowe drzewko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi przydałoby się jeszcze drugie :-)

      Usuń
  11. jestem dumna, że tylko tyle kupiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę, ale mnie zaciekawiłaś tym zapachem Kitchen Spice's :-)) widać, że naprawdę go lubisz!! Muszę go sprawdzić, bo wydaje się fajny. Ja najbardziej lubię chyba Pink Sands i Clean Cotton, ale tak naprawdę większość trafia w moje gusta ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clean Cotton już tyle razy już kilka razy trzymałam w ręce, żeby kupić, ale zawsze odkładałam. Muszę w końcu się przełamać, bo w sklepie mi się podoba :-)) Mi Kitchen Spice pachnie Gwiażdką :D

      Usuń
  13. Bardzo fajne zakupy poczyniłaś ;) Jestem ciekawa toniku Garniera, liczyłam że P&R zrobi promocje - 50% na swój, ale nici z głosowania ;( czekam na kolejną okazję i szukam dobrego tonika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam ten od P&R, też liczyłam na promocję. jednak 60 zł za tonik to moim zdaniem za duzo. :))

      Usuń
  14. A mnie kuszą te lakiery Essie - widzę je praktycznie na każdym blogu i zaczynają mnie świerzbić rączki :D

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Ja je uwielbiam bardzo, baardzo, baaardzo. U niektórych trzymają się gorzej, ale na moich paznokciach trwają spokojnie od 5 do 7 dni :))

      Usuń
  15. Też lubię robić rozsądne zakupy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy nie mam wyrzutów sumienia :))

      Usuń
  16. same cudowności :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy23:10

    Witaj :) A ja zaszalałam i zrobiłam sobie botox w czoło i pod oczy, a także kwas hialurynowy pod oczy. Teraz jestem zadowolona. Kupiłam sobie Derm+pharma koenzym Q10, mam też Dermikę Biogenic pod oczy i DeBa szampon z miętą i figą, szampon DeBa z bio olejkiem migdałowym i bio ekstraktem z cytrusów. Mam też odżywkę Bilba z oliwą, Splen'Or kokosowy balsam do włosów, DeBa z olejkiem arganowym masło shea i olejkiem migdałowym-odżywka. Nie jestem zadowolona z DeBy. Wygrałam Loreal Magic Blur mam też tego laserowego Loreala ;) Jeśli chodzi o Dermikę pod oczy i Derm+pharma to jestem super zachwycona. Moja skóra pod oczami ma się świetnie. Używam też masła kakaowego. A kupiłam też krem BB z Lovely z kwasem hialurynowym, olejkiem kokosowym, algami i witaminą A iE. Nie zapycha. Dostałam też krem Ziaję-próbkę i maskę peeeling enzymatyczny-2 saszetki z Derm+pharma. Kupiłam też litrowego Kallosa z łożyskiem, bo sprawdza się u mnie świetnie, nawilża, dodaje blasku, super. Byłam na oczyszczaniu zębów i kupiłam sobie cieliste szpilki :) Kupiłam farbę do włosów, bo będę robić nią balejaż. Kolor to bardzo bardzo jasny blond naturalny. U mnie otworzyli sklep i widzę go z okna a w nim rosyjskie kosmetyki....Vital Derm, Ava, Derm+pharma, Dalan z oliwą i Vital Derm, Romantic, Kallos i wiele innych :) Jak wykończę zapasy, to rzucę się na sklep ;) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy23:13

    A i dostałam antyperspirant Crystal essence mineralny :) z granatem, wygrałam balsam playboya play it lovely i wiele próbek playboy play it sexy. Mam też nowy balsam babydream tym razem wersja dla dzieci :) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  19. O! Z pierwszego zdjęcia wnioskuję, że masz podobny gust do mnie jeżeli chodzi o perfumy, bo obie buteleczki, które widzę należą do moich ulubionych zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć :) Odnośnie zapachów to jestem bardzo zachowawcza, bo choć wieeeele mi się podoba na innych ludziach, to na mnie męczą, duszą, przyprawiają o ból głowy. Dlatego. jak już coś poznam i polubię to rzadko zmieniam :)

      Usuń
  20. Anonimowy21:09

    Kupiłam sobie jeszcze psikadło z Gliss Kura - żółty, odżywkę żółtą z Gliss Kura, odżywkę Oleo Repair z Garnier. Tylko tej odżywki z Garnier nie znam. Gliss Kura żółtego bardzo lubię. Ma w końcu 7 olejków w składzie, d-panthenol i keratynę. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu i jak botox? Nie bolało? Bo chyba bólu obawiałabym się najbardziej :))

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger