5 kompletnie zbędnych kosmetyków


Jestem kosmetoholikiem, to wiem, nie ma co się oszukiwać. Ostatnio zrobiłam spore zapasy kosmetyczne, choć staram się je robić z głową, to jednak zawsze się trafi coś spontanicznego, co potem z reguły okazuje się kompletnym niewypałem. Mimo wszystko, mimo całej mojej miłości do wszelkich mazideł, mimo niepohamowanej żądzy zakupów, mimo ochoty wydania każdej złotówki na cele kosmetyczne, to jednak istnieje grupa produktów, która totalnie mnie nie kręci. To dobrze. Znaczy, że jest nadzieja w tym szaleństwie. Światełko w tunelu.

niepotrzebne kosmetyki


1. Kremy do szyi i dekoltu. Oczywiście biorę pod uwagę moją ignorancję, może właśnie ta kategoria jest bardzo ważna, jednak za nic tego pojąć nie mogę. Czemu nie można posmarować szyi i dekoltu kremem do twarzy?

2. Odtłuszczacz do paznokci. Wiem, że bardzo dużo osób go używa. Wszyscy chwalą. Jednak kompletnie go nie potrzebuję. Moim paznokciom wystarcza, że umyję ręce wodą z mydłem. Płytka jest dobrze odtłuszczona, lakiery trzymają się na niej mega długo. Odpryśnięcie lakieru zdarza mi się bardzo rzadko.

3. Bibułki matujące. Wypróbowałam bibułki różnych firm w różnych warunkach atmosferycznych i jak dla mnie szału nie zrobiły. Fakt, coś tam matowią, ale zdecydowanie wolę działanie pudru bambusowego. Wiecznie gubiłam te małe pudełeczka bibułek, przewalały mi się w torebce, wysypywały. Never ever.

4. Pianka/krem/żel do golenia. Moja skóra należy do tych bardzo kapryśnych. Najbezpieczniejszą metodą depilacji jest u mnie golenie zwykłą maszynką, dlatego też wypróbowałam już mnóstwo różnych pianek, żeli, kremów ułatwiających depilację. Moim zdaniem... to jedna wielka ściema. Najlepsze i najskuteczniejsze w moim przypadku metody to depilacja na mydło Aleppo albo oleje. Jedna buteleczka w łazience mniej. 

5. Peeling do ust. Peeling do twarzy działa równie dobrze na usta. Można też użyć odrobiny cukru lub ukręcić coś samemu. Nie twierdzę, że nigdy go nie kupię, ale na razie mam tyle innych wydatków, że zakup peelingu do ust jest na samiusieńkim końcu mojej piramidy potrzeb.

Jestem bardzo, baaardzo ciekawa co o tym myślicie. Podzielacie moje zdanie, czy się nie zgadzacie? Wiadomo, że to moja bardzo subiektywna opinia (jakby subiektywizm mógł być mniejszy lub większy), a na pewno znajdzie się ktoś, kto szaleństwem nazwie moje niezbędne kosmetyki. 

Miłego wieczoru :*

121 komentarzy:

  1. tak samo mam jeśli chodzi o odtłuszczanie płytki, nie potrzebuje specjalnych kosmetyków do tego na szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, pocieszam się, że zawsze to jedna butelka w zapasach kosmetycznych mniej :D

      Usuń
    2. świetnym odtłuszczaczem jest woda utleniona, działa tak samo więc też nie rozumiem po co dodatkowo kupować kolejny kosmetyk, zwłaszcza że nie należy do najtańszych

      Usuń
    3. Ooo to ciekawe, to muszę spróbować :D

      Usuń
    4. Albo zwykły ocet;)

      Usuń
    5. kolejny genialny w swojej prostocie pomysł :D

      Usuń
  2. Mam pomysł na taki wpis! Czego nie muszę mieć i kompletnie nie czuję potrzeby.
    W sumie w paru punktach zgadzam się z Tobą - np. krem do dekoltu, bibułki, pianka, nawet peelingu do ust nie mam. Hm... w ogóle nie mam całej masy rodzajów kosmetyków i kompletnie mi ich nie brak.(Odbijam sobie innymi, hehe ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na wpis, jestem bardzo ciekawa :D Też odbijam sobie innymi, ale wciąż pocieszam się, że mogło być gorzej :D Najfajniejsze jednak jest to uczucie, że kompletnie mi ich nie brakuje :))

      Usuń
    2. Podpisuję się wszystkiemi ręcami dwiema pod Twoimi punktami. :) Fajny post! U mnie nie ma jeszcze alkoholowych perfum i wód toaletowych, narzędzi i kosmetyków do skórek (typu usuwacze, zmiękczacze czy co nie tylko), podkładu w płynie, i nie mam czasu myśleć, czego jeszcze, bo Zo chce iść ze mną spać. ;)

      Usuń
    3. W takim razie utul Zo do snu ręcami dwiema Twymi :D Niestety u mnie do skórek mam i przyrządy i żele, inaczej zarosły by mi całe paznokcie :D Dobranoc :)

      Usuń
    4. Ja używam peelingu do ust w pomadka ochronnej z sylveco. Ale jeśli ktoś nie ma meeega spierzchnietych ust jak ja to raczej nie potrzebuje :) tez kiedyś w sumie myślałam że to nie potrzebne :)
      Hmm.. o kremowaniu szyi to w ogóle jakoś zapominam więc specjalny kosmetyk temu dedykowany raczej by się zmarnował...
      co do depilacji, kiedyś próbowałam na na olej kokosowy, ale miałam podrażnioną skórę o.O, na odżywkę jakoś tak nie bardzo, a na Aleppo jakoś się decyduje ale zdecydować nie mogę.. może to czas, żeby w końcu kupić :) póki co jednak żel jest spoko. Ewentulanie na yolo bez niczego ale nie polecam :___:
      do bibułek tez nie jestem przekonana chociaż mam tłustą cerę :) tez wole przypudrowac :)
      A co do paznokci, to zmywacz do paznokci mi je wystarczająco odtluszcza (przecież i tak przed nałożeniem nowego lakieru trzeba zmyć poprzedni) :)

      Usuń
    5. Ja peeling ust robię ten sam, co do twarzy :-)

      Usuń
  3. Moim faworytem jest żel do usuwania skórek. Jakby nie można ich było odsunąć paznokciem, patyczkiem itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ernestyna, jakbym słyszała swoje słowa sprzed pół roku... zawsze uważałam żel do usuwania skórek za największy wymysł, ale odkąd spróbowałam Sally Hansen zmieniłam zdanie o 180 stopni :D

      Usuń
    2. Nie każde skórki da się odsunąć :) Gdy kupiłam porządny żel do skórek okazało się że mam 1/3 płytki zarośniętą a widać nie było ;)

      Usuń
    3. Miałam kiedyś żel do skórek, pieniądze wyrzucone w błoto...

      Usuń
    4. I kolejny raz sprawdza się zasada, że dla każdego coś innego :D A z jakiej firmy miałaś? Dobrze by było wiedzieć, żeby omijać. Choć ten mój z SH posłuży mi jeszcze przynajmnie rok :D

      Usuń
    5. Ja tam lubię żele do skórek:) Żelu do golenia też używam, ale gdybym chciała mogłabym się bez niego obyć.

      Usuń
    6. Ale skoro Ci służy, to po co się obywać :d Mi ewidentnie nie służy, więc przynajmniej jedna butelka kosmetyku w łazience mnie :))

      Usuń
  4. Ja z kolei bardzo sobie chwałę bibułki matujące, używam tych z wibo i ratują mnie, gdy czuję nieprzyjemne lepienie twarzy.
    Używam też pianek do golenia, bo żel/mydło mnie nie zadowala (za dużo podrażnień, maszynka nie sunie gładko), golenie na odżywkę (taką, która nie sprawdziła się na włosach) też nie jest dla mnie. :)
    Każdy potrzebuje czegoś innego. Co do reszty wymienionych przez Ciebie kosmetyków zgadzam się w 100%, na moją listę trafiłyby jeszcze konturówki do ust (nie używam szminek) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dla każdego coś innego, dlatego z niecierpliwością czytam komentarze, bo jestem taka ciekawa, co jest uznawane za zbędne a co wręcz odwrotnie :)) Miałam bibułki z wibo, może źle ich uzywałam, ale strasznie mnie denerwowały :D A u mnie właśnie maszynka podrażnia po piance, a po mydle jest OK, więc zupełnie odwrotnie niż u Ciebie :))

      Usuń
    2. U mnie też po piance były podrażnienia, zapchane mieszki włosowe i strupki, a po mydełku wszystko cacy.

      Usuń
    3. Dobrze wiedzieć, że nie tylko moja jaśnie pani skóra łydek lubi mydełka :D Bo prawie wszyscy mi tu zachwalaja pianki, a u mnie po piance nie pójdzie ;)

      Usuń
  5. Pianki do golenia to dla mnie absolutny niezbędnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a u mnie zupełnie nie zdała egzaminu. :))

      Usuń
  6. Świetny post. Ja za całkowicie zbędne uznaję kremy do szyi i dekoltu oraz peelingi do ust.
    Bibułki matujące uważam za całkiem przydatne choć niekonieczne. Spokojnie można je zastąpić zwykłymi chusteczkami higienicznymi.
    Za to odtłuszczacz do paznokci i żele do golenia (pianki i kremy to porażka) są u mnie niezbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :D Choć boję się, że zamiast jeszcze mocniej poczuć, że wyżej wymienione kosmetyki są dla mnie zbędne, to po kolejnych komentarzach polecających odtłuszczacz do paznokci zapragnę w końcu go mieć :D

      Usuń
    2. Jeżeli nie masz problemu z trwałością lakieru to jest Ci zupełnie zbędny. U mnie lakiery po użyciu odtłuszczacza i z bazą Bonder wytrzymują do 2-3 dni więc to mówi samo za siebie.

      Usuń
    3. To faktycznie krótko. Ciekawe czemu na mojej płytce się tyle trzymają.

      Usuń
  7. Kremy do szyi i dekoltu do dla mnie również coś zbędnego. Stosuję krem do twarzy i jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak do tej pory też jestem, mam nadzieję, że nie zmienię zdania za parę lat :D

      Usuń
  8. Też znakomicie obywam się bez kosmetyków, które wymieniłaś. Pójdę jeszcze dalej, odżywki do rzęs, po których następuje tak fenomenalna poprawa, a których kilka ml kosztuje minimum 15 zł, tymczasem jakikolwiek olej poradzi sobie tak samo, a olej rycynowy to już na pewno, tylko niektórych szczypią po nim oczy. Właściwie to samo mogę powiedzieć o pielęgnacji paznokci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaja, nie miałam jeszcze tych odżywek, więc nie wiem jak działają. Jednak używając regularnie metody OCM widzę znaczną poprawę rzęs :) Własnie niedawno do niej wróciłam, mam nadzieję, że znów mi je poprawi :D Jednak nie miałam nigdy głowy, żeby pamętać o regularnym wsmarowywaniu olei w rzesy. Natomiast pamiętam o paznokciach, u mnie oleje zdziałały cuda :))

      Usuń
  9. Zgadzam się z całą listą oprócz bibułek - używam i lubię. One nie mają za zadanie zmatowić, a jedynie zdjąć nadmiar sebum z twarzy i w tej roli są super. Jak już odtłuszczę twarz taką bibułką, to dopiero wtedy oprószam pudrem i efekt jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, może gdybym używała je w ten sposób polubiłabym je bardziej. Jednak pani w drogerii WYRAŹNIE I GŁOŚNO zakomunikowała mi, że bibułki się dociska i już. Tyle. A w ten sposób było średnio :))

      Usuń
    2. Tak, tak, delikatnie dociskasz i bibułka wchłania nadmiar sebum, co zresztą widać w postaci tłustej plamy na bibułce. Robisz tak miejsce przy miejscu i po takie operacji skóra się nie świeci i można aplikować puder.

      Usuń
    3. Może kiedyś spróbuję :D Na szczęście przez używanie maseczek z glinki twarz nie świeci mi się tak bardzo jak kiedyś, więc puder bambusowy wystarcza aż nadto :)

      Usuń
  10. Ja też nie potrzebuję odtłuszczacza, woda z mydłem załatwia sprawę. Co do pianek do golenia, to moim zdaniem trochę ułatwiają cały proces, gdy użyję zwykłego żelu pod prysznic, czasem zdarzają mi się zacięcia albo podrażnienie, z pianką wszystko przebiega mniej boleśnie i skóra na nogach jest potem mniej przesuszona. Poza tym z gęstą pianką widzę, gdzie już się ogoliłam, a gdzie jeszcze nie :P
    I też smaruję dekolt i szyję kremem do twarzy, nie widzę sensu kupowania osobnego kosmetyku. Peelingów do ust nie używam, jeśli usta są dobrze nawilżone, to tak naprawdę nie potrzebują peelingu, a gdy już jest taka konieczność, to można użyć cukru z miodem ;)
    Do kosmetyków zbędnych dołożyłabym jeszcze wszelkie odżywki bez spłukiwania (po co komu coś takiego, lepsze są odżywki spłukiwane, a potem można jeszcze włosy potraktować serum na końcówki), nie lubię też baz pod makijaż, myśl o kolejnej warstwie na twarzy instynktownie wzbudza mój opór :P Nie przekonałam się też jeszcze do bronzerów, choć nie uważam, że są bez sensu, to jednak nie widzę siebie używającej tego typu kosmetyku. I nie interesują mnie wszelkie cuda do zdobienia paznokci, piaski i inne wynalazki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, używając jedynie mydła Aleppo albo olei przy goleniu musze dokładnie wypatrywać miejsca po których maszynka już sunęła a po których nie. Jak jest z żelem nie wiem, bo bardzo rzadko go używam, stawiam na Aleppo albo inne mydła. A golę się tylko na Aleppo albo oleje. :) Cukier z miodem to idealny peeling <3 ale tylko do ust, nie wyobrażam sobie traktować nim całej twarzy. Bazy też jeszcze nie miałam, na razie nie planuję, ale kto wie :D

      Usuń
    2. Do twarzy ostatnio w ogóle bardzo rzadko stosuję jakiekolwiek peelingi mechaniczne, ale traktuję ją kwasem glikolowym (Liquid Gold), więc w sumie chyba peelingi nie są już konieczne. A cukier z miodem to tylko do ust, do twarzy to byłby hardcore ;)

      Usuń
    3. Hardcore, ale w różnych miejscach widziałam przepisy na takie peelingi :D Naprawdę, nie wyobrażam sobie jak miałabym to zmyć :)

      Usuń
    4. A ja myję twarz miodem co rano, i nie tylko zmywa się pięknie samą wodą, to i skórę oczyszcza, rozświetla i nawilża. Cudo! Wieczorem potrzebuję mocniejszego oczyszczenia, ale rano miodek jak znalazł. Cukier pewnie by się zmył tak samo ładnie jak i miód, a może nawet i lepiej.

      Usuń
    5. :o a to ciekawe... do ust stosowalam, na włosy też ale odrobinę, a na skórę bałam się zmycia. Koniecznie miusze spróbować, ale pewnie dopiero jesienią, bo wtedy dostaję prawdziwy miodzio od prawdziwych pszółek :D:D

      Usuń
  11. Nigdy nie robilam peelingu ust mi ostatnio pianki do golenia przypadly do gustu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robiłam zwykłym cukrem :))

      Usuń
  12. Ja się zgadzam tylko z kremami do szyi i dekoltu. U mnie bibułki się sprawdzają świetnie w ciągu dnia, peeling do ust pomaga mi zachować gładkie usta, chociaż kręcę go sama ;) Mycie rąk wodą i mydłem to nie jest sposób odtłuszczania :P Ale możliwe, że masz po prostu taką płytkę, na której lakiery fajnie się trzymają. Pianka/żel/krem do golenia daje mi pewność, że nie podrażnię skóry, ponieważ mam ją bardzo delikatną. Wypróbuję jednak i mydło Aleppo lub oleje skoro piszesz, że u Ciebie się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znajdę trochę czasu to sobie ukręce taki peeling. Albo wykombinuję peeling w sztyfcie :) Ogólnie sama idea peelingów do ust nie jest zła moim zdaniem, tylko nie widzę na razie powodu, by wydawać na to pieniądze. Czasami na prawdę duże pieniądze :D U mnie najlepiej sprawdza się Aleppo, tyle że ja używam tego z 50% oleju laurowego. Zero podrażnień :))

      Usuń
  13. zgadzam się z każdym punktem :D odtłuszczacza do paznokci nigdy nie miałam nawet w planach :D peeling do ust - kupiłam z Pat and Kot ale okazał się porazką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że go nie kupiłam :D

      Usuń
  14. 1,2,5 mam to samo! Bibułek jeszcze nie próbowałam, więc się nie wypowiem :) pianek do golenia używam rzadko, częściej zwykłego mydła w płynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo już myślałam, że tylko ja ich nie lubię :D

      Usuń
  15. Pianki do golenia są akurat bardzo przydatne :D u mnie przyspieszały golenie i opóźniały odrastanie włosków :-) a jeśli chodzi o peelingi...wystarczy kupić pomadke z peelingiem Sylveco i ma się 2 w 1 :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj u mnie robiły masakrę... widziałam tę pomadkę i mam ochotę zrobić sobie coś podobnego :D

      Usuń
  16. Zgadzam się z tymi punktami, chociaż pianki do golenia używam ale myślę ze mogłabym się bez niej obejść;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie robi u Ciebie nic złego, to pewnie wygodniej się jej używa niż moje mydła czy oleje :) Tak jak kirei napisała wyżej, z pianką jest łatwiej, bo dokładnie widzi się, które miejsce jest już ogolone, a które nie. U mnie niestety kompletnie się nie sprawdza :)

      Usuń
  17. peeling do ust jest fajnym gadżetem xd ale krem do szyi/dekoltu to też nie rozumiem, ja smaruje normalnymi, odżywczymi kremami do twarzy i jak to mówi moja przyjaciółka mam szyjkę jak szczeniaczek xd <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Bibułek nie używam regularnie, ale lubię mieć je pod ręką. Żel do golenia też zawsze mam, ale nieraz nie chciało mi się brać go na wyjazd i używałam samego mydła ;) Co do kremów do szyi czy biustu, to obecnie nie używam, ale jeszcze kilka lat i pewnie się to zmieni. Peeling do ust to dla mnie gadżet, jeszcze żadnego nie miałam, ale kusi mnie oferta Pat&Rub. No a odtłuszczacz wydaje mi się całkowicie zbyteczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do biustu krem to jeszcze rozumiem, zwłaszcza jak ktoś ma duży biust, po ciąży, lub sporo schudł. Ale ostatnio czesto widzę kremy specjalnie do szyi i dekoltu. Jakbym miała tak smarowac się po kawałku, to zajmowałoby mi to pół dnia :D Najpierw krem do twrzy, potem inny do szyi i dekoltu, potem następny do biustu, inny do brzucha, pośladki i uda, a na łydki i ręce balsam nawilżający :d Aha jeszcze stopy i dłonie :d Choć za kilka lat pewnie wcale nie będzie mnie to tak śmieszyć :D

      Usuń
  19. hihi ja używam bibułek, peelingu do ust, a nawet rąk:D czasem pianki:D ale ja po prostu lubię gadżety i lubię utrudniać sobie życie:) Odtłuszczacz też się gdzieś u mnie poniewiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, też lubię gadżety, tylko jakośt ak akurat te mnie nie nęcą :D

      Usuń
  20. Ja także uważam peeling do ust za typowy 'gadżet' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ochotę go sobie zrobić, ale na razie nie mam czasu :))

      Usuń
  21. ja znowu jestem za bibułkami, dla mojej cery są zbawieniem i co najważniejsze mogę zdjąć sebum bez lusterka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w podobny sposób działa puder bambusowy, choć nie ściąga, ale absorbuje sebum :))

      Usuń
  22. Ja nawet nie wiedziałam, że są specjalne kremu do szyi i dekoltu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio na takie wpadam :D

      Usuń
  23. Anonimowy21:55

    A ja się wyłamię i przyznam się, że mam osobny krem do szyi i dekoltu - mam tłustą twarz i raczej suchą szyję i dekolt (nie wiem jakim cudem, ale tak jest), więc krem do twarzy jest za słaby, a balsam do ciała również nie daje rady. Ale nie kupiłam specjalnego tylko zwykły półtłusty fitomed i świetnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście przy tylu różnych wrażliwych miejscach szyja i dekolt są dosyć bezproblemowe. Skórę na całym ciele mam suchą, dlatego nie wyobrażam sobie nie posmarowąć rąk, pleców, brzucha, nóc balsamem po kąpieli, ale jakoś szyja i dekolt by się obeszły. Choć też smaruję, profilaktycznie :D Ale wiadomo, każdy ma inne preferencje. Fajnie, że znalazłaś rozwiązanie dla siebie :))

      Usuń
  24. Z tych rzeczy używam tylko pianki/żelu do golenia ale powiem szczerze, że też bardzo rzadko i zazwyczaj podkradam ją facetowi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od koleżanek słyszałam, że w większości wolą te męskie pianki :D

      Usuń
  25. Czemu nie można posmarować szyi i dekoltu kremem do twarzy?
    Odpowiedź jest prosta : oczywiście , że można :D
    a dla nich to kasa bo babeczki kupują krem za 50 zł,żeby ich szyja odmłodniała o 10 lat po jednym użyciu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy22:29

      osobny krem pod oczy, inny na cala twarz, cos innego do szyji inny do dekoltu. jeszcze jakus punktowy na zmarszczki lub wypryski - to wszystko jedna wielka reklama.

      Usuń
    2. Macie rację, tez tak myślę. Choć na pewno nie raz sprawię sobie jakiś krem z wymienionej wyżej kategorii :D ale ważne, by sobie to uśiwadamiać i nie dać się manipulować reklamom. Każdy powinien wiedzieć czego potrzebuje. Jeśli ma suchą skórę, jak Anonimowy w komentarzu wyżej, niech jak najbardziej smaruje się innym kremem! Ale jeśli kupuje go tylko dlatego, że reklamam tak kazała, to już nie bardzo...

      Usuń
  26. Anonimowy22:27

    nie używam nic co wymienilas. podkladu tez nie, tuszu cieni kredek maluje tylko delikatnie brwi. a masło shea, oleje i mydlo alepp zastepuje mi cala resztę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo to się nazywa minimalizm kosmetyczny. Chylę czoła i podziwiam. Kiedyś byłam już bardzo blisko takiego podejścia, jednak kosmetyki, malowanie się i kupowanie sprawia mi za dużo przyjemności, bym mogła to aż tak ograniczyć :)

      Usuń
    2. Och, Balbinko, jak ja Cię rozumiem. :)

      Usuń
    3. Ale fajnie byłoby to jednak ograniczyć tylko do kilku punktów. Taki luz psychiczny, szczęśliwy portfel, same plusy :D

      Usuń
  27. O, i to jest moja również piątka :-)) Ale się zdziwimy na starość jak będziemy miały pomarszczone szyje bo kremów się nam nie chciało używać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. a ja do depilacji najczęściej używam odżywek do włosów, które na głowie się nie sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam kilka razy, jednak zdecydowanie wolę na Aleppo albo oleje, bo po odżywkach miałam podobną sytuację na nogach jak po piankach i żelach. Kiepskie odżywki nakładam na włosy przed myciem aż się zużyją :D

      Usuń
  29. Podoba mi się pomysł posta :)
    W większości podzielam Twoje zdanie oprócz specyfików do golenia..owszem mogę je zastąpić mydłem ale potem strasznie cierpię ;)
    Nigdy nie zrozumiem fenomenu - inny krem na mały palec u stopy a inny na podbródek ;)
    Odkąd po ciemku wymaziałam się kremem do stóp na buzi i rano obudziłam się z pięknie odżywioną cerą to ja wogole już nic nie powiem (jak nas nabijają w butelkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a u mnie odwrotnie, to po specyfikach do golenia cierpię :D Pamiętam tę historię posmarowania twarzy kremem do stóp :D Na pewno nas nabijają w butelkę i to bardzo. Nie chodzi nawet o same reklamy, ale o świadomośc społeczeństwa itd. Jeszcze nie jeden raz nabiją mnie na pewno :D Ale staram się ogarniać składy na moje potrzeby, rozkminiać co mi służy a co nie, żeby częstotliwość nabijania w butelkę się zmniejszyła :D

      Usuń
  30. Zgadzam się w pełni. Do golenia pianek mi najzwyczajniej w świecie szkoda kupować, bo zawsze zużywam zamiast nich nietrafione odżywki do włosów.
    Do listy dopisałbym jeszcze peeling do dłoni, mam jeden egzemplarz, który dostałam i kompletnie go nie rozumiem. Używam peelingi na twarz i ciało, więc dłonie maja wtedy ten zabieg przy okazji, nie widzę sensu robienia tego dodatkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez dostałam taki peeling i zużyję go do stóp a przy okazji do dłoni :))

      Usuń
  31. Jeszcze nie wypróbowałam bibułek, na razie też czuję, że nie są mi potrzebne jednak z ciekawości pewnie po nie sięgnę.
    Dla mnie żel do golenia to konieczność, jeżeli użyję mydło czy żel pod prysznic to później mam czerwone kropki na kogach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już zaspokoiłam swoją ciekawość, dlatego nie planuję na razie powrotu. Ale Kociamber poddał mi pewien fajny pomysł na ich użycie, z dodatkiem pudru, więc kto wie :D

      Usuń
  32. Ja nie wyobrażam sobie nie używać żelu do depilacji i bibułek matujących - te produkty bardzo ułatwiają mi życie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, każdy ma inne preferencje :D

      Usuń
  33. Zgadzam się z tobą! :D Fajny pomysł na post! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. fajny pomysł na post ;) co do peelingu do ust zgadzam się w 100% a zamiast odtłuszczacza do paznokci czasem przecieram płytkę zmywaczem bądź po prostu myję ręce tak jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kielka razy próbowałam przetrzeć płytkę zmywaczem, ale za bardzo wysusza mi to paznokcie. Po zmyciu lakieru szybko biegnę umyć zwyczajnie ręce i to działa :D

      Usuń
  35. U mnie jest bardzo pdobnie :) Jedyne co stąd używam to pelling do ust, ale tylko dlatego , że go dostałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym dostała, tez pewnie bym używała :D Jeszcze możliwe, że bym polubiła :D

      Usuń
  36. W dużej części się z Tobą zgadzam, ja używam regularnie jedynie pianki do golenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety żadna pianka dobrze nie działała :(

      Usuń
  37. Dużo w tym jest. Akurat odtłuszczacz do paznokci sama chętnie wypróbuję, bo jestem ciekawa, czy zmieni coś w moim manicurze w znacznym stopniu. Ale reszta to trochę zbytek łaski, no może jeszcze pianki do golenia bywają przydatne, ale rzadko kiedy ich używam.
    Bibułek nigdy nie miałam i wciąż żyję, nawet nie czuję wielkiej potrzeby na ich posiadanie. Może jak kiedyś wygram czy coś, to wypróbuję, ale na dzień dzisiejszy radzę sobie bez ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, dla mnie też to są takie pozycje, które mogłabym mieć, ale świat się nie wali, że ich nie mam i nawet mnie do nich nie ciągnie. Nie twierdzę, że nigdy się to nie zmieni, ale na dzień dzisiejszy zupełnie nie czuję ptrzeby ich kupienia :))

      Usuń
  38. ze wszystkim się zgodzę prócz pianki tu dzież żelu do golenia, na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie depilacji bez tego kosmetyku, to o niebo lepsza alternatywa niż golenie na mydło czy żel pod prysznic, przynajmniej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zupełnie odwrotnie :))

      Usuń
  39. jedyne z czym się nie zgodzę to chyba produkty do golenia, bo te są u mnie zawsze :) Muszę jednak wypróbować do tego oleje tak jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej, a najlepiej się u mnie sprawdza Aleppo :)

      Usuń
  40. Zgadzam się, szczególnie z tymi kremami do szyi i dekoltu, dla mnie to zbędne wydawanie pieniędzy i dodatkowe miejsce w łazience ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jak na razie też, szyję można posmarować kremem do twrzy, chyba że ktoś potrzebuje jakiejś szczególnej pielęnacji w tym miejscu :)) Ja na szczęście nie :D

      Usuń
  41. Peeling do ust to dla mnie gadżet, równie dobrze użyję miodu z cukrem a moje usta i tak są delikatne więc odpuszczam takie zabiegi. Odtłuszczacz do paznokci? zbędny, rzadko po niego sięgam i wykorzystuję alkohol izopropylowy który stosuję w celach bakteriobójczych. Kremy do szyi i dekoltu? wykorzystuję ten sam produkt jakiego używam do twarzy, poza najbardziej chwalę sobie efekty po Filordze której produkty faktycznie mają działanie antystarzeniowe.
    Pianka/krem/żel do golenia - tutaj się nie zgodzę :P Mam bardzo wrażliwą i problematyczną skórę i niestety tego się nie da zastąpić, jestem wierna od jakiegoś czasu Gillette Satin Care Sensitive Gel :) Nie zamienię na nic innego.
    Bibułki? najlepsze na rynku to te z Inglota i naprawdę działają, muszę je mieć. Zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, może problem był w tym, że miałam kiepskie bibułki? No nie wiem. Bo fakt faktem, że moja mieszana cera lubi zaświecić się tu czy tam :D
      Co do pianki/kremu/żelu, to u mnie właśnie odwrotnie było. Bo prawie każdym takim produkcie miałam podrażnioną skórę, małe ranki i co najważniejsze była tak sucha, że myślałam, że oszaleję :-))

      Usuń
    2. A próbowałaś Gillette Satin Care? u mnie ten produkt tak naprawdę odmienił podejście nie tylko do czynności, ale także efektu jaki zostaje na skórze.
      Bibułki matujące także zależą od składu INCI :) polecam spróbować Inglota. Nie jestem fanką tej firmy, ale nie znalazłam lepszych a próbowałam wielu firm.

      Usuń
  42. Najbardziej mnie zaskoczył peeling do ust jak się pojawił na rynku. To dopiero fanaberia, ale swoich zwolenników ma. Dodałabym do tej listu tusz do dolnych rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, też mi zupełnie niepotrzebny. :D

      Usuń
  43. Krem do szyi to naprawdę marnowanie pieniędzy. Bibułki matujące za to bardzo lubię. Dla osób, które mają problem z błyszczeniem to wybawienie. Dla mnie zbędnym kosmetykiem jest krem do stóp. Może to dziwne, ale nie mam póki co potrzeby posiadania go. Nakładając balsam/krem do ciała, nakładam go też na stopy. I już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu ja nakładałam ten do rąk :D Choć ostatnio kupiłam krem przeznaczony do stóp, ale podejrzewam, że bęę go używać też do rąk :D

      Usuń
  44. Ja bez bibułek żyć nie mogę, ale myślę, że to rozumieją osoby o naprawdę tłustej skórze - nikomu nie życzę... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja mam bardzo, bardzo tłustą cerę. Jednak bibułki niewiele mi pomogły, ale może dlatego, że wybierałam złe firmy. Wiele osób poleca mi Inglota i pewnie spróbuję, tylko nie wiem kiedy. Dla mnie na 'świecenie się' najlepszy jest puder bambusowy, który nie uszkadza makijażu, a świetnie matowi.

      Usuń
    2. Anonimowy14:13

      Przy bardzo tłustej cerze to nie świecenie jest największym problemem, tylko zalegająca na skórze coraz grubsza warstwa łoju, która powoduje uszkodzenie i spływanie makijażu, a przy tym wygląda okropnie. Żaden puder fizycznie nie jest w stanie tego wchłonąć. Skoro u Ciebie wystarczy puder, widocznie nie masz AŻ TAK tłustej cery, jak Ci się wydaje. Nic tylko pozazdrościć ;)

      Usuń
  45. Bibułki matujące - u mnie efekt jest taki sam, jak docisnę sobie do czoła cienką chusteczkę, serwetkę, albo ręcznik papierowy. Te zawsze są gdzieś pod ręką, a bibułki albo się właśnie kończą, albo ich zapominałam itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nie podobnie, nigdy nie mogłam ich znaleźć :D Jednak wiele osób poleca mi Inglota, może spróbuję. Choć na razie najlepiej sprawdza się u mnie puder bambusowy.

      Usuń
  46. Z odtłuszczaczem masz rację, wystarczy przecież umyć ręce. Generalnie z większością tez się zgadzam. No może prócz bibułek, bo mam suchą cerę więc nie mam z nimi doświadczeń.

    OdpowiedzUsuń
  47. Anonimowy14:09

    OOO, dla mnie bibułki matujące to absolutnie niezbędna rzecz, bez której nie wyjdę z domu. Zużywam je w ilościach hurtowych. Mam bardzo tłustą cerę i bez zebrania co 2 godz. nadmiaru sebum bibułkami, mam zagwarantowane zwarzenie się każdego podkładu, poza tym nie ma opcji, abym poprawiała makijaż pudrem bez wcześniejszego zebrania sebum, bo efektem byłaby jedynie coraz grubsza okropna skorupa na twarzy. Chusteczki, serwetki i inne takie środki zastępcze to kompletna pomyłka - nie da się porównać efektu do dobrych bibułek. Tak więc jak widać wszystko zależy od potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ostatnio wpadłam na pomysł, że zrobię taki wpis. Ubiegłaś mnie :D!
    Też uważam pianki i żele do golenia za zbędne :). Natomiast odtłuszczacz i bibułki to gadżety, które lubię mieć. Dzięki odtłuszczaniu lakier utrzymuje się dłużej na moich paznokciach, a bibułki pozwalają na zdjęcie smalcu z twarzy.
    Co do kremu do szyi i dekoltu - szyję muszę traktować innym specyfikiem niż twarz. Nie nałożę na suchą, bezsyfową skórę w tym rejonie produktu do cery trądzikowej. Siłą rzeczy muszę mieć coś innego. Miałam jakiś czas temu serum Yoskine do szyi i było naprawdę super, bardzo dobrze ujędrniało. Teraz stosuję tam olejek Alterra z granatu - na twarzy by mnie pewnie po nim wysyfiło :D.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger