Denko ostatnich miesięcy [kwiecień, maj, czerwiec]


Gdybym chciała pokazać każde opakowanko, które zużyłam przez ostatnie 3 miesiące, to nie byłoby denko, tylko dnooo i wodorosty. Ale oszczędzilam Wam widoku tysiąca pięciuset pudełek, słoików i buteleczek po półproduktach, wspomnę o nich innym razem. Dziś tylko produkty pełnowymiarowe. Niektóre po to, by zuzyć czym prędzej, po wykończeniu innych łezka w oku się kręci.




1. Hydrolat oczarowy z Biochemii Urody -  miał służyć jako tonik, ale średnio sprawdzał się w tej roli. za mocno wysuszał, nie czułam odświeżenia, no i nie pachniał zbyt uroczo, więc niczym nie argumentował mojej meki z nim. Przeznaczyłam go na maseczki z glinki i tak też wykończyłam. Jeśli kiedykolwiek będę planowała do niego powrót, to tylko w ramach dodatku do maseczek.

2.Intensywna maseczka regenerująca do włosów blond BIOVAX - Znana, lubiana, wielokrotnie używana. Nie wiem które to już opakowanie skończyłam, ale na pewno nie ostatnie. Link do recenzji maski >klik<.


3. Dwie nawilżające pomadki do ust bez parafiny, na bazie olei. NONIQUE była prezentem od Hexxany (dziękuję:*), niestety mojego serca również nie podbiła. W kwestii nawilżenia radziła sobie całkiem nieźle, jednak bardzo przeszkadzał mi jej zapach. Olejowy. Nie planuje zakupu. Co do SYLVECO, to świetnie nawilża, ale również nie pachnie za ładnie. Na tegoroczną jesień planuję zaopatrzyć się w pomadkę cynamonową od Sylveco, może będzie smaczniejsza. Link do recenzji pomadki Sylveco >klik<.


4. Rewitalizujący koktajl do ciała z żurawiną i granatem APIS - Dawno już nie męczyłam się tak z zadnym kosmetykiem, niesamowicie wysuszał mi skórę, a szkoda było mi wyrzucić całą tubkę do kosza. Wymieszałam go z olejami, które świetnie działają na mojej skórze, jednak niewiele pomogły. Doszłam do połowy opakowania i nie wytrzymałam dłużej. Będę go omijać z daleka. Link do recenzji koktajlu do ciała ;) >klik<


5. Trzy różne tubki róznych kremów, które fantastycznie nawilżają moje dłonie (i stopy też;)). EMOLIUM jest dla mnie mistrzem świata, kremem od wszystkiego, wyjeżdżając gdzieś służy mi za krem do twarzy, krem do ciała, do rąk, a ostatnio nawet uratował z wielkiej opresji i zmyłam nim eyeliner :D NONI CARE świetnie spisuje się jako krem do rak, ale na razie nie planuję powrotu, bo ISANA jest równie dobra, jak nie lepsza, a zdecydowanie tańsza. Jedyna przewaga Noni Care nad Isaną jest fantastyczny soczyście owocowy zapach. Wszystkie trzy kremy bardzo lubię i uważam, że są warte wypróbowania.

Link do recenzji Emolium >klik<
Link do recenzji Noni Care >klik<
Link do recenzji Isany >klik<



6. Chciałam też wspomnieć o dwóch produktach do depilacji marki Veet. Plastry są moim zdaniem zupełnie nie warte złamanego grosza. Nie wiem, czy ja mam takiego pecha, czy one są takie kiepskie, czy mam dwie lewe ręce i nie umiem ich użyć? Ale za każdym razem gdy je kupuję, coś jest nie tak. Ostatnio, mimo naprawdę dokładniego rozgrzewania plastrów w dłoniach, po delikatnym rozklejeniu w lewej ręce została mi jedynie folijka, a w prawej dwa plastry wosku sklejone ze sobą. Jak już owtorzyłam idealnie następną parę plastrów, to po przyklejeniu o oderwaniu od skóry (aspekt bólu pomijam, każdy odczuwa inaczej, ja myślałam, że oddarłam je razem ze skórą) połowa wosku została na skórze. Za trzecim podejściem, gdy juz udało mi się oderwać cały pasek wosku, połowa włosków dzielnie trwała na swoim miejscu. Poza tymi niedogodnościami, nie mogę używać plastrów na łydkach, w okolicach bikini ani tym bardziej, Boże broń, na skórze pach. Więc rezygnuję. (Za każdym razem od kilku lat po użyciu plastrów oświadczam uroczyście, że już nigdy więcej, a po kilku miesiacach trafiam na promocję i zastanawiam się, a może tym razem będzie lepiej? 

Drugi produkt to krem depilujący w sprayu. W stosunku do wydajności, to okrutnie drogi, śmierdzi i pół łazienki jest ociapane. Ale działa, nie uczula, świentnie się nadaje do depilacji przedramion.


7. Maska, która dumnie czekała na swoje użycie. Maska profesjonalna, droga (między 20 a 30 zł), "bogato nasączona aktywnym serum o działaniu odmładzającym, regenerującym i nawilżającym." Czekała na dzień, w którym ją użyję, sfotografuję i chwalebnie opiszę na blogu w samych ochach i achach. Okazało się, że maska jest tak niewygodna, nie wiem do jakiej twarzy przystosowana, próbowałam leżeć i się nie ruszać, ale i tak spływała, więc się wściekłam i wyrzuciłam. Co śmieszniejsze po użyciu miałam twarz maksymalnie ściągniętą i wysuszoną. Mówię 'nie!' takim wynalazkom.


8. Babuszkowe peelingi do ciała. Od fajnych począwszy na kiepskich skończywszy. Link do recenzji i porównanie tutaj >klik<.


9. Bardzo smutne denko kosmetyków Pat&Rub. Smutne, bo jak do tej pory każdy ich kosmetych sprawdza się u mnie dobrze lub lepiej. Tak, dobrze czytacie. Każdy. Dlatego denko przyjemnego kosmetyku jest smutne. Tonik okazał się strzałem w dziesiątkę. Dziękuję każdemu, kto go polecał, a mnóstwo osób go chwaliło. I szczególnie jednej osobie, która ułatwiła mi zakup :* Krem do rąk nie nawilżał spektakularnie, ale był OK. Na razie nie planuję powrotu. Skończyłam jeszcze masło do ciała, ale opakowanie przeznaczyłam na przechowywanie kawowego peelingu. Link do recenzji masła tutaj >klik<.


10. Henna do włosów orzechowy brąz KHADI - mam bardzo mieszane odczucia w stosunku do tej farby. Z jednej strony fajnie coś zmienić, zwłaszcza bez chemicznych dodatków. Ale z drugiej... Farbowanie nie było naprzyjemniejsze. Kolor tuż po zafarbowaniu był prawie nie zmieniony. Po 3 dniach zdecydowanie ściemniał, co mi się podobało. Po 1,5 tygodnia nie widziałam juz żadnej róznicy, wszystko wróciło do normy. Dlatego też nie wiem co sądzić. Nawet nie zdążyłam zrobić porządnego zdjęcia, żeby Wam pokazać jak wyszło. Drugie opakowanie już kupiłam, lezy i czeka, ale na razie nie planuję farbowania. Zrobiło się lato, wyszło słońce, włosy mi trochę zjaśniały, kolor się ożywił, więc nie widze arumentów za farbowaniem. Ale jeśli kiedyś się zdecyduję, postaram się wszystko szczegółowo opisać. (Jeśli zdążę tym razem;))


10. Krem do twarzy Make Me Bio - etykiety pooddzierałam, bo już wiem, że szlany słoik mi się przyda. Link do recenzji tutaj >klik<.


11. Odżywka do paznokci Sally Hansen Maximum Strength - odnośnie działania samej odżywki niewiele mam do powiedzienia. Ostatnio moje paznokcie są twarde, mocnie i nie łamią się, więc nie wiem czy zadziałała w jakikolwiek sposób. Odżywki traktuję jako baze pod lakiery. Mają minimalnie wzmacniać, chronić przed odbarwieniem płytki, musi się łatwo nimi malować i dość szybko zasychać. Odnośnie Sally Hansen, wsyztsko było OK, ale tylko przez kilk apierwszych użyć. Szybko gęstniała, a w tym momencie nie jest możliwe jakiekolwiek pomalowanie nią paznokci. Nie planuję powrotu.

12. Essie good to go - Kiedyś przez myśl mi nie przeszło, że będę używać, a co więcej!, że będę potrzebować wysuszacza lakieru. Jednak teraz uważam, że to świetny kosmetyk. Czas malowania paznokci skróciłam do minimu, przez co maluję częściej i nie martwię się o odciśniete ślady na płytce. To mój pierwszy wysuszacz, teraz kończę już drugą butelkę good to go. Czy ma wady? Ma, teraz je widzę. W połowie zaczyna obkurczać lakier, a pod koniec opakowania gęstnieje. Mimo wszytsko ciesze się, że go użyłam. Teraz z pryzjemnością wypróbuję wysuszacze innych firm.


Ufff... skończyłam, worek ze śmieciami leci do kosza!

31 komentarzy:

  1. Też uwielbiam maskę waxa :)
    NIE marnuj pieniędzy na te plastry tylko zainwestuj w podgrzewacz i wosk (ok 50zł:)
    http://zlota-orchidea.blogspot.com/2014/06/depilacja-woskiem-w-domu.html tutaj wszystko opisałam co i jak :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, z przyjemnością poczytam :) Tyle, że mam mało fragmentów ciała, na których mogę używać wosku, bo za delikatna jestem chyba :D Ale może na rękach spróbuję.

      Usuń
  2. mam podobne spostrzezenia co do pomadki Nonicośtam coś tam :D mam niby wersję pinacolada a śmierdzi krowim kopytem :D bleeeah
    ja używam Henny Cassia i niby miała mi zrobić złote refleksy ---> chyba kogoś poniosło w opisach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ciekawe, miałam ochotę na cassię, ale odpuściłam, widocznie dobrze zrobiłam :D może jeszcze kiedyś najdzie mnie ochota i spróbuję :D

      Usuń
  3. Nie, nie śmieszą :) Lubie podglądać co kto zużył, zawsze można coś podpatrzyć albo krzyknąć " O! I ja to właśnie zużyłam" ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo pomyśleć: "O kurczę, nic nie miałam" a Biovaxa właśnie sobie kupiłam ale mleczną :)

      Usuń
    2. Mleczną też mam, bardzo lubię :D

      Usuń
  4. Nie miałam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Te plastry veet i u mnie spisały się tragicznie kiepsko. Nie usuwały owłosienia, bo były zbyt zajęte oklejaniem mojej łydki woskową mazią. Za to bardzo polubiłam tanią jak barszcz Isanę, przebiła wszystkie inne dotąd używane przeze mnie plastry.

    Zapach oczarowego hydrolatu całkiem polubiłam, chyba dziwna jestem. maskę biovax do blondu mam, ale jeszcze nie otworzyłam, bo mi ta do wypadających trochę zalazła za skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie hydrolatu, to ja z reguły też lubię oczarowy, tylko ten mi jakoś nie pasuje. A plastry Isany wypróbuję :))

      Usuń
  6. Pomadkę z Sylveco uwielbiam za wspaniałe działanie, nawet jej zapach niespecjalnie mi przeszkadza, bo działanie wszystko rekompensuje. Emolium używa mój P. i doskonale się u niego sprawdza, pięknie nawila i łagodzi zaczerwienienia. Plastrów do depilacji nie lubię, bo ciężko się z nimi obchodzi, piankę do depilacji miałam raz i więcej nie kupię, bo łazienka wyglądała jak po eksplozji gaśnicy ;) A z wysuszaczy od dawna jestem wierna Seche Vite. Kusiło mnie kiedyś Essie, ale w końcu się nie zdecydowałam.
    Aaa i jeszcze uwielbiam ten krem do rąk z P&R. Jak wspomniałaś nie nawilża spektakularnie, ale stosowany regularnie daje radę, a do tego ten zapach...
    Gratuluję wielkiego denka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, łazienka wygląda fatalnie, w dodatku ociapałam podłogę i mało się później nie zabiłam :D Ale pod prysznicem jest OK, zresztą po kilku butelką już 'wyczułam' piankę i udaje mi się ją używać bez zaciapania całej łazienki. Na Seche Vite mam ochotę :))

      Usuń
  7. Uwielbiam hydrolat oczarowy, u mnie świetnie koi skórę. Na peelingach z Bani Agafii zawiodłam się, mam niby rozgrzewajcy, ktory nic a nic nie grzeje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie lepiej sprawdził się hydrolat oczarowy aromatiki :)

      Usuń
  8. veet spróbowałabym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem jest dość fajny, tylko mało wydajny :)

      Usuń
  9. no no no... a u mnie tak skromnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wiesz, to trzy miesiące :D

      Usuń
  10. Anonimowy13:26

    Witaj :-) Ja zużyłam przez ten czas 3 szampony DeBa przeciwłupieżowe z miętą i figą -strasznie wysuszały moje włosy te szampony, więc dodałam oliwę z oliwę i olej rzepakowy. Było lepiej. W końcu zużyłam do mycia szczotek z dzika i patelni oraz ciała, bo ciała nie przesusza ;)
    Zużyłam 2 szampony DeBa do włosów normalnych z bio olejkiem z migdałowym i bio ekstraktem z cytrusów. Było lepiej niż w przypadku poprzedników. Zużyłam 4 odżywki DeBa z masłem shea, olejem arganowym, olejkiem migdałowym. Chuda odżywka, która totalnie nie nawilżała moich włosów, a dodawałam oleje, półprodukty, miód i aloes. Za to dobrze sprawdzała się jako odżywka b/s.
    Skończyłam krem Loreala Laser X. To krem z olejkiem macadamia i chemią. Dobrze spisywał się. Nie zapychał! Lubiłam go!
    Zużyłam też samorobione sera i muszę do nich wrócić, póki mam półprodukty ;)
    Zużyłam też pastę do zębów Colgate i płukankę Listerine, nitkę do zębów.
    Zużyłam też olej rzepakowy, dzięki któremu robię peelingi do ciała. Lubię go :)
    Zużyłam balsam Babydream dla kobiet w ciąży oraz krem alterę do rąk-altera do rąk była okropna, zapach i wysuszenie, oraz krem do rąk Isanę w niebieskim opakowaniu.
    :-) Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:30

      i kilka mydełek do rąk ;)
      Kasia

      Usuń
    2. Anonimowy15:02

      była jeszcze 100 ml odżywka do włosów z wygranej z Garniera. Nie pasowała mi z powodu alkoholu przesuszała moje włosy. Dawałam ją przed myciem na kilka sekund do OMO i sprawdzała się lepiej. Był też balsam z wygranej z Playboy Play it Lovely. Następny w kolekcji to Play it sexy. Zapach mi odpowiadał. Skład już niekoniecznie. Ufarbowałam włosy na bardzo jasny złoty blond a miałam nie farbować. Zużyłam Wellaton i Schwarzkopf macadamia gold blond. Ich odżywki z farby też i były dobre :) W kolekcji czeka na mnie 12/0 to bardzo bardzo bardzo bardzo jasny blond do pasemek ;)
      Liczę na beach sun efect ;)

      Usuń
  11. Anonimowy15:05

    ten komentarz wyżej to też ja Kasia. A z botoxu i kwasu hialurynowego wstrzykniętego jestem bardzo zadowolona. Zniszczyłam też i wyrzuciłam czarne botki z Włoch. Dobrze, że jasnych nie zniszczyłam ;)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy15:06

    Była jeszcze maska do twarzy z Tołpa z naturalnymi składnikami i micą, której nie lubię.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, niecierpię kremu do rak z Alterry. Szkoda, że mają alkohol tak wysoko w składzie. A jak sprawdza się niebieska Isana? Mam ochotę wypróbować inne kolory, bo miałam tylko czerwoną.

      Usuń
  13. U mnie też plastry Veet się nie sprawdzają. Najlepsze dla mnie sa woski na ciepło, takie które podgrzewa się w specjalnym podgrzewaczu jak u kosmetyczki. Kupiłam sobie jakiś czas temu taki sprzęcik i działam sama w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslalam o takim rozwiązaniu, podziwiam wszystkie osoby, które sie nie boją i wykonują wosk same jednak mogłabym próbować tylko na przedramiona i uda, więc już nogi wolę całe oblecieć maszynką, a przedramiona kremem :) Może kedyś, może jak łydki mi się trochę uspokoją.

      Usuń
  14. Też miałam taki problem z henną, włosy niby odżywione, takie grubsze i fajne, kolor boski, a nagle mija te 1,5-2 tygodnie i kolor zupełnie znika :/ Jednak to trochę za drogo wychodzi, jeśli miałabym co dwa tygodnie zużywać opakowanie henny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mam jeszcze opakowanie, jak przyjdzie jesień to najprawdopodobniej zrobię jeszcze jedno podejście, może są jakieś sposoby na podtrzymanie koloru.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger