Flirtuj z filtrem - URIAGE HYSEAC SPF 50

Filtry przeciwsłoneczne to trudny temat. Głęboki, szeroki i mętny jak woda w brudnym jeziorze latem. Nie wiem czy istnieją dwie osoby z identycznym podejściem do filtrów. Jeśli chcesz się upewnić w temacie, że filtry strasznie szkodzą - znajdziesz takie informacje. Jeśli jesteś zwolennikiem opalania, a te wszystkie filtry to Twoim zdaniem wielka ściema koncernów farmaceutycznych - znajdziesz wzmianki i o tym. Nie ma jednej rady, jednego przepisu, jednego słusznego podejścia. Nawet jeśli wydaje Ci się, że Ty już wiesz na 100%. Za rok ogłoszą pewnie kolejne badania i cała nasza wiedza legnie w gruzach.

Nie jestem filtromaniaczką i pewnie nigdy nie będę. Cóż. Najwyżej będę mieć kilka zmarszczek więcej. Lubię opaloną skórę i zdarza mi się poleżeć na słońcu. Nie za długo, bo szybko się nudzę, ale jednak. Więc czemu w takim razie recenzuję filtr do twarzy SPF 50?!


Nikt nie chce spiec się na burakowy kolor, w tym ja. W lecie i na wiosnę, kiedy słońce mocno przygrzewa używam kosmetyków z filtrem przy nadmiernej ekspozycji na słońce. Nie, kiedy idę do sklepu po bułki tam i z powrotem, ale kiedy wiem, że spędzę pół dnia na plaży. Nie, kiedy wychodzę na spacer z psem pod wieczór, ale kiedy jadę na długą przejażdżkę rowerową w dużym słońcu. Jednym słowem, używam filtra tylko przy naprawdę dużej ekspozycji na promienie słoneczne. Czy to dobrze czy źle okaże się za kilkanaście lat. 


Zdecydowanie częściej używam kosmetyków z filtrem na jesieni i w zimie. Paradoks? :D Już tłumaczę dlaczego. W zimnych miesiącach, kiedy plaże, jeziora i morza z reguły odpadają, nie spędzam tak dużo czasu na zewnątrz, nie przesiaduję pod domem całego dnia, właśnie wtedy wprowadzam do pielęgnacji twarzy kosmetyki z kwasami. Większość kwasów jest fotouczulająca, więc kategorycznie przestrzegam ochrony przeciwsłonecznej. Skoro wstęp już za nami, przejdę do konkretów.


Filtr URIAGE HYSEAC SPF 50 kupiłam ponad rok temu. Przetestowałam go w każdych warunkach: latem, jesienią, zimą i wiosną. Do zakupu skłoniła mnie promocja (ok 34 zł) i obecność w składzie stabilnego filtra chemicznego - Tinosorb M. 


Producent opisuje krem jako: fluid przeciwsłoneczny do skóry trądzikowej SPF 50, przeznaczony do skóry tłustej, wymagającej ochrony przed promieniowaniem UVA-UVB. Starannie dobrane filtry (Tinsorb M) i substancje aktywne zapewniają efekt matujący, właściwy poziom nawilżenia oraz działanie przeciwzapalne. Nie powoduje powstawania zaskórników. Odporny na pot i wodę. Fotostabilny, bez parabenów. Deklarowana ochrona UVA/UVB jest osiągana przy ilości filtra 2 mg/1 cm2 skóry (czyli minimum 1-1,25ml na samą twarz, 1,5-1,8ml na twarz i szyję, ok. 30ml na całe ciało).


Moja opinia: konsystencja jest bardzo wodnista, co zobaczycie na zdjęciach poniżej, jest to problematyczne przy nakładaniu, bo przeciekał mi przez palce. Tuż po nałożeniu bieli dość mocno, jednak po chwili wchłania się prawie zupełnie, bielenie jest minimalne. Po kilki minutach wchłania się u mnie do matu. Jednak noszenie go nie jest w 100% komfortowe, wyczuwam delikatną maskę na twarzy, a przy dużym wysiłku fizycznym albo wielkim upale mam wrażenie, że skóra dusi się i poci pod nim. Ochrona słoneczna jest moim zdaniem bardzo dobra, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Nie uczula, nie podrażnia, nie powoduje powstawania niedoskonałości. Minerały świetnie się na nim trzymają, fluidy już trochę gorzej. L'Oreal True Match kilka razy mi się zrolował. Po roku stosowania oceniam go na 3/6. Nie był zły, dzielnie służył, ale jakoś nie mam zamiaru kupować go ponownie. 


Skład: Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Uriage Thermal Spring Water, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Triazone, Nylon-12, C20-22 Akyl Phospathe, Glycerin, C20-22 Alcohols, Decyl Glucoside, Butylene Glycol, Dimethicone, Xanthan Gum, Chlorphenesin, Parfum (Fragrance), Triacontanyl PVP, Benzoic Acid, Tetrasodium EDTA, Tocopheryl Acetate, o-Cymen-5-OL, Sodium Hydroxide, Propylene Glycol, Citric Acid, Glycyrrhiza Inflata roqt Extract.

Filtry:
Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol Tinosorb M, stabilny filtr chemiczny
Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr chemiczny, jego maksymalne stężenie w kosmetyku nie może przekroczyć 5%, więc możemy wnioskować, że reszta składników jest w małych ilościach> Choć jest to substancja promieniochronna, może jednocześnie być fotouczulająca. Znalazłam również informację, że jest to niestabilny filtr.
Ethylhexyl Triazone - filtr chemiczny, chroni w UVA (małym zakresie) i UVB


Jeśli macie ochotę poczytać nieco o filtrach, o zasadności ich stosowania, o stabilności i takich tam, polecam zaglądnąć do italiany -> klik

źródla analizy składu: 



Macie jakiś filtr godny polecenia? Tego już zostały mi krople, w kolejce czeka 30 od SVR. Filtrujecie się, czy odpuszczacie? 

Miłego dnia :*

23 komentarze:

  1. ja w tym roku stosuje filtr z Avene, ale ten mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkiem OK. Cieszę się, że go spróbowałam, ale teraz mam ochotę na nowe :D

      Usuń
  2. Anonimowy19:05

    Balbinko, czy były już może wyniki konkursu z gesha? Może przegapiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwycięzca został wybrany, a wyniki ogłosiłam w poście konkursowym, tak jak było w regulaminie :)

      Usuń
  3. nigdy go nie miałam.bardzo sympatyczny blog, poczytałam, pooglądałam i chętnie będę wpadać częściej dlatego obserwuję :) jeśli masz ochotę zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie musze zainwestowac w taki produkt! Szczegolnie do twarzy
    Radi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, zwłaszcza na te upały :D

      Usuń
  5. ja używam pharmaceris S i jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam jego próbkę i pamiętam, że mi się spodobał :-)

      Usuń
  6. ja do twarzy używam właśnie filtra 50 ;) a do ciała żadnego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś czesto tak robiłam, ale ptem twarz za bardzo odstawała od reszty ciała ;d

      Usuń
  7. Miałam go i jakoś nie mam chęci do niego wracać. Jeśli szukasz czegoś nowego to zapraszam Cię do mnie na niedawny wpis - ranking 3 kremów z wysokim filtrem do cery tłustej: http://kociamberwpodrozy.blogspot.com/2014/07/top3-2014-ranking-kremow-z-filtrem.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już zaglądam :)) chociaż na razie czeka w kolejce SVR, ale dobrze wiedzieć, po co sięgnąc później :)

      Usuń
  8. Filtruję się taniutką ziają, codziennie rano. Efekt maski jest, ale i podrażnień po słońcu o wiele mniej. A przy zużywaniu tubki w 1,5 miesiąca wolę nie inwestować w nią milionów. Zresztą w takie upały "maskę" mam i przy całkowicie nagej twarzy, bo się po prostu pocę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, zwykły pot to co innego, ale ta maska po kremowa doprowadza mnie do szału. Jakby mi ktoś folię na twarz położył :D

      Usuń
  9. Ooo nie dla mnie, przypomina mi to koszmarne filtry z dzieciństwa, które tak samo sie lały a skóra pod nimi pociła. !! Ja kocham swój z vichy i jeszcze mam jeden z dermedic i zobaczymy : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kolejną osobą polecającą Vichy, musze to rozważyć :D

      Usuń
  10. Ja używam tylko kremu z spf 20, nie chodzę dużo w pełnym słońcu latem a jak jadę nad morze to zakładam kapelusz z dużym rondem, który zasłania twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na ten raczej się nie skuszę, ale zdecydowanie polecam Emulsję matującą SPF50 od Vichy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i następna osoba poleca Vichy :D Koniecznie to muszę przemysleć :))

      Usuń
  12. Mam 50 od SVR (UVA PPD to 20,3) do cery tłustej i sprawuje sie dobrze :) kupilam go na lato i przy normalnych temperaturach (20-27) sprawuje sie fajnie, gorzej kiedy temperatury sięgają 30 stopni. Spływa z potem, ale zaznaczam, ze moja twarz bardzo sie poci, to jest typ takiego który woli sie usunąć niż kisić skórę. ;) Troche pozostawia tłustą warstwe, ale nie taką jak drogeryjne filtry. Nie jest dokuczliwa, zapominam, ze mam filtr na twarzy, raz na ruski rok, gdy naloze za duzo na czolo przetluszcza mi sie pasma wlosow, ale to sie zdarza bardzo rzadko. Pewnie 30 to dobry wybór.:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger