KILKA KRÓTKICH KOMENTARZY

Nie raz mam tak, że kosmetyk oczekuje wzmianki na blogu, a ja kompletnie nie mam pomysłu na pełną recenzję. No, chyba że zacznę pisać trzy-zdaniowe posty. Sprawdza się albo nie. Fajny jest albo nie. Spróbuj go lub weźże nawet o tym nie myśl. Kropka. W związku z tym wymyśliłam serię pt. Kilka Krótkich Komentarzy - czyli trzy minirecenzje w jednym poście. Lubię takie rozwiązania, liczę na to że i Wam przypadną do gustu. Dziś na tapetę biorę arganowy peeling Bu, złuszczające skarpety z Biedrony i wodę ylang-ylang Avebio. Enjoy!



1. Zacznę od peelingu. Fragmenty opisu ze strony BU: ...jednocześnie nawilża i łagodzi podrażnienia skóry, posiada mocne działanie złuszczające, wyczuwalnie wygładza i zmiękcza skórę. Zawiera: mączkę z brązowego ryżu, koloidalna mączkę owsianą, rozdrobnione skorupki orzechów arganowych z Maroko. Pełen opis produktu -> klik 

Moja opinia: Koszmar. Kupiłam go skuszona zapewnieniami na stronie, przez wzgląd na naturalność produktu i moje uwielbienie dla peelingów gruboziarnistych, niezłych zdzieraków. Miałam do niego kilkanaście podejść, za każdym razem wmawiając sobie, że nie może być taki zły. Okazywało się, że jednak może. Przede wszystkim trudno mi się go używało. Nie bierzcie mnie za leniwca, uwielbiam mieszać glinki, takie przygotowywania to dla mnie żaden problem. Jednak peeling był problematyczny - powoli łączył się z wodą, nie tworzył żadnej papki, trudno było go rozsmarować na twarzy, a co za tym idzie, trudno go było używać. Po drugie, śmierdział mi mąką. Nic dziwnego, w końcu miał w składzie dwie mąki. Po trzecie drobinki mączki wciąż dostawały mi się do ust, a ja robiłam wszystko, żeby ich nie zjeść. Po czwarte nie zauważyłam zdanych pozytywnych efektów po użyciu tego peelingu, co więcej skóra sprawiała wrażenie nieoczyszczonej, jakby została na niej warstwa z mączki i wody. Nie, dziękuję. Na pewno do niego nie wrócę. Resztkę zużyłam w moich kostkach peelingujących

Ocena 1/10 (Jeden, bo w końcu to produkt supermeganaturalny, więc jakiś plus jest :D)


2. Następnie mamy złuszczające skarpety PUREDERM, które kupiłam w Biedronce. Macie szczęście, tym razem nie udało mi się zrobić zdjęć, więc nie będę Was straszyć jak  TUTAJ.  
Idąc za producentem: Usuwa wszelkie zrogowacenia w krótkim czasie oraz wygładza nogi w przeciągu 2 tygodni. Papaja, cytryna, jabłko, pomarańcza i inne naturalne ekstrakty roślinne usuwają odciski i zrogowacenia, a ekstrakt z rumianku koi świeżo złuszczoną i odnowioną skórę. 

Moja opinia: Jeśli chodzi o użycie skarpet, czyli trzymanie stóp w foliowych workach nasączonych wodą, to jest przyjemniejsze niż w wypadku  Magic Foot Peel,  które miałam okazję poznać w lutym. Są o wiele mniej mokre w środku, nie chlupią aż tak bardzo, nie jest aż tak zimno w stopy, co więcej najpierw odczuwałam chłód, następnie produkt rozgrzał mi stopy. Fajnie, bo jestem strasznym zmarzluchem. Ale na tym plusy się kończą. Skóra zaczęła się łuszczyć 7 dnia. Dziś mijają 2 tygodnie od ich użycia, jednak nawet połowa skóry mi jeszcze nie zeszła. W dodatku skarpety PUREERM mają słabsze działanie od tych wcześniej wymienionych, po których użyciu skóra złaziła u mnie całymi płatami! Teraz łuszczy się powoli, skórki się strzępią, odstają, wyglądam makabrycznie. Poza tym, skóra zeszła mi już z newralgicznych punktów, czyli z pięty i śródstopia a efekty nie są nawet zbliżone do wyglądu moich stóp po kuracji Magic Foot Peel. Mam wrażenie, że pięta wygląda dokładnie tak samo jak przed zastosowaniem tych skarpet. W takim wypadku po co się męczyć? Nie wiem, czy jestem aż tak gruboskórna, czy trafiłam na felerny egzemplarz, nie wiem. Wiem za to, że odechciało mi się już eksperymentować ze skarpetami. Natomiast jeśli jeszcze kiedyś zamarzę o pięcie jak pupcia niemowlaczka, użyję sprawdzonych Magic Foot Peel. Żałuję, że nie mogę Wam polecić tańszego produktu ani udowodnić, że jest o wiele lepszy od droższego. U mnie - totalna klapa. 

Linkuję do Czasami kosmetycznie jeśli chcecie zobaczyć efekty. Ja zdjęć robić nie będę, bo nie chcę mieć z tymi skarpetami już nic wspólnego. 

Ocena 3/10 (Bo jakaś tam skóra z tych stóp schodzi)
skarpety złuszczające purederm
3. Ostatnia z dzisiejszej puli kosmetyków jest woda ylang-ylang Avebio. Produkt ten otrzymałam od tekashi, za co ślicznie dziękuję :) Niestety odeszłam od stosowania hydrolatów w zamiast toników, więc używałam jej jedynie do maseczek. Przede wszystkim cudnie pachnie! Za sam zapach ma ode mnie najwyższą ocenę w swojej kategorii. Jeśli kojarzycie olejek eteryczny ylag-ylang, to ta woda... nie pachnie tak samo. Jest dużo delikatniejsza. Nie wiem czy spełnia te pokładane w hydrolatach nadzieje, wydaje mi się, że są one trochę na wyrost. Jednak lubię na ich bazie przygotowywać maseczki, w końcu coś dobrego muszą zrobić :-)

Ocena 10/10 (Bo pachnie :D)


Tak to mniej więcej wygląda. Znacie wyżej wymienione kosmetyki? Taka forma wpisu będzie się pojawiać od czasu do czasu przy kosmetykach mniej ważnych lub takich, o których nie mam ochoty pisać elaboratów.

Na koniec mam dla Was NIESPODZIANKĘ! Skoro już sobie wyjaśniłyśmy, że skarpety PUREDERM u mnie kompletnie się nie sprawdziły, wiadome jest, że nie mam ochoty do nich wracać. Problem w tym, że kupiłam jedną parę na zapas. Dlatego jeśli ktoś ma ochotę wypróbować takie skarpety, dziś jest jego dobry dzień :D A serio, to wystarczy pod standardowym komentarzem dopisać 'Chcę skarpety' i już. Zgłaszać się można do końca lipca. Wyniki ogłoszę w tej notce na początku sierpnia.

Dobranoc :*

EDIT: Skarpety wędrują do Gabi69. Czekam na maila z adresem :-) 

82 komentarze:

  1. Ojj, ten peeling wygląda fajnie, ale jak tak się spisuje to istny koszmar :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak właśnie myślałam, w końcu sama natura, a ja lubię usprawiedliwiać się, że używam eko-kosmetyków :D a tu klops.

      Usuń
  2. Kocham Cię! Myślałam, że tylko mnie nie oczarowały te skarpety z Biedronki. Skóra zlazła mi dosyć szybko, jest ciut lepiej ale tam gdzie skóra była zgrubiała mimo złuszczenia jednej warstwy naskórka i tak szału nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa i nie chcę skarpet :D

      Usuń
    2. I ja się cieszę, że masz podobne odczucia. Myślałam, że tylko ja jestem taka gruboskórna. :D

      Usuń
  3. a ja bardzo "chce te skarpety" :p moje stopy sa w opłakanym stanie, wiec moze to w przynajmniej minimalnym stopniu wpłynęłoby na ich wyglad :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć jedna gwiazdka się znalazła dla takiego niewypału c:

    OdpowiedzUsuń
  5. Łeee a myślałam że ten peeling fajny będzie, a tu taki niewypał :(
    I chcę skarpety :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja póki co spotkałam się z samymi pozytywami w stronę tej maski i tym, że działa, ale nie u każdego niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, czyli ja jestem tym wyjątkiem na potwierdzenie reguły? :D

      Usuń
  7. ma te skarpety, ale nie stosowałam jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe co pokażą u Ciebie :D

      Usuń
  8. Skoro chociaż minimalnie coś te skarpety robią...to chcę je :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Skarpetami chyba nigdy nie odważę się złuszczać. Przydało by się może użyć ich na jesień, bo warto poznawać nowe rzeczy, mogłabym coś szepnąć swoim klientkom w salonie, ale te linienie skutecznie mnie odstrasza:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, ale jakoś przyzwyczaiłam się do tej myśli. Jednak po MFP linienie trwało krócej i dało lepsze rezultaty. Ja jeszcze sięgnę kiedyś po te skarpety, ale dopiero jak zrobi się zimniej, na razie wystarczająco długo męczyłam się z linieniem, a to lato przecież :D

      Usuń
  10. chcę skarpety - moja stopy wołają o pomstę do nieba :D :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli nie jestem jedyna z tym odczuciem do tych skarpet? U mnie nagle skóra przestała schodzić. Zaczęła sie luszczyc dopiero po 9 dniach i luszczyla sie 3. Tak naprawdę stan stop taki sam jak był...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myslisz :-) Myślałam, że jestem gruboskórna :D

      Usuń
  12. Być może za kilka miesięcy spróbuje tych skarpetek, które polecasz aby porównać czy rzeczywiście są lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje stopy wyczuwają diametralną różnicę :D

      Usuń
  13. Nie chcę skarpet! :) Też mnie zastanawia działanie hydrolatów. Nie wiem, na ile one mi pomogły, a na ile reszta pielęgnacji, i ilość substancji aktywnych w hydrolatach wydaje się taka... homeopatyczna. Z drugiej stroy pachną zwykle bardzo ładnie, no i ukręcone na nich kosmetyki wydają się być bardzie luksusowe niż tylko na wodzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Tam, gdzie kiedyś dawałam wodę, teraz leję hydrolaty. Musze mieć ciągle jakieś w podorędziu, bo jak to tak, maseczka bez hydrolatu... jednak kiedyś myślałam, że zastąpią mi toniki, jednak zdecydowanie nie wyszło.

      Usuń
  14. Peeling wygląda świetnie - fajne foto! Skarpety - mmhmmmmm... śmiechowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwała za zdjęcie w Twoich ustach jest niesamowicie cenna, dziękuję :D

      Usuń
  15. Mam dokładnie takie same odczucia po skarpetach. Niestety, ale w ogóle się nie umywają do Magic Foot Peel czy tam Seksownych Stóp.
    Mam wrażenie, że jest gorzej niż przed złuszczaniem :< Te małe strzępki były strasznie denerwujące, a pięta jak była grubą, tak grubą została.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestes kolejną osobą, która tak uważa, i choć życzę Twoim piętkom by były najdelikatniejsze na świecie, to cieszę się, że odczucia masz takie same.

      Usuń
  16. U mnie też te skarpety sie nie sprawdziły, a pokładałam w nich spore nadzieje. Pomyślałam, że moja skóra na stopach jest za gruba :D. Ale słyszałam już od kilku osób, że sie nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak pomyślałam :D Ale raczej nie, MFP sprawdziły się u mnie świetnie.

      Usuń
  17. Z tym łączeniem peelingu z wodą to wiem o czym mówisz, bo coś takiego to koszmar :/ Kiedyś kupiłam maskę do ciała Bali Spa, która miała konsystencję proszku. Próba połączenia z wodą skończyła się tym, że cała łazienka była upieprzona, a proszek jaki był taki został...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię tego. To samo miałam po maseczka hinduskich, tak drobno przemielonych, że wstrzymywałam oddech gdy je przyrządzałam, bo wszystko wciągnęłabym nosem :D

      Usuń
  18. będę unikać tych kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Jej a czytałam taką super recenzję o tych skarpetach. U mnie ich nie było więc może dobrze, ze nie kupiłam ale mam ochotę przetestować więc chcę skarpety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś ma elikatniejsze stópki, już sama nie wiem... :-)

      Usuń
  20. Super pomysł an post, ja też czasem porobię czemuś zdjęcia a potem jak przyjdzie co do czego to moge o tym napisać max 5 zdań:D

    Chce skarpety ! :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajny pomysł na post, podoba mi się taka forma :)
    A skarpety chętnie bym przygarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałam się skusić na ten peeling. Gdzieś o nim zasłchnęłam ,a mój stary się kończy więc... dzięki towjej recenzji posuzkam czegoś innego :D
    A skarpetki chcę ! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to był straszny niewypał, ale wszystko zależy od tego, jakie ktoś ma preferencje :-))

      Usuń
  23. a ja już chciałam skusić się na zakup tych skarpet :/ dobrze jednak, że mam znajome blogerki i mogę zerknąć na recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, jeśli pomogłam :-))

      Usuń
  24. Takie krótkie mini recenzje też są fajne - same konkrety :). Jakoś tych skarpet nie kupiłam, choć mnie kusiły, a stopy miałam w opłakanym stanie... Najlepiej sobie jednak z nimi poradził rossmanowy krem z mocznikiem za 3,50 zł z promocji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki dokładnie ? :)

      Usuń
    2. Też chciałabym wiedzieć :D

      Usuń
  25. Peeling śmierdzący mąką? Nieźle:) Skarpetki też niewypał...Dobrze, że chociaż woda ładnie pachnie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. miałam ten hydrolat, pachniał faktycznie fantastycznie!
    chcę skarpety :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda, że peeling się nie sprawdził, bo fajnie się zapowiadał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, a taki miał być super naturalny :(

      Usuń
  28. Chcę skarpety, zwłaszcza, jeżeli faktycznie są słabsze

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie udało mi się kupić tych skarpet, ale wychodzi na to, że to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, to dobrze. Ja byłam taka podjarana, że mi się udało, bo taniej i zapas zrobiłam... a tu kicha :-)

      Usuń
  30. tez bym z chęcią wypróbowała te skarpety, ale szkoda mi wydać 15 zł na coś co miało by się u mnie nie sprawdzić więc, chcę skarpety :)

    OdpowiedzUsuń
  31. zgłaszam się i ja - chcę skarpety :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie miałam okazji używania żadnych złuszczających skarpet - z przyjemnością bym je wypróbowała...

    OdpowiedzUsuń
  33. A pamiętasz Bablino, jak pod recenzją magic foot jakiś anonimek pisał o maści na odciski jako o tańszej alternatywie? Poszukałam informacji w sieci, ale nie znalazłam nic o tym. Myślę-zaryzykuję. Spróbuję. I tak też zrobiłam. Przez 4 dni pod rząd na noc pod skarpetki smarowałam i zeszły mi wielkie, grube płaty skóry. Ale były one miejscami naprawdę grube, ja nie mogłam się powstrzymać i je odrywałam i ostatecznie musiałam pomóc sobie tarką. Wszystko trwało całkiem długo (nie pamiętam już dokładnie, ale pewnie koło 2-3 tygodni) i myślę, że zdecydowanie za długo smarowałam stopy tą maścią. 4 dni nawet na moje pięty to za dużo. Myślę, że 2 dni na pierwszy raz, a 3 razy na późniejszy to taki max max. Zachęcam wypróbować, bo to tani i skuteczny sposób :) Robiłam to jakoś w wiosnę i miałam stopy jak pupcia niemowlaka :) Teraz cały czas chodzę wszędzie i po wszystkim boso, więc wyglądają jak przed zabiegiem :D Ale po prostu kocham chodzić boso :D
    Jako, że z tą maścią jest więcej zachodu, chcę skarpety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam chodzić boso :D Ostatnio się oduczyłam na chwilę bo niechcący stanęłam na ślimaka, fuuuj. Ale teraz znów gubię buty. A sposób z maścią warty rozważenia, nadejdzie jesień to spróbuję :-)

      Usuń
    2. Ja kiedyś stanęłam na osę... Użądliła mnie cholera. Bolało :D A było to po wstaniu z łóżka, spacerowała widocznie po mojej podłodze. Najlepsza pobudka ever :D Ale ślimaka współczuję, fuuuu. Ja lubię chodzić po ostrych powierzchniach takich jak np. kamieniach :P Zostało mi chyba po chodzeniu po różnych matach w dzieciństwie, kiedy miałam płaskostopie. Ale teraz mam piękne stópki (w sensie nie płaskie) :D Też pewnie na jesień znowu użyję tej maści, tylko tym razem mniej :)

      Usuń
  34. Chcę skarpety :D Jak to brzmi :D moich pięt nic chyba nie uratuje. Ale zobaczymy.
    Lubię takie posty, sama mam zamiar takie mini-recenzje jeszcze pisać, ale w podsumowaniach, które są u mnie co dwa miesiące.

    OdpowiedzUsuń
  35. Super pomysł, ta seria :)
    Chcę skarpety :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Anonimowy10:30

    czemu skarpety tylko 3/10 ? :) ja jestem zachwycona i zaskoczona efektem. nigdy nie uzywalam zadnych drozszych, wiec tym bardziej nie wiedzialam czego sie spodziewac. uzylam ich w niedziele wieczorem, dla lepszego efektu nalozylam na nie dodatkowe bawelniane skarpety, zeby uciskaly stope i zagwarantowaly lepszy docisk plynu. do czwartku nic sie nie dzialo i myslalam, ze caly efekt to lekko wygladzone stopy (tak sobie wmowilam, ze cos je wygladzilo). i nagle w czwartek wieczorem zauwazylam, ze mam stope cala w strzepkach skory, troche ja poskubalam, ale do pracy poszlam w zakrytych butach. w piatek wieczorem wymoczylam porzadnie stopy i prawie wszystko udalo sie na miekko zeskrobac, w niedziele taka kapiel powtorzylam i zeskrobalam resztki, teraz stopa jest piekna, calutka w nowej skorze, bo poschodzilo wszystko - cale piety, cale podeszwy, palce od spodu, obok paznokci, spod paznokci, gora palcow. z piet zeszla grubsza, twardsza skora, ale schodzila tez warstewka cienkiej skorki na wierzchu stop. polecam

    OdpowiedzUsuń
  37. O jak fanie :) super dziękuje już piszę maila :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger