Lipcowe denko i minirecenzje

Znów minął kolejny miesiąc, przyszedł czas na denko, a ja jak zwykle nie mogę uwierzyć, że to dzieje się tak szybko! Dziś rozliczę się sama przed sobą i przed Wami z lipcowych zużyć. Choć wiem, jak bardzo niektórych śmieszą te posty, wciąż nie mam zamiaru z nich rezygnować. Dopóki będę miała czas i ochotę, dopóki będę czuła, że w jakiś sposób podsumowanie worka kosmetycznych śmieci sprawia mi przyjemność, takie posty będą się pojawiać :D 




 1. Syberysji Szampon na Łopianowym Propolisie no 3 - To mój drugi rosyjski szampon. Pierwszy (klik) był w miarę OK, za to ten... okazał się kompletnym niewypałem. Przez niego zraziłam się do rosyjskich szamponów, nie mam na razie ochoty na więcej. Po kilku pierwszych myciach wszystko było OK, dopiero regularne stosowanie zrobiło na moich włosach koszmar. Były strasznie matowe, zbijały się w strąki, szampon podrażniał skórę głowy... Zużyłam do mycia pędzli jak każdy nieudany szampon. Nie planuję powrotu nigdy-broń-Boże-w-życiu!

2. Saszetki Kąpiel Agafii, a w tym maska i szampon do włosów oraz myjąca glinka i maska do ciała. Porównywałam peelingi z tej serii tutaj klik. Całkiem przyjemne produkty, jeden z nich szczególnie mi się spodobał, ale o tym za niedługo w osobnym poście. Jednak już wiem, że takie saszetki to nie dla mnie na dłuższą metę. Ot, fajny sposób na poznanie, wypróbowanie, ale jednak wolę słoiki, tubki, coś co się nie przewraca i łatwiej używa...



3. Kolejna tubka kremu Emolium, chyba już tysięczna zużyta przeze mnie. Uwielbiam na milion sposobów. Choć zrobiłam sobie od niego przerwę w funkcji kremu do twarzy, to i tak używam do rąk, stóp, czasem na wyjazdach jako balsam do ciała... Czuję, że nigdy się nie rozstaniemy i jestem przeszczęśliwa, że w końcu znalazłam taki wielofunkcyjny kosmetyk do mojej kapryśnej skóry. To tak pomaga na wyjazdach! Pełna recenzja tutaj klik.

4. Olej makadamia. Co tu dużo mówić, kolejny kosmetyk, który uwielbiam. Nie wiem, która to moja buteleczka, ciężko by było zliczyć. Najbardziej lubię zamawiać na zsk.pl bo pachnie najmocniej , a ja uwielbiam ten gorzkawy, orzechowy zapach, choć nie wszystkim się spodoba. Pełny opis tutaj klik.

5. O wodzie kwiatowej Avebio wspominałam kilka dni temu tutaj klik. Podsumowując, nie podrażnia, świetna do maseczek i bosko pachnie! Trochę droga jak na wodę kwiatową, więc na razie nie planuję powrotu. Zwłaszcza, że ostatnio wyposażyłam się w hydrolaty.


6. Essie Spaghetti Strap! Pierwszy kolorowy lakier, który zużyłam do samiutkiego końca. Za niedługo pojawi się jego recenzja, bo jest już gotowa i tylko czeka na opublikowanie, więc ciii... na razie nic nie powiem. Choć to chyba oczywiste, zdenkowałam lakier, to musi oznaczać, że go uwielbiam! :D

7. Zmywacz Laura Conti. Zmywa dobrze. Kropka. Śmierdzi średnio. Kropka. Zostawia dziwną, olejową, nieprzyjemną warstwę. Kropka. Nie zachwycił, nie zniechęcił, średniak. 


8. Szampon Wardi Shan. Jeden z moich ulubionych, choć nie mam pojęcia na czym polega jego genialne działanie. Czyżby włosy wiedziały, że jest drogi? :D Pełna recenzja tutaj klik. Ja szukam czegoś podobnego, ale znacznie tańszego. Na razie nie zanosi się na szybkie znalezienie zastępcy.

9. Szampon Natur Vital limonkowy. Powiem Wam tylko, że się nie sprawdził, choć miałam spore oczekiwania. Za niedługo porównam trzy produkty tej firmy w jednym poście.


10. Woda termalna Uriage. Nie wiem jak kiedyś bez niej funkcjonowałam. Na pewno do niej wrócę, na razie mam ogrooomną butlę Avene. Ranking wód termalnych klik

11. Dezodorant Garnier InvisiCool. Często przewija się w moich postach denkowych, bo to właśnie on jest moim antyperspirantowym must have'em. Choć od niedługiego czasu zamieniłam go na Aquaselim, bo dostałam go jako gratis w Superpharm. Na razie wydaje się być OK, choć to jest kulka, a ja wolę spray'e. We will see.

12. Pianka do depilacji Veet skóra wrażliwa. Lepszy niż podstawowa wersja, śmierdzi tylko odrobinkę. Jest delikatny, ale dokładnie usuwa włoski z przedramion i ud (dwa miejsa, które mogę tym produktem wydepilować). Nie uczula i nie podrażnia. Mam wrażenie, że po tej konkretnej piance włoski odrastają wolniej. Hm?

PS. Dostaję szału przez cenę naklejoną na kosmetyku. Sklepy, czemu mi to robicie? Podczas zakupów nigdy, przenigdy nie zwracam na to uwagi, dopiero w domu. Tak jak na Garnierze na zdjęciu powyżej zawsze spróbuję zeskrobać, nigdy mi się to nie uda i wygląda fatalnie. Złoszczę się. A potem idę na zakupy i kupuję kolejny kosmetyk z naklejoną ceną. Gdzie ja mam głowę? Też Wam to przeszkadza, czy to tylko mój wymysł? :D

Miłego popołudnia :*

36 komentarzy:

  1. Jeżeli denerwują Cię ceny naklejone na butelce wystarczy "zeskrobać" je zmywaczem do paznokci. Naklejka ładnie odchodzi nie niszcząc opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję :-) Choć szczerze mówiąc nie chce mi się z tym bawić w domu :D Muszę po prostu myśleć o tym podczas zakupów i nie brać tych kosmetyków z cenami.

      Usuń
  2. Mówisz ze pianka Veet lepsza niż kremy? A zapach oleju makadamia bardzo lubie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jestem sama :D Kremów veet akurat jeszcze nie miałam :-)

      Usuń
  3. Sporo tego zużyłaś w lipcu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam to samo z cenami na kosmetyku, nie cierpię tych, co to robią. Jak już koniecznie trzeba, to niech ta cena będzie na dnie kosmetyku albo gdzieś z boku, a nie tak "na ryju". D:

    Olejek makadamia będzie pierwszym, jaki sobie kupię - kiedy uznam, że już mogę coś kupić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, 'na rujy' to dobre określenie :D A z drugiej strony nie mam za dużo wolnego czasu, zeby bawić się w dokładnie zdrapywanie dziadostwa w domu

      Ciekawa jestem czy zapach makadamii Ci się spodoba. Ja się chyba uzależniłam. :-)

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze oleju makadamia ale kusi mnie niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ulubieniec do włosów:-)

      Usuń
  6. dużo ci się tego uzbierało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo na szczęście, zbiory topnieją :D

      Usuń
  7. Uwielbiam wodę Uriage :-) Brawo za zużycie lakieru ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, sama jestem z siebie dumna :D

      Usuń
  8. mnie tez ceny denerwują wrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  9. Mówisz, że dostajesz szału:) A co mają powiedzieć osoby, które tam pracują i muszą po każdej promocji zdrapywać wszystkie etykiety (moja koleżanka pracowała TAM, skąd pochodzi Twój Garnier i opowiadała o tych fanaberiach:) ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamciu, współczuję im serdecznie. Jeszcze z takiego garniera to jakoś zejdzie, ale fakt, nieraz widziałam pooddzierane ceny z papierowych pudełek. To musi być mistrzostwo świata, ściągnąć cenę z takiego pudełka, nie podrzeć go, nie uszkodzić i nie zabić nikogo w napadzie szału :D

      Usuń
  10. Dokładnie tak samo dostaję białej gorączki, w szczególności, gdy kupuję nietypowe produkty jak glinka Multani Mati i na oku Pani jest ogromna cena - fatalnie !!
    Olejek makadamia mi szkodzi ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szkoda, ja tak go lubię :-)

      Usuń
  11. Ja też nie lubię - a jak kupuję na promocji w Super Pharmie to mam 2 ceny do zdrapania: zieloną i pomarańczową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha racja, też mi się to zdarzało, nawet niedawno :D

      Usuń
  12. też nie lubię tych cen zeskrobywać
    uraige uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  13. sporo tego, a wodę z Uriage bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. na bogato, zaś :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Musze pogratulować zużycia Lakieru! To jest wyczyn w naszym blogowym świecie !!

    OdpowiedzUsuń
  16. Z serii Babuszki na propolisie uwielbiam balsamy - szamponów jeszcze nie miałam, te ziołowe lubią przesuszać i podrażniać. Za to balsamy są genialne, to taka moja odżywka idealna i od prawie 2 lat nie stosuję niczego innego, zmieniam tylko rodzaje - są chyba 4, najlepszy jest brzozowy, ale wszystkie mogę polecić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info, pewnie keidyś się skuszę :-) Na razie mam tyle masek, że nie powinnam nawet myśleć o zakupach :D

      Usuń
  17. U mnie kosmetyki Veet sie sie sprawdzają kupiłam ostatnio krem fo depilacji pod prysznic i to niewypał. Mam nadzieje ze u Ciebie sie te kosmetyki sprawdzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie też irytują te naklejki! Super-Pharm jest mistrzem w oklejaniu kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Żeby mi tak chciało iść zużywanie to byłoby dobrze.. Mi tam ceny nie przeszkadzają, ale jak wiadomo.. każdemu przeszkadza coś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dosyc spore denko:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger