Magiczna glinka do twarzy i ciała - BELOUN

Glinki mam, znam, kocham od dawna.  Daaawna, dawna. Kiedyś używałam najczęściej w formie gotowych maseczek w saszetkach, później przerzuciłam się na produkty sypkie, do przygotowania w domu. Dwa lata temu pierwszy raz sprawiłam sobie glinkę Beloun z Mydlarni u Franciszka.  Zużyłam mnóstwo opakowań, małych, dużych. Robiłam przerwy w stsowaniu, żeby porównać działanie innych glinek. I tak oto po dwóch latach chcę Wam napisać, za co ją uwielbiam. Bo nie czarujmy się - skoro używam regularnie od 24 miesięcy to musi być miłość.



Według producenta jest  'doskonała do pielęgnacji cery mieszanej i tłustej, ze skłonnością do trądziku młodzieńczego oraz różowatego i pękających naczynek. Stosowana również przy zapaleniu dziąseł i jelit. Jest wydobywana z pokładów gliny mineralnej, z głębokości 25 m. Proces przygotowania glinki przebiega ręcznie przy użyciu niemetalowych narzędzi, aby zachować jej cenne właściwości. Dodatkowo wzmacniane przez suszenie glinki na słońcu. Bogata w sole mineralne i mikroelementy. Zawiera: krzem, żelazo, mangan, potas, magnez, wapń, tytan, itd.

Działanie:
1. Doskonale wpływa na cerę mieszaną i wrażliwą.
2. Zwęża pory
3. Reguluje nadmierne przetłuszczanie skóry.
4. Intensywnie oczyszcza, absorbuje nadmiar łoju
5. Zapobiega pękaniu naczynek krwionośnych.
6. Leczy i łagodzi trądzik różowaty.
7. Działa antyseptycznie jak naturalny antybiotyk.
8. Poprawia procesy odnowy komórek.'

Co o tym myślę?  Na pewno nie będę w stanie wypowiedzieć się na temat odnowy komórek ani naczynek. Ciężko byłoby wyodrębnić takie działanie, ale jestem optymistką, wierzę, że coś jest na rzeczy :D

W każdym razie na pewno zwęża pory.  Po jej zastosowaniu skóra jest odświeżona, promienna, czysta i miękka. Reguluje wudzielanie sebum, przy regularnym stosowaniu naprawdę widać efekty. Mam cerę mieszaną i było dla mnie chlebem powszednim, że rano po przebudzeniu świeciłam się jak... same wiecie jak. Teraz zdarza się to tylko podczas największych upałów. I bardzo, ale to bardzo mi się to podoba. Po maseczce z glinki Beloun wszelkie niespodzianki szybko się goją.

Jest maseczkową bazą.  Moja najulubieńsza wersja to glinka połączona z hydrolatem, 7 kroplami olejku z drzewa herbacianego i d-panthenolem. Co prawda czasem dodaję inne składniki, inne glinki, algi, ostatnio eksperymentuję z alantoniną, ale taka podstawowa wersja jest najlepsza.

Wszystko pięknie, ale 200g kosztuje 39 zł a to sporo. Pytanie, czy warto? Przecież jest mnóstwo glinek w sklepach z półproduktami, w zielarskich, w aptekach... 

Jeśli chodzi o moją twarz, moją kapryśną cerę i tylko i wyłącznie moje odczucia - zdecydowanie warto.  Widzę ogromną, ogrooomną różnicę między tą glinką a tymi z innych sklepów. Nie rozumiem fenomenu. Nie wiem, czemu tak się dzieje, ale glinka Beloun działa u mnie wyśmienicie.



Polecacie glinki jakiś szczególnych firm? Ja teraz planuję wypróbować Ghassoul :)

Miłego wieczoru :*

42 komentarze:

  1. Ooo nie słyszałam jeszcze o niej :) Moim glinkowym ulubieńcem jest z pewnością glinka zielona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie kupujesz? Bo miałam z MedikoMed i z zrób sobie krem i u mnie szału nie zrobiły.

      Usuń
  2. Nie słyszałam o niej nigdy wcześniej! Brzmi jak coś, co moja cera by polubiła, zastanowię się nad zakupem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś się tlyko nie rozczarowała :))

      Usuń
  3. Przy mojej ostatniej zabawie z glinką narobiłam takiego syfu, że głowa mała ;) cała łazienka była uświniona, dlatego odpuściłam sobie tego typu zabawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, rozumiem, też przez to przechodziłam :D Ale nauczyłam się trochę to ogarniać i teraz nawet lubię to mieszanie i ciapanie :)

      Usuń
  4. Czystej nie używałam, ale od Aleppo z glinką Beloun jestem uzależniona. Dożywotnio :) Nie wyobrażam sobie, by mogło zabraknąć tego mydła na mojej półce. Za to maseczkuję się algami, z ogromnym upodobaniem. Na tyle, że czynię to regularnie i pomimo babrania się z algami za każdym razem robię WOW po ściągnięciu maski. Kocham algi ♥ czyste glinki jakby mniej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym mydle z glinką myślę już od jakiegoś czasu, bo wielokrotnie je polecałaś. Ale byłam ostatnio w Mydlarni i dowiedziałam się, że ma raczej mało oleju laurowego, a ostatnio używam tego 50% i działa wysmienicie. Dlatego na razie odpuściłam :-) U mnie glinki sprawdzają się lepiej pewnie z tej przyczyny, że często lubią wyskakiwać mi wypryski, a glinki magicznie je wysuszają i usuwają :D

      Usuń
  5. Rzeczywiście cena jest niezła ;) Ale niedługo się wybieram do Mydlarni, więc obadam :) U mnie furorę robi glinka zielona i mimo wszystko to na niej powinnam się najbardziej skupiać. Przyda się kupno dużego opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie kupujesz? Bo miałam zieloną z kilku miejsc, ale nie dorównuje do pięt tej Beloun. Była OK, ale szału nie zrobiła. Może powinnam kupić ją gdzieś indziej? :-)

      Usuń
  6. Uwielbiam glinki, od kiedy używam moja skóra przestała się buntować i robić niespodzianki. Tej glinki jeszcze nie miałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzyma moją twarz w ryzach, mam wrażenie, że to głównie dzięki niej mam mniej niespodzianek :-)

      Usuń
  7. Anonimowy21:03

    Uwielbiam ceglastą glinkę czerwoną francuską. Jest ceglasta i sprawdza się :)
    Napisałam Ci dzisiaj e-mail, proszę zajrzyj ;)
    a z nowości używam jeszcze mydło różane Roger & Gallet bardzo delikatnie myje.
    A z balsamów Playboy play it sexy, play it lovely-był i krem Loreala magic blur-zmniejszył mi widoczność porów, więc go lubię.
    Pozdrawiam :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, zaraz zaglądnę na maila, musialam go przeoczyć ;-)

      Usuń
  8. Kusisz, kusisz, ale na razie mam czarna glinke i maske peeloff z calaya.pl wwiec sie powstrzymam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tam czarna? :D Mam na nią ochotę :)) Niestety jak do tej pory wszystkie maski peel of robiły ze mnie strasznego buraka ;-)

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam żadnej glinki. Ale chyba powinnam to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo ja je uwielbiam za działanie, myślę, że warto spróbować. Chyba, że nie masz problematycznej cery, to szkoda się bawić w ciapanie :-)

      Usuń
  10. Nie stosowałam jeszcze tej glinki, ale Ghassoul bardzo lubię, świetnie absorbuje sebum, mam ją też w wersji maski do włosów, po użyciu mam wrażenie że moje włosy podwoiły swoją grubość, i to wcale nie kosztem puszystości, bo są gładkie i błyszczące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, spróuję :))

      Usuń
  11. uwielbiam glinki, ostatnio nawet planuje wykorzystać je jako jeden z składników szamponu do włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi ciekawie, ja nie raz sypnę trochę glinki w trakcie mycia i daje to fajne efekty :-)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz problematycznej cery, to szkoda czasu na ciapanie z glinkami :-)

      Usuń
  13. Takiej nie miałam, ale zielona kupowałam kiedyś często, jeszcze dziewczyny polecają taka glinke zielona co kupują na targach (wiem gdzie jest stoisko, ale nie pamietam nazwy), na pewno gdy zmniejsze swoja saszetkowa gromadke wrócę do maseczek robionych : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś muszę się wybrać na targi, ale z ograniczonymi funduszami :D

      Usuń
  14. Właśnie ghassoul polecam. :) Mam z ZSK i jestem bardzo zadowolona. W ogóle lubię glinki ze sklepów z półproduktami, są naprawdę, naprawdę drobne. Ceny tez są super. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam czerwoną i zieloną z zsk, ale u mnie niewiele zrobiły. Np w porównaniu do beloun widzę sporą róznicę. Ale ghassoul muszę w kończu wypróbować :-)

      Usuń
  15. Nie słyszałam nigdy o tej glince, ale faktycznie jest droga

    OdpowiedzUsuń
  16. Glinki są świetne, naturalne i super działają!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też je uwielbiam, świetne są!

    OdpowiedzUsuń
  18. Glinki to zupełnie nie moja bajka, leń ze mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam leniem, jak moja cera nie sprawiała problemów, ale odkąd trochę szaleje, to robię glinki systematycznie :D

      Usuń
  19. Bardzo lubię glinki, ale tej jeszcze nie miałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto ją wypróbować, jet naprawdę dobra :-))

      Usuń
  20. Ja rowniez kocham glinki, ale o tej jeszcze nigdy nie slyszalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie siedzę z maseczką z glinki na twarzy :D

      Usuń
  21. Uwielbiam, kocham, stosuję. Dodaję wody termalnej i olejku a to z avocado, a to arganowego, a to mieszankę olejków, oczywiście tych od Franciszka. Moja buzia jest po niej świetnie nawilżona, gładziutka jak pupcia niemowlaka. Miłość od pierwszego użycia i do grobowej deski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże się cieszę, że moja skóra twarzy nie jest wyjątkiem :-) U mnie to już kosmetyczny must have, choć aktualnie jestem w okresie przerwy, za miesiąc do niej wracam :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger