Mój pierwszy BBejbik - IT'S SKIN

Zdrobniałe nazywanie kremów BB bejbikami jest w tym przypadku bardzo na miejscu. Czemu? Opakowanie nasuwa skojarzenie z małym słodkim niemowlakiem z loczkiem na czole i dołeczkami w policzkach. Było jeszcze słodsze - bejbik miał anielskie skrzydełka, ale zapodziały mi się do sesji zdjęciowej. Możecie zobaczyć jak wyglądają TUTAJ


Zacznijmy ogólnie... Jak tylko weszłam na Beautikon.com opakowanie kremu natychmiast przykuło moją uwagę. Nie planowałam tego zakupu, w ogóle nie ciągnęło mnie do produktów BB, CC, DD... Ma silikony w składzie a ja nie wiedziałam co na to moja skóra twarzy i czy mam ochotę to sprawdzać. No, ale pomyślałam, dam mu szansę. W końcu nie co dzień spotyka się tak urocze kosmetyki :D

Producent twierdzi, że: "Aksamitny krem BB, zawierający kombinację składników nawilżających. Delikatnie rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry, intensywnie nawilża, wygładza i bardzo dobrze ukrywa drobne niedoskonałości oraz podkreśla naturalny blask skóry nadając jej nieskazitelnego wyglądu. Zawiera wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF 36 PA++ (UVA/UVB). Polecany dla skóry suchej i normalnej."

Tubka jest bardzo wygodna, miękka, łatwo wydobyć z niej krem. Produkt ma rzadką konsystencje, ale nie ciapie zakrętki. Wszystko wygląda OK i jest przyjemne w używaniu. Pachnie słodko, zdaje się, że to typowy zapach zielonego jabłka.

Kolor nie jest tak jasny jak się spodziewałam. Nie, żeby mi to przeszkadzało, dla mnie jest idealny! Ale nie unikam słońca w 100% i podejrzewam, że znajdą się osoby z karnacją jaśniejszą niż moja, dla których ten krem może być lekko za ciemny. Lekko, bo w dużym stopniu dopasowuje się do odcienia skóry, co bardzo mi się podoba. W miesiącach zimowych i wczesnowiosennych używałam go solo. Odkąd zrobiło się cieplej i twarz nabrała lekkiego odcienia opalenizny mieszam go z odrobiną podkładu L'Oreal true Match nr.3

Formuła jest typowa dla klasycznych kremów BB - bardzo rozświetla cerę. Jednak taki rozświetlony efekt świetnie wygląda na alabastrowych twarzach Japonek i Koreanek, a nie u typów słowiańskich, dlatego po każdym użyciu matowiłam twarz pudrem bambusowym. Rozświetlenie co prawda pozostawało, ale bardzo delikatne.

Odnośnie krycia niczym mnie nie zaskoczył. Podejrzewałam, że będzie słabe i takie też jest. Wyrównuje koloryt cery, ale nie zakryje całkowicie czerwonych plam czy innych niespodzianek. Od tego są korektory.

Nawilżenie jest naprawdę na dużym poziomie. Nieraz zastępował aktualnie używane kremy i nigdy nie czułam ich braku.

Cieszy mnie, że posiada tak wysoki filtr.

Niestety, czasami lubi podkreślić suche skórki, jeśli trochę się ich nazbiera. Przy używaniu tego kremu BB trzeba wyjątkowo pilnować peelingów.

Ani raz się nie zważył, a używam go ponad pół roku kilka razy w tygodniu. Przez co od razu można stwierdzić, że jest bardzo wydajny. Jednak należy pamiętać by używać jedynie kroplę tego kremu. Przekonałam się, że im więcej, tym gorzej. Jedna lub dwie cieniutkie, dobrze wklepane w skórę warstwy dawały zdecydowanie lepszy efekt niż jedna grubsza. W dodatku świetnie trzyma się twarzy.

Nie jest to produkt, który zachwyci wszystkich. Cieszę się, że przed zakupem zrobiłam niezły research na temat azjatyckich kremów BB, inaczej mogłabym się mocno rozczarować. Nie można pod żadnym względem porównywać go z typowymi podkładami, to zupełnie odmienna kategoria kosmetyczna.

Bardzo go polubiłam, o czym na pewno świadczy częstotliwość używania i fakt, że właśnie mi  się kończy. Dzięki niemu poznałam pierwszy krem BB i czuję, że mam ochotę wypróbować inne.

Jeśli macie jakieś godne polecenia kremy BB podzielcie się proszę.

Niestety nie mam zdjęć makijażu wykonanego za pomocą tego kremu. Wiem, że większość uważa, że swatch'e powinny być tylko i wyłącznie pokazywane w taki sposób, nie na ręce, ale obecnie nie jestem w stanie tego zrobić. Każde moje zdjęcie kończyło się klapą i nic nie dało się na nim zobaczyć. Mam nadzieję, że kiedyś w końcu ogarnę lepszy aparat i uda mi się coś takiego wyprodukować. Do tego czasu musi wystarczyć nam moja ręka :D

Skład: Water, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Butylene Glycol, Cyclomethicone, Zinc Oxide, Hexyl Laurate, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Cetyl Ethylhexanoate, Sorbitan Sesquioleate, Synthetic Fluorphlogopite, Beeswax, Sodium Chloride, Dimethicone Copolyol, Dimethicone, Lanolin, Stearalkonium Hectorite, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Magnesium Aluminium Silicate, Alumina, Silica, Peg-10 Dimethicone Crosspolymer, Ozokerite, Carthamus Tinctorius (Safflower) Flower Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract, Soleirolia Soleirolii Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Ci 77492, Ci 77491, Ci 77499, Phenoxyethanol, Fragrance

Co sądzicie o kremach BB? Polećcie mi jakiś fajny, bo za jakiś czas planuję zakupy :)))

 Poniżej porównałam go dla Was z podkładem L'Oreal True Match nr3

39 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Idealny nie jest, ale jestem zadowolona :-)

      Usuń
  2. Opakowanie jest przeurocze! *.* Ale ja nie mogłabym takiego makijażu na codzień nosić, wolę tradycyjne podkłady. Choć czasem walnę na twarz "krem bb" od Wibo i jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie odwrotnie, rzadko noszę tradycyjne podkłady. Na co dzień wolę coś lekkiego :-)

      Usuń
  3. Mam ochotę na jakiś oryginalny krem BB. Ładne wykończenie na skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz rozglądam się za następnym, ale tak trudno coś wybrać :D

      Usuń
  4. opakowanie faktycznie przyciąga uwagę :D
    z tych azjatyckich kremów BB mam tylko Dr. G. sprawdza się on u mnie na prawdę dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytam o nim, brzmi ciekawie :)

      Usuń
  5. Uwielbiam azjatyckie BB :) Ma bardzo ładny kolorek i śliczne opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, już samo używanie jest przyjemnością :-)

      Usuń
  6. Niestety muszę używać rzeczy które dobrze kryją, bez szpachli można by się przestraszyć ;) wiec wszystkie BB nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, np ten krem raczej słabo kryje, przy niespodziankach muszę posiłkować się korektorem.

      Usuń
  7. Widziałam go na stronie, ale na razie mam za dużo podkładów, żeby jeszcze je powiększać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie urocze opakowanko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie ono zwróciło moją uwagę :))

      Usuń
  9. Anonimowy23:21

    Polecam 'Herbatki" od Skinfooda - świetna jakość, przyzwoite krycie i przepiękny zapach!
    Teraz testuję Holikę Holikę z Kotkiem, ale chyba wrócę do Skinfooda, bo widzę różnicę na niekorzyść kota ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za polecenie, herbatki kuszą mnie już od dawna, teraz czas je wypróbować :-))

      Usuń
  10. Cudne opakowanie! Ja, akurat potrzebuję mocnego matu. Co do zdjęć, wcale nie uważam, że pokazanie na buzi daje mi jakiekolwiek pojęcie o produkcie. Zdjęcie twarzy jest kwestią oświetlenia i wielu innych ...., że o typie skóry i karnacji nie wspomnę! Na każdej, kobiecej buźce dany produkt będzie wyglądał zUpełnie inaczej. Jakaś taka moda, że musi być zdjęcie Face...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, jeśli chodzi o sam kolor, formułę kosmetyku, to ja nawet wolę swatch na ręce. Oczywiście, zdjęcie z makijażem jest jak najbardziej porządane, sama uwielbiam takie oglądać, ale tak naprawdę niewiele nam daje jeśli chodzi o kolor i formułę. Sama wiem jak ciężko zrobić takie zdjęcie, jak aparat przekłamuje, jak to zupełnie inaczej wygląda. Cieszę się, że Ty też tak uważasz, bo jednak wszędzie natykam się na opinię, że bez zdjęcia twarzy to ani rusz :-)

      Usuń
    2. Ostatnio się poirytowałam, jak recenzowałam samoopalacz, a tu koment, że szkoda że nie na twarzy.... aaaahahahahah i co by to komu dało? Poza tym... a może wcale nie lubię swojej face, może nie chce, może mało siebie kocham, by umieszczać swoje zdjęcie za zdjęciem... że też nikt o tym nie pomyśli... eh :/

      Usuń
    3. Tak czy siak powinien liczyć się produkt i treść! O!

      Usuń
    4. No właśnie, na razie nie ciągnie mnie do pokazywania się w każdym wpisie, po prostu jakoś nie i już. Choć pewnie gdy kiedyś zrobię dobre zdjęcie jakiegoś różu/podkładu/bronzera itd to się przełamię i zamieszczę D Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tak uważasz. :))

      Usuń
  11. Opakowanie cudowne! Tylko szkoda ze ciemny kolor (jestem z tych co unika słońca : p)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo dla bladziochów może być lekko za ciemny :-))

      Usuń
  12. Opakowanie naprawdę bardzo urocze :)
    Ja używam BB od Maybelline i nie mogę mu nic zarzucić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się spradza. To najważniejsze:)

      Usuń
  13. Całkiem ciekawy,choć dla mnie za ciemny;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że znajdą się osoby dla których będzie za ciemny. Ale to dziwne, myślałam, że będzie jaśniejszy, w końcy to azjatycki kosmetyk.

      Usuń
  14. Wygląda przeuroczo, jednak odstarszają mnie silikony w składzie :( ja mam tzw. herbatkę od Skinfood, długo się z nim docierałam, jednak teraz doszłam do wprawy w nakładaniu i jest idelany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na niego ochotę, bo już kilka osób go polecało, muszę się rozglądnąć i poczytać :))

      Usuń
  15. Sama teraz szukam jakiegoś azjatyckiego kremu BB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę wypróbować z innych firm :-)

      Usuń
  16. Ładne opakowanie:) Może się skuszę kiedy wykończę krem So bio.

    OdpowiedzUsuń
  17. Obydwa będą dla mnie za ciemne, a przymierzałam się do tego kremu. Niestety jestem jak ściana.
    Nigdy też nie lubiłam efektu matowej cery, jaki dają tradycyjne podkłady.
    Za to wręcz zakochałam się w kremach od Skin79 (Hot Pink i ślimaczkowy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wspomnienie, rozglądnę się i może właśnie te kremy będą następcami mojego bejbika :D

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger