Trochę prywaty

Nie wiedziałam, co mam robić. Pisać o tym czy nie pisać. Tu czy na fejsie. Tylko wspomnieć czy się rozwodzić. Czy to już jest za dużo prywaty na blogu kosmetycznym czy jeszcze nie. Udawać, że nie ma tematu czy opisywać ze szczegółami. Pisać jak bardzo się cieszę czy postawić na luz i dystans. Wiecie, whatever, wydarzyło się, tak tylko wspominam.

Nie chciałam też, żeby wyszło jak ze statusami na fejsie. Kiedy dziewczyna myśli, że wygląda tak:

A tak jest naprawdę:


Ale co tam, raz kozie śmierć. I tak byście się domyśliły.

Kilka miesięcy temu mój facet zapragnął przenieść nasz związek na wyższy level i poprosił mnie o rękę. Obyło się bez szoku i niedowierzania, bo jesteśmy razem już tak długo, że doprawdy, to czysta formalność. Na początku przez myśl mi nie przeszło, by ogłaszać to na blogu. Jednak po pewnym czasie, kiedy czerwcowy szał egzaminacyjny trochę opadł, zaczęliśmy rozmawiać o ślubie. I weselu. I tu leży pies pogrzebany. Wesele.

Chociaż jestem mało dziewczyńską dziewczynką i nie planowałam swojego ślubu since I was a little girl, jednak chciałabym, żeby było miło, ładnie i bez zgrzytów. Dlatego obawiam się, że w ciągu najbliższych miesięcy mogę zalać Was morzem weselno-ślubnych inspiracji. Uczciwie uprzedzam, możecie uciekać póki czas.

Ale już teraz wiem, że nie będzie łatwo. Pogodzenie mojego gustu z pomysłami mamy, przyszłej teściowej, cioci Krysi, babci Wandy, szwagierki, psa, kota z możliwościami lokalu i przy skromnych funduszach... może być lekko problematyczne.

Uff... cieszę się, że Wam o tym napisałam, mam to za sobą. Chociaż przy piętnastym zdjęciu inspirującego bukietu ślubnego na fejsie, pewnie same byście się domyśliły :D 


Ciągle gubię pierścionek. Często używam kremu do rąk, więc ściągam go, odkładam gdzieś na bok, smaruję ręce kremem i idę.... Po kilku krokach wracam w panice, szukam go i przewracam dom do góry nogami. Trzymajcie kciuki, żeby nie zginął na dobre. Bo ślubu nie będzie!

Jak już się tak rozwodzę dzisiaj o niczym, to nie wydaje Wam się, że słowo 'narzeczony' brzmi okropnie? Na-rze-czo-ny. Rozwlekłe, trudne do wymówienia, męczące. Naaa-rzeee-czooo-nyyyy. Czarna krowa w kropki bordo gryzła trawę kręcąc mordą. Trzeba ten ślub brać jak najszybciej, żeby już nie był moim narzeczonym. :-D

Napisałam, co miałam napisać, teraz muszę szybko dodać wpis, zanim się rozmyślę. Cytując Króla Juliana: Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu.

Jak planujecie spędzić taką piękną niedzielę? :-)

81 komentarzy:

  1. Gratulacje. :) Uśmiałam się czytając ten post, ale co racja, to racja - wyraz "mąż" łatwiejszy do wymówienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, nie chciałam, żeby post był patetyczny w odbiorze :D Dziękuję :-)

      Usuń
    2. Ale rewelacyjnie czytało mi się ten post <3 A ja tam lubię czytać na blogach że dziewczyny się zaręczają, to słodkie i urocze, nie jak golum of korsssss :P

      Usuń
    3. Ja również uwielbiam takie posty, jeszcze napisane z dozą humoru i oczywiście cieszę się szczęściem dziewczyn, aktualnie Twoim :*

      Usuń
  2. Haha, też nie cierpię tego słowa! Czasem brakuje mi pomysłu jak o nim mówić, kiedy wspominam coś na blogu lub fejsie - najłatwiej byłoby tytułować go chłopakiem, ale nie po to kurna wybulił na ten pierścień, by mu w ten sposób ujmować :D

    I też tak mam że go ciągle odkładam, a ostatnio - przyznam trochę ze wstydem - nie noszę wcale. Raz zostawiłam go w domu u u rodziców i mama po kryjomu przysyłała mi go jakąś specjalną hiper-bezpieczną-ubezpieczoną paczką, tak żeby nikt nie zauważył jego braku tam :P Mam nadzieję że z obrączką chociaż będzie inaczej.

    Co do gustów - och jak ja Cię rozumiem dobrze! Pogodziłam się z tym, że ten ślub to nie jest impreza dla nas, tylko dla gości ;) I choć to będzie naprawdę okrojona wersja tradycyjnych polskich ślubów, to jednak niektórzy chcą usilnie zaznaczyć swój wpływ podpowiadając nam swoje mądrości na temat różnych detali.
    Zabawnie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D staram się określać go 'facetem' 'moim eM' - jakkolwiek durnowato to brzmi i tak to wolę od 'moj naarzeeczoonyy'. Ale masz to szczęście, że już niedługo będziesz mogła inaczej go mianować, ja mam jeszcze rok przed sobą.

      Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że też masz problem z pamiętaniem o pierścieniu. :D Dwa tygodnie temu zostawiłam go u chrzestnego, dostałam tylko smsa 'Ty to masz mocną psyche, żeby gubić pierścionek zaręczynowy.'

      Też się z tym pogodziłam. Ale nie będę walczyć o kolor kwatków czy inne duperele, bo to w końcu tylko jeden dzień a nie chcę kłotni w rodzinie. Najśmieszniejsze jednak są te wszystkie zdania: 'To oczywiście wasz ślub i wasza decyzja, ale jednak ja zrobiłabym to inaczej'.

      Wywalczyłam tylko jedną, bardzo ważną dla mnie rzecz. Przyjęcie weselne w restauracji. Mieszkam na wsi, więc część rodziny była przekonana, że wesele będzie w tradycyjnym wiejskim domu kultury. Z kuchenną, zarżniętą świnią, itd. Mdlałam na samą myśl :D

      Usuń
    2. Dokładnie tak samo: "Nie będę wam nic narzucać, ale jak zrobicie w TYM lokalu, to ja na taki ślub nie przyjdę" :P Takie życie. Właśnie się dowiedziałam że bukiecik też muszę sobie koniecznie kupić, choć sama nie chciałam ;)

      Takie wiejskie wesela mają swój urok - ale dla wszystkich co urodzili się w czasach świetności PRL-u. Świniaki, droga zastawiana przez panów liczących na flaszkę... rzeczywiście, można omdleć :)

      Usuń
    3. Wiesz, iść na takie wesele jako gość to dla mnie straszna frajda, zawsze znajdę z moim facetem (znów miałam problem jak go nazwać) wiele elementów, z których można nieźle pośmiać :D Jednak patrząc na młodą parę siedzącą przy osobny stole jak na audiencji u królowej, a za nimi jakieś biało-niebieskie szmaty, światełka na choinkę, krzyżyk, obrazek święty, dwa czerwone serca, dwie złote wielkie obrączki ze styropianu... ratunku :D

      Jest wiele rzeczy, na które mogę się zgodzić, bo są raczej dla mnie obojętne. Ale są takie, które nie podlegają żadnym dyskusjom. Welonu mieć nie chcę, nie będę i zadne namawianie z żadnej storny przez żadnego członka rodziny mnie do tego nie zmusi.

      Ale za to jakiej sztuki kompromisu nauczą mnie te przygotowywania :D

      Usuń
  3. Gratulacje!
    Posty z inspiracjami chętnie pooglądam i może w końcu wymyślę swoją wersję... tak na zapas gdyby się jakiś głupi chętne znalazł xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dobre :D Dziękuję, ale pewnie jeszcze będziesz mieć dość moich ślubnych pomysłów :D

      Usuń
  4. Gratulacje :) Cytat króla Juliana inspirujący :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julian ma najlepsze cytaty :D Dziękuję :*

      Usuń
  5. Gratulacje! chociaż niebawem będę miała już pierwszą rocznicę ślubu, to chętnie pooglądam sobie Twoje inspiracyjne zdjęcia i poczytam posty na ten temat :)
    Pierścionek piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Też mi się podoba, balam się, że dostanę jakiś fikuśny :D Chciałabym mieć już to wszystko za sobą i świętować pierwszą rocznicę :))

      Usuń
  6. Gratuluję i życzę wytrwałości. ;) Pierścionka nie zgub!!! Jest śliczny. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, dziękuję :D :*

      Usuń
  7. Gratulacje! Życzę, żeby całość przygotowań przebiegła jednak gładko i bez większych zgrzytów ;)
    Co do pierścionka, miałam tak samo, raz zostawiłam go w łazience pracowniczej i polazłam do domu, cały dzień się bałam, żeby mój chłop o niego nie zapytał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, czyli jest nas więcej :D dziękuję :))

      Usuń
  8. gratulacje kochana! :)
    a cytat Juliana wymiata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat najlepszy :D dziękuję :))

      Usuń
  9. Gratulacje! Życzę powodzenia w organizacji ślubu i wesela ;) Mój narzeczony właśnie w tamtą sobotę został mężem i cieszę się, że mam to już za sobą ;) (wiem, jestem okropna :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś, jesteś, też chciałabym mieć to już za sobą i nie nazywać go naarzeeczoonyym :D Gratulacje :*

      Usuń
  10. Gratulacje! :) Twojego bloga czytam dopiero od kilku dni, ale i tak miło słyszeć takie nowiny :) Doskonale rozumiem ten stan, bo sama biorę ślub za niecałe 2 miesiące! Korzystaj z tego czasu ile się da, posty z inspiracjami bardzo chętnie poczytam (może zdążę się zainspirować jeszcze przed swoim ślubem :)). Pamiętaj, że to Wasz dzień i ani Twoja mama, ani teściowa, ani ciocia Krysia nie powinny mieć za dużo do gadania. Moi rodzice, mimo, że sponsorują wesele, zostawili nam wolną rękę i jestem im ogromnie za to wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezmiernie miło czytać takie słowa, mam nadzieję, ze znajdziesz u mnie coś ciekawego :)) Dziękuję :))

      Usuń
  11. piękny pierścionek, Gratulacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tez mi się podoba :D :)

      Usuń
  12. Anonimowy13:20

    Nie wychodź za mąż. Zmarnujesz sobie tylko życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś tu ma problemy ;)
      Szczęścia życzę :))

      Usuń
    2. Aj tam od 5 lat "marnuje" sobie życie i myśle że mogę "zmarnować" jeszcze 50;)


      Gratulacje!

      Usuń
    3. heheh ja chciałabym sobie tam zmarnować życie :) Gratulacje :* wszystko będzie dobrze i ułoży się po Waszej myśli:)

      Usuń
    4. Dzięki dziewczyny, Anonimowy też dzięki za opinię :)) Jednak mam nadzieję, że do ślubu dojdzie, bo już 'zmarnowałam' sobie z jednym facetem 7 lat życia, teraz czas na formalność, żebysmy w końcu mieli spokój :D

      Usuń
  13. Gratulacje :D Przepiękny pierścionek <3
    Ja zawsze uwielbiałam oglądać ślubne inspiracje, więc czekam na posty <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo się cieszę i dziękuję :*

      Usuń
  14. Wspaniale, gratulacje! ja też z tych, co ślubne inspiracje przyjmą w każdej postaci i ilości :)
    Ja z kolei o moim chłopaku (swoją drogą, też od lat niewiadomo ilu) nie lubię mówić "chłopak", ale z drugiej strony, nie wiem, czy narzeczonego byłoby mi łatwiej zdzierżyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak zawsze wolałam 'chłopak' choć to co prawda trochę niepoważnie brzmi, jak małe dziecko :D Dziękuję :*

      Usuń
  15. chyba mam identyczny, przynajmniej część ozdobną. bo moja obrączka jest chyba cieńsza. postaraj się go nie zgubić. Gratuluję i życzę szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się bardzo, baaardzo starać :D

      Usuń
  16. świetnie, gratuluję, nie będzie źle, przyzwyczaisz się, ale fakt mąż brzmi lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, zdecydowanie :D Dziękuję :)

      Usuń
  17. Na początek- ogromnie gratulacje:):):)
    Słowo "na-rze-czo-ny" jest straszne!!:) Takie jakieś staromodne i nijakie :D Przygotowanie do ślubu to faktyczne nie lada wyzwanie:) Zgrać to wszystko w czasie, lista gości, sala, przyjęcie, SUKNIA (o maaaatko!!:)). No, ale mimo wszystko to wspaniałe wydarzenie i życzę Ci, aby wszystko potoczyło się po Twojej myśli, zgodnie z planem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :-) Aż się boję jak ja znajdę tę jedną jedyną suknię z moim wybrednym gustem, może być ciężko :D

      Usuń
  18. gratuluję ;) podzielam Twoje zdanie, teraz ślub :) i z własnego doświadczenia, oraz ze strony psychologicznej... nie czekajcie długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staraliśmy się ogarnąć to wszystko jak najszybciej, na szczęście był jeszcze jeden wolny termin na przysżły rok :D dziękuję :))

      Usuń
  19. Gratuluję :D Ja będę już w październik świętować 7 rocznicę ślubu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, 7 to dużo, gratulacje :))))

      Usuń
  20. gratulacje ;) i wytrwałości w przygotowaniach :))) Czekam z niecierpliwością na ślubne inspiracje - bardzo lubię takie posty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Cieszę się, bo juz myślałam, że nikt nie będzie chciał tego czytać :D

      Usuń
  21. W takim razie pozostaje mi tylko pogratulować i życzyć mnóstwa cierpliwości:) pamiętajcie, ślub jest Wasz, to jest Wasz Dzień i powinniście przeżyć go na swój sposób; dla gości ważne jest zupełnie co innego, niż dla Was...i choćbyście staneli na głowach, to i tak znajdą się osoby, które będą marudziły i kręciły nosami...wszystkim nie dogodzicie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy już kręcą, co dopiero będzie na samym ślubie :D Na szczęście moi rodzice mają dość luźny (nie taki całkiem, ale jak na rdzennych mieszkańców wsi, to naprawdę bardzo, bardzo luźny) stosunek do wielu ślubnych tradycji, które mi się nie podobają. A dalsza rodzina niech narzeka, trudno :D Dziękuję :-*

      Usuń
  22. Nie cukruje - Gratuluje! Masz świetną stylistykę pisania... wszystko płynie. BTW nie jestem fanką ani ślubów, ani wesel - wolałbym tę kasę poświęcić, np na podróż, a nie dwudaniowy obiad, dla dziadka szwagra i cioci, której nie widziałam dobre 17 lat. Po urodzeniu drugiego dziecka wyeliminowałam ze swojego life wszystkich MEga mundryyych doradców - dorosły człowiek, jest dorosły i po prostu nie potrzebuje tych "zagrzybiałych" rad, a jeśli tak, to coś tu nie gra! Życzę Ci udanej teściowej! O! Rób tak jak TY uważasz! Ja tak robię i sobie chwalę, choć taka postawa dość długo we mnie dojrzewała. BUZIOL :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za pozytywny komentarz :)) Teściowa na szczęście jest OK, nie narzuca swojego zdania, co bardzo mnie cieszy :D Ale fakt, znajdą się i tacy, a jest ich strasznie sporo, co narzucają swoje mądrości. Najśmieszniejsze jest to, że między nimi jest dużo młodych i wydawałoby się ograniętych ludzi. Jednak uwielbiają plotkować, komentować, osądzać, i oburzać się. Uczę się wyłączać uszy na ich gadanie :D Dziękuję serdecznie za życzenia :)) :*

      Usuń
  23. gratulacje! może te posty z inspiracjami pomogą mi nie zabić mojego chłopaka i ulepszą czekanie na ten czas kiedy zdecyduje się dorosnąc : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo z wielkim chłopcem są problemy ;-) współczuje, mój też jest takim wiecznym Piotrusiem Panem. Ale życzę Ci, by szybko dorosnął. :)) Dziękuje:*

      Usuń
  24. Jestem chyba jedną z nielicznych kobiet które nie marzą o ślubie, weselu i białej sukni...do ołtarza to chybaby musieli mnie siła lub podstępem zaciągnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nigdy nie marzyłam :d Serio, niegdy przenigdy nie myślałam z nostalgią o momencie ubierania białej sukni czy stąpania z gracją po czerwonym dywanie do ołtarza :D Takie myśli budziły we mnei raczej panikę i choć od pewnego czasu mam dość obojętny stosunek do ślubu, to mam nadzieję, że ta panika nie ujawni się 5 min przed ceremonią:D bo wtedy będ uciekającą panną młodą :D

      Usuń
  25. Gratuluje ;) pierścionek piekny a przy tym fajny ład i stresujący czas przed Tobą planowanie ślubu pod koniec miałam dość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam dość, najchętniej przeskoczyłabym w czasie do miesiąca po ślubie :D dziękuję :*

      Usuń
  26. Gratuluję :D
    Fajnie i zdrowo do tego podchodzisz - wszak to ma być wyjątkowy czas dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki słońce :* Oj, zobaczymy czy będzie fajnie i zdrowo na kilka dni przed, pewnie będę latać w panice bez składu i ładu :D

      Usuń
  27. Gratuluję ! i życzę odnalezienia inspiracji:) a przy poście nieźle się uśmiałam.. :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :d i dziękuję :*

      Usuń
  28. Zacznę od końca - moim mottem życiowym jest owe zdanie króla Juliana, wszystko w życiu robię w ten sposób i niestety nie jestem z tego dumna.
    Lecąc dalej - gdy obejrzałam pierwsze zdjęcia to ryczałam ze śmiechu na głos, bo w kościach czuję, że będę miała podobny dylemat :D
    No i na koniec - serdecznie gratuluję, wiem, że różne teraz bywają podejścia do ślubu, ale ja i tak uważam, że to naprawdę niesamowite wydarzenie w życiu i życzę Wam wszystkiego dobrego :)
    A narzeczony i mnie się nie podoba, tak samo jak chłopak ( w końcu fujarkę ma od urodzenia, więc tak czy siak jest chłopakiem ), na partnera moja rodzina reaguje dziwnie, więc mężuś chyba też najbardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julian miał same genialne cytaty :D Ale fakt, czasem lepiej dwa razy pomyśleć :-) Haha cieszę się, że nie jestem sama :D Dziękuję ślicznie, myślę, że mężuś brzmi zdecydowanie najlepiej :)))

      Usuń
  29. Nie wiem czemu się wahałaś, przyjemnie czytać o takich pozytywnych zdarzeniach, nawet jeśli dotyczą osób znanych nam tylko wirtualnie ;)) Trzymam mocno kciuki, żeby było tak jak zaplanujesz :* Mnie wizja organizacji ślubu trochę przeraża, stąd tkwię w konkubinacie (uwielbiam to słowo :D, jest takie perwersyjne :P) od prawie 9 lat :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. elle, bardzo mi miło, dziękuję :* Też lubię konkubinat :D Czyli Twój staż jest dłuższy od mojego, myślałam że już nikogo takiego nie znajdę :D My 7,5 :))

      Usuń
  30. haha ale sie usmialam czytajac Twoj post ;) gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i dziękuję :D

      Usuń
  31. Gratulacje:) mnie też to niebawem czeka:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Haha, Balbinko, uśmiałam się :)
    Gratuluję Ci serdecznie, teraz wiele pracy przed tobą, nie tylko inspiracji ;) My jesteśmy już 8 lat po ślubie, ale doskonale pamiętam tą tremę, nie to ze się bałam że ucieknie, czy nie powie tego sakramentalnego TAK, ale jakoś miałam podobne nastawienie do Twojego i ten tłum różnych ludzi... trocha się speszyłam, ale potem była fajna zabawa :)
    Naszły mnie wspomnienia... ale ten czas leci :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Gratuluję Balbinko! :))

    OdpowiedzUsuń
  34. serdecznie gratuluję... :)
    I oby wszystko odbyło się tak, jak sobie życzysz, ale jeśli się kotu nie spodoba się nie przejmuj:P

    powodzenia
    :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger