Za co kochasz swoje włosy?

Od dawna nie było nic o włosach. Moja wina, wina mojego lenistwa, kiepskich zdjęć, na których nic nie wychodzi... No i w końcu zebrałam się w sobie i chciałam coś napisać. I wyszło, że tylko narzekam. Nic mi się w nich nie podoba, zauważam same negatywy. I choć notka opisująca moje włosy pewnie się pojawi tak czy siak (będzie dobrym odnośnikiem do włosowych recenzji kosmetyków), to dziś wpadłam na inny pomysł.

5 powodów dla których kocham moje włosy. Kocham to może za duże słowo, prędzej co w nich lubię, ale niech to już zostanie. Wyszłam z założenia, że trzeba je pochwalić, bo się zbuntują i wszytskie wypadną :D 


1. Za gęstość. Jest ich naprawdę bardzo, bardzo dużo. I choć nie widać ile ich jest naprawdę ani na żywo, ani na zdjęciach, to jednak każda fryzjerka, która kiedykolwiek robiła mi jakąkolwiek fryzurę w połowie miała już dość. 

2. Za miękkość. Nie są sztywne, o ile nie zafunduję im przeproteinowania, nie są matowe, o ile nie zafunduję im kiepskiego szamponu. Z reguły są naprawdę miękkie i miłe w dotyku.

3. Za tempo wzrostu. Rosną mi w szalonym tempie. Bez żadnych przyspieszaczy jest to ok 2 cm na miesiąc (kiedyś mierzyłam:D), a pijąc pokrzywę wyszło nawet 3 cm. Jak dla mnie to naprawdę szybko i bardzo mnie to cieszy.

4. Za kolor. I choć tylko w lecie i po rozjaśnieniu na słońcu, to i tak go lubię. Robią mi się jasne pasemka i niechby tylko taki kolor wytrzymywał cały rok, to nawet do głowy nie przyszłoby mi go zmieniać.

5. Za blask. Przyznaję, że nad tym puntem musiałam chwilę pomyśleć, bo skończyły mi się powody... ale załóżmy, że lubię w nich to, że ładnie się błyszczą. Bo faktycznie kiedy pada na nie słońce pod dobrym kątem moje włosy wpadają w miedziane refleksy.

A teraz... czas na Was. Za co kochacie swoje włosy? Podajcie przynajmniej jeden powód. :-)

A wszystkie włosomaniackie blogi wyzywam do podjęcia się napisania takiej notki. Nie jest to łatwa sprawa, bo jak w wielu dziedzinach, to tak i w tym przypadku zdecydowanie łatwiej jest narzekać, niż chwalić :-)

Miłego dnia :*

47 komentarzy:

  1. Ciężko, ciężko - ja chyba też kocha je za gęstość i za tępo wzrostu , noi nie muszę martwić się o baby hair, zawsze jest ich cała masa !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOo u mnie baby hair też bez liku, ale one bardziej mnie denerwują niż cieszą :D ciąle wyglądam jakby mnie piorun trzasnął ;-)

      Usuń
  2. Za kolor, blask, za to że dzielnie się zagęszczają, za to, że długość jest bardzo "głupotoodporna" i za to, że dzięki nim zaczęłam blogować. No i były (i mam nadzieję, ze znów będą) moim źródłem utrzymania, ale to już cudze, a nie moje własne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie, powinnaś być im wdzięczna :D dzięki obcym włosiętom masz pieniądze na dogadzanie swoim własnym :D

      Usuń
  3. ja z pewnością, za kolor i to jak się układają oraz za długość, z moimi włosami obchodzę się jak z jakiem i boje każdej wizyty u fryzjera, że pójdzie coś nie tak, mimo, że nie jestem typową włosomaniaczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię wizyt u fryzjera. Zawsze się stresuję, że ciachnie mi połowę.

      Usuń
  4. Za gotowosc do wspolpracy i wdziecznosc z jaka reaguja na moje starania :) Za rzadek babyhairow i za to ze nagle i niespodziewanie po ciazach zaczely falowac (jako prostowlosa zawsze marzylam o lokach, fakt ze teraz marze o tafli ale to juz nie ich wina )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę gotowości do współpracy. Moje są wiecznie obrażone i robią mi na złość :D

      Usuń
  5. Za kolor, za blask i niezależność (moje kręcone włosy żyją swoim życiem...) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę kręciołków <3 moje też żyją własnym życiem, ale są proste, więc nie za bardzo to wygląda :-)

      Usuń
  6. O rany o rany w sumie moje punkty byłyby chyba takie same :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Za gęstość, wytrzymałość na chore eksperymenty, szybki porost jeśli o to zadbam (same z siebie nie rosną więcej niż 1cm).

    Na resztę można tylko narzekać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u mnie jest zdecydowaie więcej punktów do narzekania :D

      Usuń
  8. Nie kocham moich włosów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nieładnie, niech tylko to usłyszą:D

      Usuń
  9. zazdroszczę takiego tempa wzrostu włosów :P a za co ja kocham swoje włosięta? hmmm... chyba też za kolor :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie duży plus, bo po wszystkich nieudanych wizytach u fryzjerów dość szybko wracają do swojej długosći :-)

      Usuń
  10. Za długoooość i blask przede wszystkim! :)
    Z czasem postaram się naskrobać taki post :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Za skręt, gęstość (chociaż są cienkie to jest ich naprawdę sporo :)), za baby hairy i za naturalne, delikatne ombre!:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje włosy też niesamowicie szybko rosną i jest ich dużo....I z kolorem mam podobnie najbardziej lubię go latem, gdy jest lekko rozjaśniony przez słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda tylko, że taki kolor nie utrzymuje się cały rok :-)

      Usuń
  13. moje włosy to jedna wielka katastrofa ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. ja kocham swoje włosy bo są ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. As, jak zwykle mnie rozłożyłaś na łopatki :D I masz rację :D

      Usuń
  15. Super wyzwanie! Zawsze mialam wielki problem z włosami, ale od kiedy zaczęlam o nie systematycznie dbać... Kocham je za szybkie tempo wzrostu, kolor, podatność na układanie za miękkość i blask. Nie cierpię jednak za to, że są takie cieniutkie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje za to nie są kompletnie pdoatne na układanie, niestety :(

      Usuń
  16. Ja swoje kocham ze gęstość chociaż dotychczas na to narzekałam bo często wyglądały jak lwia grzywa. Teraz lubię też jak falują. Ogólnie im bardziej o nie dbam tym bardziej je kocham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lwia grzywa <3 Zazdroszczę fal, moje to takie proste druty :-)

      Usuń
  17. Za to, że zawsze rosną 1,5cm na miesiąc i za to, że potrafią się odwdzięczyć pięknym wyglądem za dobrą pielęgnację i zmusić do roboty beznadziejnym wyglądem, jak tej pielęgnacji zbraknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Ci się odwdzięczają wyglądem :-)

      Usuń
  18. Oj ja musiałabym sie zastanowić, bardziej mogłabym napisać za co kochalam włosy za nim nie poznałam prostownicy i za nim nie miałam wypadku...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja swoje włosy lubie ale jedynie chciałabym zeby sie nie puszyly i byłabym szczęśliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje niestety też się puszą, ale to bardzo. Niby są proste, dbam o nie, nie są pourywane, ale nie mam 'tafli' włosów, tylko aureolkę odstających kłaczków ;-)

      Usuń
  20. Za zdolność do szybkiej regeneracji, za to, że wybaczają mi farbowanie i dość dobrze to znoszą, za gęstość, za to, że są proste i za to, że dodają mi uroku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też są niby proste, niestety diabelnie się puszą :-(

      Usuń
  21. Za to, że są proste jak druty, bo wiele osób używa prostownicy, żeby takie mieć, a ja nie muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie wiem za co kocham swoje włosy. Nie są gęste, są cienkie, naturalny kolor jest nijaki, nie są podatne, nie są idealne proste, ani kręcone czy nawet falowane (tylko końcówki się wywijają), kolor z farby szybko się zmywa, nie da się ich ułożyć w żadną sensowną fryzurę, ani pokręcić, ani nic, bo zaraz wszystko się rozpada, prostuje itd., niezwykle szybko się przetłuszczają, końcówki się rozdwajają, rosną w normalnym tempie... Ale mimo wszystko je lubię, dbam o nie i traktuję jak swój atut. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze! Cieszę się, że choć nie są idealne, wciąż o nie dbasz i traktujesz je jako atut :-)

      Usuń
    2. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. ;)

      Usuń
  23. Ty masz takie przepiękne włosy, że jakbyś zaczęła na nie anrzekać, to chybabym Cię zjadła na śniadanie :D
    Są boskie i bardzo Ci ich zazdroszczę :) Szczególnie długości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dzięki złotko kochana jesteś :D Ale i tak ponarzekam, bo to naprawdę niewdzięczne dziady są. Na tyle dbania i pielęgnacji, co ja im funcuję, powinny być idealne, a nie są i nigdy nie będą :(

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger