Duet do stóp - NEUTROGENA

Lato się skończyło. Przynajmniej tak twierdzą moi znajomi, znajomi moich znajomych oraz znajomi znajomych moich znajomych na fejsie, więc to musi być prawda. Tak czy siak, dobrze jest być przygotowanym na nagłe ocieplenie się pogody i założenie sandałków. W sumie dobrze jest mieć ogarniętą skórę stóp nawet w półbutach, adidasach czy kaloszach ;-) Dlatego dziś opiszę Wam dwa kosmetyki, które miały za zadanie wspomagać moją pielęgnację. Czy podołały?


Kilka słów wstępu. Po pierwsze moje stopy są regularnie smarowane mocno nawilżającymi kremami, nie dlatego że jestem taka super zorganizowana, ale muszę. Muszę, bo gdy mam suchą skórę stóp albo rąk mam ochotę mordować. Mniej więcej raz na dwa tygodnie w ruch idzie tarka Sholl'a, a ostatnio zafundowałam im złuszczające skarpety PureDerm, chociaż te zamiast pomóc, mam wrażenie, że pogorszyły stan moich pięt. Dlatego to będzie recenzja z pozycji kogoś, kto stopy ma w miarę ogarnięte.

W Biedronce skusiłam się na dwa produkty Neutrogeny, choć za firmą jakoś szczególnie nie przepadam, ale zobaczyłam mocznik na początku składów. Szkoda, że nie poinformowali, jaka jest zawartość procentowa tego składnika.


Najpierw o kremie. 

Skład: Aqua, Urea, Paraffinum Liqudium, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Cera Microcristallina, PEG-8, Vitis Vinifera, Paraffin, Glycine, Dimethicone, Stearic Acid, Palmitic Acid, Carbomer, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben.

Według producenta: Dzięki wysokiej zawartości mocznika, składnika znanego dermatologom i pedicurzystom z właściwości złuszczających, pomaga usunąć zgrubiały naskórek. Skóra jest dzięki temu lepiej przygotowana do skutecznego nawilżania. Formuła Norweska przez 24 godziny intensywnie nawilża przywracając miękkość i przynosząc ulgę wysuszonej skórze, a także pomaga zapobiegać ponownemu powstawaniu zrogowaceń. Rezultat: Zrogowacenia i szorstkość są stopniowo zmniejszane. Skóra stóp staje się bardziej miękko i gładka, wygląda jak nowa. Odżywczy krem łatwo się wchłania, nie pozostawiając uczucia tłustości ani lepkości.

Moja opinia: Zacznę ogólnie. Tubka jest twarda a krem gęsty, ćwiczę bicepsy używając go. Ale łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, więc za to ma plus. Nie lepi się, nie klei, nie zostawia żadnej wstrętnej warstwy. Mój nos jest zdania, że zapach jest neutralny, delikatny, a jakby się miał uprzeć i go opisać, to  może być świeży z nutką typową dla tej firmy. Czy działa? Na pewno wyjątkowo nawilża. Skóra stóp przy regularnym stosowaniu jest bardziej miękka, milsza w dotyku i w delikatny sposób działa na zgrubienia. Jednak nie daje żadnego spektakularnego efektu. Wydaje mi się, że osoby z problematyczną skórą stóp mogłyby się rozczarować. Jednak jestem z niego zadowolona, bo niewiele jest kremów, które dają mi takie nawilżenie i to na długo! Niestety, jest niewydajny. Choć to po części moja wina, bo używałam go czasem do rąk, kiedy były wyjątkowo suche i pomagał. Jego regularna cena to ok 18 zł, mi udało się go dorwać w Biedronce za 10 zł. Jak trafię na jakąś promocję, to go sobie sprawię. Choćby na sytuacje awaryjne, bo mam ochotę wypróbować inne kremy z mocznikiem. 

Teraz czas na peeling.

Skład: Aqua, Polyethylene, Urea, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Hydroxyethyl Urea, Stearic Acid, Palmitic Acid, Glycine, Butyrospermum Parkii Butter, Allantoin, Panthenol, Bisabolol, Menthol, Ethylhexylglycerin, Paraffin, Carbomer, Poluquaternium-7, VP/Hexadecene Copolymer, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Ammonium Lactate, Disodium EDTA,  Tocopheryl Acetate, BHT, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Cl 42090.

Według producenta: Połączenie złuszczających mikrogranulek i mocznika skutecznie zmiękcza szorstką skórę i pomaga redukować zrogowacenia, pozostawiając skórę miękką i gładką. Skoncentrowana, nawilżająca Formuła Norweska zapewnia długotrwałe nawilżenie utrzymujące się aż do 24 godzin i przynosi ulgę suchym stopom. Specjalna formuła z mentolem daje przyjemne uczucie schłodzenia oraz natychmiastowo odświeża i relaksuje zmęczone i przegrzane stopy. Rezultat widoczny już po pierwszym użyciu: skóra stóp odzyskuje miękkość i gładkość.

Moja opinia: Najbardziej charakterystyczną cechą tego peelingu jest zapach - słodko-mentolowy. Wyjątkowo go polubiłam, zwłaszcza w upalne dni, bo działał odświeżająco. Nie daje wyraźnego efektu chłodzenia, nie pozostawia uczucia mrowienia, schładza bardzo delikatnie, co nawet w obecne dość zimne dni mi nie przeszkadza. Do tubki mam zastrzeżenia, choć wydobywa mi się go łatwiej niż krem, jednak też jest zbyt twarda. Konsystencja jest gęsta z licznymi drobinkami, ale są dla mnie za delikatne. Jednak mimo to stopy po jego użyciu są gładsze i bardziej miękkie. Regularna cena wynosi ok 17 zł, w Biedronce dałam za niego ok 10 zł. Kupię go znów, jeśli trafię na promocję.



Podsumowując, oba te kosmetyki są całkiem OK, choć nie dają spektakularnego efektu. Najlepszą kombinacja dla moich stóp było najpierw potraktowanie ich tarką, potem peeling, potem krem. Jednak nie urzekły mnie niczym specjalnym, ale przyjemnie mi się ich używa. Całkiem możliwe, że do nich wrócę, choćby po to, by mieć je w zanadrzu i użyć in case of emergency.

Mam ochotę na kolejne kosmetyki do stóp z mocznikiem, ale chciałabym żeby były rozgrzewające (niby jeszcze lato, a ja już marznę w stopy). Polecicie mi coś szczególnego? 

40 komentarzy:

  1. czyli śrendiaki,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko zależy od tego, jakie ktoś ma wymagania.

      Usuń
  2. Skoro ten mocznik jest złuszczający to musi być go więcej niż 10%. Ja miałam peeling z Neutrogeny i bardzo dobrze go wspominam, szczególnie to uczucie świeżości, które ma się po użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To uczucie świeżości jest fantastyczne. Producent nazywa go efektem chłodzenia, ale moim zdaniem to trochę przesadzone. Na szczęście :D

      Usuń
  3. Krem Lirene z 30% mocznikiem - bomba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, rozglądnę się za nim! :-)

      Usuń
  4. na pewno nie krem z No 36 - intensywnie nawilżajacy, bo straszny jest jest : p dobrym kremem do stóp jest ten z the secret soap store, ale nie rozgrzewa. Jak znajdziesz rozgrzewajacy to daj znać, bo moje stópki są cały czas zimne jak lód : c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć :D Będę szukać rozgrzewającego, cała jesień i zima przed nami na testy :D

      Usuń
  5. idealnym produktem do pielęgnacji stóp jak dla mnie jest Regenerująca maseczka do stóp Feet Up Advanced, polecam

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy22:26

    Pilarix :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten przeciw rogowaceniu? Dzięki :-)

      Usuń
  7. Mam chętkę na krem ;) Peelingi u mnie nic nie dają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling działał bardziej jako wzmacniacz kremu, bo za o peelingował :-)

      Usuń
  8. lubię Neutrogenę, ale w wersji do stóp jeszcze jej nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu właśnie za nią nie przepadam, ale w przypadku tych dwóch kosmetyków pozytywnie się zdziwiłam :-)

      Usuń
  9. Tak myślałam, że szału nie będzie. Ja zauważyłam, że jeśli regularnie używam byle jaki krem do stóp, to nie miewam żadnych problemów. Wystarczy, że sobie odpuszczę i od razu mam suche albo zgrubiałe pięty. Niestety mogłam się tego spodziewać, bo u mnie każdy dosłownie to ma w rodzinie, zwłaszcza mama mająca cukrzycę...
    Może bym kupiła, pomimo opini średniaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szału faktycznie nie ma, ale mają w sobie coś, co jednak ciągnie mnie do powrotu :D Choć mam nadzieję, że znajdę w tej dziedzinie ulubieńców :-)

      Usuń
  10. Z Neutrogeny uwielbiam sztyft do ust i krem do rąk. Zimą są u mnie niezastąpione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztyftu nie miałam, ale krem u mnie średnio się sparwdza :-)

      Usuń
  11. Raz posmarowałam stopy Isaną z mocznikiem 10% to myślałam, że się wścieknę :P Jak wtedy chodzisz po domu, to mnie zastanawia? Czy ubierasz jakieś skarpety? Bo ja niestety w miejscu nie usiedzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej Isany nie miałam, choć o niej myślałam :D Krem Neutrogeny wyjątkowo szybko mi się wchłania, tak, że po minucie normalnie chodzę po panelach i płytkach i nie jeżdżę na łyżwach :D Chyba dlatego, że wyjątkowo dobrze nawilża, ale nie natłuszcza, bo po takich co natłuszcza można się zabić. Chociaż staram się smarować tylko przed samym spaniem, no ale wiadomo, że czasem trafi się i w ciągu dnia :-)

      Usuń
  12. Ja lubię krem z mocznikiem od Balei :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam go, choć wiem, że wiele osób go poleca. Jak będę mieć kiedyś okazję to kupię :-)

      Usuń
  13. Zostałaś nominowana :)
    Więcej info na moim blogu.
    blog-blogerek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Krem do rąk tej firmy mi pasował. Ten duet do stóp też bym chętnie wypróbowała. W biedronkowej cenie oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi krem tak średnio. Nie, że był zły, ale za bardzo natłuszczał, za mało nawilżał :-)

      Usuń
  15. Peeling uwielbiam :) Kremu nie miałam jeszcze okazji używać, bo wystarcza mi aktualnie krem do stóp z Biedronki :) Ale zimą pewnie rozejrzę się za czymś porządniejszym.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi peeling też przypadł do gustu, choć nie jest ideałem. Ale ten zapach wyjątkowo mi się podobał i uczucie odświeżenia, zwłaszcza w upalne dni :-)

      Usuń
  16. Bardziej zainteresował mnie peeling. Krem jak krem, praktycznie każdy działa tak samo, ale trafić na dobry zdzierak do stóp to już coś:) Na pewno go wypróbuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odkryłam, że te kremy z mocznikiem działają u mnie jednak lepiej niż inne :-) Jeśli chodzi o drobinki, to nie zdzierają spektakularnie, ale myślę, że mocznik w peelingu wpływa na uelastycznienie pięt czy innych zgrubień. W każdym razie jest w miarę OK ten peeling :D

      Usuń
  17. Mimo, iz piszesz ze peeling dosc slabo "skrobie" to musze rozejrzec sie za nim :) Do tej pory wystarczyl mi pumeps i krem ale wiadomo jak na czlowieka dzialaja nowosci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo :D I fakt, słabo skrobie, ale może to ten mocznik, może coś innego, ale działa całkiem nieźle. Jakby lepiej skrobał (bo lubię!) i rozgrzewał (bom zmarzluch) dostałby miano peelingu do stóp idealnego. A tak, muszę szukać dalej :D

      Usuń
  18. Ja do stóp sięgam raczej po profesjonalne kosmetyki do tego przeznaczone, np. Scholl lub Gewohl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z sholla mam tylko tarkę, ale moze kiedyś to się zmieni :-)

      Usuń
  19. Paznokcie robiłam w Douglasie w Galerii Rzeszów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kosmetyki neutrogenu sa b.dobre, zawsze mi sie podobaly, ale do stop scholl nie ma sobie rownych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś kolejną osobą, która je poleca, więc muszę spróbować :))

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger