Macaron Lip Balm It's skin


Te dwa przeurocze kolorowe makaroniki o zapachu zielonego jabłuszka i truskawki mam od stycznia - ponad pół roku używania, więc czas na wydanie ostatecznego werdyktu. Nie oszukujmy się, skusiło mnie głównie opakowanie. Teraz nasuwa się pytanie, czy oprócz fajnego design'u mogą zaoferować coś jeszcze?



Po pierwsze muszę podkreślić, że już od dawna unikam parafiny w kosmetykach, zwłaszcza tych do twarzy. Wiem, zdania są podzielone, jedna naocznie (naskórnie), wielokrotnie przekonałam się, że zbyt częste jej używanie powoduje u mnie nieprzyjemnie niespodzianki. [Jak do tej pory jedynym wyjątkiem jest Emolium KLIK]. Dlatego dość długo zastanawiałam się czy zaryzykować, bo balsamy It's skin mają ją na pierwszym miejscu w składzie. Myślałam i myślałam, i wymyśliłam, że najwyżej będą robić za ochronę przed wiatrem, mrozem i zimnem (przypominam, kupiłam je w styczniu;)). Co z tego wyszło?


Zacznijmy od składu, który jest praktycznie identyczny w przypadku obu balsamów, różnią się jedynie zapachem i barwnikami: Mineral Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Polybutene, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Hydrogenated Polyisobutene, Diisostearyl Malate, Ceresin, Microcrystalline Wax, Theobroma Cacao(Cocoa)Seed Butter, Brassica Campestris/Aleurites Fordi Oil Copolymer, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer, Ethylhexyl Hydroxystearate, C30-45 Olefin, Triethylhexyl Trimellitate, Fragrance, Hydrogenated Polycyclopentadiene, Bht, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol, Chrysanthemum Morifolium Flower Extract, Ethylhexylglycerin, Titanium Dioxide (Ci 77891), Polyethylene, Copernicia Cerifera(Carnauba)Wax, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Retinyl Palmitate, Red 7 Lake (Ci 15850), Yellow 6 Lake (Ci 15985), Tocopherol


Nie wiem, czy to za sprawą masła shea tuż za parafiną, czy inne dodatki znajdujące się w składzie tak podziałały, ale parafina nie zrobiła mi tym razem krzywdy  (bolące, wstrętne gule na linii ust). Nie dość, że nie zaszkodziła, to jeszcze bardzo polubiłam działanie tych balsamów. Oprócz ochrony naprawdę nawilżają skórę! Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły - myślałam, że kupuję jedynie gadżet w pięknym opakowaniu, a tu okazało się, że ten gadżet ma całkiem niezłe właściwości pielęgnujące. 

Dlatego nie używałam ich jedynie przed wyjściem na zewnątrz w ramach ochrony. Służyły mi też często w ciągu dnia, kiedy czułam, że usta potrzebują nawilżenia. Nie działają spektakularnie, dlatego używałam je zamiennie z bardzo dobrym balsamem od Burt's Bees, który jest moim ulubieńcem jeśli chodzi o nawilżenie i uratowanie wrażliwej skóry ust. Ale!, Burt's Bees nie pachnie zielonym jabłuszkiem ani truskawką, więc w tym punkcie poległ na całej linii...

Bo te dwa urocze makaroniki pachną tak, że mam ochotę natychmiast coś zjeść. Coś słodkiego, kolorowego, pachnącego. Cudo. Czasem przechodząc obok nocnego stolika, jedynie je odkręcam i przypominam sobie jak pachną. Mniam. Zapach jest bardzo wyraźny dla mojego nosa, zwłaszcza truskawka, nie zmienił się przez te pół roku od kiedy je mam. 

Są bezbarwne, ale ochronna warstwa długo utrzymuje się na ustach (o ile jej nie zjesz!), ale nie mają żadnego smaku. Konsystencją przypominają wazelinę. Nie kleją się, są naprawdę przyjemne w używaniu. Jedyny minus jaki widzę, to aplikacja... nakładam je palcem, więc używam ich tylko w domu. Są bardzo wydajne. Tyle miesięcy dość regularnego używania i wciąż mam jeszcze coś na dnie. 

Podsumowując, jestem zadowolona, że miałam okazję używać obu balsamów. Jednak moje serce zdecydowanie podbiła truskawka. Właściwości ma identyczne jak zielone jabłuszko, ale ten zapach... 

Balsamy możecie kupić w sklepie Beautikon KLIK w cenie 29 złotych. Do wyboru są cztery warianty: truskawka, zielone jabłuszko, winogrono i ananas. Jednak mam dla Was małą niespodziankę, jeśli planujecie zakupy w tym sklepie w najbliższych dniach, mam dla Was bon rabatowy na 10 zł ważny do 31 sierpnia 2014. Jeśli jest ktoś zainteresowany, wystarczy na końcu komentarza napisać 'chcę'. Zgłaszać się można do jutra (do 15 sierpnia do godziny 23:59;)), wyniki ogłoszę w tym poście w sobotę. 

Co sądzicie o balsamach do ust z parafiną? Macie jakieś kosmetyki kupione TYLKO ze względu na wygląd lub opakowanie? :D

Miłego dnia, Balbina.

EDIT: Bon wędruje do: Klaudia Sz. Czekam na maila :-)


48 komentarzy:

  1. O jacie ale super wygląda, ja mimo że mam swoje lata lubię czasem mieć coś co słodko wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też już swoje lata mam, ale uwielbiam takie urocze gadżety :-))

      Usuń
  2. o matko jak pięknie wyglądają, dla samego słodkiego opakowania skusiłabym się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie przez opakowanie je kupiłam :D

      Usuń
  3. Wow ale fajnie wyglądają :D nie znam, za to burts bees polubilam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. burt's bees uwielbiam, jak mi się skończy planuję następne opkowanko :-)

      Usuń
  4. Już za samo opakowanie mają u mnie duży plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic dziwnego, opakowanie podbija serducho :D

      Usuń
  5. Ale urocze! U mnie parafina w produktach do ust nie działa źle, nigdy nie miałam żadnego uczulenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie bywało różnie, to raczej nie uczulenie, ale powodowała powstawanie bolących, wstrętnych gul.

      Usuń
  6. Mi parafina na ustach nie przeszkadza. Za to forma balsamiku w słoiczkach już tak. Wolę sztyfty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, zdecydowanie, sztyfty są bardziej higieniczne :-)

      Usuń
  7. Wyglądają jak prawdziwe:)troszkę drogie...ale fajny pomysł na jakiś mały prezent;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo chętnie widziałabym je w formie prezentu :)

      Usuń
  8. Na początku myślałam, że to prawdziwe ciasteczka! Najczęściej kupuję ze względu na wygląd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że to nie tylko moja przypadłość :-)

      Usuń
  9. Wolę produkty bez parafiny ale jeśli mowa o balsamach do ust to jej jakoś mocno nie detronizuję. Piękne mają te opakowania ale cena to przegięcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, trochę drogie, ale warto polować na promocję :-)

      Usuń
  10. Wyglądają uroczo :-) Mogliby zrobić Tisane w takim opakowaniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też przekonuje opakowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to właśnie przez opakowanie je kupiłam :-)

      Usuń
  12. Balsamy wyglądają świetnie, ale jestem już stara nudna i praktyczna, dlatego wybieram sztyfty :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, sztyfty są wygodniejsze :D no i można je używać zawsze i wszędzie, nie tylko kiedy umyję dokładnie łapska :D

      Usuń
  13. Już kiedyś czytałam o tych makaronikach i zastanawiałam się czy rzeczywiście są tak fantastyczne jak zachwalała autorka tamtego bloga. Skoro kolejna osoba się zachwyca to coś w nich musi być :)


    Chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś zdecydowanie w nich jest :-)

      Usuń
  14. Na ustach parafina mi nie przeszkadza. Za to na reszcie twarzy już tak, ale znalazłam wyjątek ;)
    Same balsamy są przeurocze! Dobrze też wiedzieć, że poza fajnym wyglądem, coś robią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez mam jeden mały wyjątek :-)

      Usuń
  15. Jakie przeurocze :-) kiedyś się na nie skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, podbijają serca swoim wyglądem :D

      Usuń
  16. Wstyd sie przyznać, ale ja mam masę kosmetykow, które kupiłam bo ładnie wyglądają : c

    OdpowiedzUsuń
  17. Ogryzeczku, przyznam szczerze, że patrząc na te balsamy, to parafinę mam gdzieś :D Podobają mi się i tyle! Osobiście wybrałabym winogrono :) W chwili obecnej jestem zaskoczona działaniem balsamu od C&B, a przyznam, że produktów pt. balsamy do ust, posiadam i stosuje na potęgę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa jak pachniałoby winogrono. Jeśli choć w połowie tak intensywnie jak truskawka, to miałabym na niego ochotę! :-)

      Usuń
  18. Wyglądają pięknie (szczególnie, że uwielbiam makaroniki, te do jedzenia)! Jednak skład mnie nie przekonuję. Na razie zostaję wierna Alterze za względu na cenę i działanie, a jeśli będę coś nowego testować to raczej bardziej naturalnego. Ale fakt faktem są urocze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam makaroniki <3 Doskonale Cię rozumiem, też wolę sięgać po naturalne kosmetyki. Ale te cudeńka mnie zauroczyły :-)

      Usuń
  19. Wygląd mają cudowny! Też wybrałabym truskawkę i zielone jabłuszko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do truskawki jeszcze na pewno wrócę - pachnie obłędnie!

      Usuń
  20. Świetne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie ono zachęciło mnie do zakupów :-)

      Usuń
  21. wyglądają lepiej niż jajeczka EOS ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale na EOS też mam ochotę :D

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger