SIERPNIOWE DENKO I MINIRECENZJE

Zamiast świętować Dzień Bloggera, to ja przygotowuję nudne denko...

Najbardziej na świecie nie lubię wyrzucać kosmetyków. Mam wtedy straszne poczucie, że jestem okropnym człowiekiem, marnuję je, komuś mogłyby się przydać, ktoś je wyprodukował, a ja się ich pozbywam... Nieudanych kosmetyków wyrzuciłam w swoim życiu niewiele i za każdym razem przemyślałam to dobrze. A jednak nie sposób tego całkowicie uniknąć. Dziś o kilku takich gagatkach i standardowy opis denka. Enjoy!



Zacznijmy od włosów. Kupiłam kiedyś cztery szampony Alterry, wszystkie te, które nie miały na początku alkoholu w składzie. Oprócz jednego z nich, który zafundował mi małą włosową tragedię (KLIK) reszta jest całkiem OK. Kończę ostatnią butelkę i napiszę porównanie z punktu widzenia mojej skóry głowy i włosów.

Dwa suche szampony, Isana i mały Batiste. Isanę zużywałam ponad rok! a miniatura służyła mi na wyjazdach i w torebce. Nie umiem już się bez nich obejść, choć działają zupełnie inaczej, to jednak moim zdaniem każdy ma swoje plusy i minusy. Isana mogłaby tylko zmienić szatę graficzną, bo mina tej blondyny jakoś mnie odrzuca... Na co komu suchy szampon? (KLIK).

No i mój najulubieńszy ulubieniec, olej makadamia. Kocham go za działanie i orzechowy zapach. Dokładny opis (KLIK)



Dwa balsamy do ciała, które niedawno opisywałam. Le Petit Marseillais (KLIK) oraz Palmer's (KLIK). Pianka do depilacji Veet, którą bardzo lubię zwłaszcza na przedramiona, tym razem mnie rozczarowała. Czemu? Po jednej aplikacji zerwał się przycisk i nie da się jej używać. A zapewniam Was, że używałam jej tak jak zawsze, bo to nie pierwsza butla tego kosmetyku u mnie. No i się na nią obraziłam i chwilowo robię sobie przerwę od tej marki. Choć pianka jest na tyle fajna, że spowalnia odrastanie włosków.


Do rąk zużyłam... maskę do twarzy PULANNA, liftingującą :D. Leżała i czekała na zbawienie, a powoli wprowadzam nowe kosmetyki do twarzy, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Jej czas prawdopodobnie by nie nadszedł, więc spróbowałam nałożyć ją na dłonie, tak wiecie na moment, z nudów. Okazało się, że dość dobrze spisuje się w roli nawilżającego kremu i tak ją zużyłam.

Dwa następne kremy do rąk już opisywałam. EVELINE obiecujący cuda na patyku (KLIK) i gorsza wersja ISANY z mocznikiem (KLIK)


Z kategorii TWARZ skończył się hydrolat z zielonej herbaty, uzywany tylko w maseczkach, więc nie wiem czy solo działa jakoś szczególnie. A w każdym razie  zaliczam go do mojej kategorii hydrolatów maseczkowych, czyli kupię kilka różnych, wszystko jedno jakich, byleby nie podrażniały. 

Kolejne opakowanie kremu RATUNEK z Pharmaceris, przydaje się w lecie, gdy ktoś się przysmaży. Dobrze koi i nawilża, łagodzi pieczenie. Warto mieć pod ręką. Recenzja (KLIK)

Kawiorowy peeling Clareny już opisywałam (KLIK), przyjemny w użyciu, ale za delikatny jak na mnie.

Balsam do ust od Hexxany (:*) z NONIQUE niestety się u mnie nie sprawdził. Zapach mi się mocno nie podobał, taki olejowy. Nie czułam taż żadnego nawilżenia, tylko samo natłuszczenie, a tak nie lubię. Zużyłam do przesuszonych łokci i pięt ;-)


Kosmetyki firmy DECUBAL. Mnóstwo osób, w tym ja, dostało ponad rok temu wielką pakę tych produktów. Po pół roku używania miałyśmy opisać ich działanie i wypełnić jakąś ankietę, której nikt nie dostał... Ciekawe, czemu firma się rozmyśliła? W każdym razie niewiele dobrego mam do powiedzenia o tych gagatkach. Krem do twarzy zużyłam do rąk (jak 99% kosmetyków z którymi nie wiem co mam zrobić:D), bo skład mi się podobał, a nie ma szans, żebym takiego smrodka nakładała na twarz. Na szczęście udało mi się go zużyć zanim stracił ważność, co nie wyszło w przypadku kremu do rąk i balsamu do ust, więc poleciały do kosza. Szczerze mówiąc, nie wiem czy choć raz nałożyłabym ten balsam na usta... zapach jest niemożliwy. 

Dwa kosmetyki tej firmy są moim zdaniem warte rozważenia, czyli pianka do mycia twarzy i żel łagodzący, ale to nie na sobie je testowałam ;-) Do firmy nie mam zamiaru wracać.


Zdjęcia są, jakie są, wiem. Ale musicie uwierzyć mi na słowo, że z takimi udziwnieniami wyglądają o niebo lepiej, niż w  wersji oryginalnej. Robione małpką w deszczowy dzień... to nie mogło się udać. Ale musiałam, musiałam koniecznie się już pozbyć wora ze śmieciami. Poza tym zauważyłam, że ostatnio coraz mniejszą frajdę sprawia mi fotografowanie denka i pisanie tego typu posta. Na razie nie będę z tego rezygnować całkowicie, bo trzyma mnie w ryzach i jest mi najzwyczajniej w świecie pomocny, ale pisać z przymusu też nie mam zamiaru. Może wymyślę jaką nową formę na orgnizację kosmetycznych śmieciuchów. We will see. 

Każdemu blogerowi samych świetnych pomysłów, niewyczerpanej motywacji i lekkiego pióra!

Miłej niedzieli :*

43 komentarze:

  1. Zainteresował mnie ten hydrolat z zielonej herbaty, muszę wypróbować! Denko bardzo fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam kupować wszelkie hydrolaty, ale większość i tak zużywam w maseczkach, więc nie widzę konkretnego działania. Ważne, żeby nie wysuszały czy nie podrażniały. No i dobrze jak nie śmierdzą :D

      Usuń
  2. zdecydowanie opakowanie suchego szamponu Isany nie zachęca do zakupu ;) ja używam suchego szamponu Batiste w wersji Cherry i jestem zadowolona ;) Sporo produktów udało Ci się zużyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że całkiem, całkiem dużo poleciało do kosza :D Isana w działaniu jest OK, tylko delikatniejsza od Batiste. A ma to swoje zalety i wady. Ale u mnie zdecydowanie mniej bieli i włosy są mniej matowe :-) Ale ogólnie lubię obie firmy. A opakowanie zdecydowanie zniechęca :D

      Usuń
  3. Co do zdjęć - mi się podobają :) Dobrze wpisują się w temat śmieci :D I nie traktuj tego jako obrazę :D
    Zaintrygowała mnie ta pianka Veet, szkoda, że się spsuła :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, cieszę się :D:D Bo oryginały straszą dużo bardziej :D Wkurzyłam się na piankę, widocznie miała za delikatny dzyndzelek, który podtrzymywał przycisk.

      Usuń
  4. Ja mam takie zapasy kremów do rąk, że jakbym jeszcze inne kosmetyki miała traktować jak kremy to niestety musiałabym się kremowac co pięć minut :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ja właśnie zuzyłam sporą część zapasów i używam tylko kilka na bierząco.

      Usuń
  5. Miałam inną wersję szamponu Alterra, ale nie byłam zadowolona ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wybrałam tylko te, które nie mają alkoholu na początku składu :)

      Usuń
  6. O, teraz chyba juz wszystkie szampony Alterry mają alkohol, jakoś za nimi nie przepadam. Wysłalam Ci kilka dni temu maila w sprawie konkursu, dostałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam, dostałam, już odpisałam :-)

      Usuń
  7. Jestem ciekawa jak u mnie sprawdziłyby się szampony Alterry - mam miniaturową wersję granatowego ale na jego podstawie ciężko coś wywnioskować....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie są całkiem OK, tylko niewydajne, bo gęste :-)

      Usuń
  8. Jezu jak ja bym chciała zuzyc tyle kremów do rak, ale u mnie nawet smarujac milion razy dziennie to nie chce sie żaden zuzyc :p mnie denko tez trzyma w ryzach, żebym zuzywala, a nie kolekcjonowala otwarte kosmetyki : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, u mnie to kremy do rąk kończą się chyba najszybciej z wszystkich kosmetyków :D

      Usuń
  9. Zużywam zapasy na bieżąco, w przeciwnym razie oddaję mamie & siostrom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero wychodzę na prostą :-)

      Usuń
  10. Na szampony Alterra w końcu się skuszę. Mam nadzieję że sprawdzą się u mnie lepiej niż maska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie maska sprawdza się tylko od czasu do czasu. Używana zbyt często bardzo wysusza mi włosy :-)

      Usuń
  11. gratuluję - u mnie tyle nie będzie niestety :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie za to w tym miesiącu będzie mało :-)

      Usuń
  12. Aż dziw, tyle kosmetyków a ja żadnego nie znam! Gratuluje denko, u mnie w tym miesiącu troszkę mniej ale i tak jestem całkiem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, dość spore wyszło :D ale to zasługa mojego ogarnięcia się i wykończania zaczętych kosmetyków. Wcześniej otwierałam wszystko na hurra! :)

      Usuń
  13. Aleś wymyśliła z tą maseczką w roli kremu do rąk. Świetny pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie 99% kosmetyków, które mi z jakiś względów nie pasują, kończą na dłoniach :D Ręce wszystko przyjmą :D

      Usuń
  14. Niestety szampony Altera moje wlosy nie tolerują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko jeden im nie podszedł :-)

      Usuń
  15. Uwielbiam żel łagodzący z decubal
    naprawdę łagodzi i nie mogę się bez niego obejść

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja go nie używałam, ale facet używał po goleniu i mu odpowiadał :-)

      Usuń
  16. Spore denko :) Zostaję u Ciebie na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No Balbina szaleję! Szampony z Alterry, bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie są OK, ale szału nie robią.

      Usuń
  18. Bardzo solidne denko, moje gratulacje! :) Miałam kilka rzeczy z Twoich zużyć, ale chyba najbardziej zimą tęsknić będę za kremem z Decubala na suche miejsca... Świetnie sprawdził się na popękanych łokciach.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zapach kosmetyków z Decubala mnie przeraża...

      Usuń
  19. Ja tez mam wieczny problem z denkiem:) Mam dużą reklamówkę i tak mi się nie chce robić zdjęć;/ Zwłaszcza ze o większości nie wiem co napisać;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to jest problem, jeśli kosmetyk jest nijaki. Wtedy ciężko coś o nim napisać.

      Usuń
  20. Anonimowy21:59

    Witaj, ja zużyłam prawie wszystkie szampony DEBA, które wysuszały moje włosy, kremy Loreala magic blur i laserX3, które fajnie wygładzały, mimo silikonów. Odżywki DeBa, które za mało nawilżały moje włosy. Proteinowe maski Kallosa (mleczny) i z łożysk roślinnych-nie wystarczająco mnie nawilżały. Balsamy Babydream i kremy do rąk Isana, które były fajne, a także krem do oczu z Dermiki Biogenic, który świetnie nawilża skórę. Kasia Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger