Skusił mnie rokitnik - Bio2You tonik i maseczka do twarzy.

Ostatnie dni minęly mi jak z bicza strzelił. Nie wiem, czy to starość, czy co...? Dziś chciałabym Wam opisać dwa na pierwszy rzut oka ciekawe kosmetyki, które czekają na swoją recenzję już ponad miesiąc - tonik i maska Bio2You. No i w końcu, doczekały się!

kosmetyki z rokitnikiem

Wybrałam je ze względu na naturalny skład i zawartość oleju z rokitnika, który interesuje mnie już od dawna, daaaawna, ale jakoś nigdy nie było okazji go wypróbować. Trafiła się wielka wyprzedaż w Organeo (KLIK) i kosmetyki, które kupiłam były dużo tańsze, ze względu na kończący się termin ważności. Pomyślałam, że to dobry moment, by je pierwszy raz wypróbować, choć miałam obawy, czy zdążę zużyć tonik w miesiąc, bo butla wydawała się taaaaka wielka.

Olej z rokitnika jest dla mnie arcyciekawy. Jego główne cechy to przyspieszanie gojenia się ran, regeneracja skóry i nadanie jej zdrowego kolorytu. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, to linkuję do Biochemii Urody - KLIK, bo to właśnie ich olej kupię sobie przy okazji jakiegoś półproduktowego zamówienia. Jestem bardzo ciekawa, jak zareagują na niego moje włosy. Ale wracając do moich dwóch kosmetyków Bio2You...

-//-

Zacznę od toniku do twarzy. Producent opisuje go tak: 'ten wspaniały kosmetyk organiczny oczyszcza, zmiękcza i odświeża skórę, a także wspomaga utrzymanie właściwego poziomu jej nawodnienia. Doskonale radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń i nadmiaru sebum, zabezpieczając ją jednocześnie przed przesuszeniem. Pozostawia skórę miękką i gładką oraz ma działanie przeciwzapalne. Organiczna woda z rumianku wygładza i uspokaja skórę. Aloes goi podrażnienia i ma działanie odmładzające.Organiczna woda z owsa i orkiszu odżywia i wygładza skórę.Cenny olej z rokitnika, pochodzący z certyfikowanych upraw ekologicznych, wspomaga mikrokrążenie, działa przeciw starzeniu się skóry, idealnie regeneruje ją i nawilża, chroniąc jednocześnie przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym.'

Po takim opisie producenta moje oczy rozbłysły żądzą posiadania jak nadmorskie latarnie. Przeczytajcie go jeszcze raz i powiedzcie, czy nie zachęca? Opisuje tak genialny kosmetyk, że żwawo i z ochotą zabrałam się za używanie. 

Butla jest fajna. To twarde i dość ciężkie szkło, a ja lubię szklane opakowania. Czuję się wtedy jak wielka dama, to nie to samo, co wyduszanie kosmetyku z plastikowego opakowanka. No ale. Ucieszyłam się bardzo, widząc, że tonik ma atomizer. Myślałam, że będę go używać prosto na skórę twarzy i jedynie osuszać płatkiem kosmetycznym, żeby żaden cenny, tak wspaniale opisany wyżej składnik się nie zmarnował. Jakie było moje zdziwienie, gdy próbując spryskać twarz, tonik spryskał mi... uszy, szyję i włosy. Hej, ja mam problemy z błędnikiem, ale nie aż takie! Kierowałam go centralnie na środek twarzy, a on dalej swoje. Potem odkryłam, że atomizer jest do kitu. Zobaczycie niżej, na kartce papieru, psika tonikiem w idealne, duże kółko. Ale ok, pokonałam tę przeszkodę na drodze do idelnej cery. Teraz może być tylko lepiej. 

Nie było. Tonik mi śmierdzi. Zalatuje trochę Vibovitem, więc jest w nim jakaś pozytywna nutka (podkreślam, że lubię cytrusowe zapachy), ale zbyt słaba, by mogła mnie zachęcić. W dodatku weźcie poprawkę na to, że lubię naturalne, ziołowe zapachy. Kocham zapach oleju makadamia, uwielbiam wręcz mydło Aleppo, przeróżne hydrolaty (oprócz kocanki, kocanka mnie przerasta). Więc skoro mi zapach tak bardzo się nie spodobał, co by powiedziały na niego osoby używające głównie marek selektywnych, perfumowanych, wyszukanych? Czuję, że uciekałyby w podskokach. 

Ale różne smrodki (jak wyżej wymieniona kocanka) jestem w stanie przeżyć, jeśli tylko kosmetyk spełnia moje wymagania. Firma Pat&Rub udowodniła mi, że tonik potrafi zrobić o wiele więcej, niż kiedyś wymagałam. Więc czytając te wszystkie zapewnienia producenta Bio2You, liczyłam, że choć połowa się sprawdzi. A tu co? Fiasko. Jak dla mnie: za słabo oczyszcza, nie czuję odświeżenia ( a to jest najważniejszy dla mnie punkt używania toniku do twarzy!), nie zauważyłam przyspieszenia gojenia się ranek ani ukojenia. Owszem, nawilża. Nawilża dość przyjemnie, często nie musze nic po nim używać (cera mieszana w kierunku do tłustej w strefie T, w kierunku do suchej na policzkach, łatwo się odwadnia). Ale to nie jest długotrwały efekt. W dodatku sierpień był łaskawy dla mojej skóry twarzy, więc tonik nie musiał radzić sobie z niczym szczególnym. Zauważyłam, co prawda, lekką (leciuteńką) poprawę kolorytu skóry, ale podejrzewam, że to większa zasługa maseczki. 

Co jeszcze mogę o nim napisać? Jest bardzo niewydajny, choć atomizer sugerowałby zupełnie coś innego. Bałam się, że nie zużyję go w miesiąc, a nie powinnam, bo butelka opróżniła się w jakieś trzy tygodnie. 

Jestem w pełni zawiedziona, nigdy nie planuję do niego wracać.

Skład: Aqua, Salvia officinalis Water*, Aloe Barbadensis Gel, Glycerin, Polyglyceryl4 Caprate, Citrus Aurantium Dulcis Water*, Avena Sativa Extract*, Triticum Spelta Extract*, Hippophae Rhamnoides Oil*, Glycine, Thiamine Hcl (Vit.B1), Lonicera Caprifolium Extract, Lonicera Japonica Extract, Citrus Nobilis Oil, Sodium Dehydroacetate, Limonene.
* z plantacji ekologicznych

Kosmetyki z rokitnikiem
Kosmetyki z rokitnikiem
Kosmetyki z rokitnikiem
Kosmetyki z rokitnikiem

Teraz o maseczce rozświetlającej do twarzy z rokitnikiem i kwasem hialuronowym. Według porducenta: 'ta wyjątkowa maseczka organiczna rozjaśnia skórę, rozświetla ją i wygładza. Pozostawia cerę oczyszczoną z martwych komórek naskórka. Skóra jest skutecznie, długotrwale nawilżona i uzyskuje świeży, promienny wygląd. Naturalny kaolin (glinka porcelanowa) od setek lat lat był stosowany jako ochrona skóry, a także jako środek wygładzający, matujący, wypełniający i zapobiegający zbrylaniu składników w recepturach. Czysty olej migdałowy pozostawia skórę miękką i satynowo gładką. Olej sojowy odżywia, zmiękcza i nawilża skórę. Zestaw specjalnie dobranych ziół: wyciąg z dzikiego ślazu wygładza, wyciąg ze skrzypu polnego regeneruje, wyciąg z miłorzębu (gingko bilobae) poprawia krążenie, zapobiega pękaniu naczyń włosowatych, zwiększa wytwarzanie kolagenu i fibroblastów (komórek wytwarzających tkankę łączną), a wyciag z krwawnika pospolitego ma działanie antybakteryjne i poprawia koloryt skóry. Kwasy alfahydroksylowe działaja na skórę głównie złuszczająco, ale stymulują także produkcję kolagenu i elastyny, wygładzają jej nierówności i wyrównują poziom zaburzonej pigmentacji skóry spowodowanej promieniowaniem słonecznym. Kwas hialuronowy poprawia retencję wody w tkankach organizmu oraz nawodnienie skóry, dzięki czemu wygląda ona gładszą i bardziej promienną. Badania kliniczne dowodzą, że kwas hialuronowy pomaga w szybszym leczeniu ran, zmniejszaniu widoczności starych i świeżych blizn oraz głębokich bruzd, obwisłości lub nierówności na skórze, spowodowanych zmianami trądzikowymi i urazami. Cenny olej z rokitnika, pochodzący z certyfikowanych upraw ekologicznych, wspomaga mikrokrążenie, działa przeciw starzeniu się skóry, idealnie regeneruje ją i nawilża, chroniąc jednocześnie przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym.'

Kolejny opis, jeszcze dłuższy i jeszcze piękniejszy od poprzedniego. Człowiek czyta i już widzi siebie oczami wyobraźni jako 10 lat młodszą laskę z idealną cerą, samoprodukującym się kolagenem, fibroblastami jak ta lala i kolorytem Pocahontas. Choć z drugiej strony to fajnie, że składniki są tak dokładnie opisane. Moje rozżalenie bierze się pewnie z zawodu jakiego doznałam przez tonik. Koniec marudzenia, wracamy do konkretów.

50 ml maseczki zamknięte jest w szklanej butli z pompką airless. Szkło jest ciężkie, ale matowe, więc nie rzucamy kosmetykiem po podłodze. W przypadku maseczki nie mam żadnych uwag do opakowania, przyjemnie mi się ją używało. Zapach, tuż po wydobyciu maski z opakowania, bardzo mi się nie podoba. Nie jest dla mnie aż tak męczący jak tonik, ale wciąż nie zachywca. Ba, nawet nie jest neutralny. Smrodek i już. Na szczęście moment po nałożeniu maseczki na twarz, te najgorsze nuty się ulatniają i zapach robi się znośny. Konystencja jest bardzo przyjemna, łatwo się ją rozprowadza, nie zasycha, łatwo się ją zmywa. Jeśli akurat zechce mi się nałożyć tak dużo, by zmyć, bo czasem nakładałam cienką warstwę a kosmetyk wchłaniał się jak krem do twarzy. Powiedziałabym nawet, że bardzo przyjemny krem do twarzy. Skóra jest po niej nawilżona i matowa. Faktycznie koi i przyspiesza regenerację ranek. Fibroblasty nie dały znać, jak na nie wpływa, ale przy naturalnych składnikach staram się wierzyć, że coś tam się dobrego dzieje. Zauważyłam poprawę w kolorycie cery, skóra jest jakby rozjaśniona i mniej ziemista, wyglada na zdrowszą. Ale to bardzo delikatne zmiany. Niestety nie zauważyłam żadnego wpływu na przebarwienia posłoneczne ani stare blizny, ale nie wierzę by sama natura się z nimi uporała. 

Maseczka jest bardzo wydajna i to właśnie jej nie zdążyłam zużyć przed końcem terminu ważności. Wiem, że to pewnie zbyt duża ostrożność, ale maseczka robi mi teraz za krem do rąk, bo nie nałożę jej już na twarz. Za to moje dłonie przyjmą wszystko! Zwłaszcza, że maska świetnie nawilża :D 

Podsumowując, moim zdaniem maseczka ma potencjał. Jeśli kiedyś trafię na jakąś promocję, zastanowię się nad zakupem. Cieszę się, że maska mi dość podeszła, bo po użyciu samego toniku miałabym uraz do firmy.

Skład: Aqua, Kaolin, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Citrus Aurantium Dulcis Water*, Glycerin, Ethylhexyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Glycine Soja Oil*, Malva Sylvestris Extract*, Tocopheryl Acetate, Hippophae Rhamnoides Oil*, Ginkgo Biloba Extract*, Equisetum Arvense Extract*, Achillea Millefolium Extract*, Sodium Hyaluronate, Lactic Acid, Citric Acid, Malic Acid, Sodium Stearoyl Lactylate, Lonicera Caprifolium Extract, Lonicera Japonica Extract, Citrus nobilis oil, Citrus Aurantium bergamia oil, Sodium Dehydroacetate, Limonene, Linalool.

Kosmetyki z rokitnikiem
Kosmetyki z rokitnikiem
Kosmetyki z rokitnikiem
Kosmetyki z rokitnikiem
Już niejednokrotnie przekonałam się, że nie wszystko, co wychwalane i naturalne, organic i bio, eko i superhiperekstra okazuje się fajne. Na każdego działa coś innego i mam nadzieję, że wszyscy szukający opinii na blogach o tym pamiętają. 

Miałyście coś z tej firmy? Chętnie poznam opinię o innech kosmetykach marki Bio2You.

36 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o ten składnik w kosmetykach to miałam z nim jedynie do czynienia przy okazji olejku z Alverde. Niestety zapach mocno mnie irytował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest dla mnie bardzo ważny, bo męczący potrafi uprzykrzyć używanie. Nie musi pachnieć mi fiołkami, po prostu musi być chociaż znośny. Ten nie był.

      Usuń
  2. Szkoda, że tonik się nie spisał. Dobrze, że maska choć trochę zatarła złe wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, maska ma w sobie coś :-)

      Usuń
  3. Wielka szkoda, że tonik marny bo wygląda całkiem profesjonalnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydawało. Taki skład, taka firma, wygląd bardzo przyjemny. A tu kicha.

      Usuń
  4. Kosmetyki wyglądają mega profi :P. Na maskę bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę ją polecić, bo faktycznie efekty były zauważalne. Delikatne, ale zauważalne :-)

      Usuń
  5. Szkoda, ze tonik sie niesprawdzil.. Bardzo lubie czytac Twoje recenzje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy16:33

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mialam tonik i tez nie bylam zadowolona :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja go tak odebrałam :-)

      Usuń
  8. Skład toniku wydaje się całkiem przyjemny, więc ciekawe dlaczego się u ciebie nie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Właśnie skład mnie zachęcił do kupna i zabierałam się za używanie z wielką ochotą.

      Usuń
  9. Ja bym chętnie zrobiła podejście do tego toniku :-) Choć wolę micele to ten choć Tobie niestety nie przypadł do gustu chętnie bym sprawdziła na sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie micele tylko do zmywania makijażu służą :-)

      Usuń
  10. a ja miałam ochotę na tonik, teraz to się głęboko zastanowię. Chociaż skład wygląda całkiem przyjemnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład wygląda super! Właśnie przez wzgląd na skład go kupiłam. Ale niestety nie zadziałał tak, jakbym chciała.

      Usuń
  11. Maska mnie zaciekawiła :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kocham zapachy. Ale jak coś mi śmierdzi to nie zużyję - nie licząc takich przypadków jak kozieradka której zapach cholernie mi przeszkadza a i tak co jakiś czas przemywam nią twarz a zdarzało się, że nawet potrafiłam stosować jako wcierkę.
    Ogólnie co do rencenzji, często jak widziałam Ohy i Ahy to leciałam i kupowałam ten produkt, a potem był "płacz" bo u mnie wszystko do bani. Ale się wtedy wkurzałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam na początku :-) Teraz zdecydowanie mniej kieruję się opiniami innych. Tzn z przyjemnością szukam u innych inspiracji, rad, ale jednak bardziej świadomie wybieram produkty.

      Usuń
  13. może to dziwne ale nie znam tej firmy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona nie jest bardzo popularna :-) Kojarzę ją z czasów mojego wielkiego poszukiwania samych kosmetyków naturalnych.

      Usuń
  14. Anonimowy08:08

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy12:02

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaciekawił mnie ten tonik. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie sprawdziłby się lepiej :-)

      Usuń
  17. dobrze że choć maska w miarę sie sprawdziła , szkoda że tonik to taki klops bo się nieźle zapowiadał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez żałuję, wyglądało na to, że skład superhiperfantatyczny, ale nic z tego.

      Usuń
  18. Anonimowy22:29

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem szczerze, że wizualnie to mnie te kosmetyki do siebie przekonują. Szkoda, że szału nie ma. A w przypadku toniku jest rozczarowanie. Niemniej jednak muszę sobie kupić olej z rokitnika na BU :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten z Bu na pewno trafi do mnie, jak tylko będę robić półproduktowe zakupy :-)

      Usuń
  20. Nie znam i chyba w ogóle pierwszy raz widzę te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger