Arbuzowy i Czekoladowy scrub do ciała - ORGANIC SHOP

Witajcie w ten ponury wieczór (przynajmniej u mnie słońce nie pokazało się dziś w ogóle)! Przychodzę do Was z recenzją porównawczą dwóch naturalnych scrubów do ciała od Organic Shop. Mam nadzieję, że lubicie taką formę opisu kosmetyków. Przyznam się, że wolę ją od zwykłych recenzji, bo za jednym zamachem dowiaduję się o dwóch kosmetykach z jednej kategorii. Dajcie znać, czy to Wam odpowiada, bo szykuję jeszcze jeden, podobny post.

organic shop

Arbuzowy scrub używam sobie już prawie cztery miesiące! Natomiast scrub czekoladowy dotarł do mnie w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii początkiem września. Uznałam, że czas coś o nich napisać. Zacznę od opisu producenta, składu, a na końcu będzie moja opinia.

Cukrowo-arbuzowy scrub do ciała
- 'skutecznie oczyszcza skórę z martwego naskórka, wygładza ją i poprawia jej koloryt. Australijska mięta dostarczy rześkości i sprawi, że skóra będzie miękka i gładka. Olej jojoba posiada właściwości regeneracyjne, nawilżające i przeciwzapalne. Scrub przenika wszystkie warstwy skóry, zmiękcza ją i uniemożliwia wysuszeniu.'

Skład: Sucrose, Glycerin, Sucrose Laurate, Sucrose Dilaurate, Sucrose Trilaurate, Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamia), Sorbitol, Cetearyl Alcohol, Mentha Piperita Leaf Powder (australijska mięta), Organic Simmondsia Chinensis Seed Oil (organiczny olej jojoba), Organic Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Powder (organiczne pestki arbuza), Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract (trzcina cukrowa),Parfum, Lycopene.

Rozgrzewający scrub do ciała Gorąca Czekolada - 'organiczny olej kakaowy dba o to aby skóra była nawilżona i dobrze odżywiona oraz poprawia jej koloryt, ekstrakt wanilii oraz orzech włoski głęboko oczyszczają pory. Ekstrakt pieprzu gwinejskiego przyjemnie rozgrzewa skórę przyspieszając w ten sposób krążenie krwi, wyrównuje koloryt skóry i sprawia, że staje się ona gładsza i elastyczniejsza. '

Skład: Maris Salt, Sucrose, Glycerin, Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Butyrospermum Parkii (masło shea), Cocamidopropyl Betaine, Cetearyl Alcohol, Brassica Juncea (Brown Mustard) Seed Powder (proszek z gorczycy sarepskiej), Theobroma Cacao Seed Powder, Polygonum Aviculare Powder (rdest ptasi), Organic Theobroma Cacao Seed Butter (organiczne masło kakaowe), Juglans Regia Seed Oil (olej z orzecha włoskiego), Vanilla Planifolia Fruit Extract (ekstrakt z wanilii), Capsicum Annuum Fruit Extract (ekstrakt pieprzu winejskiego), Caramel, Parfum, Tocopherol (witamina E), Methyl Nicotinate.

***
OK. Na pierwszy rzut oka zdecydowanie byłam za peelingiem czekoladowym. Bo. Po pierwsze jest czekoladowy, a to jak dla mnie wystarczający argument, by polubić go bardziej. Po drugie ma zbitą, gęstą konsystencję, więc pomyślałam, że jego działanie peelingujące będzie lepsze. Po trzecie, bo ma być rozgrzewający. Arbuzowy miał być na drugim miejscu, bo za arbuzami nie szaleję jakoś szczególnie, konsystencja bardziej wodnista, przez co myślałam, że słabiej peelinguje. Jak to się ma do rzeczywistości?

Skoro tak zaczynam, łatwo się domyśleć, że jest zupełnie odwrotnie.

Wspólne cechy:

Oba produkty mają wysokie, stabilne, plastikowe opakowania, które nie doprowadzają człowieka do szału podczas używania. Nie wyślizgują się z rąk, nie przewracają się, łatwo się odkręcają i zakręcają, ogólnie niczym nie drażnią, więc za brak negatywnego wpływu na moje zdrowie psychiczne już mają plusa :D

Dalej. Składy są bardzo naturalne, co lubię w kosmetykach, a zwłaszcza w peelingach. Istnieją kosmetyki, które moim zdaniem są dla mnie lepsze z 'dobrą' chemią w składzie (niektóre produkty do włosów, antyperspiranty, kremy do twarzy), ale mam też zbiór produktów (zdecydowanie szerszy od tego pierwszego), które zdecydowanie wolę w wersji naturalnej (peelingi, masła do ciała, toniki do twarzy, mjadła do twarzy,itd.) Więc wielki plus za składy.

Co je różni?

Przede wszystkim zapachy. Arbuzowy scrub do ciała w pierwszej chwili nieco mnie rozczarował. Wiecie, spodziewałam się orzeźwiająco-słodkiej eksplozji arbuza prosto w mój nos. Ale potem zastanowiłam się i doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie wiem jak pachnie arbuz. Z jednej strony co nieco sobie wyobrażam. Z drugiej, czy ja wiem... nie pamiętam? Nadarzyła się idealna okazja do zakupienia arbuza i zweryfikowania zapachu. I mam! Peeling pachnie arbuzem, tylko zdecydowanie słabiej. Zapach jest zduszony słodyczą cukru. Jednak jest bardzo delikatny i nie utrzymuje się na skórze, dlatego używanie go sprawia mi dużą przyjemność. Znowu po odkręceniu opakowania z zawartością czekoladowego scrubu, w pierwszej chwili byłam zachwycona. Czułam wyraźnie zapach gorzkiej czekolady z marcepanem. Albo czekoladowego biszkoptu. Albo sufletu czekoladowego. Mniam! Jednak po kilku użyciach zmęczyłam się tym zapachem. Jest mocny. Długo utrzymuje się na skórze. Po pewnym czasie wcale już tak bardzo mi się nie podobał... Czyli wygrywa nieoczywisty zapach Arbuzowego scrubu do ciała.

Po drugie, siła rażenia. A dokładniej, siła zdzierania. Czekoladowy peeling ma bardzo zbitą konsystencję, przez co jest zdecydowanie lepszym zdzierakiem. Chociaż nie myślcie sobie, że to jakieś tortury! Wszystko zależy od tego, czy lubcie peelingi gruboziarniste. Jeśli tak, to jego siła zdzierania powinna się Wam spodobać. Jednak przez jego zbitą konsystencję trudniej rozsmarowuje się na skórze, a potem trudniej zmywa. Ale z drugiej strony jest przez to o wiele bardziej wydajny od arbuzowego! No bo właśnie, arbuzowy... Arbuzowy peeling ma zupełnie inną konsystencję, przypomina mi jakieś powidło albo galaretkę. Ciągle mi zjeżdżał z tej łyżeczki, gdy próbowałam zrobić mu fotę. Więc wydawało mi się, że jego używanie będzie nieprzyjemne. Fail! Idealnie rozsmarowuje się na skórze, nie spływa, nie klei się, wszystko tak, jak być powinno. Ma mnóstwo drobinek cukru, przez co świetnie peelinguje, ale chyba nieco delikatniej niż jego czekoladowy brat. Przez co nie widziałam problemu, by używać go codziennie, no i łatwo go był zmyć ze skóry. Zawiera też drobinki z pestek arbuza, ale wydaje mi się, że one nie mają siły ścierającej i służą głównie do ozdoby. Używając peelingu czuję głównie cukier.

Co jeszcze? Czekoladowy powinien rozgrzewać, niestety nic takiego nie odczułam. Nie wiem też jak arbuzowy ma przenikać wszystkie warstwy skóry? Po obu scrubach mam miękką i przyjemną skórę, ale tak czy siak muszę użyć balsamu.

Podsumowując moje wywody, do czekoladowego już nie wrócę, ze względu na męczący zapach i problem ze zmyciem (wolę jak jest szybko i sprawnie). Za to całkiem możliwe, że sprawię sobie arbuzowy, albo skuszę się na inne z tej firmy, np truskawkowy albo tropikalny.

Znacie te kosmetyki?
Miłego wieczoru, Balbina.

naturalne skruby
piling do ciała

peeling do ciała

czekoladowy scrub do ciała

LINKI:
- peeling skóry głowy
- peelingi Agafii - który wybrać?
- kawowy peeling - zrób go sama!
- Mydlarnia u Franciszka - moja opinia
- Co kupić w Mydlarni u Franciszka?

48 komentarzy:

  1. nie miałam chyba nigdy żadnego scrubu do ciała (bo to nie jest chyba to samo co gruboziarnisty peeling, nie?) ale kusi mnie, by go wypróbować, szczególnie o zapachu czekolady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :-) Ja uwielbiam zdzieraki do ciała, przez długi czasu używałam głównie peelingu ze zmielonej kawy, ale i gotowce kuszą :-)

      Usuń
  2. Wybieram czekoladowy - lubię konkretne zdziery :D "Zamknij oczy...." - SUPER! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D ja też lubię porządne zdzieraki :D

      Usuń
  3. Ciekawa prezentacja na łyżkach ;) Z sentymentu do zapachu wybrałabym arbuza, ale mocniejsze zdzieranie u czekoladowego..Hmm najlepiej wypróbować obydwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :-) Są bardzo fajne, teraz mam ochotę na tropikalny, jestem ciekawa jakie ma drobinki :-)

      Usuń
  4. ja lubię mocne zdzieraki :) z tych wybrałabym czekoladkę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale smacznie wygląda :) Na pewno równie smacznie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladowy intensywnie, arbuzowy bardzo delikatnie :-)

      Usuń
  6. wyglądają jak konfitury ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak skojarzyły i dlatego zrobiłam im sesję na łyżeczkach :D

      Usuń
  7. ja to tam bym ten czekoladowy wypróbowała, bo wąchałam arbuza i co? NIE PACHNIE!!! a czekoladowy zapach mi się tam nie znudzi ; p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem jak wąchałam arbuza też mi nie pachniał, ale przy używaniu już czuć lekką nutkę:-)

      Usuń
  8. bardzo lubię recenzje porównawcze, jestem za podobnymi wpisami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Sama też je bardzo lubię :-)

      Usuń
  9. rzeczywiście zjadliwe:)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam ich... a z chęcią bym wyprobowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, a nuż jakiś by Ci się spodobał :-)

      Usuń
  11. Mniam mniam :D Ładne foty :>

    OdpowiedzUsuń
  12. ja wypróbowałabym oba z wielką chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja teraz mam ochotę na tropikalny :-)

      Usuń
  13. Widziałam je w helfach, przy następnych zupakach się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja helfy unikam za ostatnią moją akcję zakupową ;-)

      Usuń
  14. Takie wynalazki przyprawiają mnie o ciary, mam chyba drobinofobię. Może ze dwa razy w życiu usiłowałam użyć takiego peelingu i oba wspominam okropnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, serio serio? :D Ale dlaczego? :D

      Usuń
  15. Piękne zdjęcia, wybrałabym czekoladowy bo zdecydowanie bardziej wolę mocne peelingi

    OdpowiedzUsuń
  16. To na pewno nie dżemy ;)? wyglądają podejrzanie apetycznie ;) skusiłabym się !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie jak dżemy :D też mi się całkiem, całkiem podoba ich wygląd :-)

      Usuń
  17. jejku a ja myślałam, że to coś do jedzenia :P

    OdpowiedzUsuń
  18. O matko, jak one bosko wyglądają!!:) Wydaje mi się, że czekoladowy bardziej przypadłby mi do gustu (ze względu na konsystencję. Lubię mocne zdzieraki:)). Ale ta galaretka...hmmm...:) Kusisz, kusisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba bardzo fanie zdzierają, choć faktycznie czekoladowy chyba bardziej, bo ma większe nasycenie drobinek :-)

      Usuń
  19. ojej, oba są bardzo kuszące. arbuz i czekolada, jedne z dwóch najlepszych rzeczy na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak :-) Chociaż zawsze wolę czekoladę z zapachów, to tym razem wygrał arbuz :-)

      Usuń
  20. Boskie to zdjęcie - otwieram buzie i wybieram ....czekoladę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kosmetyków do tej pory nie znałam, ale robią wszystko, żebym się zakochała w tych ich opakowaniach. No jak tu przejść obok takich obojętnie :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądają jak jakieś słodycze :D

      Usuń
  22. Bardzo ciekawa recenzja. Ja obecnie używam peelingu czekoladowego Ziaji - obłędny zapach, więc pewnie i tu wybrałabym czekoladę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej firmy miałam kiedyś żel pod prysznic czekoladowy i miło go wspominam :D

      Usuń
  23. Dla mnie dodatkowo walory estetyczne mnie odrzucają jeśli chodzi o czekoladowy peeling. wygląda mało zachęcająco na skórze, a jeszcze gorzej jak się go zmywa ;/ o zapachu nie wspomnę, zdecydowanie się nie polubiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o mnie chodzi, to na skórze jest OK, ale fakt, jest problem ze zmyciem. Arbuzowy schodzi raz dwa już pod samym ciśnieniem wody, a ten czekoladowy trzeba jeszcze porządnie zmyć. Zapach mi całkiem odpowiada, choć nie jest to moja ulubiona wersja czekolady :D

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger