MÓJ PROBLEM- boląca skóra głowy

Bolały Cię kiedyś włosy? Tak przy nasadzie, tak, że po rozpuszczeniu włosów z kucyka, oczy robiły się mokre, tak bolało. Nie? To zazdroszczę, ale w takim razie mój wpis nie jest dla Ciebie. No, chyba że wlejesz w siebie wiadro empatii, bo inaczej stwierdzisz, że mnie pogięło. 

Do wpisu o bolącej skórze głowy przymierzam się już od dawna. Problem ten sprawił, że nie pisałam na blogu prawie NIC o włosach. A przecież kiedyś 'Balbina Ogryzek' była blogiem przede wszystkim włosowym. Postaram się to trochę naprawić, bo już w pewnym stopniu opanowałam sytuację...

co robić, kiedy boli skóra głowy
Zacznijmy od początku. Problem bolącej skóry głowy to dla mnie nie nowość. Od kilku, a może kilkunastu lat go doświadczam, jednak w bardzo delikatnej formie. Nie mogłam (i nie mogę) nosić włosów związanych w koński ogon przez kilka godzin, bo wtedy ból jest nie do wytrzymania. Koczki robię tylko na wyczucie. Jeśli czuję, że włosy ciągną skórę głowy, to wiem, że za pięć minut nie wytrzymam. Czasem robię kilka, a nawet kilkanaście koków pod rząd, aż uda się zrobić ten jeden jedyny poprawny, który nie obciąża zanadto skóry głowy. Ale poza tym było OK.


Jednak kilka miesięcy temu problem się znacznie nasilił. Nie dość, że skóra na czubku głowy bolała okrutnie, to jeszcze wzmogło się przetłuszczanie włosów u nasady. Praktycznie w ogóle nie nosiłam ich rozpuszczonych, bo po godzinie zwisały smętne strąki. No i wyglądały okropnie, co tu dużo mówić.

Rozpoczęłam moją standardową akcję na przetłuszczającą się skórę głowy (myślałam, że ból jest następstwem tego przetłuszczania, że włosy są ciężkie itd), czyli mycie na zmianę delikatnym szamponem i zdzierakiem z SLS-em, maseczki z glinką, z olejkiem z drzewa herbacianego, z olejem laurowym, peeling skóry głowy, wcierka z alkoholem (oczywiście nie wszystko na raz). Przetłuszczanie dosyć szybko opanowałam (jak na mnie, bo moje włosy u nasady z natury są przetłuszczające się), ale ból nie zmniejszył się ani trochę.

Szukałam informacji, podejrzewałam się nawet o Łojotokowe Zapalenie Skóry Głowy, ale nie miałam żadnego łupieżu, łuski, skora nie swędziała, nie była podrażniona, nie była zaczerwieniona, nic złego nie było widać...

To dlaczego tak bolała? Doszło do tego, że przy używaniu wcierki (robię sobie przedziałki co 1 albo 2 cm i je spryskuję) bolało mnie niesamowicie przekładanie włosów z jednej strony na drugą. Miałam wrażenie, że skóra mnie parzy, że jest strasznie gorąca. Największy ból odczuwałam na czubku głowy. I to nie tak, że czułam ból skóry głowy. Chociaż tak to nazywam na potrzeby tego wpisu, to tak naprawdę odczuwałam ból włosów, a dokładniej cebulek. 

Wymyśliłam, że mam za ciężkie włosy. W styczniu obcięłam je na prosto, a że mam ich strasznie dużo i urosły znacząco, to sporo ważyły. Poszłam do fryzjera, żeby je obciąć. Na szczęście doradził mi, żebym nie ścinała na długości, bo nie są zniszczone i tego nie potrzebuję (jak miło!<3), ale jeśli chcę odciążyć skórę głowy, to dość mocno mi je postopniuje. Nie powiem, żebym była zachwycona. Moje włosy nie są łatwe w obsłudze i nie wyglądają dobrze, kiedy są mocno postopniowane. Ale uwierzcie, że zgodziłabym się na cokolwiek, żeby choć trochę mniej bolało. Poszło pod nóż (nożyczki) jakaś połowa moich włosów. No, na pewno jedna trzecia.

Oczywiście tuż po wyjściu od fryzjera nie poczułam znaczącej różnicy, ale gdy tylko przyszłam do domu, to umyłam włosy, wysuszyłam i zrobiłam koczek. Poczułam ulgę. Naprawdę było o wiele lepiej. Myślałam, że może po kilku dniach problem zniknie, że zawinił ciężar moich włosów, ale to niestety nie koniec moich zmagań.

Choć było nieco lepiej, wciąż czułam intensywny ból. Po tak długim czasie byłam już mocno zaniepokojona, więc wybrałam się do lekarza. Niestety, rodzinny popatrzył na mnie jak na kosmitkę, ale dał skierowanie na badania tarczycy. Badania w normie. Poszłam do dermatologa. O dziwo! wstał z krzesła i zaglądnął w mój przedziałek. Ale stwierdził, że skóra wygląda wyjątkowo dobrze i zdrowo, że to pewnie stres. Żebym się uspokoiła. Policzyłam do trzech i powiedziałam, że od teraz już na pewno będę spokojna! Ot tak. 

Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że może brakuje mi jakiegoś składnika od wewnątrz. Kiedyś regularnie suplementowałam się spiruliną, omega3, a od czasu do czasu piłam sok z aloesu, sok z pokrzywy (który zahamował wypadanie i miałam po nim przyrost największy na świecie!) albo innymi zdrowymi wynalazkami.

Od miesiąca wróciłam do spiruliny i omega3. Widzę poprawę. Wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze, żeby wrócić do mojego normalnego stanu skóry głowy. Wrócę też do soku z aloesu i pokrzywy, ale to później, nie wszystko a raz.

Dodatkowo raz w tygodniu (nie mam czasu częściej) wykonuję krótki, 5-8 minutowy masaż skóry głowy, by poprawić krążenie i wzmocnić cebulki. Na razie robię palcami, ale myślę o zakupie tego śmiesznego metalowego masażerka. Za masaż można uznać też przeczesanie skóry głowy moim Tangle Teezer'em oraz peeling skóry głowy.

Podsumowując moje długie wywody: Wydaje mi się, że moja boląca skóra głowy jest spowodowana trzema czynnikami: stresem, brakiem jakiegoś składnika od wewnątrz oraz słabymi cebulkami i zbyt gęstymi, ciężkimi włosami. Będę teraz pilnować, by utrzymywać te rzeczy w ryzach, nie stresować się za bardzo (ale jak to zrobić?!), pilnować suplementacji i nie zapuszczać włosów bez stopniowania. Oby wszystko wróciło do normy.

Chętnie się dowiem, czy znacie mój problem i czy macie na niego swoje sposoby?


LINKI:
- Moje sposoby olejowania włosów
- Moje błędy początków włosomaniactwa
- Spirulina - maska na włosy z efektem prostownicy
- Spirulina - suplement diety
- Peeling skóry głowy

118 komentarzy:

  1. Znam ten problem :( mnie też bolą i nigdy nie moge nosić długo związanych włosów. Jedynie bardzo lekko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie czasem nawet, gdy je lekko zwiążę, to boli. Muszę to robić z wyczuciem, żeby nic nie ciągnęło.

      Usuń
    2. Mam bardzo dużo włosów i są one ciężkie, gdy były prawie do pasa to też mnie strasznie ciągnęły. Ale jest jeszcze coś innego, czasami jak pasmo włosów na czubku głowy przewróciło się na drugą stronę to tak strasznie mnie boli, ale na szczęście mam to bardzo rzadko... Nawet nie wiedziałam, że ktoś może mieć takie nasilone i tak cierpieć :( biedulka :-*

      Usuń
    3. Anonimowy18:46

      Ja mam cienkie włosy i raczej słabe,nie nadające się na żadna fryzurę,tylko w kitka.I też mnie boli,pomagają mi tylko masaże głowy.

      Usuń
    4. Ja tez znam ten problem, jak zwiąże koka i nosze go choćby chwile to zaraz muszę rozpuścić bo tak boli mnie skora głowy tylko mnie boli zawsze w jednym miejscu a ból jest nie do wytrzymania, zawsze zastanawialam sie dlaczego tak boli i juz sie nawet martwiłam czy może nie mam czasem w środku jakiegoś guzka który tak boli :-(

      Usuń
  2. Ja też nie lubię nosić kucyków, bo wtedy odczuwam ból "włosów". Całe szczęście nie bolą mnie cały czas, bo chyba bym zwariowała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wiesz, co to za uczucie. A wyobraź sobie, że przez ostatnie kilka miesięcy czułam TO non-stop :(

      Usuń
    2. Mnie właśnie też czasem bolała skóra głowy i myślę sobie, że jest bardzo prawdopodobnym, iż spowodowało to noszenie kucyków lub koczków - kiedy są wysoko upięte. Po rozpuszczeniu takiego wysoko upiętego kucyka/koczka, włosy potrafią naprawdę dokuczyć.

      Usuń
    3. Pewnie tak! U mnie po rozpuszczeniu ciasno związanych włosów boli okrutnie.

      Usuń
    4. Mnie boli skóra głowy na czubku od 4 dni i nie istotne czy związane czy rozpuszczone włosymam cienkie co robić?

      Usuń
    5. Mam to samo jakieś sugestie? Kiedyś trycholog powiedział mi ze ma to związek z brudnym skalpem i zalepionymi mieszkania włosowymi

      Usuń
  3. Kurczę, nie sądziłam, że można borykać się z takim problemem w tak zintensyfikowanym stopniu. Znam ból po rozpuszczeniu ciasnego kucyka, ale nigdy nie był on u mnie aż tak silny, żeby zacząć się nim przejmować. Współczuję i trzymam kciuki za powrót dobrej kondycji Twoich włosów i skóry głowy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Taki zwykły ból jest do zniesienia i znam go od bardzo dawna, da się z tym żyć ;D Ale to, co się działo od kilku miesięcy, to było przegięcie. Zwłaszcza, że niewiele o tym informacji w Internetach. Wszędzie tylko sugerują ból głowy napięciowy.

      Usuń
  4. u mnie bywa różnie raz bolą raz nie, to zależy od gumki, sposobu związania włosów, czy okresu w jakim są związane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie same mam odczucia, jeśli stan mojej skory głowy jest unormowany. Fajne gumki dla moich włosów są w Rossmanie dla dzieciaków, takie kolorowe :D

      Usuń
  5. Też to znam :/ najczęściej bolą właśnie po związaniu włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Żebym chociaż jeszcze miała taki włosy, które często można nosić rozpuszczone, to OK, ale takie nie są. Najlepszym wyjściem są warkocze.

      Usuń
  6. Ja nigdy nie spotkałam się z bolącą skórą głowy, mam ze swoją różne problemy, swędzenie, łuszczenie się ale nigdy nie bolała. Współczuję Ci. Znaczy, że jest bardzo wrażliwa. Mam nadzieję, że suplementacja pomoże,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę się uspokoiło i jest na tyle lepiej, że nie muszę myśleć o niej non-stop :-)

      Usuń
  7. Anonimowy14:55

    Mam dokładnie to samo, zaobserwowałam przy tym, że ból nasila się w okresie stresu, ale za to znam sposób, który u mnie potrafił wyeliminować ten problem niemal w 100%! Chodzi o mikrodermabrazję skóry głowy, może słyszałaś, a może nie. Także trochę napiszę o moich doświadczeniach z tym związanych, z góry przepraszam za długi wywód, ale chcę wszystko dokładnie opisać. Wszystkie objawy mam podobne do Twoich, od dziecka rozpuszczanie kucyka było dla mnie dość bolesne, niemniej nie był to wielki problem, ot, podobno każdy tak ma. Około dwóch lat temu na skutek dużego stresu zaczęły masowo wypadać mi włosy, straciłam pół objętości kucyka. Szukałam pomocy u różnych dermatologów, nic nie pomagało. W tym czasie zainteresowałam się włosomaniactwem, zmiana szamponu masaże, wcierki też na niewiele się zdały. Postanowiłam więc pójść do najlepszego (i najdroższego...) fryzjera w mojej okolicy. Było to w środku kolejnej kuracji na wypadanie włosów. Fryzjer ściął mi włosy i po usłyszeniu o problemach z wypadaniem, zaproponował badanie włosów i skóry głowy mikrokamerą (kamera miała logo Kerastase, o ile to istotne...). Badanie to pokazało, że mam problematyczny skalp, na zdjęciu z kamery widziałam także czerwone niteczki i kropeczki (może naczynka?). Dowiedziałam się, że jest to spowodowane napięciem stresowym skóry głowy. Fryzjerka zapytała czy odczuwam tak jakby bóle cebulek, szczególnie po rozpuszczeniu koka czy końskiego ogona, przy przekładaniu włosów na drugą stronę itp. W tym okresie miałam najbardziej nasilone te bóle, więc trafiła idealnie. Zaproponowano mi zabieg mikrodermabrazji skóry głowy z Nioxin. Po zabiegu wykupiłam zestaw produktów z tej firmy do pielęgnacji skóry głowy i włosów po dermabrazji: chłodzący szampon, odżywkę i spray do skóry głowy. Zalecono mi powtórzenie zabiegu za 3 miesiące i odbycie 3-4 takich serii. Niestety, z powodu braku środków finansowych zrezygnowałam. Niemniej zauważyłam OGROMNĄ poprawę po tym jednym zabiegu, włosy mniej wypadały, mniej się przetłuszczały, do tego zestaw tych 3 produktów tak cudownie koił i chłodził obolałą i podobnie jak u Ciebie - gorącą często skórę... Po 2 miesiącach problem zaczął nawracać, niemniej na dużo mniejszą skalę. To było w grudniu zeszłego roku, teraz zebrałam pieniążki i planuję wykonać serię 3 zabiegów (1 u fryzjera, żeby dobrał mi odpowiedni rodzaj produktów po dermabrazji, pozostałe zrobię w domu, wychodzi taniej). Co do wypadania, po 2 latach walki, wcierek (nawet sterydowych), diet opanowałam je. Nadal włosy mi lecą, ale zmieniłam uczelnię i staram się nie stresować. Właśnie stres w moim przypadku powodował ból cebulek no i to okropne wypadanie. A co do "diagnozy" fryzjerki... Nie wiem czy to prawda, czy chwyt marketingowy służący zachęceniu mnie do skorzystania z drogiego dość zabiegu. Nie wiem czy istnieje coś takiego jak to napięcie skóry głowy i czy może być widoczne na skalpie. Nie googlowałam, nie pytałam dermatologa. Nie przywiązałam do tego wagi, po prostu uznałam że to nieważne, ważne że w końcu mogłam nosić koka cały dzień i nie płakać przy zdejmowaniu gumki. W tej chwili problem wraca, niemniej peeling skóry głowy, masaż i regularne używanie 30% Cerkogelu na skalp pomaga. W sumie chciałabym wiedzieć czy fryzjerka mnie nabrała, może ktoś o większej wiedzy w tym temacie mnie poprawi. Tak czy inaczej, to tyle z moich doświadczeń, do mikrodermabrazji zachęcam, niesamowicie polecam też te chłodzące produkty Nioxina po zabiegu, bez nich efekt nie byłby tak dobry. Ale uprzedzam, chłodzą niesamowicie! Zabieg mikrodermabrazji skóry głowy jest dosyć popularny, warto zapytać o niego w dobrych salonach fryzjerskich. Pozdrawiam i mam nadzieję że choć trochę pomogłam. Ten problem, choć bagatelizowany, potrafi być naprawdę uciążliwy, trzymam zatem za Ciebie kciuki i pozdrawiam :) - Xue

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, wow! Serdecznie dzięki za tak wyczerpujące komentarz! Przyda się nie tylko mi, ale i na pewno innym osobom szukającym pomocy!

      Przyznaję, że nie słyszałam o zabiegu mikodermabrazji na skórę głowy, tylko na skórę twarzy. Bardzo bym chciała, żeby ktoś oglądnął mi skórę tak jak Tobie <3 Jak tylko będę mieć trochę czasu, to zorientuję się czy w moich okolicach ktoś proponuje takie badanie. Bardzo chciałabym wiedzieć, co o mojej skórze głowy sądzą specjaliści. A z tego co szukałam w różnych miejscach, to tak, istnieje coś takiego jak napięcie stresowe skóry. Właśnie odkąd staram się trochę wyluzować i odstresować (zaczęłam uprawiać regularną aktywność fizyczną i to w dużej mierze pomaga mi zredukować stres) oraz plus te wszystkie moje sposoby wyżej (masaż skóry głowy, peeling, suplementacja) to jest dużo lepiej.

      Doskonale też rozumiem Cię, że masz w nosie, czy to chwyt marketingowy czy to naprawdę istnieje - ważne, że działa. Jak ktoś doświadczył tak silnego bólu skóry głowy jak nasz, to podejrzewam, że zrobiłby naprawdę wiele, byleby choć na chwilę zapomnieć, że się tę skórę głowy ma. Ja długo nie mogłam o niej zapomnieć, tuż po otwarciu oczu rano czułam, że boli.

      Zastanawiam się nad cerkogelem już od dawna, ale nie mam żadnych problemów z samą skórą głowy. Żadnej łuski, podrażnienia, łupieżu. Mimo tego bólu nie zauważyłam też wzmożonego wypadania włosów, jest tak normalnie pod tym względem.

      Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI za Twój opis zmagań! Będę szukać informacji w tym kierunku :-) No i dawaj znać, jak tam po kuracji najpierw u fryzjerki a potem w domu! :-)

      Usuń
    2. Sama nie używałam tej kuracji, ale przeanalizowałam jej składy, na ile udało mi się je znaleźć.

      I są to kosmetyki dobre, i niedobre.

      Dobre, bo skuteczne, poszczególne kuracje rzeczywiście wydają się być dobrane do poszczególnych typów skóry.

      Niedobre, bo cena jest niesamowicie zawyżona. Składy nie są niesamowite, płaci się za markę i otoczkę. To kosmetyki dobre, ale nie rewelacyjne. Przymierzałam się nawet do napisania posta na ich temat (ktoś mnie zresztą o to prosił), ale żeby się wypowiedzieć konkretnie, musiałabym te kosmetyki kupić - a z zasady nie kupuję produktów, które każą sobie płacić za markę, i niewiele więcej.

      Mikrodermabrazję skóry głowy możemy przeprowadzić w domu za gorsze: do dobrego szamponu dosypując korudnu, wcześniej zmiękczając skórę głowy kosmetykiem keratolitycznym, jak choćby wspomniany przez Ciebie cerkogel. Po peelingu (albo mądrzej - mikrodermabrazji) ;) delikatnie nawilżamy skórę głowy, może być mgiełką z soku aloesowego z niewielką ilością olejku lawendowego lub rozmarynowego (a jak dodamy miętowego, będzie i uczucie chłodzenia).

      Za kosmetykami Nioxin, a konkretnie za zabiegiem przeprowadzonym w salonie, przemawia obecność fachowca, który tenże zabieg wykona. Masaż skóry głowy przeprowadzi wprawnie, niezbyt delikatnie, ale też nie intensywnie. Korund bywa "zdradliwy" w sensie, że jest ostrzejszy niż się wydaje i trzeba go używać delikatnie, żeby nie uszkodzić naskórka.

      Podsumowując, jeśli kogoś stać - niech kupuje na zdrowie. Jeśli jednak nie lubisz/nie możesz przepłacać, z kilku półproduktów i z dobrym (niekoniecznie drogim!) szamponem podobny zabieg możesz przeprowadzić w domu, z identycznym skutkiem.

      Pozdrawiam!

      Dorota

      Usuń
    3. A ja myślałam, że to jakiś skomplikowany zabieg, bo sama nazwa brzmi tak profesjonalnie :D Ale jeśli złuszczanie naskórka korundem daje podobny efekt... to ja mikrodermabazję robię już od dawna :D Jedynie nazywam ją peelingiem z korundem :D Będę jeszcze o tym czytać.

      Co nie zmienia faktu, że chętnie udałabym się do specjalisty, żeby zbadał mi skórę głowy. :-)

      Na razie muszę uciekać, dzięki dziewczyny za Wasze komentarze :*

      Usuń
    4. Nie wiem dokładnie, co się znajduje w tym preparacie... ale co by to nie było, nie będzie złuszczać bardziej niż mocznik lub kwasy połączone z korundem. :)

      Też bym chciała, żeby specjalista zbadał moją skórę głowy.

      Usuń
    5. Anonimowy15:30

      Cieszę się że ten mój skalp do czegoś się przydał :p Jeszcze co do cerkogelu - kiedyś miałam trochę łuski, pomógł, ale po przeczytaniu kilku pozytywnych opinii na blogach kontynuowałam jego stosowanie. Nawilża skórę głowy, co może mieć jakiś wpływ na ukojenie skalpu, no i przy stężeniu 30% mocznik działa lekko złuszczająco, a to chodzi i przy dermabrazji, i przy peelingach. Tylko jego glutowata konsystencja jest trudna w obsłudze, mimo to sądzę że raz na tydzień warto go na skalp nałożyć.
      Liczę że kuracja przyniesie efekt, dam też znać czy naprawdę warto, a może i czegoś więcej się dowiem ;) ~ Xue

      Usuń
    6. Anonimowy16:24

      Ech, i znowu mój komentarz dodał się z 15minutowym opóźnieniem... Kurczę, wizja zaoszczędzenia stówki wydaje się kusząca, ale boję się, że źle dobiorę proporcję, coś nie tak dodam, może nie aż tak że sobie zrobię krzywdę, niemniej za takie pieniążki warto wypróbować. Korund jest minerałem (?), który działa na zasadzie peelingu mechanicznego i to dosyć ostrego, tak? Nigdy go nie używałam stąd ciągle jestem ciekawa jego działania. Dzięki Doroto za poradę, jeżeli korund dorówna Nioxinowi zostanę Twoją dłużniczką! ;) Jedynie mogę się wypowiedzieć odnośnie dodatnia olejku miętowego do szamponu/odżywki. Niestety, mając porównanie to jednak samorobiony szampon/odżywka z olejkiem miętowym, choć przyjemne w stosowaniu, w moim przypadku chowają się przy nioxinowych produktach :( ~Xue

      Usuń
    7. Skóra skórze nierówna, w moim przypadku odrobina mentolu w kosmetyku (czy to samorobionym, czy gotowym) kończy się chłodo-pożarem - w sensie, jest tak zimno, że aż pali. Generalnie nie przepadam za efektem chłodzenia, zbyt jest podobny w moim odczuciu do podrażnień, których u mnie nie brakuje.

      Korund rzeczywiście jest minerałem, to tlenek glinu. :) I popieram, ze cerkogel warto raz na tydzień nałożyć na skórę głowy, łuska nie jest obowiązkowa. Złuszcza bardzo delikatnie, właściwie w przypadku zdrowej skóry bardziej przygotowuje ją do dalszego złuszczania - ale nawilża fenomenalnie. Nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z jego kupnem, mogłam skrócić swoje męki.

      Cała kuracja Nioxin z pewnością została skomponowana tak, żeby się ładnie uzupełniać, i żeby szampon współgrał z peelingiem i tonikiem. To na pewno. Niemniej komponując samodzielnie podobny zestaw można uzyskać podobny efekt, choć może się to nie udać już w pierwszej kombinacji. Niemniej osobiście wolę wydać kilka razy po 10-20 złotych, niż raz 300, ale oczywiście nie jest to jedyne i najlepsze rozwiązanie.

      Jeśli wiesz, że taki zestaw Ci służy, absolutnie nie odradzam jego kupna. Po prostu pomyślałam, że warto rozważyć też łagodniejszą dla portfela alternatywę.

      Kiedy skóra głowy swędzi mnie "sucho:, używam cerkogelu, kiedy "tłusto", pomagają zioła i glinka. Nie wiem, czy to dla kogoś zrozumiałe, ale tak właśnie to u mnie wygląda.

      Usuń
    8. A, korund to peeling mechaniczny, i niech Cię nie zwiedzie jego niegroźny wygląd, jest bardzo ostry. Trzeba go używać delikatnie. Działanie korundu można wspomóc cerkogelem przed myciem, i używając szamponu z kwasem salicylowym albo owocowymi. Bardzo sobie chwalę (do użytku jako szampon leczniczy, nie na co dzień) takie polskie cudo: http://www.korana.pl/produkt/propolis-szampon, świetnie się spisuje przy peelingu - a kupiłam go w zielarskim za 15 złotych.

      Usuń
    9. Anonimowy21:35

      Nie ukrywam, ze zdecydowanie wolę zaoszczędzić, a przynajmniej spróbować :) pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze ~Xue

      Usuń
    10. Dorotko, dzięki za wiedzę, jaką nam tu przelewasz w komentarzach :* Ten cerkogel kuci mnie od dawna, bardzo dawna, dawna, jednak największą chęć jego posiadania mam odkąd zobaczyłam go u Ciebie :D To, że go w końcu kupię, jest pewne. Nie wiem tylko kiedy, bo na razie stopniowo jest coraz lepiej z moją skórą głowy i nie chcę ją w żaden sposób 'zdenerwować' wporowadzając coś nowego.

      Korund uwielbiam, ale fakt, raz za mocno nim przytarłam skórę twarzy. Na głowie na szczęście nie przesadziłam nigdy. Uwielbiam go używać, tak fajnie go czuję, jak miziam nim twarz :D I na początku faktycznie nie wyczułam momentu, kiedy należy już przestać. Chociaż wszędzie czytałam o tym, żeby uważać :D Ale przecież ja wiem lepiej :D

      Mocznik na głowię już poszedł nie raz, ale teraz przyszedł mi na myśl mój kwasowy tonik z BU 6% PHA. Moja skóra twarzy bardzo pozytywnie na niego reaguje, może by tak pomyśleć o głowie... będę myśleć powoli :-)

      Xue, mam nadzieję, że kuracja przyniesie oczekiwane efekty! Z jednej strony wiadomo, że fajnie zaoszczędzić, ale z drugiej jeśli wiesz, że Nioxin działa tak, jak sobie życzysz, nie dziwię się, że chcesz spróbowac i przeprowadzić całą kurację. Zawsze przecież potem możesz sięgnąć po podobną 'samorobioną' kurację i porównać efekty. :-)

      Jeszcze raz dzięki za Waszą dyskusję :*

      Usuń
    11. Też się zastanawiam nad glukonolaktonem na skórę głowy, jest dodawany do dobrych szamponów w niewielkich ilościach jako wspomagacz konserwantów. Oczywiście akurat jak robiłam szampon to mi się skończył, a nie kupowałam nowego, bo chciałam pobawić się dla odmiany w AHA i BHA na twarzy. ;) Tonik może się spisac na skórze głowy, ale oczywiście pamiętaj o próbie uczuleniowej. ;)

      Usuń
  8. Mam to samo. Co zabawne też mam długie włosy(do pasa),ciężkie,gęste i mega grube (ale i przetłuszające się)... Wydawałoby się-ideał. Ale jak zdejmuję kucyka to aż się wiję z bólu. Jak chodzę wrozpuszczonych też bolą,ale trochę mniej. Stosowałam wcierkę z alkoholem,zeby ograniczyć przetłuszczanie ale problem się nasilił- skóra była czerwona i swędząca,bardzo ją sobie podrażniłam. Teraz wiążę w nskiego,lużnego koczka,a jak idę do szkoły to biorę pasemka okalające twarz ,te pierwsze,które zawsze przeszkadzają i spinam je taką,małą elastyczną gumeczką,coś jak recepturka. NA wf zaś rrbię warkocza frotką. Używam szamponów przeciw przecztłuszaczniu ,bo łuste włosy są dodatkowo obciążne. Staram się wybierać kosmetyki o dobrym składzie żeby też ich nie obciążały. Reglarnie je podcinam,bo bardzo szybko mi rosną. Już jest trochę lepiej... Ale nadal mam kucykowstręt :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kucykowstręt mam i ja, problem w tym, że strasznie mi się one podobają, zwłaszcza, te wysokie. Ale przekonałam się, że jeśli mam ochotę na takiego kucyka i jeśli chcę wytrzymać dłużej w nim niż godzinę, to pomaga, jeśli zrobię sobie dwa francuzy małe z każdego boku głowy. I dopiero wtedy gdy zejdą mi się razem z tyłu robię kucyka. Ogólnie francuzy odciążają mi głowę, bo ciężar koczka lub kucyka rozkłada się całkiem inaczej, niż gdy tylko ciągnie jedno miejsce. Polecam spróbować, ja mam już kilka wypróbowanych warkoczy. :-) Mi też wszyscy chwalą włosy i z jednej strony to miłe, a z drugiej to kompletna nieprawda. Niewiele fajnych rzeczy można na nich zrobić. Są osoby, które mają rzadkie włosy a wyglądają genialnie. Moje choć gęste z reguły nie zbyt dobrze się prezentują.

      Usuń
  9. Rozumiem Cię, Balbinko, rozumiem doskonale. U mnie też łojotok i ból cebulek nasila się razem. Ostatnio znów jest dobrze, mimo ryzykownego eksperymentu z codziennym olejowaniem skóry głowy. :) Podstawą u mnie okazało się złuszczanie + odpowiadający skórze głowy szampon (zresztą wiesz, bo o niczym innym jak o szamponie z rzepą nie gadam ostatnio). Suplementuję też cynk (safalzin) i piję herbatkę z pokrzywy, może i to ma swój udział? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w 'normalnych' czasach z reguł ból cebulek miałam spowodowany łojotokiem i nawzajem. Wystarczyło trochę ogarnąć przetłuszczanie i pilnować kilku rzeczy i wszystko było w normie. Ale ostatnie miesiące naprawdę dały mi w kość, podejrzewam, że główną rolę odegrał stres. Myślę, ze skłądniki od wewnątrz mają w tym duży udział :-) Niestety u mnie unormowanie się skóry głowy nie zaprzestało jej bólu. Nic dziwnego zresztą, trudno, żeby dobre kosmetyki zlikwidowały stres :-)

      Usuń
  10. Anonimowy15:36

    Tez mialam ten problem, włosy bolały po całodniowym uczesaniu w kucyk. Rzeczywiście cięcie pomogło, używam też częsciej szamponów SLSowych i w miare pomogło. Jednak kucyki ograniczam do minimum :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OooOOoo po całym dniu to chyba odcięłabym sobie głowę :D Niestety, kucyki też ograniczam do minimum, a bardzo mi się podobają, zwłaszcza te na czubku głowy!

      Usuń
  11. Znam ten ból. Mi pomogło obcięcie włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, bardzo chciałabym mieć rysy twarzy, do których pasują krótkie włosy. Niestety, czułabym się okropnie z moimi okrągłymi policzkami...

      Usuń
  12. Mnie bolą tylko wtedy gdy noszę wysoki kucyk, na czubku głowy, ale jest to spowodowane tym, że moje włosy są bardzo gęste i ciężkie i myślę, że to może być problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. Jeszcze sam ból od kucyka bym zniosła, po prostu bym go nie robiła. Ale ostatnio skóra bolała mnie non stop :(

      Usuń
  13. Współczuję bardzo! Ja znam ból skóry głowy tylko w postaci odginania się włsów po bardzo ściśniętej kitce i to samo w sobie jest okropne, nie wiem jak ty sobie tyle czasu z czymś poważniejszym radziłaś! Nie myślałaś zeby może pójść z tym do lekarza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież była u lekarza, pisze o tym w poście. :)

      Usuń
    2. Byłam, byłam, nie bardzo się przejął.

      Usuń
  14. Ja mam coś podobnego czasem jak śpię w nocy z cebulą na głowie a potem włosy rozpuszczam. Mam wrażenie, że tak się przyzwyczaiły do jednej pozycji że wyginanie ich w drugą stronę boli. Kurczę ból przy przekładaniu pasem włosów u ciebie to już tak brzmi bardzo niepokojącą *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *niepokojąco... jestem taka "ą", "ę" XD

      Usuń
    2. Jak prawdziwa dama :D

      Niestety, to przekładanie faktycznie było (jest) niepokojące. Ale objawy trochę ustały. Co do uczucia po rozpuszczeniu cebuli, to właśnie coś takie też mam od zawsze, no ale z tym to się da żyć i wielki problem nie jest. Chciałabym, żeby skóra głowy wróciła mi do tego stanu, dla mnie normalnego.

      Usuń
  15. Czyli nie jestem sama z tym problemem, najchętniej to bym się na łyso obcięła :P ale szkoda mi ich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo u mnie :-) kiedy skóra najbardziej bolała, to chciałabym, żeby włosy całkiem zniknęły.

      Usuń
    2. Anonimowy00:04

      witam,tez myslalam ze to jakies dziwadztwo ale to real trudny do zniesienia ,czasem boje sie miec nozyczek w zasiegu reki...pozdrawiam

      Usuń
  16. Nie miałam nigdy tego w tak zaawansowanej formie, ale też wiem co to ból skóry głowy, u mnie nasila się właśnie w stresie i wiem, że jak tylko zaczyna boleć, to zaraz będą mi wypadały włosy garściami :( Ale kurczę łatwo powiedzieć " nie stresuj się i uspokój " ja nie potrafię, a po dzisiejszym dni w pracy to miałam ochotę zabijać, więc jak tu się uspokoić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, u mnie ze spokojem też nie jest łatwo... A dobrze by było umieć sobie z nim radzić, nie tylko ze względy na skórę głowy i włosy, ale też na cały organizm.

      Usuń
  17. hm, mnie takie dolegliwosci spotykaja tylko gdy mocno i na dlugo zwiaze wlosy... serdecznie Ci wspolczuje :( może warto udać się jeszcze do innego dermatologa? p.s.: ze stresu rozne rzeczy sie dzieja, moze to faktycznie to? czasem jakies nieuswiadamiane male nieprzyjemnosci nam siedza w glowie i tak sie zbiera :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślałam o tym, ale powoli zaczęło się uspokajać i zwyczajnie mi się nie chce... Podejrzewam, że stres mógł mieć spory wkład w te nieprzyjemne dolegliwości, bo niestety nie potrafię nad nim panować.

      Usuń
  18. u mnie ten problem pojawia się gdy noszę długo zwiazanie włosy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy noszę długo związane włosy, to czasem po rozpuszczeniu trudno wytrzymać z bólu :-)

      Usuń
  19. Ja sie cieszę ze tak nie mam. Współczuje ! Oby wróciło wszystko do normy:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki skarbie, ciesz się, że ten głupi problem Cię nie dotyczy :*

      Usuń
  20. ja kocham moment, keidy wracam do domu i mogę rozwalić koka lub kite, i wtedy moje włosy odpoczywają, ale bolą przy tym okropnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię nosić takiego domowego koka, który nie wygląda najpiękniej, ale jak mi się uda go dobrze związać i podeprzeć wsuwkami, to nie dość, że nie ciągnie skóry, to po rozpuszczeniu nie boli zbytnio. No ale takie 'wyjściowe' koki to już inna sprawa....

      Usuń
  21. Mnie też czasami bolą, a mam połowę Twojej ilości włosów. Jak tak sobie przemnożę, to mi wychodzi, że faktycznie masz spory problem. Fajnie, że cieniowanie trochę odciążyło skórę głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieniowanie naprawdę bardzo pomogło, problem w tym, że nie lubię swoich włosów postopniowanych. No, ale trzeba było wybrać mniejsze zło :-)

      Usuń
    2. No jak ma boleć, to lepiej jednak się przemóc. :-)

      Usuń
  22. Współczuję :( Znam ten problem, ale u mnie pojawia się on tylko wtedy, kiedy zbyt ciasno lub zbyt wysoko zwiążę włosy i "nadwyrężę" w ten sposób cebulki. Wystarczy włosy rozpuścić, albo upiąć luźno nad karkiem i problem sam po jakimś czasie mija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj u mnie też po pewnym czasie ból mijał, jednak od kilku miesięcy był permanentny. Oszaleć można było :-(

      Usuń
  23. Mnie bolą cebulki włosów, kiedy mam kucyka, dlatego też rzadko nosze upięcia bo jest mi nie wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OD kucyka też mnie bolą okrutnie, choć bardzo żałuję, bo kucyki ogromnie mi się podobają :-)

      Usuń
  24. Mnie również bolą cebulki, ale to wina zbyt ciasnego spinania włosów. Zawsze spie z koczkiem i może w tym leży problem.
    p.s. lubię tak sobie miziać skórę głowy jak cebulki mnie bolą :D i pomaga!
    (ja jestem pogięta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wcale nie jesteś :D Ja też wtedy delikatnie się miziam, żeby szybciej przeszedł ból :D

      Usuń
  25. Mnie boli skóra głowy tylko po koczku, nie wiem czemu po kitkach nie, może dlatego, że noszę je bardzo często, ale w sumie co to za różnica, włosy upięte to włosy upięte. Tak czy inaczej, samo noszenie koka mnie nie boli, ale zauważyłam, że kiedy go mam, to boli mnie głowa, nie skóra, a głowa, a po rozpuszczeniu go wszystko mija. Mija ból głowy, ale pojawia się ból cebulek. Innych objawów typu szybsze się przetłuszczanie nie zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę :-) Uwielbiam kitki i kucyki, ale to po nich właśnie najbardziej boli mnie głowa :-)

      Usuń
  26. Mam teraz u siebie to samo. I muszę sobie ustalić jakiś plan bo końca nie dojdę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to uczucie, ja też byłam sfrustrowana jak przeprowadziłam całą moją akcję na przetłuszczanie się włosów (bo myślałam, że w tym leży problem) a tu zero efektów i bolało jak wcześniej.

      Usuń
  27. Gdy byłam młodsza również borykałam się z podobnym problemem, jednak nie był on tak nasilony jak ostatnimi czasy w Twoim wypadku. Zaczęło się od delikatnego bólu u nasady włosów przy robieniu końskiego kucyka. Później (bardzo dobrze pamiętam te czasy) nastała moda, na noszenie u dziewczynek wielu kolorowych opaseczek - tych grubszych, cieńszych, bardziej kolorowych, standardowych i wszelakich, jakie tylko wymyślono. Byłam jeszcze małą, nieświadomą dziewczynką i nie przywiązywałam zbyt dużej uwagi do niewielkiego bólu, jednak przy okazji noszenia opasek - stan się pogorszył. O dziwo nie wiem co się stało i jak to zrobiłam (a szkoda, bo mogłabym podsunąć Ci jakiś pomysł) z czasem wszystko zaczęło wracać do normy, ale odstawiłam na jakiś czas opaseczki, które tylko pogarszały sprawę. Dzisiaj już tylko sporadycznie odczuwam taki ból, ale jest to właśnie najczęściej związane ze stresem, albo nieodpowiednim szamponem. Ja w szczególności proponuję wybrać się do sklepu ze zdrową żywnością i zapytać tam sprzedawcę o jakieś ziółka i wszystko to, co może dobrze wpływać na włosy, skórę głowy i organizm. Ostatnio spędzam w takim sklepie dużo czasu, bo pomagam rozkładać towar i nasłuchałam się już tyle opowieści ludzi, którym zwykłe ziółka i zdrowe dodatki żywnościowe tak pomogły, że nie borykają się już z wieloma problemami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo opaski to masakra :-) Też kiedyś nosiła, takie cieniutkie z delikatnymi ząbkami. Do tego włosy gładko związane w kucyk. A potem ból nie do wytrzymania :-) Na razie z suplementów przyjmuję spirulinę i omega3 a ja przyzwyczaję do nich mój organizm to zamierzam pić sok z pokrzywy, bo dwa lata temu świetnie podziała na moje cebulki. Mam nadzieję, że i tym razem pomoże :-)

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. Współczuję! może spróbujesz masaży, żeby poprawić troszkę krążenie krwi?

      Usuń
  29. Ja mam tak samo... Jak robię koczka na samym czubku głowy to w nocy budzę się z ogromnym bólem i natychmiast muszę go rozwiązywać ;/
    Zainteresowała mnie Twoja walka z przetłuszczającymi się włosami, czy opisywałaś gdzieś to dokładniej? Sama z tym walczę i powiem szczerze, że w ogóle mi to nie wychodzi, czasem wręcz przeciwnie -im więcej robię w tym kierunku, tym mocniej się przetłuszczają ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś jej nie opisywałam a w sumie zmagam się z tym od ok 4 lat. Teraz wypracowałam już dosyć skuteczne metody :-) Postaram się za niedługo o tym napisać :-)

      Usuń
  30. Ja nie mogę nosić ciasno związanych włosów, bo od razu mnie boli, ogólnie nie lubię nosić związanych, bo zawsze mnie coś ciągnie. Koczki podziwiam, ale ja wytrzymuje w nich jakieś 10 minut. Gdy noszę włosy rozpuszczone to na szczęście nie mam problemów z bolącą skórą głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też najlepiej sprawdzają się rozpuszczone, jeśli chodzi o skórę głowy. ALE! Nie wyglądają dobrze, bo szybko robią mi się strąki. Na wietrze wielkie kołtuny. Przy szaliku i kurtce mechacą się od spodu. No i rozpuszczone szybciej mi się przetłuszczają. Więc nie mam na nie idealnego sposobu na razie.

      Usuń
  31. Ja mam tak kiedy... hmm, jak to napisać, zmieniam kierunek włosów :D Przedziałek, jeśli przekładam, to tylko na mokrych po myciu. Jeśli zrobię to na sucho, do kolejnego mycia będę coś czuła, jakby ciągnięcie. Tak samo jest kiedy rozpuszczam noszony przez cały dzień koczek na czubku głowy (robię go, o ile robię, głową w dół więc włosy idą dokładnie pionowo w górę zamiast naturalnie w dół). Włosy nagle opadają a mnie skóra boli tak, że muszę ją masować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedziałek też mogę zmienić na stałe tylko na włosach mokrych, a i tak nie zawsze wtedy dobrze leży, bo włosy jakoś magicznie zapamiętują miejsce, gdzie leżały wcześniej :D Koczki też robię z głową w dół i na wyczucie i jak mi się uda, to potem nie boli mnie skóra :-) Ale musi mi się naprawdę udać 'dobrze' złapać i skręcić włosy :-)

      Usuń
  32. Mam podobnie.Mam gęste,długie włosy i parę godzin w kucyku sprawia,że rzucam wszystko,ściągam gumkę i robię krótki masaż skóry głowy.Włosy mam cieniowane więc pozbyłam się w ten sposób choć trochę z objętości i nie wyobrażam sobie,żebym miała ścięte je na prosto.U każdego fryzjera jest podobnie,czuję się jak kosmitka,bo cały salon podziwia ile mam włosów,jakie gęste itd.a ja wiem,że jakby było ich mniej,mniejszy byłby ból przy związanych włosach.Oprócz masażu pomocne okazały się gumki invisibobble i szczotka TT.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TT jest u mnie bezkonkurencyjny, jednak gumki invisibobble się nie sprawdziły. Może nie potrafię nimi dobrze złapać włosów, nie wiem, będę jeszcze próbować.

      Usuń
  33. Znam problem bardzo dobrze, towarzyszy mi od paru lat. Przez bolesność skóry noszę włosy krótkie. Zauważyłam, że problem nasilają kosmetyki ziołowe i mocne szampony, skóra nie przepada też za dotykaniem, masażem.
    Pomaga albo super-delikatne traktowanie albo kuracje przeciwgrzybicze (szampon Pirolam, wcierka z olejem herbacianym, eukaliptusowym), zresztą dermatolog zdiagnozował mi rok temu nasilenie problemu jako przerost drożdżaków na skórze głowy.
    Od środka pomagam suplementami: wit A+E i cynk; poprawa nie jest całkowita ale jak zapomnę brać przez kilka dni to problem wraca.
    Podejrzewam, że bolesność skóry jest zewnętrznym echem problemów z brzuchem i miną razem ;]

    Wczoraj rano obudził mnie ból grzywki, która się przerzuciła na drugą stronę przez noc ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, tylko że Tobie pasują krótkie, a ja w krótkich wyglądam strasznie. No, chyba że bym je codziennie rano dwie godziny stylizowała, np prostowała, to przypominałabym człowieka. Inaczej nie da rady w krótkich. U mnie wręcz odwrotnie, muszę dość często używać mocniejszych szamponów, bo same delikatne potęgują mój problem. No i masaż przynosi mi ulgę. Olejek herbaciany mi służy do masek na skórę głowy i uwielbiam jego działanie i efekt chłodu, od razu mam wrażenie, że skóra jest uspokojona. Zastanawia mnie szampon Pirolam, choć nie widzę aktualnie u siebie żadnych objawów, że grzybki się nadprodukowały. Teraz połykam spirulinę i omega3 i też zauważyłam poprawę, ale gdy ich nie jadłam, było gorzej. Też mi się wydaje, że to echo innych problemów. Ale na razie nikt mi nie powiedział, o co się temu mojemu organizmowi rozchodzi. I coś czuję, że szybko się nie dowiem.

      Usuń
  34. Anonimowy15:22

    jestem zdziwiona, ze az tyle osób to neka. mnie bola włosy tylko w konkretnych miejscach, nigdy na całej głowie. akurat u mnie to są bóle psychosomatyczne występujące od 10 (!) lat. znajoma studentka psychologii powiedziala mi, ze skoro mnie nie boli z powodu stresu tylko caly czas, to wina tkwi w nawyku. nie powinnam masowac ani drapac to niby problem sam minie.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej na czubku, ale jest coraz lepiej. Wydaje mi się, że aktywność fizyczna pomogła trochę ograniczyć stres, no i suplementacja od środka pomogła. Szkoda tylko, że jestem takim leniem i nie ćwiczę regularnie. A znowu u mnie kiedy nie ruszałam skóry głowy to problem wcale nie mijał. Delikatny masaż trochę pomaga.

      Usuń
  35. Ja zaś od dziecka nie daję się czesać, może u fryzjera byłam ze 4 razy w życiu. Jak tylko czuję opór grzebienia czy szczotki od razu zaprzestaję. Jedno choćby trachnięcie włosa i po robocie. Mam jakiś lęk przed wyrywaniem włosów.
    A znam ludzi , którzy czeszą się mrużąc oczy i słychać tylko "frrrr, frrrrr" Spieprzałabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przyjaciółka ma genetycznie zaprogramowane zajebiste włosy. A traktuje je właśnie tak jak opisujesz - mruży oczy i czesze, a mi serce płacze widząc, ile wyrywa! Jak ja bym się tak czesała, to zostałabym łysa po tygodniu ;-)

      Usuń
  36. Anonimowy18:12

    Mnie tak skóra głowy boli codziennie, a także głowa i okazało się, że mam nerwicę i depresję. :(

    OdpowiedzUsuń
  37. mnie kiedyś mega bolała skóra głowy, przeszło samo z siebie.

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobrze, że jest lepiej. Mnie skóra głowy boli od czasu do czasu, ale noszę włosy zwykle rozpuszczone. Okazjonalny kitek sieje spustoszenie. Skóra głowy jest po prostu nieprzyzwyczajona. Ale takie zjawisko to mimo wszystko u mnie rzadkość, więc problemu w zasadzie nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Anonimowy12:35

    Ja właśnie umieram z bólu....musiałam rozpuścic wlosy ale piecze niesamowicie az mi sie gorąco zrobilo...

    OdpowiedzUsuń
  40. Anonimowy22:54

    Mnie bolala skora glowy dopoki mialam niewyregulowana tarczyce. Zbadaj ją.
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  41. Anonimowy09:17

    Znam ten ból! Poszłam kilka lat temu do dermatolog, która powiedziała mi ,że to problem neurologiczny lub endokrynologiczny. No to poszłam do neurologa, który stwierdził, że może to być zapalenie nerwów w wyniku powikłania po półpaścu.Przepisał mi clonazepamum(!). Rzeczywiście problem zniknął na jakiś czas, ale wkrótce znowu się pojawił. Tarczycę mam w normie. Mam gęste, przetłuszczające się włosy z problemem łupieżu plamistego, na który pani dermatolog przepisała mi Nizoral ( kuracja trwa 5 dni i trzeba ją stosować na wiosnę i na jesień). Na łupież pstry pomaga, na ból skóry - nie. Dzięki za poruszenie tego tematu i wszystkie komentarze, potwierdzają moje doświadczenia i ukierunkują moją walkę z tym problemem:)

    OdpowiedzUsuń
  42. mam pytanie czy rozwazalas reakcje alergiczna? ja znam ten 'bol' jak mialam dlugie wlosy i nosilam ciasno upiety kucyk. ale od wczoraj pojawil sie ten bol jedynie na czubku glowy (pomimo iz od wielu lat mam juz krotkie wlosy i ich nie zwiazuje) po zmianie szamponu. o ironio, kupilam szampon super delikatny, niepieniacy sie (Low ShamPoo z Ives Rocher) gdyz chcialam wspomoc wlosy i mniej obciazac chemia podczas mycia. Boj pojawil sie kilka godzin po umyciu nim wlosow. Pomogl troche hydrolat z rozy zaaplikowany na skore glowy. Dzisiaj znow umylam nim wlosy i jest tak samo. Bol bardzo silny drazniacy. Poniewaz od lat (od kiedy nie zwiazuje krotkich wlosow) nie znam tego uczucia, to podejrzewam jakis skladnik w tym szaponie. Dodam ze wczesniej uzywalam Altery (mniej drazniace substancje pieniace niz w innnych szapomnach) i nic takiego nie mialo miejsca. Co sadzisz? Moze byc reakcja alergiczna?

    OdpowiedzUsuń
  43. Anonimowy22:35

    Razem z siostrą mamy ten problem. Przeważnie podczas rozmowy przez telefon lub skyp albo ja albo ona mowimy "wiesz jak dziś bolą mnie włosy". Nie tak dawno bo mogę zliczyć na palcach ile godzin upłynęło od rozmowy z nią i właśnie między słowami wtrąciła "wiesz jak dziś bolą mnie włosy". Mòwimy na to, że bolą nas włosy... ktoś może uznać nas za wariatki myślałam ale teraz po przeczytaniu tego art. i tylu wpisów wiem, że nie jesteśmy same. Obydwie mamy gęste grube włosy. Ja do ramion a siostra do pasa. Bolące miejsca na głowie to zazwyczaj czubek i skronie. Ból jest palacy, piekący czasem jakby mrówki wędrowały po głowie czasem także występuje uczucie ciagniecia włosów. Stwierdzam także iż zauważyłam, że głowa boli mnie bardziej jak mam rozpuszczone włosy niz upiete w kok czy tzw. cebulę.

    OdpowiedzUsuń
  44. Czy badałyście się pod kątem chorób tarczycy? Jedna mądra osoba powiedziała mi, i słusznie, że jest to objaw zaburzeń pracy tarczycy i nie zawsze jest związany z wynikiem TSH. Przebadajcie się. U mnie się sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
  45. Anonimowy12:02

    Balbino – powiem tyle: mam dokładnie to samo co Ty, takie właśnie objawy, więc nie będę ich opisywać, Ty zrobiłaś to już wystarczająco dokładnie. Mogłabym podpisywać się nickiem "Cierpiętnica". Od prawie 12 lat. Pojawiło się to u mnie w 52 roku życia. Szukałam odpowiedzi na to pytanie ok. 12 lat i nie dostałam jej od żadnego lekarza - szukałam sama aż znalazłam. Tyle czasu męczę się z bolącą skórą na głowie. Przyczyny bolesności skóry głowy pewnie mogą być różne, ale może być nią też przytrucie wątroby i woreczka zółciowego toksynami (dowiedziałam się o tym, czytając czasopismo "O czym lekarze Ci nie powiedzą" nr 7/8, 2015). Pojawiają się wówczas problemy z nerwami obwodowymi. Pani dr dermatolog stwierdziła, że skóra głowy u mnie jest zdrowa i że to problem neurologiczny - a więc zgadzałoby się. Trzeba wybrać się na zbadanie poziomu toksyn w organizmie (np. biorezonansem można podobno je wykryć i usunąć lub bada się kroplę krwi) - potem zastosuję terapię. Na oczyszczenie wątroby dobry jest ostropest plamisty, ale nie wiem, czy to zioło wystarczy. Na porost i zdrowe włosy chyba dobry jest Seboradin. Nie mam problemu z wypadaniem włosów czy z nadmiernym przetłuszczaniem się – widzę, że bolesność wzmaga się, kiedy ruszam włosami lub są za mało "sztywne". A więc to sprawa przeczulicy zakończeń nerwowych. Lepiej jest zawsze wtedy, kiedy po 4-5 dniach od umycia włosy stają się po prostu mniej sypkie i mniej się ruszają w mieszkach włosowych. Noszę też włosy dłuższe i czeszę je w koczek upinany na potylicy. Wiem, że ciężar włosów dokłada "swoje" do bólu skóry głowy, ale krótkie włosy nie pasują mi z różnych powodów, a poza tym ich ścięcie może nie pomóc. Nie ma mowy o upinaniu koczka wysoko – po kilku sekundach – ból. W domu rozpuszczam włosy i upinam je z powrotem jakoś inaczej, ale czasem trwa to szukanie właściwego upięcia cały wieczór i nie zawsze je znajduję – wtedy moim osiągnięciem jest tylko to, że ból jest jeszcze większy niż był po przyjściu do domu :(. Radzę sobie w ten sposób, że codziennie przed spaniem zakręcam włosy na kilkanaście pierścionków (smarując żelem do układania włosów) i przypinam zwykłymi wsuwkami z kulkowymi zakończeniami, żeby nie gniotło w czasie spania. Wskazane 8-9 godzin kręcenia. Rano staram się jak najmniej rozczesywać włosy, żeby nie stracić tego usztywnienia, rozczesuję je tyle, ile muszę, żeby ułożyć fryzurę. Błogosławię tego, kto wymyślił lakier do włosów – pewnie to był jakiś facet – niech mu bozia wynagrodzi w dzieciach albo w czym on tam chce, jeśli jeszcze żyje, oczywiście :)) Nie wiem, czy to właściwy trop, ale też zrobię dużo, żeby nie bolało wreszcie. Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami – musimy szukać same, bo lekarze nam o tym nie powiedzą, ponieważ "albo nie wiedzą", albo nie mają czasu, żeby się w ten problem wgłębiać. Przecież od tego się nie umiera – a że się bardzo cierpi… W każdym razie róbmy wszystko, żeby to przytrucie toksynami było jak najmniejsze. Od przeszło 2-ch lat czytam też i każdemu polecam "Newsletter Poczty Zdrowia" – są w nim poruszone wszystkie możliwe problemy zdrowia, odżywiania, leczenia się naturalnego, odtruwania naturalnego, itd. I w nim też bardzo niedawno przeczytałam, że przytrucie wątroby może skutkować problemami z nerwami obwodowymi. Wystarczy wpisać w Googlach ten tytuł i dalej system poprowadzi. Dostaje się go 1-2 razy w tygodniu na e-maila. Trzymajcie się wszystkie cierpiętnice – pozdrawiam serdecznie, Samotny Biały Żagiel.

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziewczyny!... Ja mam ten sam problem z bolącą skórą głowy, a babsko-dermatolog świnia jedna mnie ofukała twierdząc, że mam "głupie babskie fanaberie" :/ Nie zaglądając mi we włosy przepisała Nizoral na łupież... Zastosowałam mimo wszystko. Było jeszcze gorzej. Biorę od roku Biotebal, cynk, piję pokrzywę i NIC nie pomaga. Tarczycę mam ok, inne hormony też. Nikt nie jest w stanie mi pomóc. Pomaga mi jedynie masaż głowy opuszkami palców. Ktoś zasugerował mikrodermabrazję, chyba spróbuję. Tonący brzytwy się chwyta...

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziewczyny!... Ja mam ten sam problem z bolącą skórą głowy, a babsko-dermatolog świnia jedna mnie ofukała twierdząc, że mam "głupie babskie fanaberie" :/ Nie zaglądając mi we włosy przepisała Nizoral na łupież... Zastosowałam mimo wszystko. Było jeszcze gorzej. Biorę od roku Biotebal, cynk, piję pokrzywę i NIC nie pomaga. Tarczycę mam ok, inne hormony też. Nikt nie jest w stanie mi pomóc. Pomaga mi jedynie masaż głowy opuszkami palców. Ktoś zasugerował mikrodermabrazję, chyba spróbuję. Tonący brzytwy się chwyta...

    OdpowiedzUsuń
  48. Również mam ten sam problem... Do tej pory sądziłam że to przez to że moje włosy są grube i gęste a przez to ciężkie. Chociaż mam włosy lekko za ramiona nie mogę chodzić w kucyku bo tak jak u Ciebie strasznie bolą mnie cebulki. Co najlepsze, nawet kiedy chodzę cały dzień w rozpuszczonych włosach również mnie bolą... Chyba czas coś z tym zrobić... Dziękuję za wpis! ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. U mnie problem ten pojawia się tylko wtedy gdy zbyt ciasno zwiąże kucyk...

    OdpowiedzUsuń
  50. AGNIESZKA08:56

    witam mam taki sam problem ale wlosy mam krotkie . nie wiem co mam robic a z tym bolem zyc sie nie da. co robic???

    OdpowiedzUsuń
  51. Cześć dziewczyny. Mam od jakiegoś czasu podobnie. Zaczęło się od tego, że powiedziałam dość farbie do włosów. A farbowałam od gimnazjum (29 lat mam teraz). Trwa to już ok. 4 lat.
    Od roku nie myję włosów codziennie i nie prostuję prostownicą. Jadałam silną biotynę i kwas foliowy na włosy.
    Obecnie myję włosy raz na 4-5 dni. 4 i 5 dnia stosuję suchy szampon. I tu chyba widzę swój problem - Za rzadkie mycie. I po powrocie jak ściągnę kucyka czuję bolącą głowę, ale głównie w jednym miejscu trochę z tyłu ale jednak u góry. Taki rejon. Reszta miejsc może mniej lub wcale. Czy to rzadkie mycie plus kucyk spowodowały jakiś stan zapalny i ból? Do lekarza raczej nie pójdę - na NFZ czeka się lata i później cię taki babsztyl lub szowinista wyśmieje.. chyba zrobię test mycia co dwa dni.

    Łączę się w bólu :) - Balbinko a sok z pokrzywy robisz czy kupujesz? Ile go wypijasz? Pozdrawiam1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko stwierdzić, czy to za rzadkie mycie włosów czy nie, bo każdy ma inną skórę głowy :-) np. dla mnie najbardziej optymalne jest mycie co dwa dni. Czasem nawet już na drugi dzień skóra jest już lekko nieświeża i wtedy skóra głowy boli mnie najbardziej. Zwłaszcza jak chodzę w koczku czy kucyku.

      Co do chodzenia w kucyku to jest duże prawdopodobieństwo, że to właśnie on wzmacnia Twój ból skóry głowy. Tak było w przypadku mojego koczka. Na czubku, czyli w miejscu najbardziej obciążonym przez koczka, miałam czerwoną skórę i wokół mieszka łuszczyła mi się trochę (widziałam na kamerce u trychologa).

      Co do lekarzy i dermatologó zwykłych, to mi się nie udało trafić na żadnego zainteresowanego moim problemem. Dopiero wizyta u trychologa pomogła. Wydałam 50 zł, ale cieszę się, że się tam wybrałam.

      Sok z pokrzywy kupowałam w zielarskim - ok 25 zł za butelkę. Obrzydliwy w smaku :) Piłam po łyżce dziennie albo dolewałam trochę (na oko dwie łyżki) do owocowych szejków. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  52. Anonimowy10:28

    A propos mojego komentarza o przytruciu wątroby - wątrobę mam w porządku, więc to nie to. Skórę głowy też mam zdrową. To jest problem neurologiczno-nerwicowy (orzekły dwie dobre panie dermatolog), czyli przeczulica nerwów. U mnie pomaga tylko usztywnienie włosów żelem i upięcie na potylicy (nie na czubku głowy) tak, żeby włosy "nie ruszały się". Wtedy mieszki włosowe nie są drażnione i jest jako tako. Zwykły lekarz raczej nie pomoże, zastanawiam się nad medycyną alternatywną. Odezwę na pewno, jeśli uzyskam jakąś poprawę. Pozdrawiam Wszystkich, a raczej Wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
  53. Anonimowy18:10

    Też zmagałam się z tym samym problemem,straszny ból, nie taki jak przy wysokim kucyku, koku czy ściśniętym warkoczu, tylko naprawdę straszny. Taki, o którym myśli się cały dzień i budząc się w nocy, bo jest tak bolesny i uciążliwy. Pojawiał się na przodzie, na czubku głowy, z tyłu - tworzył się taki bolący plac, który potrafił boleć kilka dni, kilka tygodni - bardzo różnie i zawsze wracał. Dzień przerwy wydawał się wybawieniem, ale kiedy wracał, to chciało mi się płakać i marzyłam tylko o ścięciu włosów (a mam je do pasa). Trwało to u mnie już chyba drugi rok z małymi przerwami. Nieważne czy włosy były przed myciem, po myciu, upięte, rozpuszczone - różnice były minimalne. Aż w końcu któregoś dnia oglądając tv z mężem (nie koncentrowałam się w ogóle na filmie, ponieważ ból mnie dobijał), poprosiłam męża żeby mi rozmasował to bolące miejsce na głowie. Ale nie delikatnie i opuszkami, tylko taki mocny masaż. Bolało jak wszyscy diabli, okropny ból jeszcze bardziej spotęgowany. Mężowi za bardzo się nie chciało,ale zmusiłam go i robił to ok. 30 min. I wiecie co? Na koniec miałam zmierzwione włosy, palącą skórę na głowie i ZERO bólu!!! Na wszelki wypadek mąż musiał powtórzyć zabieg jeszcze ze dwa razy po 5 min. Przez następne kilka dni obawiałam się powrotu bólu, ale mija już drugi miesiąc i ból nie wrócił. A włosy się nie skróciły, a poziom stresu też taki jak był. Więc co Wam szkodzi? Poproście mamę, siostrę, chłopaka - to tylko pół godziny. A pozbycie się tego okropieństwa jest tego warte. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  54. Anonimowy21:24

    Dziewczyny od kilku lat staram się wyleczyć z bólu skóry głowy. Byłam oczywiście u dermatologa ale powiedział, że nie mogę ciasno wiązać włosów! (nie pomogło tłumaczenie, że tego nie robię), dzięki wam wypróbuję mikrodermabrazję, sok z pokrzywy też zacznę pić oraz ZMUSZĘ męża do masażu przez 30 minut :-) musi się poświęcić. Właśnie siedzę i zastanawiam się co zrobić bo skóra na głowie boli tak bardzo że dotykać nie mogę :-( i to od miesiąca i tak jak piszecie na samym czubku, zmieniłam szampon na Biotabol bo baaardzo mi wypadają a może ten szampon jest za mocny? suplementacja nic nie daje :-( garściami zjadam te tabletki ale to nie działa,. w najbliższym czasie idę na badania, lekarz przepisał mi badanie krwi (ogólne w tym żelazo i na tarczycę), mocz, oraz kał bo stwierdził, że może mam robaki? Na wszystko się zgadzam , bo za chwilę będę łysa :-(((((.
    Pozdrawiam Wszystkich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Ci współczuję, znam to uczcie, że człowiek zrobi wszystko, bo już tak boli, że nie da się wytrzymać. Ja teraz ścięłam 40 cm włosów i jest prawie idealnie, bo nie są ciężkie i nie ciągną jak wcześniej. Ale jak tylko zepnę je na kilka godzin jakkolwiek, jeśli tylko się choć delikatnie przetłuszczą, to i tak czasem czuję ból czubka głowy. Nie tak intensywny, jak gdy miałam długie, ale jednak. I tak myślę, że to po prostu z powodu moich włosów. Mam je bardzo gęste, ale pojedynczy włos jest mega cienki i delikatny, przez co nie są sztywne. W dotyku są milusie, ale na co dzień nie wygląda to dobrze, bo się bardzo szybko przetłuszczają. I przez to właśnie mnie tak bolą. Bo są słabe u nasady, a że gęste, to swoje ważą. Polecam świetną wcierkę MON RIN do tłustej skóry głowy. U mnie sprawdziła się rewelacyjnie.

      Usuń
  55. Anonimowy12:55

    J amam wlosy lekko za ramiona I od jakiegos czasu wlosy mnie ciagna I strasznie mi wypadaja. Zrobilam wszystkie chormonalne badania I wszystko w normie. Kiedys nosilam kucyi I warkocze non stop teraz jak tylko wlosy w kucyk zwiaze to mi tak siagna ze bolu glowy dostaje. Nie mam grobycz ani ciekich wkosow. Moje wlosy sa mieekie I ciekie wiec nie mam pojecia skod nagle ten problem sie u mnie pojawil.

    OdpowiedzUsuń
  56. Anonimowy01:51

    Wspolczuje Ci, bo czasem tez mnie 'bola' wlosy, zwykle od wysokiego kucyka, ale zdarza sie ze i bez przyczyny mi dokuczaja. Np.dzis w pracy myslalam ze sie wsciekne, tak mi przeszkadzalo wiec wzielam 2 paracetamole i przeszlo na pare godzin.Ulge sprawilo mi mycie wlosow z masazem. Wyczytalam, ze to moze byc wynik przeziebienia i w mym przypadku to by sie zgadzalo, pare razy chodzilam bez czapki, a porzadnie wialo. Niektorzy sugeruja anemie, nie sadze, zebym ja ja miala.Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  57. Balbino, też szukam odpowiedzi na swoje "problemy" dzięki google i tym sposobem trafiłama do Ciebie tu, otóż już wiem mam szampom z The Body Shop seria FainForest Volume z guarana między innymi po dwóch myciach zaczęła mnie boleć skóra głowy i już wiem że to na pewno przez pobudzające działanie guarany, odstawiłam i użyłam z tej samej serii, ale Balance z aloesem -diametralna zmiana. Kofeina, guarana pobudzacze to kolejny czynnik tej sytuacji. Pozdrawiam wszystkie włoso-dbaczki !

    OdpowiedzUsuń
  58. Też mam podobny problem. Potrafie spiąć włosy do szkoły, a po powrocie do domu i rozpuszczeniu włosów ból jest nie do zniesienia potragi trzymać nawet dwa dni. I jak tu funkcjonować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko doradzić, bo nigdy nie wiadomo jakie jest źródło tych problemów. Ale spróbuj suplementować witaminy i ... no cóż, nie stresować się. Mi dużo dała wizyta u trychologa, bo przynajmniej dowiedziałam się, że nie mam żadnej choroby skóry, tylko to albo ze stresu, albo ze zbyt małej ilości witamin. No i uroda taka, włosy gęste i ciężkie, ale łatwo przetłuszczające sie, dlatego boli

      Usuń
  59. Ciekawie piszecie, ciekawie... Mnie skóra głowy też boli z tym że mam włosy cienkie, delikatne i do tego rzadkie (nigdy czupryna nie była bujna i gęsta). Coraz rzadsze niestety, jakoś na początku jesieni, może jeszcze latem zaczęły wypadać niesamowicie, teraz to już w ogóle boję się czesać. Do tego przetłuszczają się okropnie. W związku z tym wszystkim stosuję regularnie wcierki, olej rycynowy i jajo na skalp - efekt był gdzieś na początku lata, na jesieni jak wspomniałam, przeminęło z wiatrem :/ Gdzieś w listopadzie zobaczyłam na zdjęciu prześwity, no łyse placki. Dramat. I tu się zaczyna historia właściwa, mianowicie: UWAŻAJCIE NA TRYCHOLOGÓW.
    Zdesperowana przekopałam internety, znalazłam jakąś w miarę tanią opcję (była stosunkowo tania w ramach akcji promocyjnej, regularna cena wcale niska nie była). Poszłam, zapłaciłam, Pani wyrwała parę włosów, kamerką pojeździła i orzekła że przy tym całym olejowaniu to mieszki wcale nie są zapchane i skalp w sumie nawet nawet, tylko włosy nie rosną i widac że się przetłuszcają. Wywiad był ale niezbyt dokładny. I tu nastąpiła litania horrendalnie drogich kosmetyków które to mają mi pomóc (łączna kwota przekraczała 1000zł, no nie narzekam na brak gotówki jako człek z natury oszczędny, ale bez przesady) finalnie kupiłam tylko spray i peeling na przetłuszczanie chociaż lista zawierała jeszcze szampon, odżywkę i KOMORKI MACIERZYSTE (w komplecie z rollerem do nakłuwania skóry i środkiem do dezynfekcji - ok 700zł). Trochę pomogły zamiast myć codziennie da rade wytrzymać dwa dni chociaż szału nie ma.
    Pani nawet stwierdziła że te komórki to na 100% mi pomogą i wyrosną nowe włosy.
    Cos mi nie pasowało więc zaczełam wypytywać, a jaka może być przyczyna, no i czy te komórki załatwia tę przyczynę przy okazji (wiadomo że nie, ale głupio tak poważać kompetencje na dzień dobry). I dopiero wtedy się zaczęło a czy się czymś stresuję - no jak każdy, ale żeby akoś bardzo to bym nie powiedziała.
    Pytam: a czy to może być o jakichs hormonów (a wiem, że tarczyca spoko). No może. A to czy jak mi te komórki pomogą to jak przestanę je stosować to czy mi włosy nie wypadną? No wypadną... Wypisała listę badań które EWENTUALNIE mogę zrobić ( w tym kortyzol, prolaktyna, DHEA-SO4, testosteron, różne sładniki mineralne, wapń potas żelazo - cuda na kiju). Badania zrobiłam, większych odchyleń nie ma, do Pani trycholog nie wróciłam bo uznałam że no niestety ale naciąga ludzi. Także tego - BE WARE, kamerka i fartuch nie czynią z kogoś trychologa.
    Problem przez zimę się nasilił, znalazłam innego Trychologa tym razem ze specjalizacją z dermatologii. Wyniki przejrzał, zlecił kolejne badania, po badaniach wizyta kontrolna za 3 tygodnie. W między czasie dał listę leków, szamponów, wcierek i balsamów - łącznie około 120 zł. Płacę za wizytę krocie ale mam poczucie że facet jest kompetentny i podchodzi do tematu poważnie, szuka najpierw przyczyny a nie sposobu jak wcisnąć mi drogie kosmetyki.
    Grubych, gęstych włosów zazdroszę, teraz to już choćby bolało jak wszyscy diabli to bym brała bo strach na siebie w lustrze patrzyć...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger