MOJA PODRÓŻNA KOSMETYCZKA - czyli jak spakować się na wyjazd?

Jak wiecie (bo chwaliłam się na fejsie - nie mogłam udawać, że się nie cieszę) na początku października wybrałam się do Rzymu na 5 dni. Minął już tydzień od mojego powrotu, nie mogę w to uwierzyć! Czekałam na tę wyprawę przez pół roku, a to już za mną. Pstryk. Minęło. Nie będę się nad sobą użalać, bo mam mnóstwo wspaniałych wspomnień, za to pokażę Wam moją podróżną kosmetyczkę. Spakowanie się było trudniejsze, niż myślałam!

kosmetyki na wyjazd


Leciałam linią WizzAir i wybraliśmy opcję bagażu podręcznego (bo taniej, wiadomo), więc musiałam ograniczyć kosmetyki do minimum. Po pierwsze, nic nie mogło mieć większej pojemności jak 100 ml, a łącznie kosmetyczka nie mogła przekroczyć 1 kg! Dodatkowo wszystkie emulsje, wody i żele musiały być zapakowane osobno w przezroczystej kosmetyczce. Stresowałam się trochę tym całym wylotem, torbą, kosmetyczką, wymiarami... ale wszystko przebiegło sprawnie i nikt nie kontrolował moich kosmetyków :D

Wody, emulsje i żele przewiozłam w przezroczystej kosmetyczce, ale na miejscu się przepakowałam uwzględniając podział na kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe - tak, żeby było mi wygodnie ich używać w ciągu tych 5 dni.

podróżna kosmetyczka

Kosmetyki pielęgnacyjne trzymam w worku prezentowym od Pat&Rub... Jak do tej pory nie znalazłam lepszej kosmetyczki podróżnej! A oglądałam tanie, drogie, piękne, brzydkie, małe, duże... wszystkie. Ale żadna mi nie odpowiadała. Kiedy w trakcie podróży idę się kąpać, kosmetyczka musi być wygodna. Nie za duża, wiadomo, żeby nie zajmowała miejsca w torbie. Nie za mała, bo nic sie nie zmieści. Nie lubię suwaków, bo jak się kąpię, chce mieć wszystko od ręki, od zaraz, bez grzebania, odsuwania, zasuwania. Worek Pat&Rub ma dla mnie idealne rozmiary. W zależności od tego ile kosmetyków przewożę, zwyczajnie podwijam koniec i już, dopasowuje się do zawartości. Mogę go sobie powiesić obok prysznica. Może mi się tam coś wylać, a nie zabrudzę całej torby. A worek zwyczajnie wypiorę.

jak spakować kosmetyki do samolotu
Trudno mi było podzielić kosmetyki pielęgnacyjne na kategorie, bo kilka z nich używałam do różnych rzeczy. Już tłumaczę.

TWARZ:
Filtr URIAGE 50+ SPF - zostało mi nieco na dnie, więc pomyślałam, że taki wyjazd to świetny moment, żeby go wykończyć. Używałam do twarzy, dekoltu, ramion, pod makijaż, kiedy wiedziałam, że będę długo łazić po mieście i na plaży. Opisywałam go już na blogu (KLIK), ostatnie krople wydusiłam w Rzymie, więc idealnie się złożyło, wracałam z jednym pustym opakowaniem mniej.

Krem EMOLIUM trójaktywny - mój ulubieniec w tylu dziedzinach... Służył za krem do twarzy, balsam do ciała, krem do rąk i stóp, po goleniu, na podrażnienia i wysuszenia, a nawet jako... odżywka do włosów :D 1000 w 1! Opisywałam go tu (KLIK). Cała tubka, czyli 50 ml wystraczyła mi na te 5 dni, resztki wydusiłam w samolocie. Uratował mnie w hotelu, bo woda mnie wysuszyła, dostałam wysypki, skóra wyglądała nieciekawie...

Maść TRIBIOTIC - jedna mała saszetka miejsca żadnego nie zabiera, a może uratować w sytuacjach kryzysowych. I uratowała. Tak jak pisałam wyżej, woda dała mi się we znaki. Miejsca z wysypką smarowałąm Tribiotic'iem, pomógł. Łagodził swędzenie, krostki poznikały.

Płyn micelarny BIODERMA Sensibio H2O - król wszytskich królów! Już od dawna o nim czytałam - pieśni pochwalne, epopeje na blogach, ale nie czułam się zachęcona. Odkąd kupiłam to maleństwo, przepadłam całkowicie. Makijaż zmywa fantastycznie! Co więcej, na wyjazdach służy mi za tonik. Jest delikatny, odświeża, no cud miód! Kupuję teraz regularnie. A byłam sceptyczna na początku. Na wyjazdy - niezastąpiony! Tak go polubiłam, że kupiłam dużą wersję. No i dołączyłam do grona piewców.

Pasta do zębów i płatki kosmetyczne nikogo pewnie nie zdziwią. Nie mam do nich szczególnych odczuć :D

jak spakować kosmetyczkę

 CIAŁO:

BABYDREAM żel do ciała - dla bejbików, więc dla mnie też dobry :D Delikanty, zwyczajny, szału nie robi, ale nie dodaje swoich kilku groszy do przesuszającej wody... 

Żel do higieny intymnej BIAŁY JELEŃ - kiedyś myślałam, że wsytarczy używać zwykłego żelu. Nie wystraczy. Teraz nie ruszam się bez tego maleństwa z domu. 

Antyperspirant AQUASELIN - dostałam kiedyś w Superpharm za grosz czy jakoś tak. Wzięłam, bo pojemnościowo był OK. Jak dla mnie trochę za mocno działa. Z jednej strony fajne, że czujłam się pewnie, ale z drugiej po kilku użyciach skóra po pachami była wysuszona i podrażniona. Będę jeszcze używać od czasu do czasu przed stresującymi dniami, ale nie na co dzień.

jak spakować kosmetyki
 WŁOSY:

Suchy szampon BATISTE - nie wyobrażałam sobie nie zabrać go ze sobą. Zwłaszcza na długie dni zwiedzania. Zwłaszcza, że od czasu do czasu chciałam rozpuścić włosy. Wersja wiśniowa jest dla mnie fajniejsza niż oryginalna. Jak i po co używam suchych szamponów KLIK

Odżywka do włosów z Granatem ALTERRA - mój standard w podróżnej kosmetyczce. Zużyłam już tyle opakowań (tych mini), że nie dałoby się tego policzyć na palcach obu rąk. Ani obu rąk i obu nóg. Czyli dużo. Kilka razy miałam też wersje pełnowymiarową, ale już nie będę do niej wracać. Czemu? Bo ona świetnie działa na moje włosy, ale tylko stosowana od czasu do czasu. Przy regularnym używaniu robią się suche i matowe. Ale na wyjazdy jest ekstra!

Szampon do włosów BIAŁY JELEŃ - kolejny standard wyjazdowej kosmetyczki. Znów ilość zużytych opakowanek jest nie do policzenia. I znów, jak w przypadku odżywki Alterry, używany na codzień nie jest fajny. Przesusza i matowi. Za to na wyjazdach jest super!

Oliwka do ciała BABYDREAM - kosmetyk wielozadaniowy. Jak mam czas, to olejuję włosy. Jak nie mam czasu, to dodaję kroplę do odżywki. Czasem zmywam nim makijaż. Czasem używam do twarzy. Czasem do całego ciała. Fajnie, że można kupić w mniaturowej wersji! (Rossmann) Szczelnie się zamyka i nic się nie wylewa.

jak spakować kosmetyki
Kosmetyki kolorowe wożę w takiej oto wygodnej kosmetyczce z Biedrony. Szukałam dość długo odpowiedniego mieszkania dla moich szminek, pudrów i pędzli, żeby na wyjazdach łatwo mi było się do nich dostać, wygodnie używać, szybko chować i logicznie pakować. Jak do tej pory to najwygodniejsza kosmetyczka podróżna jaką miałam, jaką widziałam i jaką porównywałam ze znajomymi. Cztery zasuwane przegródki, w jednej pędzle, w drugiej kosmetyki do oczu,w  trzeciej podkłady i pudry, w czwartej róż, brązer i szminki. Pamiętajcie też, że ja niewiele kosmetyków kolorowych mam i używam. Są osoby, które wożą naprawdę dużo, a wtedy taka podróżna kosmetyczka się nie sprawdzi.

Zabieram ze sobą cztery pędzle ecotools, które mam już od bardzo dawna (dwa od dwóch lat, dwa od roku), a nie wypadł z nich ani jeden włos, chociaż są regularnie kąpane.

jak spakować się na wyjazd kosmetyki

Krem BB IT'S SKIN - wzięłam go ze sobą, bo jest sprawdzony, bo wiem, jak zachowuje się przy wysokich temperaturach, bo ma filtr, bo została mi końcówka na dnie, więc nie obciąży nieptorzebnie torby. A taki gagatek jest wydajny, że przywiozłam go spowrotem. Ja nie wiem, czy on mi się tam jakoś rozmnaża? Oby nie :D Recenzja KLIK

Podkład mineralny LILY LOLO - zawsze zabieram jedną taką miniaturkę na wyjazdy. Długo bym mogła pisać dlaczego, ale odeślę Was do mojego starego wpisu - za co kocham podkłady mineralne KLIK

Puder Diamentowy BIOCHEMIA URODY - to ten z białą nakrętką. Chyba wolę zwykły bambusowy, albo bambusowy wymieszany z diamentowym. Ten wzięłam po to, by go przetesować przy wysokich temperaturach. Może nie było dzikich upałów, ale temperatura wynosiła ok 28 stopni, więc po kilku godzinach moja twarz zaczynała się świecić. Puder zdaje egzamin, bo pięknie matowi, jednak jest TAK sypki, że trudno mi się go używa. O wiele łatwiej obsługuję bambusowy. A może to dlatego, że się przyzwyczaiłam?

Róż LILY LOLO Clementine - mój pierwszy róż od Lily Lolo, ale straszliwie go polubiłam. Szybko go nakładam, trudno zrobić sobie nim krzywdę no i kolor bardzo mi odpowiada.

Brązer MIYO - Mam okrągłą i dość dużą twarz, więc bez użycia brązera czuję się 'płasko'. Niestety ten nie jest mistrzem świata, ale na razie MOŻE BYĆ. Do czasu aż znajdę coś lepszego.

jak spakować kosmetyczkę na wyjazd?

Paletka SLEEK au naturel - w mojej podróżnej kosmetyczce nie mogło zabraknąć cieni do powiek. Choć wsadziłam je tam bardziej z obowiązku. Nie lubię malować oczu, mam dwie lewe ręce, jestem za leniwa... Same przeszkody. Dlatego pilnuję się, żeby od czasu do czasu coś spróbować. Maluję się na razie bardzo zachowawczo - kremowy środek, brązowe kąciki, ale nawet taki standard nie jest dla mnie prosty, ale (powoli) dzielnie się uczę!

Tusz do rzęs MAXFACTOR False Lash Effect - jak do tej pory najlepszy na świecie! 

Eyemazing Liner MANHATTAN - wybrałam go dlatego, że jest ciemnobrązowy i w pisaku. Ale nic nie urywa. Master precise z Maybelline jest o wiele lepszy (dla wszystkich tych, co mają dwie lewe ręce i nie obsłużą zwykłego eyelinera!)

Pomadka soft mat 45H MANHATTAN - wyjątkowo ją lubię za efekt delikatnego matu na ustach, za stłumiony czerwony kolor, aplikację i trwałość. Niestety, niesamowicie przesusza usta. Podkreśla wszystkie suche skórki. Nie ma zmiłuj, trzeba o nie dbać i nawilżać. 

MAYBELLINE NEW YORK pink possibilities - ostatnia pozycja w mojej podróżnej kosmetyczce. Idealna na lato, jasny, pozytywny kolorek, w razie gdy znudzi mi się czerwień Manhattanu. Nie wysusza, ładnie się prezentuje, ale dość szybko zjada. 

***

Ufff, ale się rozpisałam. Ale wszystko mam w jednym miejscu. Może kiedyś taka lista przyda się Wam przy pakowaniu swojej podróżnej kosmetyczki? Nie nazwałabym tego zawartością idealną, ale jest dobrze tak na 90%. Przez ostatnich kilka lat często się pakowałam (studia, wyjazdy, podróże) i doszłam już do niejakiej wprawy - o niczym nie zapominam oprócz szczoteczki do zębów! To moja zmora, już tyle razy musiałam kupować ją na miejscu! No i fajnie, że można się teraz zaopatrzyć w miniatury :-)

Jak oceniacie listę moich wyjazdowych kosmetyków? Jest Ok, za dużo, za mało? Wiem, że każdy ma inne potrzeby i chętnie się dowiem jak jest u Was. Miłego wieczoru :*

LINKI:
- Biovax do włosów blond
- Biovax Latte
- olej makadamia do włosów
- złota maska ajurwedyjska
- szampon wzmacniający cebulki Wardi Shan

53 komentarze:

  1. Zawsze ma problem co ze sobą zabrać ;)
    Super pomysł na post.

    Zapraszam na konkurs na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że pomysł Ci się spodobał :-)

      Usuń
  2. Kliku muszę wypróbować:) Szczególnie tego kremu BB, ma urocze opakowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniołek :D Mi pasował, szkoda, że już się kończy. Będę musiała rozglądnąć się za czymś nowym.

      Usuń
  3. u mnie by to wyglądało skromniej ;)
    genialna ta kosmetyczka na kolorówkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze skromniej? :D A ja myślałam, że przerażę połowę blogosfery kosmetycznej, że obejdę się bez tylu pozycji :D

      Usuń
  4. Kilka z tych kosmetyków i ze mną jeździ na różne wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten kremik BB, znowu wpadł w me oczko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to sprawka anielksiego opakowanka pewnie :D

      Usuń
  6. strasznie podoba mi się ta kosmetyczka/ z biedronki mówisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ale to już z dwa miesiące temu było. Chociaż czasami u mnie jeszcze można na podobne trafić. Czasem też robią ten śmieszny targ w namiocie przed biedroną i tam można odnaleźć końcówki serii :-)

      Usuń
  7. Ładnie Ci poszło to pakowanie :) Ja jeśli chodzi o kosmetyki, to nawet na weekend targam ze sobą trzy wielkie, wypchane po brzegi kosmetyczki ;P Absolutnie wszystko z nich jest mi potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo nie to ja na weekend dam radę z jeszcze mniejszą ilością kosmetyków :-) Za to w domu mam ich tłumy :D

      Usuń
  8. Ciuchy zawsze jakieś się wybierze, ale z kosmetyczką to mam nie lada problem przy pakowaniu. Najchętniej wzięłabym ze sobą wszystko. Pamiętam pierwszy wylot za granicę - nigdy tak długo nie pakowałam kosmetyczki jak wtedy :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, doskonale to rozumiem :-) moja kosmetyczka musi być kompletna, bo jestem alergikiem, a nie chcę 'probować' nowych ksometyków na wyjeździe.

      Usuń
    2. Właśnie zawsze muszę pamiętać by odnowić zapasy przed wyjazdem. Bo jak zabraknie ulubionego kremu, albo maści na niezapowiedzianych przyjaciół to właśnie nie kupi się czegoś niesprawdzonego :C

      Usuń
    3. U mnie to samo :-) Trochę dziwi mnie podejście innych osób, które na podróż zabierają nieznane próbki. U mnie alergia i podrażnienie raz dwa wybiłoby mi to z głowy :D

      Usuń
  9. Hahahhhahaha szczoteczki to tez zawsze zapominam i zawsze mam kilka, a w walizce jedna ma swoje stałe miejsce : p i jej nie wyciągam. A ten krem bb to wiesz taka nowość cząsteczki sie rozmnażaja i rodzą sie małe cząsteczki i tak cały czas! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to jest dobry pomysł!!! Że też wcześniej na to nie wpadłam :d Taki prosty a taki pomocny, dzięki!!

      PS. Co do kremu, to... mam nadzieję, że nie :D

      Usuń
  10. Dzięki ci panie za Rossmana i półkę z miniaturkami. Też korzystam z jej zasobów w razie potrzeby, bo forma mini dużo ułatwia. Świetny pomysł z tym woreczkiem z Pat& Rub, w sumie mam coś podobnego, więc wykorzystam. Matowe pomadki Manhattan są śliczne i tanie, szkoda, że wysuszają usta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Worek z P&R strasznie ułatwia mi życie, a zaczęło się tak, że spakowałam w niego kosmetyki przez przypadek. Dopiero w trakcie kąpieli na wyjeździe odkryłam, jak wygodnie mi się je używa :D

      Usuń
  11. Spora ta wyjazdowa kosmetyczka :D Ja na wyjazdy pakuję się tak - żel do higieny intymnej z Facelle, normalna pełnowymiarowa butelka, ale robi mi za żel do twarzy, za żel do higieny intymenj, jako żel pod prysznic i szampon :D Czyli w sumie sporo miejsca nim oszczędzam. Odżywki zazwyczaj kupuję na miejsu, żeby wypróbować coś ;) Krem uniwersalny typu Nivea - do twarzy, do ciała, do rąk i do stóp, jeżeli potrzebuję to też krem z filtrem. Deodorant, coś do zmywania makijażu i pasta to zębów ;) chociaż tą ostatnią też często kupuję na miejscu. Do makijażu zazwyczaj jasny cień, eyeliner, tusz, pomadkę nawilżającą i puder, róż w kremie. I to chyba wszystko to zabieram :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facelle jest mistrzem, niestety do samolotu nie mogłam tak wielkiej tuby wziąć :D

      Usuń
  12. Ja mam zawsze problem co ze sobą zabrać ale od kilku lat świetnie mi służą wszelkie miniaturki kosmetyków jak np. te z Rossmana.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też niedawno miałam ten problem. Zaopatrzyłam się w różne małe kosmetyki z Rossmanna, ale niektóre kosmetyki wzięłam do drugiej walizki. Stwierdziłam jednak, że nie ma sensu wozić dużych szamponów czy żeli pod prysznic, bo te wszędzie są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, jednak mnie wiele rzeczy uczula, więc wolę mieć swoją małą miniaturkę, niż nowy kupiony żel :-)

      Usuń
  14. Ja zawsze zabieram za dużo na wyjazdy i zamiast jednej kosmetyczki robi się cały kuferek ;)
    Ale to głównie dlatego, że gdy jadę np do rodziny to nie zabieram miniatur.....niedługo szykuje mi się 3-4 dniowy wyjazd to może pokażę co ze sobą biorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi wystarczy krem do rąk, do twarzy, żel do mycia twarzy i nivea do ust :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to faktycznie minimalistycznie :-)

      Usuń
  16. Ja sobie wszyustko zawsze wcześniej notuje i potem pakuje :P I tak zazwyczaj na koniec wszystko dorzucam i kosmetyczka się nie domyka , więc muszę wziąć kolejną :P
    Zazdroszczę wyjazdu !! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam ogromny problem z pakowaniem, zawsze ale to zawsze biorę wszystkiego za dużo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, ale odkąd BARDZO SUROWO oceniam swoją torbę i kosmetyczkę jest OK. Co ważne, niczego mi nigdy jeszcze nie zabrakło, a kiedyś brałam 3 razy więcej wszystkiego i tylko się odźwigałam :-)

      Usuń
  18. Fajna kosmetyczka na wyjazd ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się ta kosmetyczka na kolorówkę, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć kiedy była w Biedrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś dwa miesiące temu albo trochę mniej :-) Jeśli dobrze pamiętam :D

      Usuń
  20. zestaw jak ta lala:)
    zazdroszczę Ci wyjazdu do Rzymu bo wakacje w Italii to moje marzenie
    życzę Ci żeby pogoda dopisała i ciesz się tam każdą chwilą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zbieraj pieniążki, bo naprawdę warto, było super! :))

      Usuń
  21. Paletki są świetnym rozwiązaniem na wyjazdy, zajmują stosunkowo niewiele miejsca, a jest wybór koloru :) A miniaturka biodermy to świetny zakup, chyba każdy kupuje to maleństwo na wyjazdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, właśnie dlatego wzięłam sleek'a :-)

      Usuń
  22. U mnie to wygląda podobnie z pielęgnacją. Kolorówki zwykle biorę mniej, bo tylko tusz, róż, kredkę do oczu i jakąś pomadkę ;)

    Zazdroszczę wycieczki do Rzymu, może coś napiszesz o tej podróży??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że o to zapytałaś. :) Już kilka osób o tym pisało i naprawdę się nad tym zastanawiam... problem, w tym, że nie robiłam zdjęć pod kątem relacji na blogu, ale może uda mi się coś poskładać :-)

      Usuń
  23. uwielbiam mini produkty, tak jak uwielbiam wszystkie kosmetyki 'z bobaskiem' z rossmana <3 a tej kosmetyczki z biedrony to tak Ci niesamowicie zazdraszczam, ze głowę straciłam! kiedy nabyłaś to cudo? teraz będzie mi się śnić po nocach! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś dwa miesiące temu :D Jest naprawdę fajna i wygodna. Może się jeszcze pojawią :D

      Usuń
  24. O, taka przezroczysta składana kosmetyczka, jak na jednym ze zdjęć - uwielbiam takie, bardzo praktyczne na każdym wyjeździe, zwłaszcza, gdy korzysta się z jakiejś wspólnej łazienki i za każdym razem trzeba chodzić do niej z całym ekwipunkiem. A druga niezbędna dla mnie rzecz, to mała kosmetyczka, którą noszę w torebce. Ta przezroczysta zniszczyła mi się w zeszłym roku, nie pamiętam, skąd ją miałam, ale małą do torebki mam od Barona i bardzo ją lubię. Nadal w niezłym stanie, a ma już kilka lat:)

    OdpowiedzUsuń
  25. O, taka przezroczysta składana kosmetyczka, jak na jednym ze zdjęć - uwielbiam takie, bardzo praktyczne na każdym wyjeździe, zwłaszcza, gdy korzysta się z jakiejś wspólnej łazienki i za każdym razem trzeba chodzić do niej z całym ekwipunkiem. A druga niezbędna dla mnie rzecz, to mała kosmetyczka, którą noszę w torebce. Ta przezroczysta zniszczyła mi się w zeszłym roku, nie pamiętam, skąd ją miałam, ale małą do torebki mam od Barona i bardzo ją lubię. Nadal w niezłym stanie, a ma już kilka lat:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Będę polować na tą kosmetyczkę z Biedronki. Może mi się uda i na nią trafię. A co do powyższego zestawu, to widać, że dobrze przemyślany :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja zawsze mam problem, żeby ograniczyć ilość kosmetyków :) Chociaż zdarza mi się że zabieram tylko podkład, puder, korektor i tusz :) Też miałam stresa na lotnisku, zwłaszcza jak widziałam jak obsługa bez mrugnięcia okiem wyrzuca kosmetyki do kosza.

    OdpowiedzUsuń
  28. na wyjazdy zawsze chwytam mały batiste i ogólnie raczek jakieś odlewki lub próbki.:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger