Tangle Teezer a kołtuny - KONFRONTACJA

Bardzo często mnóstwo osób pyta mnie czy opłaca się kupić szczotkę Tangle Teezer. Ostatnio nadarzyła się idealna okazja, by pokazać na zdjęciach, co ten mały plastikowy gagatek potrafi. 

Jak wiecie (bo pisałam na moim facebook'u) byłam ostatnio na weselu.
Jak wiecie (bo pokazywałam na moim facebook'u) byłam u fryzjera, który zrobił mi loki.
Jak wiecie (bo żaliłam się na moim facebook'u) tuż przed wyjściem na imprezę loki zrobiły się luźniejsze, a wróciłam do domu z całkiem prostymi. Życie.
sposób na kołtuny

Loki zostały utrwalone toną lakieru, a na czubku głowy fryzjerka natapirowała mi lekko włosy. Tylko troszkę. Troszeczkę. Nawet fajnie to wyglądało. Jednak po kilku drinkach mój facet odkrył swój dobrze ukryty taneczny talent, więc wywijaliśmy na wszystkie strony. Loki, oczywiście, nie przetrwały, ale kto by się tam przejmował fryzurą pod koniec imprezy.

Wróciłam, wyspałam się, obudziłam się, przeciągnęłam się, ziewnęłam. Chciałam przeczesać ręką włosy, tak dla porannego ogarnięcia czupryny, niestety palce zatrzymały się po kilku centymetrach... Bardzo szybko przypomniałam sobie o mojej motorowej przygodzie włosowej, sytuacja wyglądała identycznie. Kołtuny. Niedobrze. Panika. Nie chcę wyrwać wszystkich włosów.

Dla tych, którzy nie rozumieją straszniej paniki. Mój każdy włos jest bardzo cienki i delikatny, za to jest ich mnóstwo. Plączą się na najwyższym poziomie. Zwykły wiatr potrafi mi je nieźle skołtunić (nawet nie wiedziałam, że takie słowo istnieje!). Nigdy nie rozczesuję włosów na mokro. Nie da się. To znaczy, da się, ale przy okazji wyrywam sobie połowę włosów, za czym jakoś szczególnie nie przepadam.

Pierwsze co zrobiłam to umyłam włosy szamponem z SLS-em (żeby pozbyć się trochę tego lakieru zaklajstrowanego na kosmykach!), potem nałożyłam szałwiową odżywkę Natur-Vital (mam po niej dość śliskie włosy, więc uznałam, że pomoże w rozczesywaniu) i spłukałam. Schły całe wieki. Zbiły się w kilkanaście grubych strąków, nie do rozczesania, nie do rozplątania na mokro. Wyglądałam jak Bob Marley i już wiem, że nie do twarzy mi z dredami.

Milion lat później.... wyschły. Jak uroczo wyglądały widać na zdjęciu. Typowy mop do ścierania podłogi. Nie wiem, czy widać poziom skołtunienia, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że nie było lekko. Brałam każdego dreda osobno, spryskiwałam silikonową odżywką Gliss Kurr (żeby były jeszcze bardziej śliskie), Tangle Teezer w dłoń i jedziemy z koksem.

Milion lat później... a dokładnie półtorej godziny później każdy dredzik został rozczesany. Przy tym wyrwało mi się tylko kilka/kilkanaście włosów i musicie uwierzyć mi na słowo, to wielki sukces! Bardzo żałuję, że po mojej motorowerowej przygodzie nie miałam TT pod ręką. I że posłuchałam rad innych ludzi, radzących rozczesywać na mokro, z odżywką, olejkiem... Przecież tak jest najlepiej, a ja straszne głupoty opowiadam, że na mokro nie czeszę!

sposób na kołtuny
sposób na plączące się włosy

Zdjęcia nieszczególnej urody, wiem, ale robiłam je w ciemnej łazience. A naprawdę nie miałam ochoty czekać z rozczesywaniem dredów a TYM BARDZIEJ z myciem głowy na lepsze światło. Mam nadzieje, że to tak samo oczywiste dla Was, jak i dla mnie. Jednak mam jeszcze pewne granice, jeśli chodzi o poświęcanie się przy robieniu zdjęć na bloga. :D

Dopiero po rozczesaniu umyłam je porządnie drugi raz (miałam wrażenie, że spora ilość lakieru do włosów została mi w tych dredach i nie zmyłam jej za pierwszym razem), potem maska tajska z olejem makadamia, żeby trochę nawilżyć (widać suchość na zdjęciach), dopiero potem umycie delikatnym szamponem (Bioderma) i wszystko wróciło do normy.

Dlatego nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy kupno szczotki Tangle Teezer się opłaca. Jednak jeśli ktoś ma takie problemy z plączącymi się włosami jak ja, myślę, że będzie zadowolony. Natomiast jak komuś czesanie nie sprawia trudności, może się trochę rozczarować. Bo choć uważam, że ta szczotka mi mnóstwo zalet, to jednak żadnych cudów nie zrobi.

Ale o jej zaletach i wadach innym razem. Zrobię Wam recenzję porównawczą z dwoma podobnymi szczotkami.

Pocieszcie mnie proszę, że są wśród Was osoby, które mają taki problem z plączącymi się włosami jak ja. Miłej soboty :*

LINKI:

66 komentarzy:

  1. ja jestem nierozłączna z moim tangle teezerem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam problem z plączącymi się włosami, to dla mnie nawet zabawne - bo pierwszy raz mam takie "długie" (za ramiona) włosy, że ma mi się co poplątać. TT byłby dla mnie za ostry, moje włosy niszczyły się czesane plastikiem tylko przy olejowaniu. Jestem wyznawcą dzika.

    Jedna wizyta u fryzjera, i tyle zachodu potem! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym wiedziała, że tak się skończy, to poszłabym w jakimś koczku moim czy warkoczu :D

      U mnie dzik za nic się nie sprawdził. Głaska mnie tylko. Nawet gdy najpierw rozczesywałam je idealnie zwykłą szczotką (dawne czasy kiedy nie miałam jeszcze TT) a potem próbowałam dzikiem, to za nic na świecie nie czesał. Tylko miział. I tak parę razy pomiziam i od razu naelektryzowane. I nie, że szczotka naelektryzowana czy coś. Przy mnie kilka koleżanek jej używało, każda rozczesała sobie kłaki i żadnej nie naelektryzował. Żadna też nie mogła mi uwierzyć, że tylko mizia, nie czesze, więc każda po kolei próbowała mnie poczesać. Żadnej się nie udało, a ja chodziłam naelekryzowana jakby we mnie piorun strzelił :D

      Usuń
  3. chętnie poznałąbym taką szczotkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować, teraz już nie są tak drogie jak wcześniej, a jeśli masz podobne włosy do moich, czyli grube i plączące się, to może rozwiązać kilka włosowych problemów.

      Usuń
  4. Mi TT bardzo pomaga...Też mam mnóstwo włosów, ale są dość cienkie i łatwo się plączą i łamią...Z tym, że ja rozczesuję je od razu po myciu na mokro, oczywiście z pomocą TT i wtedy nic się nie wyrywa, a do tego po wyschnięciu są dużo łatwiejsze do ogarnięcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z tego co pamiętam, Ty masz falowane prawda? Przy falowanych na mokro jest lepiej, znowu ja mam proste i najlepiej mi czesać je na sucho. Czasem nawet gdy po umyciu wyglądam jak małpiszon, to po wyschnięciu same mi się w miarę ułożą i nie są bardzo splątane :-)

      Usuń
  5. Mi się strasznie plączą włosy od wiatru i robi się jeden wielki kołtun;/ Na sucho włosów nie rozczeszę, tylko na mokro po odżywkach. Dlatego od jakiegoś czasu mam dosyć krótkie włosy, bo nie miałam czasu na bawienie się w rozczesywanie pół dnia. Ale marzą mi się już dłuższe włosy, chyba zapuszczę.. Może jednak taka szczotka by mi się wówczas przydała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym wyglądać fajnie w krótkich włosach, wtedy na pewno bym nie zapuszczała :-) Ale niestety wyglądam w nich okropnie :(

      Usuń
  6. Oj na pewno nie jedna osoba ma taki problem :)
    Ja za to wręcz przeciwnie, swoich włosów kompletnie nie czesze :P Jak je uczesze to robi mi się siano !A tak to praktycznie mi się nie plączą i w sumie odkryłam to niedawno :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem tak: wolałabym mieć gęste, mocne i nawet plączące się włosy, niż przeciętne - z tendencją rzadkich - ale rozczesujące się bez problemu, jak moje. Z tymi zaś jest jeszcze taki problem, że są to tzw włosy wysokoporowate i bez użycia czegoś, co je ujarzmi (a nierzadko i to nie wystarcza), najfajniej ułożona fryzura, wygląda przy niewielkim powiewie jak pagórek, porośnięty trzciną.
    ...jednak szczerze współczuję Ci tych przejść :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę rozumiem, bo choć gęste mam okropnie, to jednak jak nie dociążę kłaczków, to sterczą mi na wszystkie strony świata i wyglądam jakbym miała najbardziej ze wszystkich zniszczone włosy. Ale jak tylko odrobinę przesadzę z nawilżeniem i obciążeniem, to zbijają mi się w strąki i wygląda jakbym miała trzy włosy na krzyż. Naprawdę.

      pagórek porośnięty trzciną <3

      Usuń
  8. Link do posta o bolącej skórze głowy przekierowuje na blogger.com/home ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :* już poprawiam :-)

      Usuń
  9. Uwielbiam ją, dopiero odkąd ją mam poradziłam sobie z wiecznymi mega kołtunami <3

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mam swoją już ponad dwa lata i jestem bardzo zadowolona. Ale też mam włosy podatne na kołtunienie, cienki i bardzo delikatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też plączą się jak na komendę, czasami nawet bez wiatru, same z siebie :-)

      Usuń
  11. jezuu jak dobrze, że ja nie mam problemów z plataniem się włosów. Dlatego z jednej strony chciałabym ją mieć, ale z drugiej to odpada xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie masz plączących się włosów, to mogłabyś się rozczarować tą szczotką. Bo chociaż fajnie czesze i przyjemnie masuje skórę głowy, to najważniejszą jej cechą jest pomoc przy kołtunach :-)

      Usuń
  12. U mnie sie nie sprawdza ale ja mam kręcioły. A rozczesywanie kołtunów: dla mnie tylko na mokro z nałożoną odżywką do włosów. I zaczynam od dołu. 10 minut i po kłopocie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje to prościuchy, dlatego pewnie nasze sposoby rozczesywania tak się różnią :-)

      Usuń
  13. Współczuję Ci, mi też bardzo łatwo robią się kołtuny, zwłaszcza w okolicach karku/łopatek, a szczególnie jak są suche. Tragedia, nie idzie tego rozczesać, ale wtedy spryskuję dwufazówką od Alverde i jest zdecydowanie lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na karku kołtuny pojawiają się głównie zimą, gdy włosy pocierają o kurtkę, szalik...

      Usuń
  14. Są :) Ja się tu w tym miejscu zgłaszam. Moje włosy plączą się do tego stopnia, że nawet nie ma mowy żebym wyszła w rozpuszczonych na zewnątrz. Po pięciu krokach wyglądam jak miotła i ni chu chu tego kołtuna ruszyć :/ TT mam, wielbię i polecam. Jak dla mnie warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz podobne zdanie. Niestety, też nie za bardzo mogę chodzić w rozpuszczonych. Czasem gdy niezbyt mocno wieje próbuję, ale gdy potem rozczesuję kołtuny...

      Usuń
  15. Nie pocieszę Cię niestety, drewniany grzebien z body shop w zupełności mnie zadowala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie drewniany grzebień dochodzi do połowy włosów i dalej ani rusz :D

      Usuń
  16. Nie nadaje się dla pokręconych ;C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, a na mokro też nie da rady? :-)

      Usuń
  17. Masz Ty z tymi włosami. Ale dobrze że udało się je doprowadzić do stanu używalności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie są najłatwiejsze w obsłudze :D

      Usuń
  18. Oj tez mi sie koltunia wlosy :( ale faktycznie czesanie na sucho to niebo a ziemia, na mokro polowa wlosow zostaje na szzotce. Do tego stopnia polubilam czesanie na sucho, ze myje wlosy co
    Rano i z mokrym koltunem jade do pracy. Kolo 9-10 jak mi wlosy wyschna to pozbywam sie koltuna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, bo u mnie też na mokro to istna masakra. Dlatego też odechciało mi się nakładania henny, bo musiałam każdy mokry kosmyk rozczesywać, żeby się dobrze rozprowadziła. Koszmar.

      Usuń
  19. Ja uwielbiam Tangle :) Teraz jak mam krótkie włosy trochę mniej go doceniam, ale przy długich był niezastąpiony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się przyzwyczaiłam do Ciebie w krótkich, że za nic nie mogę sobie wyobrazić Cię w długich :D

      Usuń
  20. A ja jeszcze go nie mam ale chyba sie skusze na to cacko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz plączące się włosy to powinien Ci się spodobać :-)

      Usuń
  21. Eh wiem co czujesz moje wlosy tez sa cienkie strasznie sie placza i koltunia i niestety czasem az strach je czesac ale ciesze sie ze udalo Ci sie je rozczesac i nie stracilas za wiele wlosow ;-) moze.i ja sobie sprawie takie cacko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli CI się plączą, to szczerze polecam, u mnie TT sprawdził się idealnie. Wiem, że są osoby, które uważają, że to tylko kawałek plastiku. Ale jak im się włosy nie plączą, to cudów im przecież nie zrobi :-)

      Usuń
  22. lubię TT, ale nie do końca jest taki genialny jak piszą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co dokładnie masz na myśli? :-)

      Usuń
  23. w moim przypadku klasyczna szczotka sprawdziła się rewelacyjnie i po roku dokupiłam kompakt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczną mam od niedawna i uważam, że jest całkiem OK, ale zdecydowanie wygodniej używać mi kompakt. To już pewnie też kwestia przyzwyczajenia :-)

      Usuń
  24. moje włosy plączą się niemiłosiernie, od dziecka czesanie to dla mnie horror. dlatego TT jest dla mnie zbawieniem... nie żałuję ani złotówki mimo że kupowałam ją kilka lat temu i wtedy jeszcze była zdecydowanie droższa niż teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie żałuję ani złotówki, naprawdę. Nie myślałam, że kawałek plastiku tak mi ułatwi życie :-)

      Usuń
  25. ja teraz nie wiem jak żyłam wcześniej, bez TT :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam w planach jego zakup:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Rzeczywiście TT jest świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana, bardzo proszę o informację jakiego łagodnego szamponu z Biodermu używasz :-)
    P.S. I tak nie na temat - masz śliczne usta! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * Biodermy! :-D

      Usuń
    2. Strasznie mi miło, dziękuję :D

      Z Biodermy mam Node Shampooing Fluide, ale nie jestem z niego zadowolona. Bardziej pasował mi dziecięcy HIPP. Ten z Biodermy to praktycznie woda, przez co kiepsko się go używa. No i ogólnie jakoś tak nie bardzo. Już prawie go kończę, więc za niedługo go opiszę. I przepraszam, że tak długo to trwało, ale święta oderwały mnie na chwilę od blogowania i narobiłam sobie zaległości.

      Usuń
  29. Bardzo lubię teę szczotkę i na pewno będę jeszcze miała wersję kompaktową :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam istną masakrę z włosami - dobrze znam uczucie wychodzę z rozczesanymi włosami na dwór, nie przejdę 200 metrów a już mam istny kołtun.. Z tym, że moje włosy ostatnio szybko schną. Ale TT również potrafi wyratować mnie z opresji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to wkurza, bo fajnie by było czasem chodzić w rozpuszczonych.

      Usuń
  31. Również dla mnie jest niezastąpiona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez TT nie wiem jakbym teraz czesała włosy :D

      Usuń
  32. Chociaż nie mam takiego problemu z włosami to TT uwielbiam, za to, że nie ciągnie i nie wyrywa mi włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, że Ci się tak nie plączą jak mi :-)

      Usuń
  33. Moje włosy się nie plączą, ale i tak Tangle Teezer to u mnie rzecz obowiązkowa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger