Rosyjskie maski do włosów - porównanie - TAJSKA i AJURWEDYJSKA

Dwie rosyjskie maski do włosów, obie niezbyt pachnące, za to świetnie działające. Jedną uwielbiam na tyle, że się z nią nie rozstanę, drugiej jednak nie powtórzę. Czemu? Zapraszam niżej.

rosyjskie kosmetyki do włosów

Uwielbiam posty porównawcze i takim mam zamiar Was raczyć od czasu do czasu. Choć zdecydowanie lepiej wypadają, jeśli porównywane kosmetyki są swoimi przeciwieństwami albo różnią się bardzo na jakiś płaszczyznach. Gorzej, jeśli są w miarę fajne. Jak coś jest fajne, to zawsze jest nudno, też wolę sobie ponarzekać. Ale co poradzę, że obie maski mi się podobają?

Złote mazidło to Ajurwedyjska maska do włosów Planeta Organica, którą znam od prawie dwóch lat. Jej pierwsza recenzja na moim blogu - KILK. Różowe mazidło - Tajska maska do włosów tej samej firmy, którą dostałam w ramach współpracy od Skarbów Syberii i używam jej już prawie trzy miesiące. Która lepsza? Drumroll, please!

Złota! I już tłumaczę dlaczego.

Po pierwsze, kiedyś tam dawno temu obiecałam sobie, że nie będę już kupować rosyjskich kosmetyków, które nie mają pełnego składu, tylko zaczynają się od 'Aqua with infusions of...', bo nie jetem pewna co jest w składzie w jakiej ilości. Jednak złamałam swoją obietnicę i kupiłam złotą maskę, a potem dostałam tajską. I... do kitu to moje założenie. Ok, może nie jestem pewna ilości poszczególnych składników, ale jeśli maska działa, tak jak to sobie wymarzyłam, to nie będę się obrażać na skład, bo to śmieszne. 

Złota maska ajurwedyjska: Aqua with infusions of Organic Melia Azadirachta Seed Oil ( оrganiczny olej neem ), Hydrocotyle Asiatica Extract ( ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej), Euterpe Oleracea Fruit Extract ( ekstrakt z Jagód Acai), Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil ( organiczny olej z drzewa sandałowego ), Cedrus Atlantica Bark Oil (olej cedrowy), Juniperus Communis Fruit Extract ( ekstrakt z jałowca ), Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract ( ekstrakt z bambusa ); Cetearyl Alcohol, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Mica, Titanium Dioxide, Silica, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Tajska maska: Aqua with infusions of Organic Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil ( organiczny olej jojoba), Cananga Odorata Flower Oil (olej Ylang-ylang), Organic Lotus Corniculatus Flower Extract (organiczny ekstrakt z lotosu), Tamarindus Indica Leaf Extract (ekstrakt z tamaryndowca), Mangifera Indica (Mango) Seed Oil (olej z mango), Acacia Arabica Bark Extract (ekstrakt z akacji), Orchis Maculata Flower Extract (ekstrakt z orchidei różowej), Cetearyl Alcohol, Glyceryl Srearate, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Dimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid

Zacznę od maski tajskiej. Używanie jest przyjemne, bo ma świetną konsystencję, jest kremowa, ale jednocześnie puszysta i łatwo rozprowadzić ją na włosach. Mam wrażenie, że je otula. Tajską  używałam jak większość masek na pół godziny przed myciem na mokre włosy, pod czepek i na to ręcznik. Potem zmywałam szamponem i tylko zabezpieczałam końcówki odrobiną olejku. Moje włosy reagowały bardzo pozytywnie. Nawilżenie na wysokim poziomie, włosy były po niej błyszczące i miękkie. Jedyne, czego mi brakowało to sypkości. Wydaje mi się, że minimalnie mi je obciążała. Ale nie da się ukryć, że jestem zadowolona z działania i pewnie bym do niej wróciła, gdyby nie... zapach. Z każdym kolejnym użyciem męczył mnie coraz bardziej. Dorocie kojarzy się z wykadzidlonym księdzem, a mi z zapachem z przeszłości - z pianką do golenia mojego dziadka (wiecie, brzytwa, pędzel, cały rytuał). Na szczęście zapach nie utrzymuje się na moich włosach, choć nie wiem jakby było, gdybym używała maski po umyciu.

Za to złota maska ajurwedyjska pachnie przyjemniej. Wciąż to są kadzidła, ale nie czuję w nich dziadka. :D Ma bardziej zbitą konsystencję niż tajska, ale nakłada się z łatwością. Chociaż nawilża moje włosy odrobinę mniej niż tajska, to jednak są po niej błyszczące, mięsiste i sypkie. Zdecydowanie bardziej mi się to podoba. Ale przy okazji doskonale dociąża i włosy mi się nie puszą. Żałuję tylko, że złote drobinki nie utrzymują się na włosach, wyobrażam sobie, że pięknie by błyszczały. A może to lepiej, może wykreowałyby efekt dyskotekowy? Kto to wie? :D

W każdym razie do tajskiej już nie wrócę. Za to ajurwedyjska zostaje jak do tej pory w moim standardowym repertuarze masek. Pewnie po trochu dlatego, że jestem sroką, a ona tak pięknie błyszczy :D 

Znacie te maski? Macie na nie ochotę? Zastanawiałam się nad toskańską i marokańską z tej samej firmy, ale obie mają w składzie oliwę z oliwek, której moje włosy nie lubią, więc nie chce mi się ryzykować. Miłego dnia :*

rosyjskie maski do włosów
rosyjskie kosmetyki do włosów
rosyjskie kosmetyki do włosów
rosyjskie maski do włosów
rosyjskie maski do włosów

LINKI:
- Tangle Teezer a kołtuny - konfrontacja
- mój problem - boląca skóra głowy
- włosowy koszmarek - szampon alterra
- maska z olejem arganowym vitalderm
- maska odżywcza do zniszczonych włosów

52 komentarze:

  1. Ładne zdjęcia, muszę się bardziej zaznajomić z rosyjskimi kosmetykami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :-) Moi rosyjscy ulubieńcy to głównie kosmetyki do włosów. Hm... nawet sobie tego nie uświadamiałam, ale głownie to maski do włosów :D

      Usuń
  2. Jeszcze nie używałam żadnych rosyjskich kosmetyków ale mnie kuszą coraz bardziej odkąd je wypatrzyłam w zielarskim ;) Chętnie wypróbowałabym obie te maski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej kuszą te do włosów :-)

      Usuń
  3. U mnie tajska sprawdzała się bardzo, bardzo dobrze - ale co z tego, skoro mi śmierdziała? Podzieliłam się nią z dwiema osobami, i i tak męczyłam ze 3 miesiące z tym smrodkiem. Złota pachnie o wiele przyjemniej i wygląda cudnie, ale z moimi kłakami nie zrobiła totalnie nic. Posłałam komuś całą (bez tej jednej porcji), nie żałuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja sie ciesze, :* bo akurat zlota, to jeden z niewielu kosmetykow ktore na moich wlosach daja jakis tam wizualny efekt, zapewne dzieki tym drobinkom- przynajmniej polysk jest wyraznie wiekszy :)
      Zlota spodobala mi sie na tyle ze dokupilam marokanska, ktora jest dobra ale bez szalu. Chociaz o bajki o zatrzymaniu wypadania juz przestalam wierzyc. Marokanska jak dal mnie pachnie jak Coco Mademoiselle, zlota tak pieknie ze wrecz chialabym takie perfumy :) Uwielbiam ten zapach :)
      Pewnie skusze sie jeszcze na toskanska ")

      Usuń
    2. Fakt, szkoda, że taki smrodek. Na szczęście złota mi pasuje i działaniem i zapachem bardziej :-)

      Usuń
  4. Ja lubię bardzo marokańską z tej serii. Muszę wypróbować też tą ajurwedyjską. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marokańską chyba nie wypróbuję, bo oliwa niezbyt dobrze działa na moje włosy.

      Usuń
  5. Uwielbiam rosyjskie kosmetyki,ale tych jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hihi :) Zapach dziadka zdyskwalifikował tajską maskę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety :D szkoda, bo działanie naprawdę dobre :-)

      Usuń
  7. Próbowałam jakiegoś balsamu z tej serii i strasznie męczył mnie zapach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, są dość trudne te zapachy.

      Usuń
  8. mam chyba dwa balsamy rosyjskie w kolejce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak się sprawdzą :-)

      Usuń
  9. Zużyłam dwa opakowania ajurwedyjskiej i lubiłam ją, ale zapach był za ciężki :( Choć ładny, to długo było go czuć na włosach i z biegiem czasu zaczął mi przeszkadzać. A tajskiej jeszcze nie miałam. Teraz testuję inną maskę rosyjską, która pachnie hm... marcepanem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, trudny zapach. Dlatego ja mam ją przez długi czas i używam od czasu do czasu, żeby się nie zmęczyć. Zapach marcepanu lubię :-)

      Usuń
  10. Może skuszę się kiedyś na ajurwedyjską :) Obecnie zachwycam się maską aloesową Natur Vital :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, u mnie aloes szału nie robi. Za to odżywka NaturVital szałwiowa działa świetnie :D

      Usuń
  11. Nie miałam, kuszą mnie od dawna rosyjskie kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem dziwnym stworzeniem- niby uwielbiam maski do włosów, ale zbieram się wieki do ich używania.. no nie mogę się zmusić do systematyczności! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie ;D Ciężko mi jest wygospodarować te 30 minut aby posiedzieć z jakąś maską na włosach :)

      Usuń
    2. Ja je nakładam tuż po wejściu do łazienki, potem robię wszystko, wszystko a na końcu myję włosy :-) Z reguły nie jest to 30 min, tylko tak z 15/20 ale uważam, że dobre i to :-)

      Usuń
  13. Fajny post, ladne zdjecia :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. zgadzam się z moimi poprzedniczkami, bardzo ładne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia :) Ja nie używałam żadnej z tych masek :) Obecnie uwielbiam maskę essens ultime od Schwarzkopf :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie królują maski do twarzy. Tajska sprawdza się u mnie całkiem dobrze i uwielbiam jej zapach, który długo utrzymuje się na włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dobrze pamiętam, to miałam tylko jeden rosyjski kosmetyk do twarzy. Jakoś nie umiem się przełamać ;-)

      Usuń
  17. też mnie kusi ta złota :) ale ciekawe czy rzeczywiście przyśpiesza porost :)
    super recenzja, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nakładałam ją na skórę głowy, ale przestałam, wolę wcierki. :-)

      Usuń
  18. No to witaj w klubie miłośników złotej maski. Ona jest po prostu genialna ! Aż zatesknilam za nią !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją mam w podorędziu prawie zawsze :D

      Usuń
  19. Rosyjskie kosmetyki bardzo polubiłam ale na maskę do włosów jeszcze się nie skusiłam. No ale na pewno coś wpadnie w moje łapki. Ta jedna ma wspaniały karmelowo złoty kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie zaczęło się od masek do włosów :D

      Usuń
  20. Jej, faktycznie, błyszczy cudownie! :) Ciekawa jestem jakby się u mnie na włosach zachowywała, ale jak na razie muszę zejść ze swoich zapasów :D

    WAŻNE! Zmieniłam adres bloga z outside-glass na NovemberKate, niestety przez to moje najnowsze posty nie wyświetlają się na liście czytelniczej. Jeżeli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami - na blogu szybka instrukcja co zrobić :) Serdecznie zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zachęcasz do zrobienia zakupów ich kosmetyków ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. nie lubię nic o zabarwieniu perłowym, źle mi się to kojarzy :P. Ale ta druga ... hmmm ciekawe produkty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś tak miałam, ale mi przeszło, wewnętrzna sroka wygrała :D

      Usuń
  23. Konsystencja i kolor budyniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też łatwo się rozprowadzają :-)

      Usuń
  24. Mam złotą maskę i zapach mnie oczarował :) Używałam dopiero raz czy dwa i ciężko mi się jeszcze określić, ale pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. To moja pierwsza maska tej firmy, do tej pory ulubieńcami były balsamy do włosów.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się sprawdzi :-)

      Usuń
  25. Anonimowy15:18

    Miałam maskę toskańską, bardzo ją lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się obawiam oliwy z oliwek bo moje włosy jej nie lubią :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger