Ból skóry głowy - wizyta u trychologa

Pewnie pamiętacie moje narzekania na ból skóry głowy. W skrócie - męczę się z tym od lat, raz jest lepiej, raz gorzej, ale noszenie kucyka przez kilka godzin pod rząd nie wchodzi w grę. Byłam u dermatologa, który co prawda zaglądnął mi w przedziałek (na ok dwie i pół sekundy) i stwierdził, że to stres. Ale bolało dalej. Zwłaszcza czubek głowy - to miejsce doprowadzało mnie do szału.

wizyta u trychologa


Kilka miesięcy temu ból osiągnął apogeum i najchętniej zgoliłabym się na łyso. Bardzo mocno postopniowałam włosy, choć tego nie lubię, ale chciałam, żeby były lżejsze. Włączyłam do mojej włosowej diety olejek z drzewa herbacianego, wcierki, olejek laurowy, glinki, korundowy peeling. Opanowałam przetłuszczanie włosów u nasady (do pewnego stopnia, bo z natury mam włosy przetłuszczające się), ale ból nie ustępował. Dopiero po włączeniu do diety spiruliny i omega3, dość częstych, ale delikatnych masażach skóry głowy no i zminimalizowaniu stresu ból się zmniejszył. To tylko skrót na potrzeby wstępu do wizyty u trychologa, szerzej opisałam to we wpise - Mój problem: boląca skóra głowy.

Łojotokowe Zapalenie Skóry Głowy...?

Mimo że było już znacznie lepiej, to wciąż nie tak jak powinno. Bałam się, że może mam ŁZS, a tylko zaleczam je moimi zabiegami (olej laurowy, olejek z drzewa herbacianego, peeling mechaniczny) i utrzymuję problem w uśpieniu. Albo, hmmm... coś jeszcze gorszego. Mnóstwo jest chorób skóry głowy. Dlatego po wpisie Wiedźmy KLIK zdecydowałam się na wizytę u trychologa. 

Przygotowania do wizyty u trychologa

Tak jak to wszędzie jest powtarzane i przepisywane, przed wizytą u trychologa należy umyć włosy szamponem z SLSem, żeby oczyścić je z pozostałości kosmetyków. Moja czupryna jest gęsta, więc bałam się, że jedno mycie nie zmyje mi wszystkiego. Na kilka dni przed wizytą nie używałam olejów ani gęstych masek, jedynie lekką odżywkę, a dwa poprzedzające mycia nie  były wspomagane nawet odżywką, użyłam samego szamponu.

Trycholog w Rzeszowie

Wybrałam tego samego trychologa co Wiedźma - gabinet Hairmedica, ul. Dominikańska 3, Rzeszów. Po przybyciu na miejsce od razu znalazłam z Panią Karoliną Piekuś wspólny język - kompletnie nie czułam się skrępowana, żeby wspomnieć o tym, co robię ze skórą głowy. A same pewnie wiecie, jak patrzy dermatolog na kogoś, kto mówi o olejowaniu włosów, peelingach z cukru czy innych włosomaniackich pomysłach. Co więcej, Pani trycholog sama zadała mi pytanie, czy jestem zaznajomiona z półproduktami kosmetycznymi. Odjęło mi mowę ze zdumienia.

Przebieg wizyty i badanie trychologiczne

Najpierw został przeprowadzony wywiad, a więc pytania odnośnie wieku, trybu życia, diety, dotychczasowych problemów i sposobów na poradzenie sobie z nimi. Opowiedziałam mniej więcej to samo, co w TYM wpisie, więc nie będę kolejny raz tego przytaczać. Następnie Pani trycholog zaprosiła mnie na fotel i przeprowadziła trichoskopię. Polega to na przyłożeniu do skóry głowy kamerki, która powiększa obraz ok 200 razy. Nie mam niestety zdjęć (może to i lepiej, bo włosy w takim przybliżeniu są jednocześnie fascynujące i obrzydliwe), ale mogłam całe badanie obserwować na ekranie komputera a Pani trycholog komentowała bieżący obraz. Poniższe zdjęcia są przykładowe i tak jak pierwsze pochodzą ze strony gabinetu mojego trychologa Hairmedica.

wizyta u trychologa

Diagnoza

Na całe szczęście moja skóra głowy nie jest chora. Żaden grzybek, żadne łojotowkowe zapalenie skóry ani nic w tym rodzaju. Bardzo się cieszę, bo łzs podejrzewałam u siebie od dawna. Mam zdrową skórę głowy, ale zauważalna jest nadmierna praca gruczołów łojowych. Na całej głowie ujścia mieszków są w porządku, jednak na czubku głowy widoczna była nadmierna keratynizacja przy mieszkach, małe zapalenia i delikatne łuszczenie się. 

Co robić? 

Pani trycholog najpierw zasugerowała brak witaminy A, która pomogłaby w regulowaniu keratynizacji. Bardzo mi się spodobało, że nie zaczęła mi wciskać żadnych suplementów (nie żebym miała coś do suplementów), ale radziła wprowadzić witaminę do diety w porcji warzy i owoców. Jak wspomniałam, że kiedy przyjmuję spirulinę, to wydaje mi się, że ból jest mniejszy, była jak najbardziej ZA jej połykaniem. Podkreśliła, jak ważne jest picie odpowiedniej ilości wody i ogólna poprawa diety w kontekście zdrowej skóry nie tylko na głowie. Potem porozmawiałyśmy o kosmetykach, które używam. Powinnam dalej używać peelingów mechanicznych, ale doradziła również peeling enzymatyczny raz na dwa tygodnie. Dodatkowo wspomniała o delikatnych masażach skóry głowy, które poprawią krążenie. Pokazała mi też przykładowe kosmetyki, które można u niej kupić, ale w żaden nawet najdelikatniejszy sposób nie zachęcała mnie do zakupu. Ustaliłyśmy, że peeling enzymatyczny zastosuję ten sam, który używam na skórę twarzy (oczywiście po wcześniejszych testach na małych partiach skóry głowy). Jednak sugerowała, żeby na ten mój nieszczęsny czubek głowy aplikować coś do tłustej skóry głowy, co jednocześnie nie pozwoli bakteriom się rozwinąć, więc kupiłam jeden z proponowanych kosmetyków. Opiszę go za jakiś czas, gdy pokażę Wam cały arsenał preparatów na moją skórę głowy. Poza tym była jak najbardziej pozytywnie nastawiona do moich maseczek na skórę głowy z glinek, olejku z drzewa herbacianego albo olejku laurowego.

Ból skóry głowy a fryzura

Podczas badania trychoskopem wyraźnie dało się zauważyć, że skóra na czubku głowy odstaje od raczej zdrowej skóry w innych miejscach. I gdyby nie trycholog, to nie wpadłabym na tak oczywistą rzecz jak... fryzura. Od kilku miesięcy w 95% na mojej głowie gościł kok. Dlaczego? Bo robi się go w ułamek sekundy, bo jak zrobię go poprawnie, to trzyma mi się długo i nie ciągnie mi skóry tak, jak to robi kucyk. Jednak, jak się sama na własne oczy przekonałam, miejsce w którym najczęściej robię swojego szybkiego koka jest mocno nadwyrężone. I wiecie co jeszcze? Gdyby nie trycholog, w życiu bym nie obwiniła koka. Myślałabym, że tak jakoś trafiło, że czubek głowy nie wygląda za dobrze. Taka oczywistość, a ja doznałam olśnienia dopiero, gdy Pani trycholog zwróciła na to uwagę.

Dlatego muszę, MUSZĘ wrócić do częstego upinania włosów w warkocz albo do noszenia rozpuszczonych. Obiecałam sobie, że zajmę się trochę stylizacją włosów w tym roku, żeby dobrze wyglądały proste czy w lokach, a nie jak smętne strąki. Ale o tym innym razem.

Podziałały na mnie słowa Pani trycholog, że teraz jestem zdrowa, więc włosy nie wypadają nadmiernie, nawet przy tak nadwyrężonych cebulkach. Ale co będzie, jak zachoruję? Jak będę musiała jeść antybiotyk, co oczywiście wpłynie na osłabienie organizmu? A to zawsze odbija się najpierw na skórze, włosach i paznokciach. Czy chcę mieć łysy placek na czubku głowy? Oooo! nie chcę! Podziałało. Od wczoraj robię warkocze. Oby motywacja trwała jak najdłużej, aż czubek głowy i cebulki odżyją.

Podsumowując

Wszystkie zalecenia Pani trycholog pokryły się mniej więcej z moimi podejrzeniami, że ból spowodowany jest przez połączenie stresu z brakiem jakiejś witaminy od środka i ciężkimi włosami. Jestem bardzo zadowolona z wizyty, przekonałam się, że nie dzieje się nic złego i że moje sposoby pielęgnacji są całkiem w porządku. Osobom z Rzeszowa i okolic gorąco polecam wybrać się do Pani Karoliny Piekuś, ale gabinety Hairmedica są w całej Polsce - możecie sprawdzić na ich stronie, czy nie ma tam Waszego miasta.

Myślicie o wizycie u trychologa? 

LINKI warte odwiedzenia:

46 komentarzy:

  1. O nie pomyślałabym, że peeling enzymatyczny do skóry głowy można stosować ten sam co do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zdziwiłam i szczerze mówiąc jestem jakoś sceptycznie nastawiona do peelingu enzymatycznego na skórę głowy, nie wiem dlaczego :D Tzn, trycholog sugerowała najpierw specjalistyczne peelingi enzymatyczne, ale powiedzialam, że mam phenome, więc mam spróbować na małym obszarze najpierw.

      Usuń
  2. też mnie boli jak noszę związane :( a cięzko nosić nie związane, ale w sumie powoli się przyzwyczajam do włosów wokół twarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię rozpuszczone, ale wiosną i latem, a nie teraz jak kurtki, szaliki... poza tym wiatr, deszcz, wszystko nie tak :D

      Usuń
  3. Zaskoczyłaś mnie tym peelingiem enzymatycznym do twarzy stosowanym na skórę głowy. Wiesz coś więcej na ten temat? Czy każdy peeling się do tego nadaje, czy Twój akurat należy do jakichś "bezpieczniejszych"? Musze przyznać, że to kuszący pomysł, do tej pory stosowałam tylko domową wersję z fusów kawowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irene, uważałabym raczej. Nie wiem, ja jakoś sceptycznie podchodzę :D żeby mi włosów nie rozpuścił :D Może przesadzam, nie wiem, nie znam się. Ogólnie trycholog wspominała o tym, że te peelingi mają być na naturalnych wyciągach, ja mam phenome enzymatyczny. Za jakiś czas dam znać, jak działa, tak za dwa, trzy miesiące pewnie. Ale będę ostrożna.

      Usuń
  4. byłam u trychologa kilka lat temu kiedy jeszcze mało kto wiedział kto to jest hehe a już kto by pomyślał wtedy o peelingowaniu skóry głowy!! teraz to temat na czasie i cieszę się, że ta dziedzina została doceniona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, gabinety powstają, cena nie zabija. Cieszę się, że byłam :-)

      Usuń
    2. Anonimowy16:55

      A ile kosztuje badanie, nie mogę znaleźć na stronie salonu :(

      Usuń
    3. Zapłaciłam 40 zł, przynajmniej takie ceny były przy kategorii RZESZÓW

      Usuń
  5. ja muszę się przejść do trychologa bo już tracę nadzieje, czy mi zostaną włosy na głowie ... a z tym peelingiem enzymatycznym muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak wypadają? U mnie na szczęście na razie jest w miarę OK, tylko ten ból wkurzający. A z peelingiem to uważaj, proszę. Nie chcę zapoczątkować jakiejś mody, która miałaby komuś zaszkodzić, wiesz :-)

      Usuń
  6. czasem wydaje nam się, że dolega nam coś poważnego, a przyczyną może być banalna. Mi trycholog powiedział, że kok to niezdrowa fryzura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaale taka wygodna :-) ale może to i lepiej, przynajmniej zmuszę się do minimalnej kreatywności i pokombinuję z warkoczami.

      Usuń
  7. muszę się wybrać kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zadowolona, że byłam :-)

      Usuń
  8. Oo kurczę, nawet nie myślałam, że monotonna fryzura może mieć taki wpływ na skórę głowy i włosy :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie pomyślałam. Wiedziałam, że po źle związanym kucyku czy koczku skóra będzie bolała, ale nie pomyślałam, że to zadziała tak długofalowo

      Usuń
  9. Ciekawe doświadczenie, prawda? ;-) Dziękuję za podlinkowanie!

    OdpowiedzUsuń
  10. z zainteresowaniem przeczytałam Twój artykuł od deski do deski, cały czas drapiąc się po głowie, sama się zastanawiam czy nie przydałaby mi się wizyta u trychologa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jestem bardzo zadowolona, że w końcu się wybrałam i przestałam się domyślać, co tam się dzieje :-)

      Usuń
  11. Miałam taki sam problem, trwało to około dwa miesiące . Potem samo minęło. Jednak u mnie na pewno nie miało to związku z fryzurą bo mam krótkie włosy. Nie było to przyjemnie wiec mam nadzieje, że to się już nie powtórzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby! Może to przez stres? U mnie wtedy bol się nasila.

      Usuń
  12. Grunt to trafić na dobrego lekarza, a przekonałam się na własnej skórze, że to wcale nie jest takie łatwe. u trychologa co prawda jeszcze nie byłam, ale mam przykre doświadczenia z dermatologami. też mam problemy ze skórą głowy, jest równie nadwrażliwa jak skóra twarzy. też jest sucha, swędzi, a jednocześnie mocno się przetłuszcza. zastanawiam się nad wizytą i trychologa, ale póki co próbuję jeszcze sama opanować sytuacje.
    myślałaś może o gumkach do włosów invisibobble? ja nie mogłąm nosić tradycyjnych gumek bo właśnie bolała mnie skóra głowy. odkąd mam te gumki - nie mam z tym problemu. dobrze trzymają włosy nawet gdy są założone w połowie długości włosów. dzięki temu nie ciągną wi nie obciążają cebulek. opinie o nich są skrajne, ale jeśli masz podobny problem do mojego - to powinnaś być zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiorra, oj, ja też mam przeróżne doświadczenie z dermatologami. A co do gumek, ot mam je. Tylko nie udaje mi się związać nimi kucyka, bo są zbyt śliskie i zjeżdżają mi z włosów. Ale lubię je do luźnego koczka, którego niestety teraz staram się często nie nosić :-)

      Usuń
  13. Super, że trafiłaś na tak kompetentnego lekarza :) Ja zabieram sie za peeling mechaniczny tak długo, że to już zaczyna być śmieszne... Nie mam wielkiego problemu ze skórą głowy, ale czasami widzę, że coś jej dolega. Czas się chyba przyjżeć jej bliżej :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię uczucie świeżości po peelingu z korundem. :-)

      Usuń
  14. Też byłam niedawno u trychologa i widać było lekkie podrażnienie skóry na czubku, ale ponieważ wyszły mi również inne, dużo poważniejsze rzeczy jakoś się tym nie przejmowałam. Ostatnio jednak w tym miejscu zaczęła mnie strasznie boleć skóra głowy, do tego stopnia, że nie mogłam nie tylko związać włosów, ale nawet dotknąć głowy. I w sumie dopóki nie przeczytałam Twojego posta, nawet się podejrzewałam, że to przez koczka;) A nosiłam go ostatnio non stop. Wychodzi na to, że też muszę przerzucić się na warkocz;)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo mi przykro, że borykasz się z bólem.. to nie należy do przyjemności.. ale kurcze nie pomyślałabym, że przyczyną może być uczesanie - na dłuższą metę... bo też czasem odczuję ból, po nie właściwie upiętych włosach, ale normalnie upinam na co dzień.. ale to pewnie kwestia wrażliwości..
    Stres owszem.. kurcze... trzeba radzić.. fajnie, że ta wizyta u trychologa (to dla mnie nowość) pozytywnie podziała i przyniosła rowiązania.. życzę, by pomogły.. My od pewnego czasu wcinamy spirulinę z chlorellą i bardzo sobie chwalimy...

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow! Wydawać by się mogło, że każdy wie, że skóra głowy boli od fryzury, a tu proszę... wyjątek :P ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie do końca o to chodziło ;-)

      Usuń
  17. Czasami tego typu objawy dla lekarzy są najtrudniejsze do zinterpretowania. Mnie nie raz bolała skóra głowy od zimna, a głównie od "przewiania".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te najprostsze i najbardziej zwyczajne powody są najtrudniejsze. Większość wolałaby przepisać po tabletce na każdą chorobę i mieć z głowy, bez szukania przyczyn głębiej.

      Usuń
  18. Odkąd wcianm codziennie słatę też widzę poprawę. Nie tylko tyczy się to głowy, ale ogólnie samopoczucia, wyglądu skóry, mniejszym niedoskonałościom, poziomu energii. Jednak "dieta" jest lekarstwem na wszystko i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Właśnie dlatego od początku stycznia bardzo się pilnuję i już widzę pozytywne efekty, przede wszystkim pod kątem samopoczucia :-)

      Usuń
  19. Tez byłam:) I pracuje intensywnie nad skórą głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jakie masz zalecenia :-)

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawy artykuł, chyba sama powinnam sie przejść do trychologa - moja czuprynka tez nie za dobrze się ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, jeśli Cię zaciekawiłam :-)

      Usuń
  22. Ja od jakiegoś czasu prawie nie noszę koków bo właśnie po nich mnie głowa bolała :( A peeling enzymatyczny na skalp miałam zamiar wypróbować ale nie pomyślałam, że mogę spróbować tego do twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź ostrożna, proszę, nie chciałabym siać jakiś herezji, bo nie wiem czy przy wszystkich peelingach do twarzy można spróbować.

      Usuń
  23. Nadrabiam zaległości i dopiero od wiedźmy do ciebie trafiła, a przecież twój pseudonim znam z innych blogów, bo lubię czytać i pisać komentarze :). Kiedyś mogłam nosić włosy w kucyku, ale teraz też mnie strasznie ,,ciągną", a koczka robię tylko głową w dół, albo nisko nad karkiem. Baby hair rosną nad czołem od wcierek, niestety nie zauważam porostu i zagęszczenia na innych częściach skóry głowy. Mam długie włosy, myślę że średniej grubości. Muszę zacząć łykać wit. i kupić spirulinę bo od zawsze mnie ciekawiła. Wracając jeszcze do kucyka, próbowałaś tych magicznych gumek sprężynek ? Bo ja się zastanawiam, może one nie powodowałyby bólu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ooo, bardzo znam ten ból. Dosłownie, chociaż nie aż tak mocno. Wyzbyłam się z "diety" kucyków i jest okej, ostatnio tylko coś mnie boli - na czubku właśnie. A nie chodzę w kokach, tylko w dobierańcach, bo mi tak najwygodniej. Chociaż na bolące cebulki mocno pomagają Invisibobble, jak się je dobrze umiejscowi. Kurczę, a ponosiłabym sobie kucyka! Ale jakoś tak uznałam, że mam za długie włosy, za ciężkie to na takie zabawy już... Na razie wypróbuję metody domowe, ale wizyta u trychologa brzmi fascynująco, nawet i bez palącego problemu. Ale to może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, miałam chyba podobny problem z czubkiem głowy. Pan w zielarskim powiedział, że to nerwobóle, ale nie uwierzyłam. Potem z tym problemem poszłam do apteki, gdzie trafiłam na fajne babki. Stanęły we trzy i zaczęły kombinować, po czym stwierdziły, że.... to neuralgia, czyli to samo co pan z zielarskiego. Dostałam wit. B complex + B12 i przeszło po kilku dniach. Teraz, jak tylko czuję mrowienie i ciągnięcie na czubku głowy - łykam B :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger