Odżywki do rzęs i przedłużanie 1:1

Rzęsy od zawsze były moim sztandarowym kompleksem. Tak właśnie mogłabym zacząć ten wpis. Albo: od zawsze marzyłam o wachlarzu rzęs. Chciałam mrugnąć i wywołać sztorm na morzu. Niezależnie od zdania wprowadzającego, zapraszam Was dziś na moje luźne przemyślenia o odżywkach do rzęs, o moich rzęsach i o przedłużaniu metodą 1:1. Jestem niezmiernie ciekawa, co o tym myślicie.
przedłużanie 1:1
Moje rzęsy...
...są gęste i średniej długości. Dość ciemne, jedynie końcówki jaśnieją, ale to nic wielkiego, każdy tusz sobie z tym poradzi. Co jest największym problemem? Są proste, miękkie i delikatne. Przed każdym makijażem używam zalotki, inaczej nakładanie jakiegokolwiek tuszu nie miałoby sensu. Nie mogę też nałożyć zbyt grubej warstwy kosmetyku, bo choć wcześniej podkręcone zalotką, rozprostują się w kilka minut pod swoim własnym ciężarem. Co jeszcze? Mam małe, głęboko osadzone oczy z opadającą powieką... Ludzie, ja naprawdę potrzebuję widocznych rzęs, żeby jakoś wyglądać! Inaczej przypominam mopsa, który dopiero co się obudził!

Najlepsza odżywka do rzęs
Dlatego też od dawna interesowało mnie wszystko, co mogło w jakiś sposób poprawić wygląd moich rzęs. Wcierałam olejki i choć zmiana była zauważalna, to jednak zbyt mała, żeby mogła mnie zadowolić. Odkryłam najlepszą dla moich rzęs mascarę, która najmniej je obciążała i delikatnie podkręcała. Ale to wciąż było za mało. Kilka lat temu rozpoczął się rzęsowy szał. Dziewczyny jedna za drugą odkrywały coraz to inny skarb. Odżywka do rzęs, która działa. Która sprawia, że rzęsy sięgają czoła. Są długie, ciemne i grube. Coś stworzonego specjalnie dla mnie.

Wątpliwości
I choć od długiego czasu przeróżne odżywki do rzęs są bardzo łatwo dostępne. I choć niektóre nawet nie kosztują fortuny. I choć wiem, że działają. I choć nie raz miałam je w rękach, bo albo dostałam na spotkaniu blogerek, albo ktoś oferował testy, to i tak nie mogłam się przełamać. Z jednej strony kusiło mnie niesamowicie, żeby spróbować, z drugiej miałam tysiąc ale.

Tysiąc ale
Po pierwsze, jestem alergikiem. Mnóstwo różnych kosmetyków mnie uczula, a najwrażliwsze mam oczy. Wielokrotnie je podrażniłam mleczkami do demakijażu, kosmetykami kolorowymi a nawet płynem do przechowywania soczewek. Oglądając skutki uboczne tych megaskutecznych odżywek do rzęs - spuchnięte powieki, zaczerwienienia - jakoś ochota mi przechodziła. 

Po drugie, oglądając efekty tych odżywek, widziałam bardzo długie, bardzo cienkie rzęsy. Powywijane w różne strony. Delikatne. Poplątane. Doszłam do wniosku, że jeśli wydłużę sobie na własne życzenie moje miękkie włoski, to tym bardziej będą opadać pod własnym ciężarem. Po co mi długie rzęsy zasłaniające oczy? Wolałabym krótsze a podkręcone. 

Po trzecie i najważniejsze, większość tych naprawdę skutecznych odżywek zawiera składnik leku na jaskrę lub jego pochodne. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Producenci leku zawierającego bimatoprost zauważyli, że jednym z jego skutków ubocznych jest wzrost rzęs. Oprócz tego może spowodować szereg innych, mniej pożądanych efektów jak przekrwienie spojówek, świąd, zapalenie rogówki, etc. Ale nie martwcie się, zapadnięcie gałek ocznych zdarza się po nim niezbyt często. Wiadomo, że sama natura nie zmieni radykalnie wyglądu naszych rzęs. Moje naturalne poglądy na świat i kosmetyki uległy pewnej zmianie. Nie jestem już ortodoksem. Ale... zbyt wiele argumentów przemawia przeciw tym odżywkom. 

Bez przesady
Z drugiej strony należy pamiętać, że w większości odżywek do rzęs stężenie tego składnika jest mniejsze niż w leku. Co za tym idzie, może nie jest aż tak niebezpieczny, jak mi się wydaje? Ale nie piszę tego jako chemik, którym nie jestem, ale jako zwyczajny konsument, który chciałby wierzyć firmom kosmetycznym. Skoro są badania, atesty, certyfikaty, skoro te odżywki spełniają wszelkie normy bezpieczeństwa, może nie ma co panikować?

Świadomość
Nikogo nie zachęcam do natychmiastowego odstawienia odżywek z bimatoprostem. Nikogo nie zachęcam do ich używania. Każdy ma swój rozumek i decyduje za siebie. Ale jestem pewna, że ja ich stosować nie będę. Nie tylko dlatego, że boję się efektów ubocznych, ale dlatego, że byłoby mi niezręcznie stosować w celach upiększenia coś, co jest lekiem. Może to hipokryzja. Może stosuję inne kosmetyki z lekami w składzie, tylko po prostu o tym nie wiem, ale tak to odczuwam. Dlatego też świadomość i zaglądanie do składów INCI jest dla mnie bardzo ważne. Decyzję o używaniu tych odżywek każdy podejmuje sam, ale niech to będzie decyzja świadoma. Uważam, że warto wiedzieć, co się w nich czai, warto rozmawiać, wymieniać się poglądami. Może ktoś je stosuje, a nie wie o tym składniku?

Przedłużanie rzęs 1:1
We wrześniu tego roku zdecydowałam się na doklejenie rzęs u kosmetyczki. Szczerze mówiąc, myślałam nad tym dobre kilka lat, widziałam efekty u znajomych, czytałam mnóstwo opinii, ale... byłam sceptyczna. No bo tak jak wspomniałam - moje rzęsy są delikatne, cienkie i prostują się pod własnym ciężarem. Oprócz tego... te moje alergie (raz znajoma próbowała dokleić mi kępki i skończyło się oczami jak u królika). Ale taka babska natura, musiałam spróbować. Wybrałam salon kosmetyczny Lilly Ann Studio ze względu na zamieszczenie prawdziwych zdjęć przed i po. Wyszłam bardzo zadowolona. Nie mam zamiaru dziś rozwodzić się nad tym zabiegiem, bo było to dawno, bo jeszcze na pewno go powtórzę i wtedy opiszę szczegóły. Chciałam tylko zaznaczyć, że jestem bardzo zadowolona. Choć byłam sceptyczna, choć lubię naturalność, choć zawsze uważałam, że tipsy, sztuczne rzęsy i doczepione włosy to sztandarowe elementy wyglądu dziuni z dyskoteki, to na pewno zabieg powtórzę. Widocznie zmądrzałam. Przedłużanie rzęs metodą 1:1 uważam za fantastyczne rozwiązanie przed jakimś ważnym wydarzeniem lub przed wakacjami (zrobiłam je tuż przed wycieczką do Rzymu - najlepszy pomysł ever!). Na pewno zdecyduję się na nie przed swoim weselem.

[Niestety, nie mam dobrych ujęć przed i po, ale mam jedno zdjęcie ze spotkania blogerek. Jeśli jesteście ciekawe czy wyglądałam karykaturalnie sztucznie, czy nie, Możecie zobaczyć je tutaj KLIK, między 1:22 a 1:30, ja jestem ta po lewej;)]


Jestem strasznie ciekawa co sądzicie o tych odżywkach do rzęs albo o przedłużaniu u kosmetyczki.


LINKI warte zobaczenia
- Bimatoprost w bazie leków (m.in. skutki uboczne)
- RapidLash w krzywym zwierciadle
- Bimatoprost okiem Kascysko

49 komentarzy:

  1. Ja zaczęłam stosować odżywkę, ale od razu była reakcja alergiczna i odstawiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nigdy nie wiadomo czy nas uczuli czy nie.

      Usuń
  2. Jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że będzie się z tego korzystać z głową i całkowitą świadomością. Nie ukrywam, że swego czasu naczytałam się o biomatoproście tyle, że niemal dostałam zawału. Po dłuższym przemyśleniu doszłam do wniosku, że nie ma co popadać w panikę. Używałam odżywki z tym składnikiem i myślę, że od czasu do czasu będę po nią sięgać. Jedyne czego sobie nie wyobrażam, to ciągłe stosowanie. A przedłużane rzęsy zawsze mi się podobały i mam ochotę choć raz sobie taki zabieg wykonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, najważniejsze, żeby korzystać z pełną świadomością. Ja mam ochotę te odżywki wypróbować na brwi, mimo wszystko w okolicach oka trochę bym się bała. Zwłaszcza, że i tak mam problemy ze wzrokiem. A przedłużone rzęsy strasznie mi się spodobały i jeszcze nie raz je zrobię :D

      Usuń
  3. Anonimowy20:39

    Bardzo lubie dlugie rzesy i super to wyglada ale te ze zdjecia wyglądają jak łoniaki, bez urazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że to dodałeś na końcu, bo jeszcze bym się niepotrzebnie uraziła :D

      Usuń
    2. Loniaki :D omg chwilę trwało zanim skumałam co macie na myśli :D

      Usuń
  4. Ja używałam RevitaLasha, teraz sobie wydłużam rzęsy 4LongLashes i uważam, że mimo wszystko wychodzi taniej, niż przedłużanie rzęs 1:1, no i nie trzeba chodzić na uzupełnianie :P Poza tym to zawsze są moje włoski, a nie sztuczne. Ale ja nie jestem alergiczką i bimatoprost mi nie straszny, więc to inna sprawa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy jakbym nie miała tak słabych i prostych własnych rzęs, to czy bimatoprost byłby dla mnie taki straszny...? pewnie nie :-)

      Usuń
  5. Co do pierwszego akapitu, to mówi się: mam azjatycką urodę. :D Większość dziewczyn ma tam takie powieki i fajnie sobie radzą z makijażem. Z przyjemnością podglądałam niektóre techniki u Azjatyckiego Cukru. :)

    Przedłużanie nie dla mnie, nie znoszę jak ktoś mi dłubie przy czymkolwiek, zwłaszcza przy twarzy. Nie wyobrażam sobie leżeć ileś czasu nie poruszając oczami. Plus wszystko mnie potrafi w okolicach oczu uczulić, bałabym się alergii. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to tłumaczy dlaczego rodzice nazywali mnie chinką gdy byłam mała :D

      Usuń
  6. Sama myslałam nad przedłużeniem, ostatecznie parę dni temu zdecydowałam się na odżywkę Long 4 Lashes i od kilku dni ja stosuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa czy będziesz z niej zadowolona :-)

      Usuń
  7. ale super efekt ! :) zawsze chciałam takie rzęsy...mam blond wiec bez tuszu nie opuszczam domu :(
    jeśli miałabym kasę na pewno bym sobie takie zrobiła :D
    Swoją drogą...nie wierzę w odżywki na wzrost rzęs...jedyne w co uwierzę to w przyciemniające właściwości olejku rycynowego, niestety tylko max do tonu ciemniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do odżywek, to one naprawdę działają, choć może nie na wszystkich. Ale można znaleźć mnóstwo zdjęć przed i po i niektóre robią wrażenie :-)

      Usuń
  8. Masz piękne rzęsy, ja teraz stawiam na olej rycynowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, te piękne to nie moje :-)

      Usuń
  9. też mam przedłużone rzęsy 1:1 i uważam że to był świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś się ze mną zgadza :-)

      Usuń
  10. Od lat używam olejku rycynowego, więc moje rzęsy są dosyć mocne, ale raczej krótkie. Ponad rok temu do tej pielęgnacji dodałam odżywkę FEG - i nie planuję tego zmieniać. Zawsze marzyłam o pięknych, długich rzęsach i strasznie zazdrościłam osobom posiadającym wachlarze rzęs ;) Zabieg 1:1 jest świetny, ale tak jak piszesz - tylko na większe wydarzenia, wyjazdy. A ja bardzo chciałam mieć coś na stałe. I teraz mam - odżywka nigdy mnie nie uczuliła, stosuję ją co drugi dzień na zmianę z olejkiem rycynowym, rzęsy są długie i ładne, a nie poplątane i cienkie :) Jeśli chcesz obejrzeć efekty, to wyszukaj u mnie na blogu hasło FEG - są tam zdjęcia sprzed stosowania i po stosowaniu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do 1:1 to niektórzy robią go bez przerwy, ciągle uzupełniają, ale nie wydaje mi się, żeby to był najlepszy pomysł. Dlatego u nie będzie od święta :-) Cieszę się, że odżywka się u Ciebie sprawdziła i na pewo zerknę na zdjęcia porównawcze. Zastanawiam się nad nią jeśli chodzi o zagęszczenie brwi.

      Usuń
    2. ja miałam jedną brew nieco krótszą niż drugą i też stosowałam odżywkę żeby je wyrównać - podziałało, ale trwało to bardzo długo ;)

      Usuń
    3. Oj nawet jak długo, to warto, bo moje brwi mnie irytują :-)

      Usuń
  11. Z racji bardzo wrażliwych oczu nie stosuję żadnych odżywek (ale zaliczyłam przygodę z RapidLash po czym zgłębiłam temat i nie, dziękuję). Przedłużanie podoba mi się u kogoś, sama nie czuję potrzeby. Lubię za to bazy pod tusz i sprawdzone maskary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, właśnie do Twojego RapidLash'a linkuję, bo pamiętam ten wpis dość dobrze. Cieszę się, że nie zdecydowałam się na użycie żadnej z tych odżywek, choć to było TAK kuszące. Ale dziś chodzę cała podpuchnięta bo użyłam innego płynu do płukania pościeli i rano ledwo otworzyłam oczy. Wolę nie ryzykować, zwłaszcza, że wzrok mam słaby.

      Usuń
  12. Piękny efekt !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kiedyś przedłużone, i przed ślubem się skusze,ale tak na co dzień to nie jest dobre rozwiązanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ciekawa jestem dlaczego :-) Tzn, ja na co dzień tżŻ sobie nie wyobrażam, ale od świeta... :-)

      Usuń
  14. Przyznam, że również mam wątpliwości i obawy. Na tymże spotkaniu trafiłam Revitalash, ale właśnie się boję, że z moim talentem wsadzę sobie to w oko i umrę :D No a jak do tego dodać moją 'regularność', to chyba traci sens. 1:1 póki co mnie nie kusi, choć nie raz się już zastanawiałam nad tym, więc pewnie i u mnie będzie dzień, kiedy w końcu spróbuję ;)
    Btw zastanawiałam się całe spotkanie co robisz, że masz takie piękne rzęsy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Really? Cieszę się :D Właśnie wtedy byłam tuż po założeniu tych rzęs, ale wydaje mi się, że efekt nie był zbyt sztuczny. Z moim talentem i trzęsącą się ręką też pewnie wsadziłabym to od razu do oka :D

      Usuń
  15. Ja raczej stawiam na tusze. Podobają mi się przedłużane rzęsy, ale za często to trzeba uzupełniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, dlatego też nie uzupełniałam :-)

      Usuń
  16. U mnie Revitalash dał świetne efekty, po 2 miesiącach miałam mega długie rzęsy! :) teraz sobie robię odpoczynek a od lutego zacznę Long4Lashes :) ale myślę też o tej metodzie przedłużania 1:1, może kiedyś się skuszę, chociaż to uzupełnianie... już sama nie wiem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Ci Long4Lashes dobrze służyła :-)

      Usuń
  17. Nigdy nie przedłużałam rzęs, ale za to stosowałam dwie odżywki stymulujące wzrost rzęs. Jedna była całkiem niezła - efekty były, ale nie spektakularne (GoodSkin Labs), natomiast druga (Oceanic) dawała przepiękne efekty, ale nawet ja z moimi nieszczególnie wrażliwymi oczami odczułam niezbyt przyjemne skutki uboczne w postaci czerwonych śladów tam, gdzie była nakładana odżywka, a oprócz tego, jeśli nie daj Boże trafiłam pędzelkiem do oka, to płacz był gotowy. Na początku było wszystko w porządku, ale im dalej w las, tym bardziej odczuwałam nie tylko te pożądane efekty, ale niestety również te negatywne. W końcu po 3 czy 4 miesiącach rzuciłam ją w kąt na dobre. W sumie i tak sporo wytrzymałam, ale chyba już nie wrócę do tych specyfików. Myślałam, że może przed ślubem, ale jak tym razem zaczerwienienia będą jeszcze gorsze, to ja dziękuję za takie poprawianie urody! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tego też bym się obawiała. Tyle rzeczy podrażnia mi oczy, a z moimi trzęsącymi się jak u alkoholika na odwyku rękami odżywka codziennie lądowałaby w oku :D Ja już jestem pewna, że przed ślubem przedłużę 1:1 - czułam się z nimi fantastycznie :-)

      Usuń
  18. Szczerze mówiąc też mam marne rzęsy i nawet się nad przedłużaniem zastanawiałam, ale...koleżanki poszły pierwsze. I niestety efekt mi się nie spodobał. Z daleka ok, ale z bliska już nie. Sztucznie to wygląda i kojarzy mi się z lalkami z dzieciństwa. One lubią, ja nie. No tak mam, a o gustach się podobno nie dyskutuje :) Stwierdziłam, że już wolę swoje krótkie i marniutkie. Potem jednak dostałam w prezencie odżywkę Realsh i faktycznie początki nie były łatwe, bo każda aplikacja kończyła się podrażnieniem. Odstawiłam i stosowałam raz na 2-3 dni, a potem już ciurkiem. Jak urosły znowu zrobiłam przerwę. Efekt był fajny, rzęsy urosły piękne. I były takie przez ponad 8 miesięcy, bo używałam jej z umiarem. Tak więc ja wybieram opcję B. A w zasadzie nic nie wybieram, bo cena odżywki nie jest na moją kieszeń póki co :) Ale nie wiem czy nie sięgnę po jakiś tańszy odpowiednik...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst z lalkami z dzieciństwa - dobry! Fakt, z bliska to tak trochę wygląda. Może kiedyś trafię na rzęsy, które nie będą tak sztywne i TAK czarne. Ale nie zdecyduję się na rzęsy z norki, które podobno są delikatniejsze i wyglądają naturalniej. Co do odżywek, podejrzewam, że nigdy się nie zdecyduję. Tzn, na pewno nie na te zawierające bimatoprost. I tak mam słaby wzrok, nie chciałabym ryzykować.

      Usuń
    2. Czytałam, że Realash podobno nie zawiera biokompostu, a mnie i tak na początku uczulił. Pewnie zawiera więc jakieś inne inwazyjne świństewko. Tak szczerze mówiąc, to ja użyłam nie zastanawiając się nad tym zbytnio, bo jeszcze dziewczyny na blogach nie pisały tak głośno o składach takich odżywek. Tak czy siak ryzyko faktycznie jest. A idealnego rozwiązania w kwestii pięknych rzęs brak. Może z czasem coś się wykluje. A co do doczepianych to rzeczywiście mogłyby wyglądać naturalniej. Ale cóż jest jak jest :)

      Usuń
    3. Z tego co wiem (a wiem niewiele, bo chemik ze mnie żaden) to zawiera pochodną tej substancji. A co do naturalności rzęs, to fakt, sama wolałabym, żeby były delikatniejsze. Ale powiem Ci, że u mnie tego aż tak nie było widać, bo mam głęboko osadzone oczy z opadającą powieką. Znowu widziałam dziewczyny z wielkimi, pięknymi oczami z dużą powierzchnią ruchomej powieki (czego tak bardo zazdroszczę!) no i wtedy sztuczne rzęsy były bardziej zauważalne.

      Usuń
  19. Ciężko mi określić jakie mam rzęsy - przeciętnej długości, przeciętnej długości. Mogłyby być jedynie bardziej gęste, bo jak tusz sklei mi rzęsy, widać prześwity :D O przedłużaniu nie myślę, bo obawiam się wyłysienia totalnego - dodałam, że mam dość słabe rzęsy? Ale dożywiam je Regenerum. Nie przyniosło ono efektu WOW, ale pomogło mi utrzymać moje 'firanki' we względnym spokoju,. Teraz używam prewencyjnie, od czasu do czasu przez kilka dni, bo częściej podrażnia mi powieki. Ale aktualnie na rzęsy narzekam jakby mniej, więc dla mnie to zadowalający efekt :)
    A Twoje rzęsy wyglądają moim zdaniem naprawdę dobrze - nie są przesadzone, ani za długie. Do takich zabiegów mam podejście luźne - jeśli czujesz się z tym lepiej, to dlaczego sobie tego odmawiać? :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rzęsy Ci się podobają. Muszę przyznać, że po ich założeniu czułam się fantastycznie. Żałuję, że to nie na moją kieszeń, żeby zakładać je regularnie. Ale od święta na pewno będę się na nie decydować :-) O regenerum myślę, bo nie zależy mi na tych efektach WOW jak po odżywkach z bimatoprostem. Ale chcę je trochę wzmocnić, o tak, prewencyjnie.

      Usuń
  20. Jak Ci już pisałam, z powodzeniem używam Long4Lashes, uwielbiam odżywkę za efekty, ale aplikuję bardzo ostrożnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś była z niej zadowolona jak najdłużej :-)

      Usuń
  21. Hmm stosuje odżywkę na porost rzęs ma w składzie bimatoprost,przed kuracja liznęłam trochę informacji o nim,które przyprawiły mnie o lekkie drżenie serca,maziam się co wieczór od tygodnia i spoglądam rano w lustro,jak na razie nic się nie dzieje,rzęsy sobie rosną a ja kładę się z przeświadczeniem ,że mnie to nie dotyczy...czy aby na pewno ...

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy10:26

    wybieram odzywke, bo przedłużane rzęsy szybko odpadaja ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie Revitalash świetnie działa :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Polecam odżywkę Bodetko Lash! :) Odbudowała moje rzęsy w 3 miesiące :)Dzięki niej moje rzęsy są teraz gęste, dłuższe oraz odporne na wypadanie :) 3ml buteleczka wystarczy na 6-8 miesięcy kuracji :) Zachęcam do kupna : https://sklep.bodetkolash.eu/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger