Ogryzkowy STYCZEŃ

Zdajecie sobie sprawę, że minął już pierwszy miesiąc nowego roku? Że jeszcze tylko 11 i będzie 2016? Jakim cudem, przecież dopiero był Sylwester? A tu już 31 krótkich dni a długich nocy za nami. Jaki dla Was był ten miesiąc? Realizujecie konsekwentnie Wasze noworoczne postanowienia, czy już dawno o nich zapomniałyście?

U mnie było OK. Dość spokojnie. Zwolniłam trochę obroty, przez co i na blogu i na facebook'u było mnie więcej. Uwielbiam kontakt z Wami na facebook'u - cokolwiek nie przyszłoby mi do głowy, to pytam i zawsze mogę liczyć na Wasz odzew. Dziękuję!

Pokażę Wam, jak minął mi styczeń z mojej blogowej, ogryzkowej perspektywy. Najpierw to co dla mnie najmilsze. 1. Dwa mydełka własnoręcznie wykonane przez Dorotę z bloga Włosowelove - takie prezenty są wzruszające! Co Wam przypomina to dwukolorowe? Bo niektórym sernik, niektórym dwu-smakową krówkę. 2. Cały styczeń minął mi w oczekiwaniu na słońce. Nie było go wiele, zaledwie kilka chwil przeplatanych ciągiem dni ponurych i smutnych. No cóż, widocznie jestem meteopatą. Potrzebuję słońca, żeby mieć dobry humor. 3. Gorąca, rozgrzewająca herbata w towarzystwie Marty z bloga Wiedźma bloguje. Czekam na następną okazję, bo tematów to nam jakoś nigdy nie brakuje :D

4. W listopadzie postanowiłam wrócić na dobre do siemienia lnianego - akcja. Wiele z Was się przyłączyło, co niezmiernie mnie cieszy. Jednak najczęściej spożywałam go w firmie glutka, bo wciąż nie miałam czasu (a raczej przez lenistwo, czas zawsze się znajdzie) na przygotowywanie regularnych szejków. Dopiero w styczniu się zawzięłam i miksuję co popadnie. Polecam, zielone szejki dają niezłego kopa! Dziękuję Wam za motywację do blendowania na facebook'u - jak na razie działa, każdy dzień witam takim śniadaniem! 5. A po piciu/zjadaniu siemienia jak zawsze pojawiły się u mnie baby-hairki. Zdjęcie średnio udane, ale zrozumie mnie każdy, kto kiedyś próbował je sfotografować. 6. Po wizycie u trychologa staram się pilnować i pleść warkocze. Raz się uda, a raz nie. Ta plecionka otrzymała od Was sporo komplementów - cieszę się, bo myślałam, że jest zbyt dziecinna. Może jak będę często ćwiczyć, to uda mi się zrobić takiego kłosa, jaki mi się marzy?

PS. Jeszcze słowo o siemieniu, a raczej o formach jego zjadania. Jak kogoś razi glutek, jak ktoś lubi owocowych szejków, to polecam Wam przepis Zielonej wśród ludzi na chałwę czekoladowo-orzechową z siemieniem lnianym - KLIK. Wygląda przecudownie, na pewno kiedyś wypróbuję!

A teraz czas na nowości. 7. W styczniu postanowiłam nie robić żadnych zakupów kosmetycznych, oprócz małego zamówienia ze Zrób Sobie Krem - odwyk. Jedynym szaleństwem obok półproduktów, które kupuję regularnie są liposomy z nanozłotem - nie mam pojęcia jeszcze co z nimi zrobię, ale nie mogłam się oprzeć. 8. Nie przetrzymałam też promocji w Phenome i takim sposobem trafiła do mnie oczyszczająca maska do włosów, maseczka do twarzy i peeling do ciała. Ale nie mam zbyt wielkich wyrzutów sumienia za złamanie mojego odwyku, bo wszystkie te kosmetyki chciałam poznać już od bardzo dawna - to nie żadne spontaniczne zakupy. 9. Kilka dni temu dotarła do mnie wyczekiwana paczka od Hairstore z lokówko-prostownicą Babyliss PRO w środku. Nie da się ukryć, że jestem strasznie zadowolona z tej współpracy - gorzej, jeśli nie fryzura nie wyjdzie i będziecie świadkami mojej porażki. Jak do tej pory jeszcze nigdy nie udało mi się pokręcić włosów na lokówce. Liczę na trzymanie kciuków a efekty pokażę końcem lutego.

Jak minął Wam styczeń? Miłego dnia!

24 komentarze:

  1. Nie wierzę, że tak szybko zleciał styczeń :) Świetny mix, szkoda, że tak mało słońca było w tym miesiącu, ale w końcu to środek zimy :D Warkocz super, w naszej rodzinie wszystkim dobierane czy kłosy czesze babcia, zawsze ustawia się do niej kolejka od najmłodszych to najstarszych :)) Mi styczeń minął całkiem przyjaźnie... spotkałam się z przyjaciółką, chociaż niewiele z tego spotkania pamiętam hehe. Spędziłam czas w gronie rodziny - bawiłam się z córkami kuzynek :D Byłam na koncercie i w muzeum ale przede wszystkim... zwalczyłam nałóg obgryzania paznokci - mam nadzieję na zawsze , bo nigdy nie miałam tak długich paznokci jak obecnie ^^ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku siemie lniane to jest koszmar mojego dzieciństwa, pamiętam jak babcia mnie zmuszała do picia, żebym była zdrowa a dla mnie było to najgorsze co może być! ;D Ale dobrze, że widzisz rezultaty. Ja niestety się nie przyłączę za nic w świecie ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wyobrażam sobie pić siemia lnianego :D Stosuje go na włosy, ale picie? Niee :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siemię lniane jest ok. też piłam a na włosy nie stosowałam, nie laminowałam choć wiele razy zamierzałam. mam zarówno mielone siemię jak i w ziarnach. gorzka sól to dopiero coś. Piękna fryzura, zachwycałam się już na fb

      Usuń
    2. Piłam i nawet jakoś mi szło, ale później zwyczajnie zaczęłam zapominać :[

      Usuń
  4. ja staram się pić olej lniany choć czasami o tym zapominam. Twoim zdaniem jedzenie lnianego gluta jest skuteczniejsze od picia oleju? już pomijając niewątpliwie zdrowe dodatki do koktajli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny przegląd :) Mi się styczeń jakoś ciągnął... i ogólnie dobija mnie ten miesiąc...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaraziłaś mnie tymi zielonymi szejkami :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne bejbiki i piękny warkocz. :) Też się dzięki Tobie zabieram i zabieram za picie szejków.. niedługo zacznę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi tez styczeń szybko zleciał i wcale mi się to nie podoba bo nieuchronnie zbliżam się do 30 urodzin :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Styczeń zleciał mi niesamowicie szybko, nawet nie wiem kiedy. Strasznie fajne te mydełka

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie także ten miesiąc przeleciał jak z bicza strzelił. Trochę niefortunnie się zaczął, ale to już przeszłość.

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się zabrać za te zielone szejki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Warkocz rzeczywiście śliczny. Ja nie potrafię nic upleść, zdolności manualnych brak. W kwestii postu kosmetykowego też zgrzeszyłam odrobinę. Chyba intuicyjnie się dostosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. przepiękny warkocz. ja mam na tyle śliskie włosy, że plecionki mi nie wychodzą :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla kosmetyków Phenome warto złamać odwyk, szczególnie gdy są na promocji :3 Świetny ten warkocz, bardzo bym chciała przejść na zielone szejki, ale mam obiekcje. Kocham te owocowe, ale boje się, że koktajl ze szpinaku mógłby mi nie przejść przez gardło, chociaż makaron ze szpinakiem uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czas pędzi jak szalony, nawet się nie obejrzymy, a będzie już wiosna :)
    Piję glutka od początku stycznia, całkiem nieźle mi idzie, nie opuściłam ani jednego dnia. Zielone koktajle są pycha, ale z glutem mi nie smakują, więc obie mikstury spożywam oddzielnie :D Mam nadzieję, że i u mnie pojawią się jakieś bejbiki, przydałyby się ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Super mixik - świetny pomysł na podsumowanie miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No zlecial ten styczen nie wiadomo kiedy, odwyk wyszedl mi raczej srednio i dlatego przeciagam go na luty ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. przypomniałaś mi o siemiu.. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój styczeń nie minął na niczym ciekawy - cały poświęciłam nauce do sesji, niestety. Teraz jestem wykończona, nie tylko psychicznie i umysłowo, ale też fizycznie. Czekam tylko na piątego lutego, żeby ta sesja się skończyła i żebym mogła głęboko odsapnąć.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne podsumowanie miesiąca ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Całkiem przyjemnie zleciał Ci styczeń :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger