25 PIERDÓŁ O MNIE

Kojarzycie tag 50 faktów o mnie? Na pewno kojarzycie, był już wszędzie. Miałam go napisać od jakiegoś roku (co najmniej), bo naprawdę bardzo mi się podoba. Kompletnie nie wiem czemu, ale uwielbiam czytać czy moi ulubieni blogerzy lubią jeść owsiankę na śniadanie czy wolą kanapki. Kawa czy herbata. Cat-person czy dog-person. I już, już miałam w opisie prawidłowy tytuł, ale po kilku pierwszych moich punktach zmieniłam słowo fakty na pierdoły. Sami się przekonacie, że pierdoły zdecydowanie bardziej pasują.

25 pierdół o mnie
Co mnie zmotywowało do napisania (w końcu) tego wpisu? Instagram. Tyle momentów: pięknych, ważnych, kompletnie nieważnych, ale ciekawych; tyle inspiracji; tyle drobiazgów można się dowiedzieć o ludziach, których blogi czytałam do tej pory. Ale nie ma się co oszukiwać, w większości są to przed wszystkim pierdoły. Moje pierdoły są tutaj - KLIK

1. Zjadam całe jabłka: ze skórką i z pestkami w środku. Oczywiście przy ludziach się hamuję, bo nie da się tego zrobić z gracją, ale jak jestem sama... zostaje mi tylko ogonek.

2. Kawę piję rano, wieczór i w południe, a nawet w nocy. Mogę wypić mocną, czarną kawę i od razu pójść spać. Problem pojawia się, kiedy tej kawy nie wypiję... Wtedy funkcjonuję jak zombie. Tak, jestem uzależniona.

3. Mam obsesję na punkcie pootwieranych szafek. Nie jestem pedantką, wręcz odwrotnie, ale nie wytrzymam w pokoju z wysuniętymi szufladami i otwartymi drzwiczkami. U znajomych sama zamykam. U nieznajomych umieram w środku.

4. Panicznie boję się horrorów. Oglądałam tylko jeden horror w moim życiu i to na wielkim ekranie - gość z piłą motorową zarzynał ludzi. Cała sala śmiała się w najstraszniejszych momentach (taki przerażający był ten film) a ja zmiętoliłam ramię mojego chłopaka i otworzyłam oczy na jakieś dwie sekundy. Do tej pory żałuję, że nie wyszłam na samym początku, ale to były nasze początki i nie chciałam, żeby wziął mnie za tchórza. (Tak, bo jego wyszczypane ramię mu tego nie powiedziało.)

5. Uwielbiam czytać książki. Jednak nie potrafię przerwać w połowie nawet jeśli książka mi się nie podoba (tym sposobem doczytałam pierwszą część 50 twarzy Greya do końca). Ulubione książki czytam po kilka/kilkanaście razy. Aniu z Zielonego Wzgórza! Znam Cię na pamięć.

6. Od kilku lat w ogóle nie słodzę ani herbaty, ani kawy. Nie cierpię też słodkich napoi: pepsi, coli czy innych tego typu wynalazków. Wyjątki? Orzechowe Frappe ze Starbucksa (nie da się ukryć, że jest słodkie) czy dziewczyńskie, różowe drinki. Ale piwo zdecydowanie bez soku.

7. Jako mała dziewczynka nie chciałam być ani pisarką, ani piosenkarką, ani malarką, ani aktorką. Chciałam sprzedawać w sklepie spożywczym. Kropka.

8. Większość ciast może dla mnie nie istnieć. Ciastka? A co to w ogóle jest? Cukierki? Nie, dziękuję. Interesuje mnie czekolada. Oczywiście są wyjątki, ale czekolada to zdecydowane 95% mojego uwielbienia dla słodyczy.

9. Mam obsesję na punkcie suchych rąk. Jak umyję ręce i nie mam kremu w pobliżu, to mogę czasem kogoś zamordować. 

10. Codziennie po obudzeniu zastanawiam się na jakim świecie ja żyję. Śnię długie, pokręcone, kolorowe sny, z których bardzo dużo pamiętam. Marzę, żeby pójść spać i obudzić się z pustą głową. Wypoczęta, a nie jak po nocnym maratonie filmów fantasy w kinie.

11. Zdecydowanie nadużywam emotki ':D' Staram się ograniczać, bo potem gdy czytam moje teksty, wiadomości czy cokolwiek z ':D' w co drugim zdaniu, moja prawdziwa mina wygląda zupełnie inaczej. Coś w rodzaju... ':/'

12. Mam bardzo pokręcony nos... choć może nie nos, raczej głowę. Podoba mi się tyle cudownych zapachów perfum, ale nie mogę ich nosić, bo po kilkunastu minutach dopada mnie obrzydliwy ból głowy. Zakrawający na migrenę, ale przechodzi, gdy nie czuję na sobie wywołującego go zapachu. Mam mdłości i jest mi słabo, tak jak podczas jazdy rozklekotanym autobusem z moją chorobą lokomocyjną. Dlatego gdy znajdę zapach, który mi się podoba i nie prowadzi do wyżej wymienionych przyjemności, to dla mnie wielkie święto!

13. Nie cierpię siebie na zdjęciach. Z każdym kolejnym zdjęciem mam wrażenie, że gorzej wyszłam. Dlatego też prawie w ogóle nie dodaję swoich zdjęć na blogu, fejsie czy instagramie, ale powoli będę się przełamywać, bo to nie jest do końca normalne. 

14. Lubię spotykać się z przyjaciółmi, wychodzić na imprezy, ale baterie ładuję w samotności.

15. Nie cierpię siebie w centrum uwagi. Dlatego nie wiem jak przeżyję dzień mojego ślubu i wesela.

16. Czasem jestem tak miła dla obcych ludzi, że sama jak się słyszę, to rzygam tęczą. Nie chodzi o taką zwykłą uprzejmość. Chodzi o bycie miłym aż za bardzo. Czemu? Nie wiem. Ale walczę, bo nikomu to niepotrzebne.

17. Marzę o tatuażu już od dobrych kilku lat. Jestem pewna, że w końcu go zrobię, ale dopiero gdy będę wiedzieć jaki wzór i w jakim miejscu chcę. Tak na milion procent.

18. O mojej Balbinie Ogryzek wie tak niewiele osób... oprócz chłopaka (wróć, narzeczonego!) i najbliższej rodziny wiedzą tylko trzy najbliższe przyjaciółki. Ale i tak nie powiedziałam im od razu. 

19. Uwielbiam żaby i jaszczurki. Nie boję się pająków ani myszy, choć... wolę je oglądać w bezpiecznej odległości. 

20. Natomiast całe dzieciństwo bałam się Muminków. Ok, Włóczykij i Migotka byli fajni, ale cała reszta raczej creepy. A zwłaszcza te małe, podłużne stworki bujające się na prawo i lewo. Br.

21. Jestem niewyobrażalnie wielkim chomikiem, dlatego dość regualarnie robię wszelakie przeglądy (kosmetyczki, szafy, itd), bo inaczej zginęłabym marnie. Nigdy w życiu nie będę prawdziwą minimalistką, jednak dążę do ograniczenia rzeczy w moim otoczeniu, bo mnie męczą. Nie chcę mieć ich mało, chcę mieć ich tyle, żeby było mi dobrze.

22. Codziennie robię różnego rodzaju listy. Listę rzeczy do zrobienia jutro, listę rzeczy do spakowania, gdy gdzieś jadę, listę rzeczy do kupienia na już, listę rzeczy do kupienia w dalszej przyszłości, listę wszystkich list... Nie wiem, jak ci ogarnięci ludzie radzą sobie bez list.

23. Nie lubię obiadów. Z reguły zjadam wielkie, sycące, pyszne śniadanie ok 9:00 i mój kolejny posiłek jest dopiero po południu. Tak to wygląda dlatego, że rano mam trochę czasu, więc mogę pokombinować z przygotowywaniem posiłków, a od 11:00 do samego wieczora jestem zajęta i zjadam coś w biegu. Zazwyczaj jakieś świństwo.

24.  Kompletnie nie potrafię malować się różem. Po każdej próbie wyglądam jak matrioszka.

25. Mam słomiany zapał do... wszystkiego. Zamarzyła mi się własna biżuteria - zrobiłam trzy bransoletki i rzuciłam je w kąt. Kupiłam buty do biegania - pobiegłam raz i buty leżą. Chciałam nauczyć się włoskiego - kupiłam piękny zeszyt na słówka i zapisałam dwie strony. Dwa lata temu. Dlatego nie wiem jak to się stało, że prowadzę bloga od tak dawna.

Podzieliłam wpis na pół, druga część za niedługo. Uznałam, że wystarczy Wam 25 pierdół jak na razie. Miłego wieczoru!

71 komentarzy:

  1. Chyba jedenaście punktów nam się zgadza :)) Począwszy od picia kawy, też potrafię wypić a za chwilę iść spać, jak nie ma kawy w pobliżu jestem bardzo złaaaa aż do słomianego zapału, uczyłam się tak jak ty choćby francuskiego ahhaha i aż dziwię się, że jeszcze mam bloga, to jedyna przeze mnie prowadzona systematycznie rzecz :) A jabłka w całości zjada moja mama, nie raz widziałam jak połykała ogryzek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja najbardziej uwielbiam pestki z jabłek <3 też nie mogę uwierzyć, że blog jeszcze dycha. Choć miewam małe przestoje, to jednak zawsze wracam :D

      Usuń
    2. pestki z jabłek mają coś antynowotworowego więc jedz jedz ;) ja nie wiem jak je jeść żeby pogryźć i w zęby nie właziło :D ps. mamy bardzo wiele wspólnego :D też z tymi szafkami mam bzika np :D

      Usuń
    3. Cieszę się, że nie jestem sama z tymi szafkami :D

      Usuń
    4. Też zjadłabym jabłko w całości. Gdyby było daleko do kosza. Jestem okropnie leniwa. ;)

      Usuń
  2. jak to jabłka z ogonkiem?:D szalona :D
    ja nie zasnę dopóki nie zamknę szafy, dlatego piąteczka ;)
    Ja jako mała dziewczynka chciałam być weterynarzem :) Też mnie nigdy nie kręciło aktorzenie czy śpiewanie :)
    Ciastka i cukierki i ciasta.... to same pyszotki ;) Czekolada zawsze jest najlepsza, ale ciastka równie pyszne ;)
    Komplek zdjęciowy - znam to! bardzo! czuję się jak kretynka gdy ktoś mi robi zdjęcia...jeszcze gorzej się czuje gdy je oglądam :)
    o Ateleirze oprócz Damiana z moich znajomych nie wie nikt... opócz 3 albo 4 dziewczyn, którym wygadał Damian zanim dostał zakaz mówienia o Atelierku :)
    24 --> Matrioszka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ty przynajmniej spełniasz się w swoim dziecięcym marzeniu bo pracowałaś ze zwierzątkami <33 Ciekawe czy kiedyś przejdzie nam kompleks zdjęciowy. Bo to nie jest do końca normalne :D Wyglądam jak wyglądam, drastycznie się nie zmienię, a jak już to na gorsze, więc powinnam się ogarnąć i nie uciekać przed zdjęciami. Zwłaszcza, ze to taka cudna pamiątka. Będę nad sobą pracować :D A o blogu mam ochotę powiedzieć większej liczbie osób, tylko zawszę stchórzę w ostatnim momencie^^ :D

      Usuń
  3. Bardzo fajnie czyta się takie pierdoły, zwłaszcza że czytając znalazłam wiele cech wspólnych. A tych Hatifantów z muminków to boję się do dziś i to bardziej niż buki. Też nie słodzę kawy i herbaty, a ostatnio to w ogóle nie jest słodyczy i obawiam się że nie jest ze mną wszytko w porządku. A Anię z Zielonego Wzgórza niedawno czytałam całą, świetne książki do których miło wrócić od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo znasz nazwę na te małe stwory, fajnie! :-) Uwielbiam wracać do Ani, zawsze jak mi jest smutno, to Ania pomaga :-)

      Usuń
  4. Ja również mam obsesje na punkcie pootwieranych szafek, ale u mnie łączy się to z Twoim kolejnym punktem. Obejrzałam kiedyś horror, gdzie psychopata krył się w szafie i podglądał dziewczynę zza uchylonych drzwi. Nie wiem czy to ma sens ale i tak wolę nie ryzykować ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dobre! Przynajmniej masz dobre wytłumaczenie, ja nie wiem czemu tak mam! :D

      Usuń
  5. Uwielbiam te posty! Przy moim ktoś mi dopisał 51. punkt, że "jestem psychicznie chora" - no cóż, choroba nie wybiera :P
    Mamy kilka wspólnych "pierdół" - jako dziewczynka bardzo chciałam być sprzedawczynią, moja ciocia, która miała własny spożywczak była moją idolką. Później moje marzenie się spełniło, połowę liceum pracowałam w sklepiku szpitalnym :)
    Też nadużywam emotek :)/:D na przemian. Wiem, że to infantylne, ale ja naprawdę wielokrotnie gapię się w komputer z bananem na gębie i one idealnie oddają ten stan rzeczy.
    Również jestem uzależniona od kawy i również czytam książki do końca, choć w przypadku niektórych jest to droga przez mękę. Na myśl o moim weselu robi mi się niedobrze z podobnych powodów.
    Poza tym też jestem chomikiem i też mam słomiany zapał - spłaciłam więcej rat za orbitreka niż liczba treningów jakie na nim wykonałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "płaciłam więcej rat za orbitreka niż liczba treningów jakie na nim wykonałam :D" --> <3 <3 ahhahaha

      Usuń
    2. :D - wstyd się przyznać, ale mój narzeczony non stop mi to wypomina hehe

      Usuń
    3. spoko, pewnie u mnie byłoby tak samo :D

      Usuń
    4. <3 ten orbitrek jest najlepszy :D

      sprzedawczyni to było moje wielkie, naprawdę wielkie marzenie - tyle słodyczy na półkach i wszystkie moje :D co do emotek, to tak czy siak będę ich używać, tak czy siak będzie ich dużo. Ale tak troszkę, troszeczkę muszę się ogarnąć, bo ostatnio to już przesadzałam. Tak jak dres pod blokiem nadużywa przekleństw i nie da się dojść do sedna jego wypowiedzi, to tak było u mnie z emotkami :D

      Usuń
  6. Utożsamiam się w zasadzie jedynie z punktami 14 i 25:) Co do pani w sklepie, pamiętam, że w zerówce dziewczynki chciały być ekspedientami albo nauczycielkami. Ze mnie wszyscy się śmiali, bo chciałam być bokserką :D. Cieszę się, że napisałaś ten post. Bardzo go lubię i czekam na następne 25 pierdół :) musi być 50tka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bokserka - świetne marzenie!! Dobrze wiedzieć, że więcej osób choruje na słomiany zapał. Ja postanowiłam z nim trochę powalczyć :-)

      Usuń
  7. Więc Balbina Ogryzek zjada ogryzki :D (chyba też zbyt często używam tej emotki ale trudno :D ). Jeśli chodzi o szafki, ręce, sny i nos - mam tak samo. Jestem zbyt wrażliwa na zapachy i po prostu nie dam rady długo mieć na sobie intensywnego zapachu :( Co do tatuażu, ja już nawet jestem pewna w którym chcę miejscu i jaki wzór ale nie mogę się zdecydować na konkretną wielkość przez co to też jest na "kiedyś". I dobrze cię rozumiem w kwestii chomikowania i sprzątania tego. Mogę co kilka miesięcy robić wielkie porządki w szafach a za każdym razem wyrzucam tonę papierów i niepotrzebnych tak naprawdę pierdółek... Tak naprawdę naprawdę ich bezużyteczność zrozumiałam dopiero teraz, kiedy się wyprowadzam i robię sobie listy co mi będzie potrzebne ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sayaka, u mnie to nawet nie chodzi o intensywny zapach. Teraz noszę Shalimara Parfum Initial i jest on z tych intensywnych, a kocham go nad życie. Po prostu nie ma w sobie tego czegoś, co doprowadza mnie do zapachowej choroby. Z reguły jak wspominam w drogerii, że mam mdłości po różnych zapachach, to ekspedientki podsuwają mi pod nos same wg nich świeże, kwiatowe i delikatne zapachy. Takie są dla mnie najgorsze! :D Jestem strasznie ciekawa tatuażu. Co do chomikowania, to też chcę dojść do jako takiego ładu, żeby nie zwariować za jakiś czas gdy będę się przeprowadzać. :D

      Usuń
  8. Piję 7 kaw dziennie :P czarnych, z mlekiem... i ide spać jak aniołek po nich:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem sama :D kiedyś też tyle piłam, teraz się ograniczyłam do jednej, max dwóch, ale mocnych :-)

      Usuń
  9. Też po kawie mogę iść spać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wręcz się chce iść po gorącej kawie spać :-))

      Usuń
  10. Ja też się boję horrorów. Tego typu filmów z założenia unikam. I też jestem domykaczem szafek. Otwarte mnie rozpraszają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozpraszają - to świetne słowo. Kompletnie na niczym nie mogę się skupić, jak szafki są pootwierane.

      Usuń
  11. Punkt 20 - "Natomiast całe dzieciństwo bałam się Muminków" - padłam :D hahahah

    Muminek pozdrawia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Hej Muminku :D nie wiem dlaczego, ale ich wygląd mnie przerażał :D

      Usuń
  12. Ja zjadam nawet ogonek z jabłka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem zaskoczona jak wiele mamy wspolnego ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to wiedzieć! :-)

      Usuń
    2. Mnie tym bardziej, odbieram Cię jako megapozytywną osobę :)

      Usuń
  14. 1 mnie rozśmieszyło :) "Agentka" z Ciebie :)
    2, 4, 5, 9, 14, 16, 25 - możemy podać sobie ręce. Mam tak samo :)
    Szkoda, że w przeciwieństwie do Ciebie, uwielbiam wszystko, co słodkie ;) To moja "zguba" ;)
    Czekam na kolejną część 25 "pierdół" ;)
    PS Pisz jak najczęściej. Bardzo lubię Twój blog, zwłaszcza "wizualnie" jest bliski mojemu ideału ;) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement, bardzo mi miło!! Do jedzenia też uwielbiam słodycze, jedynie picie preferuję gorzkie :-)

      Usuń
  15. Noooo to tak - 3,4 10, 15, 21, 23 ... i ta szósteczka nas łączy mocnym wykrzyknikiem :D Ja mam w domu tak mało rzeczy że jak przychodzą ludzie to pierwszą rzeczą którą mówią - to to że nic tu nie ma :D więc jestem Mega minimalistką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, z jednej strony zazdroszczę Ci tego MEGAminimalizmu, a z drugiej tak kocham te rzeczy, które mnie otaczają... ale uważam, że to niedobrze się tak do nich przywiązywać :-)

      Usuń
  16. Też uwielbiam Anię z Zielonego Wzgórza, a snów Ci zazdroszczę, ja ostatnio nic nie pamiętam po przebudzeniu. Przyjemnie mi się czytało tego posta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym Ci oddała sny, ostatnio bardzo mnie męczą. Cieszę się, że post Ci się podobał :-)

      Usuń
  17. Ja tam chciałam pracować na poczcie, walenie pieczątką w różne papiery wydawało mi się najlepszą pracą pod słońcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to też świetne marzenie, bo panie z poczty zawsze były takie ważne <3

      Usuń
  18. jejciu czytając ten post na mojej twarzy malował się uśmiech ;) jabłko pochłaniane w całości - jesteś boska ;D obiad u mnie musi być - kocham zupy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie odwrotnie, nie przepadam za zupami. Oczywiście są takie wyjątki jak kapuśniak czy barszczyk z uszkami <3 ale spokojnie mogłyby się przytrafiać tylko kilka razy do roku :-)

      Usuń
  19. Bo blog jest czadowy, dlatego ciagle go prowadzisz! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaczęłam Cię obserwować ponieważ urzekły mnie zdjęcia i treść, nie wiedząc do końca jak wyglądasz. Mam nadzieje ze kiedyś zdecydujesz się umieścić więcej twoich zdjęć jednak nie przestawaj pisać. Blog jest świetny !

    p.s miło jest się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy o autorze bloga, co więcej z wieloma sama się utożsamiam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ana Mi, tak strasznie mi miło czytać Twoje słowa, dziękuję!! :*

      Usuń
  21. 2,14, 17 ja mam to samo.. :D
    Skórkę z jabłka zjem, ale od pestek z daleka! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam czytać pierdoły!! Fajnie jest wiedzieć takie rzeczy o blogerkach które się obserwuje:) A zwłaszcza takich, które miało się przyjemność poznać na żywo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maxi, mam nadzieję, że za niedługo powtórzymy spotkanie :D

      Usuń
  23. Nr 13 jest mi najbardziej bliski:)
    Też staram się to zmienić, bo przez tą manię nie mam zdjęć z wielu ważnych wydarzeń w życiu i powoli zaczynam tego żałować:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jak ja! Będę nad sobą pracować i od czasu do czasu wrzucać jakieś zdjęcia, może się przyzwyczaję :))

      Usuń
  24. Hahaha, mam wrażenie, że jesteśmy przynajmniej kuzynkami! Muminki, tatuaż, pootwierany szafki, kawa, emotki, ładowanie baterii w samotności! Ale zjadanie jabłek, to już pasuje do mojego chłopaka, zawsze przyglądam mu sie ze zdziwieniem jak daje mi tylko ogonek :D

    OdpowiedzUsuń
  25. 18. ja nie powiedziałam na razie nawet mężowi
    25. też mam słomiany zapał - włoskiego uczyłam się miesiąc :)
    a 8 cholernie Ci zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  26. Balbina Ogryzek, która nie zostawia ogryzka. Zepsułaś mój świat! Nie no ale tak serio to nieźle mnie z tym zaskoczyłaś :D
    Co do szuflad i szafek mam tak samo jak Ty :D Nawet jak padam z nóg to szuflada musi być całkowicie dosunięta, nie może być inaczej. U chłopaka to jeszcze dodatkowo poskładam wszystkie ubrania zanim ostatecznie zamknę szafki :D No i jak widać też nadużywam pewnej emotikony :D
    Wprawdzie nie piję kawy i żyję, ale uwielbiam kawę na kruszonym lodzie w Green Caffe Nero! Horrory za to lubię, ale się nie boję, tylko raczej siedzę i obstawiam - zaraz w samochodzie będą przecięte kable, albo główny bohater pójdzie na strych sprawdzić co się dzieje zamiast uciekać.
    Co do czytania książek i suchych dłoni to nie mam tak regularnie, po prostu czasem mam takie napady, że krem do rąk noszę w kieszeni, a książki zaczynam czytać z marszu.
    O blogu mój chłopak dowiedział się po jakimś czasie. Taka kara za to, że naśmiewał się z mojego teen bloga na onecie jak pisałam m.in. o znaczeniu kwiatów. W ogóle to bloga na blogspocie założyłam by pokazywać stworzone przeze mnie bransoletki i stylizacje. Wspomniane wyorby hand made nie ukazały się na blogu ani razu, a stylizacje też cienko przędą.. bo nie lubię siebie na zdjęciach :]

    OdpowiedzUsuń
  27. Znalazłam dużo pierdół, które występują też i u mnie ;d Horror o nieee, ja na zdjęciach też nieee, a bycie w centrum uwagi to odpada całkowicie ;p Super, że podzieliłaś się tyloma informacjami :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja uwielbiam horrory, nieważne, że czasami drę się :D
    myślałam, że tylko ja jestem nawiedzona i nie znoszę otwartch szuflad, szafek. U znajomych wstaję i zamykam, a nieznajomym mówię żeby zamknęli, bo nie wytrzymam psychicznie ;DD

    OdpowiedzUsuń
  29. Pod większością tych punktów mogę się podpisać i ja! Dobrze wiedzieć, że nie tylko mi zdarza się jeść z jabłka wszystko oprócz ogonka :D

    OdpowiedzUsuń
  30. haha mnie horrory raczej śmieszą niż straszą :D
    z ciastkami mam podobnie - u mnie w domu słodycze mogą leżeć na widoku i wcale mnie nie kuszą :P
    i tatuaże też mi się podobają, ale nie mam żadnego pomysłu co ja mogłabym sobie zrobić i gdzie, więc nie robię :) jednak to trzeba mieć przemyślane, wg mnie tatuaż powinien w jakimś stopniu wyrażać osobę, która go nosi, żeby się nie znudził za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tatuaż to moim zdaniem poważna sprawa. Dlatego, choć wiem od tylu lat, że go chcę, to czekam na odpowiedni moment. Nie chcę później żałować :-)

      Usuń
  31. Ja się na horrorach nie boję :p Za to nie mogę oglądać ran i relacji w programach z chirurgią. na filmie mi to zwisa, ale jak wiem że tę panią/tego pana naprawdę kroją to...OMG :D
    Ja się bałam Scooby Doo :D
    Tez ładuję baterie w samotności, przy muzyce zwykle :)
    Chomik wita :D
    Ja zawsze dziwnie się czuję kiedy jestem w centrum zainteresowania na żywo. O ile w rodzinie mi to nie przeszkadza (zwykle) o tyle z obcymi czuje się nerwowo. Mam zawsze wrażenie że jestem cała czerwona, dlatego nie lubiłam nigdy prezentacji w klasie czy na studiach. Choć powoli mi to mija i staję się bardziej otwarta niż jeszcze kilka lat temu. ja sprzed kilku lat i ja obecna to spora różnica w zachowaniu :p Nie żebym była całkiem normalna, bo czasem mi odwala :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezentacje na studiach... masakra :D Całkiem normalna to ja też nigdy nie będę :D

      Usuń
  32. Moja koleżanka zjada nawet ogryzki :D

    Myślałam, że tylko ja mam jakąs obsesję na punkcie otwartych szafek ;d

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też marzę od kilku lat o tatuażu i w sumie nie wiem co mnie powstrzymuje, a mam dwa takie "stałe" od dawna pomysły :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja zjadałam ogryzki z gruszek :D

    OdpowiedzUsuń
  35. W punktach 5, 6, 8, 13, 14, 15, 16 i 22 jesteśmy identyczne :) A co do punktu 7 – ja też chciałam pracować w sklepie spożywczym, ale dopuszczałam też możliwość zostania motorniczym. Takie prowadzenie tramwaju to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  36. No tak, każdy ma jakąś piętę Achillesową, Ty nie potrafisz dogadać się z różem, a ja z linerem :) Też regeneruję się w samotności i nie lubię się na zdjęciach, słomiany zapał - możemy podać sobie rękę! Muminki? chyba powinny być nazywane horrorem dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger