Czego oczekuję od dobrej lokówki?


Całe życie z drutami zamiast włosów. I żeby choć te druty chciały się układać, ale nie! Spuszone, poodginane i nastroszone - małe piórka na całej długości. Całe życie zazdrościłam wszystkim każdego loczka - czy to naturalnego, czy pokręconego na lokówce, każdej falki - czy naturalnej, czy odgiętej od niechcenia. Robiłam kilka podejść do loków na moich włosach...

idealna lokówka cechy

Jeszcze jako mała dziewczynka przed przyjęciem Komunii zażądałam od mamy loków. Inne jakoś potrafią ułożyć córkom włosy, no nie? Więc biedna mama, która podświadomie czuła bezcelowość swojego zajęcia, nakręcała moje oporne druty na papiloty. Całą noc próbowałam usnąć, ale przy każdej zmianie pozycji moje przyszłe loki uwierały mnie w głowę. Ale czego się nie robi, żeby być piękną! Tuż przed wyjściem z domu, moje kosmyki zostały uwolnione i... loki! Miałam loki! Całe pięć minut ;-)

Drugi raz zażądałam od wszechświata loków przed studniówką. Wybrałam się do najsłynniejszego salonu fryzjerskiego w mieście. Zapłaciłam kupę kasy (do tej pory mi szkoda). Uczuliłam go, że mam niepodatne włosy. Ale przecież teraz jest tyle produktów do stylizacji, że nie będzie problemu, powiedział. I kręcił. Kręcił, kręcił z półtorej godziny kręcił, choć kilka razy nieśmiało zasugerowałam, że wolałabym grubsze loki. Ale zapewnił mnie, że się lekko rozprostują (nie dodał tylko, że za jakieś 10 godzin). Na koniec namówił mnie na delikatne refleksy, co oznaczało osypanie mojej pokręconej na pasterkę fryzury toną brokatu. Wyglądałam strasznie. Gdyby nie to, że studniówka zaczynała się za moment, wróciłabym do domu i umyła włosy. Jak dobrze, że studniówkowe zdjęcia gdzieś mi się zapodziały...

Ale te lokowe przygody nie zmieniły mojego zdania o lokach samych w sobie. Wciąż zazdroszczę. Wciąż chciałabym wyczarować je u siebie. Co prawda udaje mi się osiągnąć piękne loki u fryzjera (teraz nieśmiałość nie dławi mnie w gardle, gdy widzę, że ktoś masakruje mi fryzurę), ale jak cudownie byłoby, gdybym umiała je robić sama. Miałam kiedyś (nie)przyjemość użyć kiepskiej lokówki i nigdy nie udało mi się pokręcić całej głowy. Zastanawiałam się jakie cechy musi mieć dla mnie idealna lokówka.

1. Musi być lekka. Naprawdę, to jedna z najważniejszych dla mnie cech. Mam gęste włosy i przy ciężkim sprzęcie ręce zwiędną mi w połowie kręcenia. 
2. Musi być bezpieczna. O włosach mówię, rzecz jasna, nie boję się, że lokówka mnie zaatakuje. Mam na myśli materiał, z którego wykonane są płytki emitujące ciepło. Po pierwsze nie jestem ekspertem, ale na tyle, na ile udało mi się zorientować, płytki ceramiczne z dodatkiem turmalinu są na tę chwilę najbardziej optymalne. Interesuje mnie również regulacja temperatury i brak jakichkolwiek elementów, które 'zaciągałyby' włosy. Nie chcę ich wyrywać w trakcie stylizacji.
3. Powinna mieć długi, giętki i wygodny w obsłudze kabel. Mam długie włosy i żeby je pokręcić będę wywijać sprzętem na wszystkie strony świata. Kabel musi współpracować.
4. Dobrze by było, gdyby miała specjalny futerał. Wtedy mogłabym szybko ją schować bez czekania aż wystygnie.
5. I teraz coś, co trudno ubrać mi w słowa. Powinna być prosta w obsłudze. Nie wiem, jak to konkretnie opisać. Wiem, że to gruszki na wierzbie. Ale nie mam zbyt wielkich zdolności manualnych, więc powinna mi raczej ułatwiać kręcenie, niż utrudniać. Dobrze by było, gdybym nie miała oparzonych dłoni po każdym użyciu. No wiecie, o co mi chodzi...

Początkiem lutego otrzymałam lokówko-prostownicę BaByliss PRO ConiSmooth od firmy Hairstore.pl. Staram się jej używać najczęściej jak tylko mogę (a wierzcie mi, że najchętniej zrobiłabym sobie sekundowy koczek na czubku głowy i wyszła z domu...). Termin testowania lokówki nałożył się na moje próby odejścia od szybkiego koka (wedle zaleceń pani trycholog - klik) i staram się stylizować włosy rozpuszczone, pleść warkocze lub upinać włosy w taki sposób, żeby cała siła ciągnięcia nie znajdowała się w jednym miejscu. Za niedługo postaram się opisać Wam tę lokówkę w szczegółowy sposób i opowiedzieć co mi się w niej podoba, a co nie. Obiecuję, że się postaram zrobić trochę zdjęć przed i po kręceniu, ale to będzie niezła gimnastyka... 

http://bit.ly/1yIyvbP
Chętnie się dowiem, czy macie jakieś sprawdzone modele. Ja wciąż zastanawiam się na termolokami BaByliss (myślę o nich już jakieś dwa lata, takie mam zawrotne tempo decyzji!), bo zależy mi i na prawdziwych lokach, i na lekkich falach, i na prawie-niewidocznych-falach-ale-już-nie-prostych-drutach :D

15 komentarzy:

  1. na moje włosy to żadna lokówka nie działa.. no na godzinę, potem znowu mam proste druty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam właśnie dokładnie to samo :D

      Usuń
    2. Ja też, ja też mam to samo ! :D

      Usuń
    3. Hej, na godzinę to i tak długo! :D

      Usuń
  2. Długo miałam krótkie włosy, teraz urosły i może wreszcie zaopatrzę się w jakiś sprzęt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem co wybierzesz :-)

      Usuń
  3. Mamy chyba tak samo oporne w kręceniu włosy :) zanim pokręcę drugą stronę to pierwsza już się wyprostuje :) Chętnie kupiłabym porządną lokówkę, która by sobie poradziła z moimi drutami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak :-) ta ze zdjęcia jest całkiem fajna jak dla mnie. Na razie. na tyle na ile udało mi się ją sprawdzić. Porównanie mam niewielkie, ale chyba będzie dobrze, jak jeszcze trochę poćwiczę :-)

      Usuń
  4. I tak Ci zazdroszczę tych Twoich drutów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od termoloków muszę trzymać się z daleka - po ich użyciu wyglądam jak nieogarnięty baranek :) Poszukuję jeszcze lokówki stożkowej, ale mam już swoją jedną ulubienicę :) Pewnie sama napiszę o niej dłuższy post, bo zasługuje na to! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja używam Air Curler do kręcenia włosów :)
    Malinowe Ciasteczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe co to, rozglądnę się :-))

      Usuń
  7. Mam lokówkę stożkową Remingtona i lubię ją ;]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger