Chcesz poczuć się jak złodziej?

Chcesz poczuć się jak ktoś, kto może mieć wszystko na wyciągnięcie ręki? Wiedzieć, że cały sklep należy do Ciebie, że każda rzecz może być Twoja, że za nic nie musisz płacić? Chcesz poczuć ten dreszczyk emocji? To wyjęcie spod prawa, to wyobcowanie w społeczeństwie...? Prawie jak Robin Hood, który zabierał bogatym i dawał biednym, tyle że w tym wypadku ty jesteś biedny. Chcesz poczuć się jak prawdziwy, profesjonalny złodziej?


... idź do Rossmanna.

Pierwsze kroki 

Nie musisz za wiele robić, nie musisz się zbytnio starać. Wystarczy, że wejdziesz i już - pstryk - zamieniasz się w potencjalnego złodzieja. Od samych drzwi przykleja się do ciebie ochroniarz. Czujesz ten świdrujący wzrok na plecach. Mrówki biegną po karku, choć na nie też trzeba uważać - zawsze mogą coś ukraść. 

Ready, steady, go!

Zaczyna się zabawa. Idziesz, idziesz prosto i nagle myk! robisz unik za regał z antyperspirantami. Myślisz, że jesteś taki przebiegły, że zgubiłeś ogon. Nic bardziej mylnego! Ochroniarz Przyczajony Tygrys już nadchodzi z naprzeciwka. On zna takich jak Ty! Zna ich uniki, nic go nie może zaskoczyć.

Uniki

No chyba, że jesteś dobry w tym, co robisz. Chyba, że wturlasz się pod regał z produktami do depilacji i przeczekasz, aż ochroniarz cię minie i pójdzie dalej. Dobrze, że od kilku sezonów modne są spódnice maxi - możesz przykucnąć pod jedną z nich, ale uważaj - jedna spódnica to jedna kobieta - a jeśli ona też chciałaby coś ukraść? Nie przeszkadzaj jej! Koledzy po fachu muszą się szanować!

Sztuka kamuflażu

Dla zmyłki możesz nałożyć na twarz barwy wojenne - przy szafach z kosmetykami kolorowymi są testery szminek, cieni, podkładów... No, wiadomo, że użyjesz testerów. Ty zawodowy złodziej jesteś, nie będziesz otwierał pełnowymiarowych produktów! Ukradniesz je sobie po prostu później.

Punk kulminacyjny

Udało Ci się go zwieść? Udało Ci się go oszukać? Zgubiłeś ogon w alejce między pampersami a przetartymi owocami dla bobasów? To teraz nadszedł ten czas... 



Możesz wybrać kosmetyk, po który przyszedłeś i pójść do kasy. Zapłacić i cieszyć się, że ochroniarz z Rossmanna wyzwala w Tobie tylko złodzieja, a nie mordercę. 

Choć jeszcze kilka takich zakupów i będę zmuszona napisać tekst pt. 'Chcesz poczuć się jak morderca? Chcesz poczuć żądzę krwi, buchającą jak nagazowana butelka coli adrenalinę, parę strzelającą z uszu jak postać z kreskówki? Idź do Rossmanna.  '

39 komentarzy:

  1. A ja się tak jakoś w Rossmannach nie czuję, właśnie za to min. lubię te drogerie.. gorzej np w Sephorze.. :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja odwrotnie :D Bo w Sephorze czy Douglasie nie ma długich wysokich regałów i chociaż ochroniarz się kręci i patrzy na ręce (w sumie po to jest) to jeszcze nie poczułam się przez niego niekomfortowo. Za to w Rossmannie mam wrażenie, że bawimy się w kotka i myszkę :D

      Usuń
  2. He, he, na początku myślałam, że to wpis o członku rodziny królewskiej. Już się szykowałam do włożenia obrączki, w nadziei, że jakiś wakat mają i w ramach eksperymentu szaraczka z tłumu chcą:) A tu Rossman się zasłużył. W moim na szczęście monitorują sklep kamerami, więc problemu nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej u mnie na szczęście ochroniarze przestali już tak chodzić za klientami niczym pies. Zwykle widzę ich przy monitorach, czasem przy kasach albo jak zawoła ich jakąś sprzedawczyni ;) Ale kiedyś rzeczywiście i u mnie w mieście tak było....
    Ale za to w Naturze właśnie tak jest ;) Ledwo wejdę do sklepu stanę przed jakąś pólka a panie już: "W czym mogę pomóc?"....I to spojrzenie które czuć na plecach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na to sposób, niezawodny.

    Pierwsze co robię wchodząc do Rossmanna to szukam wzrokiem właśnie ochrony. Gapię się i promiennie mówię DZIEŃ DOBRY!
    Po tej czynności staję się niewidzialna, serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba wykorzystać ten patent :D

      Usuń
    2. Anonimowy12:38

      Robię dokładnie to samo :D i polecam :D

      Usuń
  5. mam takie same odczucia niestety :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w Rossmanie przy samych drzwiach siedzi sobie pan ochroniarz i gapi się w monitoring. Na szczęście nie chodzi po sklepie. Ale za to w jednej Naturze w moim mieście, ekspedientki chętnie by pewnie jeszcze torebki przeszukiwały. Brrr, jak ja ich nie znoszę. Na szczęście jest druga Natura 100 metrów dalej, i tam jest spokój:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak.. podobnie w innych drogeriach, jak chociażby Natura.. jak tylko wejdę to mam za plecami ochronę, no kurczę, co jest?!
    Właśnie dlatego uwielbiam robić zakupy w Niemczech, gdzie spotkać jakąkolwiek ochronę w sklepie to, z ręką na sercu mówię, CUD.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj taaaaaaak... Dokładnie moje myśli przy każdej wizycie... A już nie daj Boże jak chcę przeczytać skład!

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie ochroniarze we wszystkich Rossmanach bardzo spoko i mi ani trochę nie przeszkadzają. Za to męczy mnie obsługa w "droższych" drogeriach. Może żeby iść do Sephory powinnam zakładać garsonkę i szpilki, bo na co dzień chyba wyglądam zbyt biednie i nieodpowiednio lol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo w moim przypadku - w Sephorze od wejścia mnie czyjeś oczy śledzą. W Rossmannach nie mam tego problemu :)

      Usuń
    2. mnie nie obsłużyli w Jubitomie przez dobre 20 minut bo z mężem wyglądaliśmy "biednie", sprzedawczynie wybierały tylko tych drożej ubranych mimo że kilka razy prosiłam o pomoc ... w Aparcie nie było problemu :P

      Usuń
  10. Ja czuję się tak nie tylko w Rosmannach. Są sklepy, do których autentycznie boję się wchodzić, bo mam wrażenie, że tam nie pasuję. Kiedyś weszłam do Apple w gdańskiej Galerii Bałtyckiej i naprawdę, nie wiedziałam czy ktoś mi coś podrzucił do kieszeni, czy sama nieświadomie coś zakosiłam, bo obsługa patrzyła na mnie, jakbym była poszukiwana listem gończym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Apple nie wchodziłam, ale w Saturnie jest podobnie. Wszystko przez to, że ubrana na ciemno i w glanach :D

      Usuń
  11. U mnie w mieście tak było kilka lat temu, ale wcześniej chyba nie było monitoringu. Teraz jak jest, to pan sobie tylko siedzi i patrzy w monitorek :p Ale nawet jak są śledzący każdy krok ochroniarze, to już mnie to nie rusza :) To nie ich wina, bo taki mają nakaz z góry.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niecierrrpię tego, choć mam to szczęście, że rzadko mi się to zdarza, jednakże... Jest to mocno upierdliwe.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na szczęście w Rossmannach mnie chyba lubią bo nigdy mi się to tam nie zdarzyło. Za to Sephora! Ufff... Ciężko nawet koło wejść przejść...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam to samo w Naturze - dlatego rzadko tam robię zakupy... No i w Naturze odstraszają mnie sprzedawczynie, które nawet nie wiedzą jak dobierać kosmetyki kolorowe ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy19:19

    Ja tam olewam panów ochroniarzy z Rossmanna. Chcą (zapewne muszą, bo to nie wymysł tych konkretnych pracujących tam osób) chodzić za klientem, to niech sobie chodzą, po prostu nie zwracam uwagi i robię swoje. Nie czaję się, nie przyspieszam na siłę zakupów, nie rezygnuję z czytania składów dziesiątek kosmetyków ;) Kraść nie zamierzam, więc niezależnie od tego czy ktoś za mną chodzi czy nie, nigdy nie czuję się jak potencjalny złodziej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Takkk Rossmann i Inglot to miejsca, w których jestem potencjalnym złodziejem :P Nawet w sklepach z biżuterią mnie tak nie obserwują :D

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas też tak było::) A teraz ochroniarz siedzi przy kasie nie przeglądałam się ale chyba jest już monitoring :D

    OdpowiedzUsuń
  18. W moim Rossmannie tak nie jest:) Pan ochroniarz sobie siedzi i gapi się w monitor. Do Sephory nie lubię wchodzić, bo tam się tak własnie czuję. A z drugiej strony, jako sprzedawca wiem, że ludzie kradną i jeśli nie ma Cię w pobliżu to rączki świerzbią.. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  19. Było nie było z czegoś to musi wynikać. Ty akurat nie kradniesz, ale może jakaś elegancka pani przed Tobą coś zwinęła i teraz mają wszystkich na celowniku? Byłam w Rossmanie raz w moim rodzinnym mieście i faktycznie ochroniarz się za mną kręcił, ale ja staram się robić swoje i nie zwracać na takie osoby uwagi. W końcu oni tylko wykonują swoją pracę i jak widać, przykładają się do niej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy00:14

      Nic dodać nic ująć.

      Usuń
  20. .... idź do empiku i miej w ręce bajki Łysiaka lub plecak.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dokładnie, post trafiony w 10! nie cierpię tego.. wstyd mi później cokolwiek przeglądać i chcę jak najszybciej zwiać stamtąd..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy11:11

      Dla mnie to kompletnie bez sensu, nie rozumiem takiej histerii. Kradniesz coś? Domyślam się, że nie, więc czego się wstydzisz i dlaczego uciekasz?

      Usuń
  22. W "moim" Rossmanie ostatnio trochę się to poprawiło i już nie czuję się jak złodziejaszek. Można bez problemu zrobić zakupy. Ale Sephora czy Douglas... Nie daj Boże wejść tam w glanach, bez makijażu, prosto z uczelni. Momentalnie jestem na celowniku wszystkich pań tam pracujących. Ile razy zrezygnowałam z zakupów w tych perfumeriach, tylko żeby ten "dyskomfort" ominąć, to nie zliczę. Muszę tam zaglądać chyba tylko i wyłącznie w szpilkach, garsonce, i obwieszona złotem :D Paradoksalnie najlepiej zakupy w Sephorze robiło mi się przed świętami - wiedziałam, po co idę, capnęłam, poszłam do kasy - a w międzyczasie nikt mnie nie zaczepiał, bo wszystkie panie miał urwanie głowy ;) Ale zbyt nachalne ekspedientki to już inna historia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kto nie ma prywatnego sklepu ten nie wie, że łykanie czegoś za darmoszkę bywa ekscytujące - dla łykajacego. Gorzej dla właściciela, który towar kupił ale za który nikt mu nie zapłacił niestety. Zdziwiłabyś się, gdybyś zobaczyła fotki osób, które miałam okazję przyłapać na tym czynie, a ile nie przyłapałam... nie wiadomo.
    Nie wiem jak jest w Rossmannach, być może ktoś musi pokryć te koszty...

    OdpowiedzUsuń
  24. Ty dobre, muszę kiedyś na takiego rossmanowskiego ochroniarza zrobić ten patent ciekawe jak zareaguje , a jeszcze nie wzięłaś pod uwagę filara :D W niektórych rossmanach są :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ty dobre, muszę kiedyś na takiego rossmanowskiego ochroniarza zrobić ten patent ciekawe jak zareaguje , a jeszcze nie wzięłaś pod uwagę filara :D W niektórych rossmanach są :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Haha, uśmiałam się :D W moim mieście był kiedyś sklep obuwniczy, w którym jedna z ekspedientek chodziła za klientem dosłownie krok w krok, dysząc mu w kark :D Długo się nie utrzymali, nie wiedzieć czemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny tekst :D
    Ja w Rossmannach nie mam na szczęście takich odczuć ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Do tej pory pamiętam, jak poszlam kilka lat temu do Rossa, nie pamiętam dokładnie po co, ale miałam otwartą torbę, podeszła do mnie ekspedientka i kazała mi ja zapiąć. Nic nie kupiłam, nie wróciłam tam już, na szczęście teraz w większości jest monitoring i ochroniarze siedzą sobie przy kasach :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Do tej pory pamiętam, jak poszlam kilka lat temu do Rossa, nie pamiętam dokładnie po co, ale miałam otwartą torbę, podeszła do mnie ekspedientka i kazała mi ja zapiąć. Nic nie kupiłam, nie wróciłam tam już, na szczęście teraz w większości jest monitoring i ochroniarze siedzą sobie przy kasach :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubię jak ochroniarze nie potrafią działać elegancko i dyskretnie, tylko sprawiają że faktycznie czuję się jak potencjalny złodziej. Najczęściej unikam takich sklepów...

    OdpowiedzUsuń
  31. Ha, wyzwoliłaś moje wspomnienia, gdy jako 18 latka zostałam przeszukiwana w empiku (mimo że kupiłam na legalu książkę za prawie 100 zł).... Byłam bliska wyzwolenia w siebie instynktów morderczych, bo przez całą aferę omal nie uciekł mi pociąg :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger