Pat&Rub - pozornie podobne peelingi do ciała

Proszę Państwa! Przedstawiam Państwu pozornie podobne peelingi Pat&Rub. Prawdopodobnie pielęgnują. Pronaturalne pierwiastki pracowicie przenikają paniusiom pod powłokę, pod parszywy pancerz. Pocierasz plecy, piersi, pośladki, pięty... pif-paf! piękniejesz! Pachną pieprzną pomarańczą. Pedant popatrzy pejoratywnie, ponieważ peeling pozostawia powłokę. Pudełko pechowo pustoszeje, ponieważ paskudny partner-pasożyt podbiera pielęgnacyjny preparat. Produkty powodują pazerność, portfelową pustkę. Parafinowi paranoicy piszą pieśni pochwalne - pesymistycznie przedstawiaja paskudne parabeny, PEG-y, pochodne. Patriotycznie promujmy polski produkt - peeling perfekcyjnym pomysłem podarunkowym.  

Pobajałam, pobajdurzyłam, pitu-pitu... przejdźmy poniżej.
pat&rub scrub

Przez długi czas marzył mi się peeling Par&Rub. Naczytałam się wiele pozytywnych opinii, to po pierwsze. Po drugie bardzo lubię cytrusowe zapachy kosmetyków tej firmy. No i naturalne składy, same wiecie, podziałało. 

WSPÓLNE CECHY - PEELINGI PAT&RUB

Przede wszystkim mają identyczną, na moje oko, konsystencję. Są tak samo gęste i plastyczne. Przyjemnie się ich używa - przyklejają się do ciała i drobinki cukru nie osypują się na dno prysznica. Można masować, masować i masować jak długo ma się tylko ochotę. U mnie jest zawsze nadwyżka ochoty a deficyt czasu, więc chciałabym je szybko zmyć. I tu zaczynają się schody. Może inaczej - przy peelingu rewitalizującym schody są strome i prowadzą na wysoką wieżę, a przy peelingu relaksującym to tylko jeden, mały schodek do przeskoczenia. Co jeszcze mają wspólnego? Na pewno świetne, naturalne, idealnie wpisujące się w ideę firmy Pat&Rub składy. Nie jestem już eko-freak'iem, ale doceniam tak skomponowane kosmetyki. No i jakoś tak lżej mi na sercu (i skórze), gdy wiem, że wcieram oleje i cukier a nie plastikowe drobinki i pochodne ropy naftowej.


SCRUB CUKROWY RELAKSUJĄCY PAT&RUB

Relaksujący, czyli ten z zieloną etykietą, jaśniejszy. Pachnie tak jak opisuje go producent - trawa cytrynowa plus słodki kokos. Zapach bardzo mi odpowiada, daję mocnego kopa energii. Mnie nie relaksuje, mnie pobudza do działania! Ale to dobrze, leń jestem, mało co działa na mnie energetyzująco. Grube kryształki cukru świetnie peelingują, uwielbiam go używać. Zmywa się dość szybko - nie tak hop siup i już!, ale jak na scrub cukrowy na bazie olei jest OK. No, trzeba się trochę wysilić i potrzeć rączką wypeelingowane ciałko, bo sam strumień wody go nie zmyje. Scrub relaksujący pozostawia na skórze delikatną, ale wyraźną olejową warstwę. Nie jest drażniąca, nie jest klejąca, ale jest. Robię go tylko raz w tygodniu, bo przy częstszym używaniu pojawiały się wypryski na dekolcie. Widocznie zaklajstrowałam pory i nie mogły, biedactwa, oddychać. Ale peeling oceniam na plus, uwielbiam go używać i pewnie do niego nieraz wrócę. 

Skład: Sucrose, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Decyl Cocoate, Butyrospermum Parkii , Cera Alba, Glyceryl Stearate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Parfum, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Cymbopogon Citratus Herb Oil, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool, Isoeugenol, Citronellol

SCRUB CUKROWY REWITALIZUJĄCY PAT&RUB

Z tym gagatkiem mam poważny problem. Bo co z tego, że pachnie cudownie, cytrusowo. I co z tego, że używa mi się go tak samo miło. I co z tego, że świetnie peelinguje, jeśli zostawia na skórze białą gęstą maź. Nie, że olejową warstwę. Nie, że zmywalną. Użyłam go tylko dwa razy i za każdym żałowałam. 

Uśmiechnięty Ogryzek wskakuje pod prysznic, odkręca rewitalizujący scrub, wsadza nos do środka, żeby poniuchać ostre cytruski... Nabiera odpowiednią porcję, szuru-buru, szastu-prastu, nie mam rączek jedenastu - śpiewa pod nosem. Radośnie sięga po prysznicową baterię, zabiera się za zmywanie, i co?... I wielkie zdziwienie. Bo Ogryzek nie pamięta, żeby wysmarował się białym smarem samochodowym. Ogryzek myśli: nic to, tyle mam żeli, płynów, innych peelingów, czymś to przecież zmyję. Ogryzek trze, szuruje, ściera, myje, skrobie, przeklina i dalej ściera. Ogryzka trafia szlag.

Powiedzcie mi, co jest? Czy to moja woda jakoś niefortunnie wpływa na ten peeling? Czy to moja skóra doprowadza scrub do szału i a karę zmienia się w białą maź? Nie wiem. Ale nie wyobrażam sobie użyć go po raz kolejny. Ale co mam z nim zrobić? Jest na to jakiś sposób? 

Skład: Sucrose, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Olus (Vegetable) Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Decyl Cocoate, Butyrospermum Parkii , Cera Alba, Glyceryl Stearate, Olive (Olea Europaea) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Parfum, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit , Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citral, Geraniol, Citronellol, Linalool, Limonene

Cukrowe peelingi to dla mnie tylko dodatek do regularnego złuszczania naskórka. Nie sądzę, bym mogła używać tylko ich i być zadowolona. Często robię peelingi korundem, dość długo używałam rękawicy Kessy, szczotkuję ciało na sucho... 

Znacie te produkty? Kusi Was coś z Pat&Rub? 

pat&rub scrub

pat&rub scrub

pat&rub scrub

48 komentarzy:

  1. Niestety nie miałam tego peelingu i nie umiem Ci pomóc :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zieloną serię chętnie bym wypróbowała :) ten drugi miałam i mi odpowiadał choć zapach miał dość mocny

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety jeszcze nie miałam, ale może się skuszę w niedalekiej przyszłości!

    OdpowiedzUsuń
  4. Za dużo "p" :p Te peelingi jakoś szczególnie mnie nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Rewitalizującego rzeczywiście gagatek. Nie wiem, może jakiś inny olej dodali, że tak oblepia...Tak czy siak, jakby co to sięgnę po Relaksujący. Patrzcie, niby bracia, a każdy inny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Początek Pozytywnie Połechtał Poszukiwaczkę Pachnących Peelingów :D
    Zamierzam kiedyś sprezentować sobie jedne z peelingów Pat&Rub, właśnie ze względu na te pozytywne opinie. Przypomniała mi się sytuacja, z peelingiem Organique, który też zostawia warstwę, na szczęście przezroczystą, jednak tak śliską, że wychodząc z wanny wywinęłabym orła! :D Od tej pory peelinguje skórę znacznie ostrożniej...

    OdpowiedzUsuń
  7. ojjjj u mnie właśnie relaksujący dawał normalnie smar ;p jedynie używanie na sucho i w minimalnej ilości dawało przyzwoity efekt, ale już nie wrócę, nigdy więcej ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam tylko jeden peeling z Pat&Rub i była to wersja otulająca. Nigdy więcej :) Paskudny smalec, zero tarcia.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  9. Peeling z Organique też dawał taki lekką lekką oleistą powłokę, ale akurat mnie to odpowiadało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy wstęp :D
    Nie miałam nic z tej firmy pomimo wielu pozytywnych opinii na temat ich kosmetyków, dlatego też na nic się zdam gdyż pomóc nie mogę, ale szukam czegoś na prawdę dobrego więc może o nich pomyśle przy kolejnych zakupach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam rewitalizujący :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety jeszcze nic nie miałam z Pat&Rub ale jeśli bracia a mogą być tak różni to ciekawa sprawa ;) Podejrzewam, że lepiej od razu kupić dwa różne egzemplarze by chociaż jeden był w pełni "sprawny" ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Serdecznie nie znoszę peelingow PR obrzydliwie tłusty smar..wooooowoo dużo znasz słówek na p.Piknie

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam ten kokos i jemu też mówię nie! Moim ulubieńcem jest Hawajska rozkosz SPA od Dr. Ireny Eris. Nie toleruję tłustości :D Świetnie to wszystko opisałaś!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :D ja znowu nie mam nic do takiej bardzo delikatnej, prawie nieistniejącej warstewki. Mam peeling phenome i zostawia fajniejszą niż te, bez mazi, tylko faktycznie olej. Ale za to trudniej mi się go używa, bo drobinki cukru osypują się. O i masz babo placek :D

      Usuń
  15. A ja nauczyłam się go już obsługiwać, przynajmniej na tyle, żeby użyć, ale to do Warszawy musiałam po naukę jechać :D fakt faktem, kiedyś były inne one :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradź, zdradź tajemnicę! Bo aż mi szkoda, że ten rewitalizujący leży i czeka na zmiłowanie, a mi się nie chce robić kolejnych podejść. Bo relaksujący zużywa mi się przyjemnie i regularnie.

      Usuń
    2. ILOŚĆ to raz :) bardzo mało produktu trzeba nabierać.
      TYLKO NA SUCHO to dwa.
      Olejki w większości się wchłaniają, cukier zlatuje ze skóry :)

      Usuń
    3. Też mam na niego sposób i to nie tylko na sucho.
      Pisałam o nim jakiś czas temu.
      Malutko, malutko biorę do rąk i robię wałeczek, którym roluję po skórze. W ten sposób na skórze zostaje idealna ilość do wykonania peelingu.

      Usuń
    4. Początek na Pe jest świetny

      Usuń
  16. Z Pat&rub miałam jak do tej pory tylko kilka kosmetyków ale wszystkie co do jednego urzekły mnie zapachami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, tylko krem pod oczy pięknie nie pachniał. Ale masła, peelingi, kremy <3

      Usuń
  17. Wyglądają kusząco, ta konsystencja taka mega zbita, z chęcią bym wypróbowała bo jeszcze niestety z Pat&Rub nic nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja też mi się podoba, bo fajnie używać takiego plastycznego peelingu :-)

      Usuń
  18. Wstęp rozbawił mnie do łez :)
    Nie miałam do tej pory żadnego peelingu z Pat&Rub, ale może sprawę rozwiązałaby mniejsza ilość użytego peelingu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku relaksującego tak, mniejsza ilość zdecydowanie podziałała. Ale rewitalizujący tak samo mnie zaklajstrował :(

      Usuń
  19. Miałam wersję otulającą, która też zostawiała tą maź, ale mi to akurat odpowiadało. Nie zmywałam jej, tylko zostawiałam na skórze, a ona cudownie nawilżała moją bardzo suchą skórę, znacznie lepiej niż masło do ciała z tej samej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja akurat wolę wersję rewitalizującą i u mnie też zostawia on białą maź, podobnie jak ich scrub z serii otulającej, ale mi to osobiście nie przeszkadza, robię peeling wieczorem,w skakuję w piżamę i cieszę się nawilżaoną skórą:)

    OdpowiedzUsuń
  21. ale fajny początek! ja nie miałam nigdy nic z tej firmy, chociaż mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że początek przypadł Ci do gustu! :-)

      Usuń
  22. Aż mi się w oczach mieniło od tego Początku :-)
    Peeling marzy mi się ten zielony i z tego co widzę lepszy. Po takim szuru buru chyba by mi soę odechciało go używać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się odechciało. Ale tu dziewczyny polecają użyć go mniej i na sucho - sprawdzimy :D

      Usuń
  23. W jakiej cenie takie peeling? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 80 zł, choć zawsze kupuję w cenach promocyjnych :-)

      Usuń
  24. Ja lubię za nawilzanie :) Do poki nie jest to kilo parafiny, nie przeczkadza mi tlustosc produktu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja tego nawilżenia niewiele czuję - w przypadku zielonego jest lepiej, ale po rewitalizującym czuję tylko natłuszczenie.

      Usuń
  25. Super wygladaja, widac, ze na pewno drapia skore - co lubie;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam jeszcze okazji spróbować, choć rzeczywiście kusi! Na pewno to tylko kwestia czasu. A Twój wstęp jest zabójczy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wstęp Ci się spodobał :D

      Usuń
  27. Ten początek :D Zajebiaszczy ;)
    Nie miałam, może kiedyś na ten pierwszy sie skuszę ;) A co z tym drugim to nie wiem....

    OdpowiedzUsuń
  28. Też miałam takie problemy z rewitalizującym- mała ilość pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popróbuję z małą ilością na sucho :(

      Usuń
  29. Nie używałam ich ,choć ciekawi mnie ten z żurawiną

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj nie miałam jeszcze... Wstęp Przegenialny^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger