6 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Maroku

Tak, tydzień temu wróciłam z Maroka! Spełniłam jedno ze swoich największych podróżniczych marzeń - zawsze chciałam się tam wybrać. Siedem dni na innym kontynencie zaserwowało mi prawdziwy koktajl wrażeń. Przed wyjazdem niepokój związany z aktualnymi wydarzeniami w świecie, ale i wielkie podekscytowanie, bo przecież jadę do Maroka! Przerażenie rodziny, dzika radość, same nowości, zwiedzanie, kolory, zapachy, szum oceanu, targi, nachalność sprzedawców, owoce morza, kozy na drzewie... Byłam przygotowana na wiele, bo czytałam przewodniki, strony internetowe, oglądałam zdjęcia, jednak nie na wszystko... 6 rzeczy bardzo mnie zaskoczyło i to właśnie o nich chcę Wam dziś napisać.

wakacje w maroku

1. Poszła baba z pięknem na kompromis

Lubię robić zdjęcia, to nie tajemnica. Wychodzą różnie, bo fotografem nie jestem, ale robię, bo lubię i już. Zdjęcia z podróży są głównie dla rodziny, bo potem razem siadamy, a osoba, która wróciła, opowiada gdzie była i co widziała. Lubię to ♥

Ekscytacja faktem, że jestem w Maroku, sięgała zenitu. Mogę zrobić piękne, kolorowe zdjęcia, takie jak z przewodnika!, marzyłam. Minął dzień, jednak moje pragnienie cudownego zdjęcia nie zostało zaspokojone. Owszem, hotele są skończenie piękne. Ten żyrandol czy widok z okna zachwycają, nie da się ukryć. Jednak liczyłam na zdjęcie fragmentu miasta. Minął dzień drugi, trzeci i wciąż nic. Nagle mnie olśniło. Mojego wymarzonego zdjęcia nie będzie, bo jest ono tylko w mojej głowie. W Maroku piękno przeplata się z brzydotą. Urokliwe miejsca z cudowną mozaiką na ścianie, z kolorowymi kwiatami, doniczkami i lampami otoczone są kupką śmieci. Zabytkowy pałac odarty jest z mebli i wyposażenia, zostały same gołe, co prawda kolorowe, ale jednak tylko ściany. Magiczne portowe miasto z mnogością niebieskich łódek i wąskich uliczek zasiedlone jest przez bandy dzikich, wygłodniałych kotów. Tu nie ma nic idealnie pięknego. Brakuje doskonałości. Brakuje takiego typowego, europejskiego podejścia do zabytków. Gdy człowiek się w końcu z tym oswoi, urok i piękno tym bardziej biją po oczach. Bezczelnie.

2. Czarno-biały świat kontrastów

I wcale nie mam na myśli kolorów, bo kolorów to akurat nie brakowało. Pisząc czarno-biały, mam na myśli świat bez odcieni szarości. Tam nic nie było po środku. Jak bogactwo, to bijące po oczach. Jak bieda, to ściskająca za serce. Mijaliśmy rozpadające się, maleńkie lepianki na wysuszonej pustynnej ziemi, by zaraz zobaczyć ogromne, przepiękne rezydencje bogaczy, z nawodnionym ogródkiem, kolorowymi kwiatami i przepysznymi, gęstymi palmami  w ogrodzie. Po zwiedzaniu jednego z zabytków w Marakeszu, wchodzi się centralnie na udeptaną, gliniastą drogę. W centrum miasta co rusz spotyka się wozy, które ciągną osiołki. Na ulicy widzieliśmy wyobijanego Mercedesa W123 z lat 70 obok Porsche Cayenne GTS z 2015. I to nie były wyjątki, bo takie trafiają się wszędzie. Ich było mnóstwo, mnóstwo!

3. Czerwone, nie czerwone... jedziemy!

Skoro jesteśmy już przy samochodach... to cud, że żyjemy. Narzekałam na jazdę Włochów. W takim razie nie wiem nawet jakich słów użyć do opisu ruchu na drodze w Maroku! Co prawda, na każdym kroku stoi żandarmeria czy policjanci i przeprowadzają kontrole (nas zatrzymali dwa razy, jednak skupili się tylko i wyłącznie na szeregu potrzebnych dokumentów), jednak nie powstrzymuje to Marokańczyków przed nagminnym łamaniem przepisów. Dzięki Bogu, większość skrzyżowań, to ronda, w innym przypadku chyba by się wszyscy pozabijali. Pasy na drodze? A cóż to takiego. Na dwupasmówce Marokańczycy jadą w trzech rzędach. Zwężenie drogi do jednego pasa? Po co hamować, zobaczymy kto się nie złamie. Czerwone światło, nie czerwone... Na drodze największe przywileje mają samochody, piesi umykają, uskakują, odsuwają się. Są nieprzewidywalni, chaotyczni. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

4.  Jak się targować w Maroku? - sztuczki sprzedawców

Na marokańskich bazarach targowanie się to podstawa. Wszyscy o tym mówią, więc czemu jestem zaskoczona? Bo wierzcie mi, że teoretycznie nie da się tego zrozumieć. Dopiero przeżywając to w praktyce, dociera do nas, że to prawda. Souk, czyli bazar, przyciąga kolorami, zapachami, świecidełkami... nie mogłam sobie tego odmówić. Podczas pierwszych wizyt na targowisku sprzedawcy wyczuwali nasze zagubienie z prędkością światła i przystępowali do ataku. Wystarczyło przejść obok ich stoiska, a nie daj Boże zatrzymać się na sekundę, gdy już ktoś obok nas stoi, zakłada bransoletkę na rękę, chustę na głowę, podsuwa oliwkę do zjedzenia, ciągle przy tym coś mówiąc, machając rękami, pokrzykując... Jednym słowem, trudno się od nich opędzić. Mam zwyczaj (prawdopodobnie jak wszyscy z Was) odpowiadać na dzień dobry, cześć, hi, good morning, itd. Tylko tyle im trzeba. Czasem zaglądasz na stoisko, gdzie połowy rzeczy nie chciałabyś za darmo, a już trzymasz je w ręce. Nawet nie wiesz kiedy. Częstują Cię herbatą, po to byś poczuła się w obowiązku i coś u nich kupiła. Mówią po polsku, kochają Polskę, opowiadają o swojej rodzinie, oferują Ci best price, special price for you. To wszystko są ich sztuczki, na które nie wolno dać się złapać. Nawet, gdy serduszko podpowiada, że są tacy mili, tacy przyjacielscy. Po kilku wizytach na bazarze się na to uodporniliśmy i dopiero wtedy byliśmy w stanie coś kupić, targować się.

Ceny są zawyżone nawet pięciokrotnie. Żeby coś kupić, trzeba mieć mnóstwo czasu na targowanie się. Ta lampa, którą pokazywałam Wam na Instagramie, została wytargowana w pół godziny za jedna trzecią proponowanej ceny. Prawdopodobnie udałoby się kupić jeszcze taniej, ale ja już nie miałam siły go słuchać. Poważnie. Zostaliśmy wycałowani i wyściskani, obsypał mnie komplementami i już chciał nam wciskać kolejną rzecz. Uciekliśmy.

5. Ooo Polska! Kocham Polskę!

Nie dość, że rozpoznawali w nas Polaków na pierwszy rzut oka, to jeszcze bardzo wielu z Marokańczyków mówiło do nas po polsku. Pomijam Muhhamada, naszego przewodnika, który odwiedził Polskę, czy sprzedawcę w aptece w Marakeszu, który przeuroczo wymawiał system immunologiczny. Ale sprzedawcy na targu czy taksówkarze, a nawet ludzie mijający nas na ulicy zagadywali do nas po polsku. Wykrzykiwali, by pozdrowić Andrzeja Dudę, Magdę Gessler czy Roberta Makłowicza. Ja zostałam nazwana Shakirą i Lady Gagą ;-) Zaskakiwali nas na każdym kroku. Jestem pod wielkim wrażeniem ich zdolności do języków. Zwłaszcza, że sama próbowałam nauczyć się kilku słów po arabsku i nie poszło mi najlepiej. Zapamiętałam tylko salam alejkum jako powitanie, no i wiadomo, bakszysz - napiwek.

6. Wszechobecny cukier, biała śmierć!

Ileż oni słodzą! W Maroku ciastka mają w sobie chyba więcej cukru niż mąki! Najgorzej było z napojami. W typowo marokańskich restauracjach dostawaliśmy herbatę (w szklance, rzecz jasna) już posłodzoną chochlą cukru. Wiecie, co to oznaczało dla mnie? Nie słodzę herbaty już jakieś 10 lat! Wykręcało mi usta jak niektórym po cytrynie :D

***

Bardzo rzadko miałam przy sobie aparat, bo zwyczajnie przeszkadzał mi w zwiedzaniu. Dodatkowo, mieszkańcy Maroka nie są przychylnie nastawieni do fotografowania, co tym bardziej mnie peszyło. Dlatego zrobiłam jakiś 1% wszystkich zdjęć, które chciałam. Ale nie żałuję! Chłonęłam Maroko wszystkimi zmysłami. Mam nadzieję, że takie podsumowanie w punktach się Wam spodoba. Specjalnie nie relacjonowałam Wam mojej wycieczki krok po kroku, choć byłoby co opisywać. Ale gorąco polecam wakacje w Maroku, zwłaszcza w okresie zimowym (od 25 do 30 stopni!). Nie żałuję ani złotówki wydanej na ten wyjazd. Jakie zdjęcie podoba się Wam najbardziej? Bo mi zdecydowanie kozy na drzewie ♥

ciekawostki maroka
ciekawostki maroka
ciekawostkimaroka
ciekawostki maroka
ciekawostki w maroko
wakacje w maroku
ciekawostki maroka
wakacje w maroku
ciekawostki maroka ciekawostki maroka

wakacje w maroku
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

wakacje w maroku
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

ciekawostki maroka
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

ciekawostki maroka
wakacje w maroku
ciekawostki maroka ciekawostki maroka

ciekawostki maroka
ciekawostki maroka
ciekawostki maroka

ciekawostki maroka

ciekawostki maroka



ciekawostki maroka

ciekawostki maroka


ciekawostki maroka


-> Rzym i okolice w 5 dni

53 komentarze:

  1. Te kozy na drzewach mnie zabiły! W sumie może powinnam wiedzieć, że takie zjawisko ma miejsce, ale naprawdę gdy zobaczyłam to zdjęcie jakiś czas temu na Twoim instagramie to pomyślałam, że to jakiś photoshop :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, że gdy pierwszy raz zobaczyłam na żywo kozy na drzewie, to szczękę zbierałam z podłogi. Zwłaszcza, że nasz przewodnik sobie ze mnie zażartował, widząc moje podekscytowanie i powiedział, że to sztuczne kozy, wypchane. Tak mi się smutno zrobiło. Ale podeszłam do drzewa, żeby się przyjrzeć, a one faktycznie stały nieruchomo, żeby nie spać. Ja podchodzę, a wszystkie żują sobie liście :D

      Usuń
    2. haha :D dobre :) ja też jak zobaczyłam u Ciebie na Insta to zdjęcie z kozami to kwiczałam ze śmiechu :D super zobaczyc całkiem inny kraj i inne widoki niż u nas :)

      Usuń
    3. To wyobraź sobie, jak pękałam ze śmiechu na żywo :D

      Usuń
  2. Nie no, ja muszę te kozy zobaczyć na własne oczy, bo ne wierzę :D
    Świetna opowieść i bajeczne zdjęcia, idealny post na wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angel, dzięki, naprawdę miło to słyszeć, bo mimo że to dość krótki post, to się napracowałam :)

      Usuń
  3. Świetna relacja :) Fajnie się ją czytało ! No niestety oni w tych krajach mają coś z tym cukrem nie tak :P Ale i tak fajnie przeżyć i zobaczyć coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobała! :) A co do nowości... to już mam ochotę na kolejne wakacje :-)

      Usuń
  4. Wspaniale! Wszystkie zdjęcia mi się podobają! Maroko wciąż jest na naszej liście miejsc do zobaczenia i jakoś ostatnio jest nam nie po drodze, ale co się odwlecze, to nie uciecze :) Świetną mieliście wycieczkę, z przyjemnością przeczytałam powyższe punkty i obejrzałam zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto :) Ale Ty jesteś zaprawiony podróżnik, nie mi się równać :)

      Usuń
  5. Kurcze ale zaskakujące rzeczy :D O znajomości języków obcych wśród Marokańczyków słyszałam jeszcze na lekcjach geografii, ale takie targowanie się - no nie wierzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Targowanie się to było mistrzostwo, chyba bym musiała spędzić tam rok, żeby się tego nauczyć :D

      Usuń
  6. Kozy na drzewie rządzą :) Ja chyba nie odnalazłabym się na takim bazarze, gdzie musiałabym się targować. Jakoś lubię kontakty ze sprzedawcami ograniczać do minimum, denerwują mnie ekspedientki w douglasie a co dopiero tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, że ja też, dlatego tym bardziej byłam skrępowana. Jednak po kilku dniach da się troszkę uodpornić. :)

      Usuń
  7. Ale tam pięknie! Tak kolorowo...
    Te kozy na drzewie powalają na łopatki. Chyba bym się położyła ze śmiechu jakbym to zobaczyła na żywo:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja reakcja na kozy właśnie taka była :D nie mogłam się powstrzymać :D

      Usuń
  8. Truskawki ♥ ommom co kraj to kultura :D
    ale ja bym nie miała sił się targować ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam :D Czułam się jak sierotka Marysia! Na szczęście mąż się targował, inaczej nic bym nie przywiozła :D

      Usuń
  9. Ależ tam pięknie, muszę się koniecznie wybrać do Maroka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco poleca, ja wróciłam zachwycona :-)

      Usuń
  10. piękne zdjęcia!!! I te kolory Maroka - tak bardzo chciałabym to sama zobaczyć, ale jeszcze kilka lat muszę zaczekać (aż Zuzia będzie wystarczająco duża ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, doskonale CIę rozumiem, sama bałabym się brać maluszka do Maroka. Ba! Nawet o siebie się bałam, myłam zęby wodą z butelki, bo nie chciałam zepsuć sobie wycieczki jakimś choróbskiem. Ale razem z nami przylecieli samolotem młodzi rodzice z maluchami. Najmłodszy miał pół roku! Nie wiem czy byłam bardziej zdziwiona ich odwagą czy przerażona ;)

      Usuń
  11. Fantastyczna relacja. Mnie najbardziej ujęło zdjęcie śpiącego kota. Trochę mizerny, ale ten błogi sen ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi! :-) Kotów to były tysiące. Dzikich, wygłodniałych, smutnych. Serce mi się kroiło.

      Usuń
  12. zazdroszczę - Maroko to jedno z moich marzeń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o nim marzyłam od dawna :-) Aż trudno mi teraz uwierzyć, że tam byłam. Ale czuję niedosyt, chcę jeszcze raz!

      Usuń
  13. Pięknie tam! Maroko zawsze mnie pociągało, to bogactwo kolorów, orientalny klimat, ach... A kozy na drzewie są mega kozackie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kozy są najlepsze! Na każde ich wspomnienie umieram ze smiechu :D

      Usuń
  14. Cudo! Te kolory! Uwielbiam takie targi, przynajmniej na zdjęciach albo z daleka, ale wyobrażam sobie swoje zakłopotanie gdyby przyszło się opędzać od tych wszystkich sprzedawców i im odmawiać :)
    Mimo, że zrobiłaś mało zdjęć, to te, które pokazałaś są świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się <3 Wierz mi, że miałam problem z przełamaniem się do tych sprzedawców. Zawsze jestem zbyt zdystansowana, nawet w naszych galeriach handlowych :D ale po paru dniach da się oswoić. Może nie na tyle, żeby się targować, ale w końcu od czego ma się męża!

      Usuń
  15. niesamowite widoki! a te kozy na frzewie wygrywają wszystko! :D kiedyś na pewno wybiorę się do Maroka, może zabrzmi to śmiesznie ub dziwnie, ale juz od kilku lat marzy mi się pójść na ichniejszy targ:) eghm...- souk;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się te targi też zawsze marzyły, tylko po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że nie da się spokojnie pooglądać tych stoisk, bo od razu ktoś atakuje :D Musiałam nabrać dystansu do nich, dopiero po kilki dniach coś oglądnęłam na spokojnie :D

      Usuń
  16. Maroko pozostaje na mojej liście miejsc wartych zobaczenia :) Najpierw jednak, chciałabym zobaczyć Rzym i to w całej swojej okazałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzym <3 Byłam w nim tylko raz, tylko 3 dni i to zdecydowanie za mało! Muszę wrócić :)

      Usuń
  17. Przepiękne zdjęcia! ♥
    Byłam w Tunezji i bardzo mi się podobało, mam nadzieję, że uda się kiedyś zobaczyć Maroko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja marzę teraz o Tunezji :-)

      Usuń
  18. Oj, chyba bym na twoim miejscu uciekła z tego targu! Brawo, że miałaś tyle cierpliwości, co do targowania.
    Zdjęcia cieszą oko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd, to nie ja! Ja nie umiem, to mąż :D

      Usuń
  19. Jak byłam w Turcji kilka lat temu to byłam pewna, że tylko tam tak pięknie, ale patrząc na Twoje zdjęcia Maroko też niczego sobie :D A te kozy - muszę je zobaczyć na własne oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, widok bezcenny! Do tej pory mi się micha śmieje na samo wspomnienie :D

      Usuń
  20. Piękne zdjęcia, ale koza na drzewie hahaha uśmiałam się :D Piękne wspomnienia, pozazdrościć, chociaż ja bym się bała iść na ten bazar, mam zbyt miękkie serce :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Też mam miękkie, dlatego ja się prawie nie odzywałam i mąż się zajął targowaniem :D Ja jestem tak sierotka, że jeszcze bym dopłaciła, zamiast się targować :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Tym postem sprawiłaś mi wielką przyjemność. Kiedyś tam pojadę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Absolutnie przepięknie! Cudowny klimat uchwycony na zdjęciach ; ) Ale kozy biją wszystko! ;D

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdjęcia wspaniałe, faktycznie to z kozami wymiata! Generalnie notkę czytałam z przyjemnością, super napisałaś, ahh moim marzeniem jest Maroko, mam nadzieję, że kiedyś tam pojadę :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Pierwszy raz widzę kozy na drzewie! SZOK! Chciałabym kiedyś odwiedzić Maroko, jest na mojej liście miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  26. thanks for your article, very nice and then i like it :-)
    hopefully more successfull
    you may also like

    Cara Mengatasi Wanita Sulit Hamil

    OdpowiedzUsuń
  27. Pięknie !!!
    brak słów

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja uwielbiam Maroko, ale skupiam się głównie na przyrodzie, choć mile wspomninam także wielogodzinne rozmowy z tubylcami.

    Podrzucam Ci mój post dot. Maroka:

    http://all-about-elle.blogspot.com/search/label/Maroko

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger