Jak się sprawdził naturalny zestaw do pielęgnacji twarzy od Lulu&Boo?

Byłam naturalnym freakiem. Ekomaniakiem. Organicznym faszystą. Jednak po pewnym czasie zrozumiałam, że to nie ja, to nie moja droga. Kosmetyk musi być przede wszystkim skuteczny, dopiero potem naturalny. Nie na odwrót. Ale jeśli tak się złoży, że spełnia te dwa kryteria jednocześnie... Szał ciał! Dziś pod lupę wzięłam trzy naturalne kosmetyki do twarzy Lulu&Boo. Jak się sprawdziły jednym słowem?... Różnie.
lulu&boo


Na pierwszy ogień biorę moją ulubioną kategorię produktu, czyli maseczki oczyszczające. Przerobiłam ich już tyle (zarówno gotowych, pełnowymiarowych, w saszetkach, jak i samorobionych w domu, tanich, drogich, na bazie glinki, ziół...), że rzadko jakaś podbija moje serce. Musi być na prawdę wyjątkowa. Musi mieć to coś. Priorytet? Świetne oczyszczanie skóry twarzy przy jednoczesnym braku podrażnienia, bo mam cerę mieszaną. To podstawa, dopiero po spełnieniu tego punktu, mogę w ogóle zastanawiać się nad innymi ważnymi cechami. A są to: zwężenie porów, wygładzenie skóry, rozjaśnienie cery, przyspieszenie gojenia ran i wyprysków. Na szczęście maseczka do twarzy Lulu&Boo spełnia wszystkie moje kryteria. Używałam jej z przyjemnością przez długi czas (wydajność produktu - check!) nakładając płaskim pędzelkiem. Nie zasycha szybko na twarzy, więc nie wysusza niepotrzebnie skóry i nie czuć po niej nieprzyjemnego ściągnięcia. Tylko świeżość, świeżość, wiosna na policzkach! Ale najfajniejsze jest to, że... pachnie. Do jasnej Anielki, to maseczka z glinki, która ślicznie pachnie! Słodko, świeżo, lekko ziołowo, czyli tak, jak lubię najbardziej. Jednym słowem gorąco polecam, warto polować na zniżki, darmową dostawę czy inne okazje, które serwuje nam costasy.pl. To jeden z przykładów kosmetyku, który nie tylko jest supermegahipernaturalny (zerknijcie na skład poniżej! sama natura!), to w dodatku świetnie działa i jeszcze jest przyjemny w używaniu. Tyle ochów i achów, że macie pewnie dość, więc przechodzę do mniej zachwycających pozycji.

Cena maseczki: 132.20 (można kupić wersję mini za 9.90!)

Gdzie kupić? costasy.pl/maseczka_z_morszczynem

Skład maseczki: Solum fullonum (green clay), Aqua (water), **Glycerine, *Ascophyllum nodosum (seaweed) powder, *Fucus vesiculosus (seaweed) powder, *annabis sativa (hemp) oil, *Simmondsia chinensis (jojoba) oil, *Propolis cera extract, *hamamelis virginiana (witch hazel) extract, *Carica papaya (papaya) extract, *Pyrus malus (apple) extract, *Aloe barbadensis leaf juice powder, *Lavandula angustifolia (lavender) oil, *Juniperus communis (juniper) oil, *Litsea cubeba (may chang) oil, *Rosmarinus officinalis (Rosemary) oil, Xantham gum, Sodium levulinate, Sodium anisate, potassium sorbate, sodium benzoate, citric acid, Lactic acid, *Linalool (from essential oils)


Mój związek z kremami do twarzy określiłabym typowo fejsbukowym - it's complicated. Z jednej strony mam skórę mieszaną - tłustą w strefie T, która się łatwo zanieczyszcza i zapycha, a z drugiej bardzo szybko się odwadnia. Muszę balansować na linie idealnego nawilżania, nie mogę się wychylić w żadną stronę. Dlatego nie używam kremu codziennie, używam tylko wtedy, gdy czuję taką potrzebę. Krem przede wszystkim nie może uczulać, wywoływać wysypu krost i innych niespodzianek. To podstawa wszystkich podstaw. Dodatkowo, powinien być lekki, ale dobrze nawilżać. Uwielbiam, gdy szybko się wchłania i czuję wyraźnie, że stapia się z moją skórą, a nie pozostawia odrębnej warstwy na twarzy. Krem i skóra to jedność. Promienna, rozjaśniona cera to bardzo subtelne i subiektywne odczucie, które ciężko zwerbalizować. Ale są takie kremy, które można tak opisać. Naturalne składniki, brak parafiny i gliceryny na pierwszym miejscu (bo źle na mnie działają) to duży plus. Przy kremach do twarzy nie nastawiam się na spłycenie zmarszczek, zapobieganie nowym, usuwanie trądziku. Wierzę, że krem może wspomagać pielęgnację antytrądzikową czy antystarzeniową, ale nie uważam go za główny filar. Czy krem Lulu&Boo spełnił wszystkie moje kryteria? W końcu ma imponujący skład, zawiera pokrzywę, wyciąg z oczaru wirginijskiego, olej z krokosza... Nie, ten krem nie jest do mojej twarzy. Mimo że został nazwany lekkim, wciąż jest zbyt treściwy jak dla mnie. Nie myślcie sobie, że jest ciężki i tłusty, bo to nieprawda. Przyjemnie się rozsmarowuje, łatwo nakłada, jest aksamitny i delikatny. Bardzo szybko się wchłania, w ogóle się nie klei. Jednak zawsze czułam go po nałożeniu. Wiem, że są osoby, które cenią takie właściwości kremów, ja jednak wolę uczucie całkowitego wchłonięcia. Dlatego też na skórę twarzy użyłam go tylko kilka razy, a resztę kremu przeznaczyłam na skórę szyi i rąk, bo potrzebują czegoś treściwszego. I tam sprawdził się doskonale. 
PS. Pięknie pachnie! Słodko i świeżo. 

Cena kremu: 156.50 zł


Skład kremu: Aqua (water), **Glycerine, *Helianthus annuus (sunflower) oil,*Carthamus tinctorius (thistle) oil, *Simmondsia chinensis (jojoba) oil, Cetyl Alcohol, Glyceryl Monostearate, Cetearyl Glucoside, Cetearyl alcohol, *Rosa canina (rosehip) extract,*Hamamelis Virginiana (witch hazel) extract, *Urtica dioica (nettle) extract,*Rosmarinus officinalis (rosemary) extract,*Aloe barbadensis leaf juice powder, *Citrus grandis (grapefruit) oil,*Citrus sinensis (orange) oil,*Cedrus atlantica (cedarwood) oil, Xantham gum, Sodium levulinate, Sodium anisate, potassium sorbate, sodium benzoate, citric acid, Lactic acid, *D-Limonene,*Linalool,*Citral (from essential oils)



Czego oczekujecie od serum do twarzy? Macie swoje konkretne wymagania? Bo to olejowe serum wzbudzało we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony świetne działanie, bo i wchłaniało się szybko, nie było tłuste, nie kleiło się. Lekka konsystencja pozostawiała skórę zadowoloną, miękką i nawilżoną. Przy regularnym stosowaniu widziałam wyraźną poprawę kolorytu cery - była bardziej promienna i świeża. A stało się to dla mnie bardzo ważne, bo stres i zmęczenie dawało mi się we znaki. Nie zatkało porów, nie spowodowało zanieczyszczeń ani wyprysków, a przypominam!, to serum na bazie olei! Ale z drugiej strony... nie pachnie. Nie, że śmierdzi, miałam mnóstwo naturalnych olei i zwykły arganowy śmierdzi po tysiąckroć gorzej. Po prostu ma charakterystyczny zapach, nuta oleju z dzikiej róży wyraźnie się przebija. Na szczęście po nałożeniu na skórę zapach od razu się ulatnia, jednak sam moment nałożenia nie należy do przyjemności. Ale to już do Wasza  decyzja, czy smarować się, choć nie pachnie fiołkami, czy jednak odpuścić. Ja oczywiście dzielnie się smarowałam. W końcu efekty były tego warte.

Cena serum: 183.60 zł

Gdzie kupić? costasy.pl/liftingujace_serum

Skład serum: *Rosa canina (rosehip) fruit oil,*Camelina sativa (camelina) oil, Helianthus annuus (sunflower) oil, *Cucurbita pepo (pumpkin) seed oil, *Tocopherol, *Punica granatum  (pomegranate) extract, Verbascum thapsus (mullien) extract, *Hippophae rhamnoides (seabuckthorn) extract, *Citrus reticulata (manderin oil), *Rosmarinus officinalis (rosemary) extract, *Citrus limonum (lemon oil), *Foeniculum vulgare (sweet fennel oil), *Santalum spicata (sandalwood oil) *Citral, *D-Limonene, *Farnesol, *Linalool (from essential oils)

lulu&boo
naturalny zestaw do pielęgnacji twarzy
lulu&boo
naturalny zestaw do pielęgnacji twarzy
lulu&boo

Produkty otrzymałam od sklepu costasy.pl jeszcze w maju zeszłego roku (post z nowościami), więc możecie mi wierzyć, że je szczegółowo przetestowałam. Zdaję sobie sprawę, że cena nie należy do najniższych, jednak weźcie pod uwagę ich wydajność. Minęło tyle miesięcy, a wciąż mam jeszcze coś na dnie.


Żeby obraz był pełny, dodaję zdjęcie produktów, które uzupełniały moją pielęgnację twarzy naturalnymi kosmetykami Lulu&boo. Tak mniej więcej wyglądało kilka dobrych miesięcy zeszłorocznej pielęgnacji. Rękawicę glov już opisywałam i choć nie lubię jej do demakijażu, to służyła mi do szybkiego niby-peelingu, bo nie miałam zbyt wiele czasu na inne złuszczania. 

Znacie te kosmetyki? Chętnie poznam Wasze zdanie na ich temat.

Powiązane posty:
lulu&bookosmetyki naturalne lulu and boo
kosmetyki naturalne lulu and boolulu&boo

17 komentarzy:

  1. Nie do mojego typu skóry, ale kuszą by je przetestować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też muszę czuć, że krem się wchłonął i tylko po takie sięgam. No, ale chyba najbardziej zaciekawiłaś mnie tą maseczką. Mam podobne wymagania co do Twoich, więc pewnie i u mnie by się sprawdziła. I jeszcze pachnie :) Ideał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wszelkie maseczki, a glinkowe to już w ogóle cud miód :))

      Usuń
  3. Ciekawy post ! Osobiście też stawiam na naturalną pielęgnację :-)
    p.s świetne zdjęcia

    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie się pojawił post, byłam ciekawa jak się sprawdziły :)Serum mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wreszcie, wreszcie, ciężko jest znaleźć chwilę. Ale strasznie nad tym ubolewam, bo mam tysiąc tematów, które chciałabym opisać. Próbuję :)

      Usuń
  5. ja bym z chęcią przetestowała

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam ale opis jest bardzo zachęcający :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tych produktów, ale coś mi się zdaje, że z maseczki byłabym bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tą firmę !

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam nic od nich, na razie nie potrzebuję, ale będę miała je na uwadze:) A tonik z Norel dobrze się sprawdza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam do niego mieszane uczucia. Taki żelowy. Jeszcze muszę popróbować :)

      Usuń
  10. Nie znam tych kosmetyków ale maseczka najbardziej mnie do siebie przekonała, szkoda tylko, że taka droga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Produkty bardzo ciekawe, w szczególności maseczka. Jednak ta cena... no cóż, może kiedyś się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe kosmetyki. U mnie kosmetyk najpierw musi być naturalny. A co do działania - czasem zdarzają mi się takie, które nie działają. Z prostek przyczyny - nie dobrałam do typu cery, włosów idt. Ciągle się uczę i wiem, że dużej wiedzy tu trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aktualnie mam ich krem do cery suchej i też jest bardzo w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rok czasu to mnóstwo czasu na przetestowanie kosmetyków i wydanie rzetelnej opinii :) Nie zam tej marki :) jednorazowo na zakup każdego produktu nie zdecydowałabym się, niestety są drogie ale jak czytam watrę swojej ceny :)
    Obserwuje :):*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger