Jak w prosty sposób utrzymać porządek w damskiej torebce?

Jeśli patrzysz na ten tytuł z niedowierzaniem i Twoje brwi uniosły się aż po grzywkę, nie czytaj dalej. Jeśli uważasz te wszystkie żarty o czeluściach damskiej torebki za wymysł męskiej, szowinistycznej świni, nie czytaj dalej. Jeśli nigdy nie przydarzyło Ci się trafić na śrubokręt, szukając kluczy, nie czytaj dalej. Jeśli chcesz poznać prosty sposób na porządek w damskiej torebce, czytaj dalej.
porządek w torebce

Wstydliwy sekret mojej torebki


To nie tak, że przez lata nie robiłam porządku w torebce i tylko dokładałam kolejne warstwy. Fuu. Było zupełnie inaczej. Regularnie co kilka tygodni wyciągałam wszystko, opróżniałam każdą najmniejszą kieszonkę, szorowałam dno torebki, suszyłam. Następnie z namaszczeniem układałam wszystko od nowa. Tutaj klucze. Tutaj portfel. Tutaj chusteczki higieniczne. W tej kieszonce będę nosić notes i długopis, bo od dziś stanę się taką ogarniętą osobą. Zorganizowaną. Jak moja torebka. I wszyscy będą mnie podziwiać.

porządek w torebce

Minęły dwa dni i cały misterny plan szlag trafiał. Regularnie. Bo spiesząc się do pociągu kupiłam paluszki i trochę sezamu rozsypało się na dnie.  Albo miałam ochotę na jogurt w pracy, więc brałam ze sobą łyżeczkę, o której tradycyjnie zapominałam i nosiłam aż do wielkiego czyszczenia torebki. Nie zliczę wsuwek i gumek do włosów. Szminek. Notesów. Długopisów. Chusteczek. A co to, lakier do włosów? Ach tak, w zeszłym tygodniu jechałam do koleżanki i zabrałam go do torebki, bo nie zdążyłam w domu ułożyć fryzury. Gumy do żucia. Krem do rąk. Szczotka do włosów. Rękawiczki? Zapomniałam o nich i noszę inne w kieszeni kurtki. Parasol? To nic, że nie padało od tygodnia. Jakaś książka, wiadomo, by nie nudziło mi się w pociągu. Choć od dwóch dni dojeżdżam samochodem. Ale wychodzę z domu o 5 nad ranem i ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę, to przegląd torebki. Do tego standardowo klucze, telefon, portfel i moja torebka osiągnęła wagę przeciętnego Amerykanina. Znowu.

porządek w torebce


Jak utrzymać porządek w damskiej torebce?

Tak bardzo nie lubię czytać o tym, jak zaprowadzić porządek w damskiej torebce. Przecież to nic trudnego. Wywalasz ją do góry dnem, czyścisz, układasz. Ta daaaammm! Porządek. Bo słowo klucz to 'utrzymać'. Jak utrzymać porządek w torebce i nie frustrować się na nowo z powodu kolejnej łyżeczki? Jak nie dźwigać ciężarów codziennie rano biegnąc na pociąg? Jak szybko przepakować torebkę, gdy masz ochotę akurat dziś wziąć inną niż zwykle? Jak to zrobić, nie poświęcając zbyt wiele cennego czasu? Sił? Myślenia? Ja już wiem!

jak utrzymać porządek


 Porządek w torebce - sposób Marie Kondo

Książkę 'Magia sprzątania' napisaną przez Marie Kondo czytałam już kilka miesięcy temu. Mam do niej mieszane uczucia (bardzo, bardzo mieszane, wymieszane jak dobry koktajl), ale o tym innym razem. Jednak nie da się ukryć, że jej sposób utrzymywania porządku w torebce jest banalnie prosty i skuteczny. Uwaga. Piszę. Możecie notować:

Opróżniasz torebkę tuż po przyjściu do domu. Każdą rzecz odkładasz na jej miejsce. Pakujesz torebkę przed wyjściem z domu rzeczami, które tego dnia są Ci potrzebne. Kropka. 

Po powrocie z domu otwierasz torebkę. Wyjmujesz wszystko. Każdą rzecz odkładasz na miejsce. Portfel i klucze na półkę. Przeglądasz paragony i wyrzucasz, jeśli niepotrzebne. Łyżeczkę niesiesz do kuchni. Parasol do garderoby. Lakier do włosów do łazienki. Pustą torebkę odkładasz na jej miejsce. Tyle. Zajęło Ci to jakieś trzy minuty. Rano przed wyjściem z domu do pustej torebki wkładasz to, czego akurat tego dnia potrzebujesz. Portfel, klucze, telefon. Książkę, jeśli jedziesz pociągiem. Łyżeczkę, jeśli masz ochotę na jogurt. Parasol, jeśli zbiera się na deszcz. A jeśli nie, to... nie. Takie proste. I nie nosisz całego sklepu papierniczego przy sobie. Miliona długopisów.
 
jak utrzymać porządek

Banalnie proste. Dlaczego nikt mi o tym wcześniej nie powiedział?! A jeśli wydaje się Wam to totalną głupotą, to i tak polecam spróbować. Bo też myślałam, że to niepotrzebna zabawa, lecz sposób Kon Marii wiele mi ułatwił. Już po kilku dniach doceniłam ten prosty trick. 

porządek w torebce

Torebka jest ze Stradivariusa, wspominałam o niej już wcześniej w poście o nowościach. Bardzo ją lubię, jest niesamowicie wygodna, polecam. 

Czytaliście już 'Magię sprzątania' Marie Kondo? Jakie macie zdanie na jej temat? Macie swój sposób na porządek w torebce?


Powiązane posty:
-> Jak zmyć czerwony lakier?
-> Jaką hybrydę wybrać?
-> Jak się spakować na wyjazd? 
 

69 komentarzy:

  1. Jeśli to jest ta książka według której należy dziękować każdej rzeczy za to, że z nami była - to nie mam zamiaru nawet tego czytać :D Podobnie jak nie mam zamiaru opróżniać torebki, by potem codziennie wstawać wcześniej, żeby ją spakować ;) Po prostu są w życiu ciekawsze rzeczy do roboty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie ta :-) Między innymi to dziękowanie rzeczom mnie odrzucało od tej książki. I wiele skrajności.

      Usuń
    2. Chyba jesteśmy zbyt ograniczone na dziękowanie przedmiotom :D

      Usuń
  2. Nigdy,przenigdy nie uznam sprzątania za przyjemność i nie będę pojmowac tej czynności w kategoriach magii...ja jestem chaosem i moja torba też 😁 odgruzowuje co jakiś czas, no bo ciężko 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, chaos :* u mnie to też nie będzie magią nigdy, porządek byłby magiczny, gdyby robił się sam :D jednak dźwiganie tysiąca niepotrzebnych przedmiotów w kóńcu zostało zakończone :D

      Usuń
  3. Generalnie ta metoda może być fajna - codziennie opróżniając i pakując torebkę faktycznie panujemy nad jej zawartością, znam jednak siebie na tyle długo by wiedzieć, że u mnie nie zdałaby egzaminu z jednego prostego powodu - jestem zapominalska. Gdybym codziennie po powrocie do domu wyciągała wszystko z torebki, to pakując się następnego dnia rano pewnie wyszłabym z domu bez kluczy, portfela, czy innej niezbędnej w mojej egzystencji rzeczy. No chyba, że zaczęłabym traktować torebkę jak plecak do szkoły i pakowała się wieczorem na następny dzień. Wtedy miałoby to sens :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczko, ja jestem OKROPNIE zapominalska :D przez to, np. noszę łyżeczkę w torebce przez tydzień, bo codziennie zapominam ją wyciągnąć... Często też robię tak jak piszesz z tym plecakiem. Pakuje się wieczorem konkretnie na dany dzień. Jeden jedyny. :)

      Usuń
    2. No właśnie takie pakowanie wieczorem, na spokojnie wydaje mi się lepszą opcją. Rano nie wchodzi u mnie w grę, bo zwykle i tak rano brakuje mi czasu i z niczym nie mogę zdążyć, więc tak jak pisałam, zapominałabym na pewno połowy rzeczy :D A co do parasola, to ja akurat noszę go ze sobą codziennie - lubię być przygotowana na każdą ewentualność, nawet jeśli miałoby mi się ramię urwać :D

      Usuń
    3. Przezorny zawsze ubezpieczony :D Ja nie cierpię dźwigać ciężarów w torbie, a i tak zazwyczaj mam tam tonę. Dlatego u mnie ten sposób się sprawdził :-)

      Usuń
  4. Rano nie chciałoby mi się pakować torebki, ale gdyby przerzucić pakowanie z rana na wieczór to robię podobnie. Tyle, że u mnie na zmniejszenie zawartości torebki miały dwie rzeczy: ogólnie zaczynam wpadać w torebkomanię i mając kilka torebek i nosząc je na zmianę siłą rzeczy muszę je często przepakowywać, a druga: staram się nosić lekkie torebki, bo mam kawałek do autobusu, więc ograniczam wszystko co niepotrzebne typu parasolka, gdy nie pada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no to masz swój własny sposób na porządek w torebce - torebkomania :D Ja lubię mieć maksymalnie dwie torebki :-) inaczej ginę :D

      Usuń
  5. Skąd jest portfel? Piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. genialny post,w mojej torebce robię porządki raz na jakiś czas zazwyczaj co 3 miesiące, a jak nie mogę nic w niej odnaleźć to najprościej w świecie - jej zawartość zostaje wysypana i szukamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się ciesze, dziękuję :*

      Usuń
  7. Ja noszę w torebce niezbędne minimum z wygody po prostu. I to jest mój sposób na porządek. Nie lubię dźwigać i każdy nadprogramowy gram natychmiast z niej usuwam. Taki nawyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, najlepiej wyrobić sobie dobry nawyk. Ale to wyższa szkoła jazdy :D

      Usuń
  8. Ładna torebka :) szkoda ze wcześniej jej nie widziałam (akurat nabyłam inną) oraz portfel. W sumie miałam podobny problem z porządkiem w torebce, ale postanowiłam sobie, ze raz w tygodniu w weekend zajmuje się sprzątaniem, w tym sprzątaniem w torebce :) - u mnie ta metoda się sprawdza, zresztą w weekend (poza dniami spędzonymi na uczelni) zamieniam pojemną torebkę na mniejszą co w znaczny sposób redukuje jej zawartość do niezbędnego minimum :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś miałam ten sam problem, świetny wpis !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehe :) Mój narzeczony nigdy nie chce sam czegoś znaleźć w mojej torebce, zawsze daje mi i mówi, że on nie jest godny tam zerkać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też tak ma, boi się :D

      Usuń
    2. Skąd ja to znam...
      -Podasz mi krem z torebki?
      ...
      Chciałam krem, nie cała torebkę...

      Usuń
  11. Metoda fajna, ale ja zwyczajnie nie mam na nią czasu :) Obecnie zastanawiam się nad plecakiem i mam nadzieję, że w nim uda mi się utrzymać porządek (marzenia ), ale ogólnie to nie mam aż takiego chaosu, bo po prostu bardzo mi przeszkadza. Nie mniej post mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, tak się tylko wydaje. Mi to teraz zajmuje minutę po przyjściu i minutę przed wyjściem. A jak dużo czasu (i nerwów) zaoszczędziłam na szukaniu kluczy/telefonu :D

      Usuń
  12. Dzięki tej metodzie na pewno wyciągnęłabym zbędne rzeczy ale niestety znając mnie to rano czegoś bym nie spakowała ;) Pociesza mnie jedynie fakt, że jestem osobą która lubi mieć porządek i zawsze wiem podstawowe rzeczy mam w tym samym miejscu w torebce, a nad resztą rzeczy które sobie żyją w chaosie udaje mi się jakoś zapanować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spokojnie spakować sie wieczorem, tak jak radzą dziewczyny :-)

      Usuń
  13. Mi dużo pomógł organizer do torebki, ale teraz mam nie lada wyzwanie wszystko w niej zmieścić bo doszły rzeczy od malucha ( pampersy,pieluszki itp ) Ale daje radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale taki ciężar to słodki ciężar, bo to dla maleństwa :)

      Usuń
  14. Ja od dziecka robię jak Marie radzi - chyba jestem inna ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba po prostu CI zazdroszczę :D Ja dopiero próbuję nauczyć się tego nawyku :-)

      Usuń
    2. Anonimowy21:17

      A ja nigdy nie wyciągam kluczy z torebki, mam je zawsze w małej kieszonce na zamek, która jest w każdej torebce i chowam je zaraz po zamknięciu/otwarciu drzwi. Robię tak od zawsze, jak zmieniam torebkę, to klucze od razu przekładam do małej kieszonki.

      Usuń
  15. Od dawna mam ochotę na tą książkę, ale jakoś ciągle mi nie po drodze żeby ją kupić… ale z pewnością w końcu trafi w moje ręce ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minimalna, coś ta książka w sobie ma. Irytuje, jest dziwna, momentami miałam ochotę wyrzucić ją przez okno! ale kilka rad jest całkiem niezłych :-)

      Usuń
  16. Żeby mieć porządek w torebce kupiłam mniejszą, bo do dużej zawsze tylko dorzucałam co było pod ręką:) Teraz mam tylko kilka niezbędnych rzeczy przy sobie i jest ok.
    Sukces tej książki jest zadziwiający, można podziwiać autorkę, że zrobiła taki szał tą książką. Forbes umieścił ją z czołówce najbardziej kreatywnych ludzi na świecie. Każdy chciałby coś takiego wmyślić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bez dużej się nie obejdę, bo bardzo często jestem w rozjazdach i muszę brać ze sobą kosmetyczkę, ubrania na zmianę... I czesto okazuje się to w ostatniej chwili, więc muszę mieć gdzie pakować :D

      Usuń
  17. Hmmm, wolę jednak mieć niezbędne rzeczy zawsze w torebce i dokładać/odkładać dodatkowe rzeczy. Wyjmowanie wszystkiego z rana mnie zniechęca;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, najlepiej wyjąć wszytsko tuż po przyjściu do domu :) A spakować wieczorem lub tuż przed wyjściem - jak kto woli :-)

      Usuń
  18. Nie jestem typem paranoicznego czyściucha, ale jeśli chodzi o zawartość mojej torby, to wyznaję jedną zasadę: BYLE BYŁO JAK NAJLŻEJ. Nie jestem siłaczem, targanie 5kg przez cały dzień jest zbyt intensywnym treningiem jak dla mnie. (Serio, nawet wybieram z portfela drobniaki i zostawiam w domu, żeby ich ze sobą nie nosić.) ;)
    Dlatego może i mam w niej bałagan, ale to bałagan z samych niezbędnych rzeczy. Nie wyobrażam sobie codziennego pakowania torby (i tak mam manie, że w pół drogi na dworzec sprawdzam, czy aby na pewno wzięłam bilet miesięczny, chociaż go nigdy za żadne skarby z torby w domu nie wyjmuję) to bałabym się, że któregoś dnia zostałabym nieprzyjemnie zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z tymi drobniakami - genialne! U mnie właśnie inaczej - jeśli codziennie wieczorem/rano schowam bilet miesięczny/klucze/portfel do torby, to jestem spokojna i wiem, że to tam jest. Jeśli noszę to wszystko bez wyjmowania to ciągle wkręcam sobie, że na pewno nie ma! :D Normalne to nie jest, wiem, ale tak mam :D

      Usuń
  19. Ja jakoś nie przebrnęłam przez tę książkę, autorka wydawała mi się lekko zbzikowana ☺. A piszę, bo właśnie wczoraj oglądałam film Gone girl - a tu Amy u Ciebie w gifie ☺. Oglądałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gone girl! Oglądałam, świetny :D Żałuję, że nie zaczęłam od książki, ale teraz nie wiem, czy chciałabym ją sobie inaczej wyobrażać :-)

      Usuń
  20. Anonimowy22:45

    Ja jednak połowy rzeczy bym zapomniała, gdybym je wyciągnęła z torebki i miała pakować rano :D. A torebkę mam taką samą, niestety nieznośnie ciągle sama się rozsuwa, aż boję się, że kiedyś ktoś mnie okradnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś miałam taką, co ciągle się rozsuwała. A taka łądna była! Jednak ciągle się stresowałam i dałam sobie z nią spokój, bo bym zwariowała w końcu :D

      Usuń
  21. Ja mam ten problem, że jeżeli opróżnię torebkę wieczorem, to rano na bank czegoś nie włożę, najprawdopodobniej kluczy lub czegoś również ważnego...Muszę jednak popracować przynajmniej nad wyrzucaniem wszelkich śmieci po powrocie, papierków po gumach do żucia itd...

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajny post!! Ja mam jeszcze jeden sposób, mam małą torebkę, w której mieszczą mi się tylko te rzeczy, bez których nie da się wyjść z domu (portfel, klucze, szminka, itp.itd. ;)), a jeśli chcę wziąć zestaw rozszerzony, czyli np. plus parasol, książka, butelka z ziołową herbatką ;), te dodatkowe rzeczy wrzucam do bawełnianego worka. Sprawdza się całkiem nieźle :-)

    A jeśli chodzi o Książkę O Sprzątaniu, to nie czytałam, ale to dziękowanie rzeczom nie wydaje mi się takie głupie, w czasach, kiedy jesteśmy tak nastawieni na produkcję i konsumpcję, kiedy normalne jest dla nas kupowanie setek rzeczy (często kiepskiej jakości) i wyrzucanie ich, jak tylko się zepsują... że podchodzenie z większym szacunkiem do każdego pojedynczego przedmiotu być może pomogłoby nam wyrzucać mniej (bo np. te buty można naprawić u szewca), kupować mniej (bo np. coś takiego już w domu mam), i ogólnie ograniczyć ten okropnie kosztowny i nieekologiczny proceder :-)

    Pozdrawiam serdecznie, trafiłam tu z Twojego instagrama, który z przyjemnością oglądam :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaja, bardzo się cieszę, że trafiłaś z Instagrama! To w tym momencie moje ulubione miejsce w sieci i staram się je prowadzić jak umiem najlepiej. Strasznie to lubię zresztą :-)

      Jeśli chodzi o poszanowanie rzeczy, to zgadzam się z Tobą w zupełności. Sama staram się to robić od dawna, nie kupować tony niepotrzebnych rzeczy. Jednak rozmowa ze skarpetkami mnie przerasta :D

      Ale cieszę się, że przeczytałam tę książkę, choć nie podoba mi się w 100%. Ma coś w sobie. Budzi emocje, zdecydowanie. I jest kilka fajnych rad, które się u mnie sprawdziły, jak ta z torebką na przykład :-)

      Pozdrawiam serdecznie :) Strasznie dużo radości sprawiłaś mi tym komentarzem :)

      Usuń
  23. A ja tam lubię lekki bałaganik w swojej przepastnej torbie, czasem można znaleźć ciekawe rzeczy :D Jedyne z czym mam problem, to wszechobecne paragony, nie wiem skąd ich się tyle bierze, rozmnażają się na potęgę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z mężem zaczęliśmy z nimi walczyć - mamy specjalny słój na nie i będę zapisywać wydatki. Na razie walka jest nierówna, paragony górą, ale liczę, że w końcu się uda :D

      Usuń
  24. Mnie na szczęście zawsze udawało się panować nad tym co mam w torebce :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie przemawia do mnie sposób Marie Kondo, ale to prawda, chyba w każdej damskiej torebce panuje chaos ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też nie przemawiał na początku, ale desperacja skłoniła mnie do spróbowania. Było warto :-)

      Usuń
  26. Och, ja obecnie wszędzie mam torbę mojego dziecka od wózka i tam tylko wrzucam mój portfel :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękną masz tą torebeczkę :) Ja kompletnie nie rozumiem jak można mieć bałagan w torbie bo od ZAWSZE (brawo ja!) codziennie wieczorem robię w niej porządek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie BRAWO TY :D czyli taki trochę sposób jak wyżej, ale nie musiałaś czytać mądrej książki, by na to wpaść :D

      Usuń
  28. Zawsze miałam ogromny bałagan, chaos w torebce. Dopiero po nieszczęśliwym wypadku i złamaniu obojczyka to się zmieniło. Musiałam mocno ograniczyć ciężar noszony na ramieniu i to wymusiło na mnie utrzymanie porządku w torebce i noszeniu ze sobą tylko naprawdę najpotrzebniejszych rzeczy. Na szczęście ten nawyk już mi pozostał i chociaż czasami znajdę w torebce kilka starych paragonów, to mogę śmiało stwierdzić, że panuje w niej (względny) porządek :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję! Podobno złamanie obojczyka okropnie boli!

      Pozdrawiam :*

      Usuń
  29. Ojej, dla mnie ta książka była dość. ..dziwna :)) wygodnie mi z organizerem do torebki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organizer to dobra myśl, jednak i tak nosiłabym tonę niepotrzebnych rzeczy, tylko w zorganizowanej przestrzeni :D A książka jest dziwna, zgadzam się :-) Budzi we mnie dużo różnych uczuć :-)

      Usuń
  30. oczywiście mam to samo... u mnie najwięcej jest paragonów, i zamiast łyżeczki mam widelec :) chyba zaraz wezmę się za ogarnięcie mej pięknej torby.

    OdpowiedzUsuń
  31. Od dawna już stosuje ta metodę, nawet nie wiedziałam, że Kondo ją opisała :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kondo nie ma dzieci. Po zostaniu matką przechodzi się na inny wymiar funkcjonowania, pierdołami sobie człowiek nie zaprząta głowy i optymalizuje czas jak się tylko da. Każda sekunda cenna. Książkę przeczytałam, z przyjemnością :).

    OdpowiedzUsuń
  33. Porządek w mojej torebce panował tylko wtedy gdy stała pusta na półce w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hahaha, Ty przynajmniej sprzątałaś od czasu do czasu. Ja moją sprzątam jak... Umrze śmiercią naturalną i pora na nową. Czasem się zlituje i powyrzucam paragony czy jakieś inne pierdoły, ale tak żeby opróżniać całość?! A to ci nowość!

    Uśmiałam się na samym początku wpisu. Nosiłam swego czasu ogromny śrubokręt w torebce. Słowo daję, że przydał się częściej niż długopis, ale tata zarządał jego zwrotu, bo to jego ulubiony był... Smuteczek.

    Jeszcze tak na koniec dopiszę: gdy ktoś mnie pyta co ZAWSZE mam e torebce, odpowiadam BAŁAGAN ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger