Lwów - gdzie spać, co zjeść i penis ze słoniny

Dwa miesiące minęły od mojego powrotu ze Lwowa, a ja wciąż jestem tak samo zauroczona miastem. Opis Lwowa podzieliłam na dwa posty, bo wyszedł mi okrutnie długi a i tak ograniczałam się, jak mogłam. Dziś informacje ogólne i ciekawe miejsca, w których się stołowaliśmy. Jutro napiszę o tym, co zwiedzić i co warto zobaczyć. Dajcie znać, czy choć trochę zapragnęliście odwiedzić to miasto! 


lwów wycieczka



Lwów marzył mi się już od jakiegoś czasu, zwłaszcza po wysłuchaniu InstaStories rozentuzjazmowanej Ani (Aniamaluje) oraz opowieści kuzyna (Marcel). Ale ani przez moment nie myślałam, że tak się zakocham. Marzy mi się tam wrócić jeszcze w tym roku, co niestety nie będzie możliwe. Ale za rok - koniecznie!

Miałam też to szczęście, że wybieraliśmy się z osobą, która zwiedzała Lwów już kilkakrotnie (to się nazywa wygoda!). Z braku czasu przed wyjazdem nie byłam kompletnie przygotowana na wycieczkę, nie czytałam przewodników, jak to mam w zwyczaju, nie wiedziałam co będziemy robić i co zwiedzać. Prawie prosto po pracy spakowałam torbę i wyruszyliśmy do Lwowa. 


Najpierw podstawowe lwowskie informacje, czyli waluta, ceny, noclegi, transport...


Ceny we Lwowie


Nie da się opisywać wycieczki do Lwowa nie wspominając o jednej z najważniejszych rzeczy, która znacznie uprzyjemnia podróż na Ukrainę, o wydatkach. Są osoby, które nie muszą się o nie martwić i oby im się tak wiodło do końca życia, jednak ja nie mogę ot tak sobie poszaleć i nie martwić się o koszty. Niestety dla Ukraińców, ale stety dla nas, Polaków, Lwów jest wyjątkowo tanim miejscem. Jedna hrywna to nasze 14 groszy. Jedliśmy pyszny, trzydaniowy obiad za 63 hrywny, a to... 9 zł. Jest tanio, zdecydowanie taniej niż w Polsce.

Gdzie spać we Lwowie?

Wybraliśmy się w sześć osób. Nocleg został zarezerwowany przez Booking.com, apartament na ulicy Kulisza. Bardzo przyjemny, czysty, miał wszystko, czego nam było potrzeba. Jedyny minus - mieścił się na drugim piętrze i ostatnie siedemdziesiąt schodów (tak, liczyliśmy!) było bardzo stromych, co może być dla niektórych problemem, więc warto mieć to na uwadze. Cena naszego noclegu to 175 hrywien za dobę na osobę, czyli... 25 zł. Jeśli nie macie jeszcze konta na Booking.com, to możecie zarejestrować się z mojego polecenia przez ten link booking.com/balbinaogryzek wtedy po pierwszej zrealizowanej rezerwacji podobno i ja, i Wy otrzymacie 50 zł na swoje konto. 

Jak dotrzeć do Lwowa?

Sposobów jest wiele. Jadąc samochodem trzeba wziąć pod uwagę możliwe kolejki na przejściu granicznym. Plus jest taki, że wiele hoteli oferuje strzeżone parkingi. Można wybrać się również pociągiem lub autobusem (stała cena biletu z Rzeszowa do Lwowa na stronie Polskiego Busa to 60 zł). My mieliśmy to szczęście, że jechaliśmy z osobą doświadczoną, która już nie raz odwiedziła Lwów. W innym przypadku raczej nie odważyłabym się na taki sposób podróżowania, zwłaszcza, że był to mój pierwszy raz w tym mieście. A wyglądało to tak... Dojechaliśmy pociągiem do Przemyśla. Z Przemyśla autobusem do Medyki (2 zł). Przez przejście graniczne pieszo. Zero kolejek i kontrola trwała bardzo krótko. Z Szegini marszrutką (małym autobusem) do Lwowa (34 hrywny za osobę, czyli ok 5 zł). Wszystko odbyło się bardzo sprawnie i nie da się ukryć, że tanio. Autobusy kursują często, jednak trzeba uważać na prywatne osoby, które oferują przejazdy. Słyszeliśmy i naczytaliśmy się sporo, że lubią oszukiwać. 

Gdzie dobrze zjeść we Lwowie?
Restauracje, kawiarnie, puby   

Wszędzie, absolutnie wszędzie. Stołowaliśmy się w takich restauracjach, w których w Polsce musiałabym się chwilę zastanowić, co zamówić, żeby nie zbankrutować. Opowiem Wam o najciekawszych miejscach.

Muzeum Słoniny Salo - Svobody prosp. 6/8, Lwów


Dzięki naszej przewodniczce odwiedziliśmy ciekawą restaurację o nazwie Caлo, co znaczy słonina. Nie miałam pojęcia, że jest ona tak mocno rozsławiona na Ukrainie. Mogliśmy nawet kupić słoninę w czekoladzie! Ze słoniny wykonane zostały rzeźby, między innymi właśnie penisa, co widać na załączonym obrazku. Przygotowałam też kolaż z obrazów znajdujących się w tej restauracji, moim zdaniem trochę creepy. Nie jestem wielkim miłośnikiem mięsa, ale wegetarianinem nie jestem również, jednak ten obraz z mężczyzną zażynającym świnię... yy nołp. W pierwszym pomieszczeniu tuż po wejściu przedstawiona została historia słoniny, a nawet można zobaczyć wielkie bijące słoninowe serce! Nie da się ukryć, że mają słoninowego bzika. Pierwsze, nieco niekorzystne moim zdaniem wrażenie zostało szybko zatarte, bo jedzenie było pyszne. Zjadłam barszcz ukraiński, który ma niewiele wspólnego z barszczem ukraińskim gotowanym w moim domu (babciu, robimy to źle!) i nawet skosztowałam pierwszy raz w życiu słoniny! Oprócz tego dostałam przepyszne pierogi (moje pierwsze danie notglutenfree od roku!) i piwo. Co do piwa...


jedzenie lwów restauracje
Muzeum Słoniny
jedzenie lwów restauracje
Muzeum Słoniny
lwów ciekawe miejsca
Muzeum Słoniny
gdzie zjeść we lwowie
Muzeum Słoniny
Muzeum Słoniny

Teatr Piwa, Pravda - Rynek 32


Nie jestem wielki miłośnikiem piwa. Gdy ktoś mnie pyta, jakie mi podać, jest mi zawsze bardzo wszystko jedno, bo te nasze piwa ze sklepu smakują mi w większości tak samo. Dlatego, gdy przez przypadek trafiliśmy do Teatru Piwa, nie czułam ekscytacji. Ok, pomyślałam, wieczór jest, mężczyźni chcą się napić piwa, to idźmy tutaj, miejsce jak każde inne. Otóż nie. 

Teatr Piwa to spory, 3-piętrowy budek w centrum Lwowa, przy Rynku. Na parterze można zrobić zakupy - podobno są tam piwa kraftowe, które wygrywały jakieś nagrody, jednak jestem laikem w tej kwestii. My wspięliśmy się na trzecie piętro i powiem Wam szczerze, atmosfera była wspaniała. Był tłum ludzi, ale nie taki tłum, że nie ma czym oddychać i jak najszybciej chce się opuścić to pomieszczenie. Odwrotnie! Miałam wrażenie, że wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, jak na jakimś dobrym koncercie, a jeśli już o koncercie mowa... Mieliśmy okazję posłuchać muzyki na żywo! (Saksofon  ) Ciężko mi oddać atmosferę w tych kilku zdaniach, ale uwierzcie mi, że było wyjątkowo. Orkiestra grała wszystko!, sporo jazzu, klasyki, a nawet aktualne przeboje z radia! Siedzieliśmy zasłuchani, każdy tupał nóżką lub wystukiwał rytm palcem na stole. Na naszym piętrze nie było widać orkiestry, na szczęście mogliśmy oglądać występ na rzutniku. W pewnym momencie część ludzi z innego piętra zaczęła tańczyć, śpiewać lub wystukiwać rytm uderzając butelkami o stoliki. Żałuję, że tego nie nagrałam, ale nie miałam wtedy do tego głowy. Na youtubie znalazłam nagranie i tak mniej więcej to wyglądało ->bit.ly/teatrpiwa

No i najważniejsze - piwo było pyszne! Mówię to ja, największy laik na tym świecie, ale po prostu mi smakowało! Spędziliśmy tam naprawdę sporo czasu, a wcale tego nie planowaliśmy. No i jeszcze jedna rzecz. Na niektórych piwach mogliśmy przeczytać poruszający tekst: "Rosyjscy terroryści oblegali wierzę lotniczą w Doniecku przez 242 dni. Ukraińscy żołnierze, którzy heroicznie ją bronili, zostali nazwani 'cyborgami'. Oblężenie i bitwa pod Donieckiem stały się symbolem moralnej odwagi Ukraińców w zatrzymaniu rosyjskiego terroryzmu w Europie. Rosja zaatakowała Ukrainę i zaanektowała Krym w 2014 roku łamiąc powojenny pokojowy porządek na kontynencie."

Jeśli znów pojadę do Lwowa (a mam nadzieję, że stanie się to jak najszybciej!) Teatr Piwa jest jednym z kilku miejsc, do których koniecznie muszę wrócić!

lwów ciekawe miejsca
Teatr Piwa
lwów ciekawe miejsca
Teatr Piwa
lwów ciekawe miejsca
Teatr Piwa
lwów ciekawe miejsca
Teatr Piwa
gdzie zjeść we lwowie
Teatr Piwa
lwów pravda
Teatr Piwa


Na zdjęciu poniżej jest moje najulubieńsze piwo, jakie piłam we Lwowie. Cena śmiesznie niska, ale ciężko go było zdobyć. Jeśli kiedyś na nie traficie, warto skosztować. Mąż skusił się na gofry, ale nie takie zwykłe, a bąbelkowe! Wyglądają uroczo, no nie? Podobno w smaku też całkiem, całkiem. Nie jadłam, bo byłam pełna po milionowej kawie tego dnia. Ciągle słyszeliśmy, że Lwów słynie z wódki, kawy i czekolady. Jako że to pierwsze w ogóle mnie nie interesuje, intensywnie degustowałam kolejne dwie pozycje. Nie zliczę ile wypiłam kaw, żadnej nie żałuję, każda była pyszna! 


jedzenie we lwowie

Manufaktura kawy - Rynek 10, Lwów

Manufakturę kawy odwiedziłam tylko w przelocie, żeby kupić kilka kaw do domu, ale na pewno nadrobię to następnym razem. W środku wyglądała wspaniale! Wystrój jest wyjątkowy! Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęć, ale nie można o niej nie wspomnieć. Jeśli będziecie we Lwowie i kochacie kawę, to musicie do niej wstąpić. Tak i już.

Atlas, Rynek 45, Lwów

Do restauracji Atlas wybraliśmy się na śniadanie i kawę. Każdy był bardzo zadowolony ze swojego dania. Poza tym, obsługa była przemiła, kelner pomógł nam odnaleźć się na mapie. Siedzieliśmy na zewnątrz, ale zaglądnęliśmy do środka (czas na siku, nie ma zmiłuj!) i jest tam przepięknie! Wejścia do ubikacji pilnuje figurka babci klozetowej! :D

Grill za Arsenałem, okolice ulicy Pidvalnej 5


Przechadzając się po mieście zauważyliśmy mnóstwo stolików w uroczym miejscu, tuż za Arsenałem (Muzeum Broni). Okazało się, że oferują dania z grilla, gdzie zjadłam przepysznego faszerowanego kurczaka. Serio, jeśli ktoś jest na diecie, nie powinien zwiedzać Lwowa. 


gdzie zjeść we lwowie
Manufaktura kawy  / Restauracja Atlas / Grill za Arsenałem

Pijana Wiśnia, Rynek 11, Lwów

Niestety (albo stety, mam słabą głowę) Pijaną Wiśnię ominęliśmy z daleka, bo kolejka nie zachęcała. Nazywana jest kultową, jednak nie jestem miłośnikiem nalewek, więc serduszko mi nie pękło, że nie skosztowaliśmy. Lecz może Ty jesteś, więc warto odstać swoje w kolejce po nalewkę. Mnóstwo osób zachwala. 

pijana wiśnia
Pijana Wiśnia

Bunderszaft, ulica Virmenska 16, Lwów

Do tej restauracji trafiliśmy przypadkiem, był wieczór, chcieliśmy gdzieś usiąść na chwilę, padło na nią. Ma bardzo ciekawy wystrój, miałam wrażenie, że znaleźliśmy się w karczmie za czasów świetności Cesarstwa Austriackiego. Knajpa posiada ciekawą historię, o której można poczytać w menu (po polsku!). Dostałam pyszną kawę, znajomy był zadowolony z pierogów z dziczyzną. Ale coś mi w niej brakowało, kelner choć bardzo miły, długo nie przynosił zamówienia, od czasu do czasu zalatywało smrodkiem i tak ogólnie bez szału. Bardziej chciałabym ją pochwalić, bo taki wystrój ciekawy, niż faktycznie byłoby za co. 

lwów ciekawe miejsca
Bunderszaft
lwów ciekawe miejsca
Bunderszaft
Manufaktura czekolady, Serbska vul 3, Lwów

Nie mogłam zdecydować, czy manufakturę zaliczyć do zwiedzania czy jedzenia, padło na jedzenie, bo proszę Was!, ta czekolada to marzenie! Piętrowy budynek, w którym możemy podglądnąć wykonanie czekolady przez szybę, napatrzeć się na setki kolorowych pralinek i kupić czekoladę na wagę. Na samej górze mieści się urocza kawiarnia, gdzie możemy napić się gorącej czekolady lub kawy (na którą to nie miałam już miejsca w brzuniu i mocno żałuję!). Kupiłam tam ok. 250 gramów mlecznej czekolady, którą zjadłam jeszcze przed powrotem do domu. Omnomnom!

co zobaczyć we lwowie
Manufaktura czekolady
co zobaczyć we lwowie
Manufaktura czekolady
co zobaczyć we lwowie
Manufaktura czekolady
co zobaczyć we lwowie
Manufaktura czekolady
co zobaczyć we lwowie
Manufaktura czekolady
co zobaczyć we lwowie
Manufaktura czekolady
lwów manufaktura czekolady
Manufaktura czekolady
Tarta cafe by Mrs. Greenwich - Pekarska vul 24, Lwów

Tutaj zaglądnęliśmy po kilku godzinach zwiedzania cmentarza Łyczakowskiego, zmęczeni, głodni i przemoknięci (zaskoczył nas deszcz). Zamówiliśmy dwie pizze, były bardzo smaczne, plus dołożyłam sobie do tego pyszny sernik i co... no oczywiście kawę. To ich strona na Fb, można podglądnąć jak wyglądają dania. -> bit.ly/tartacafe

gdzie zjeść we lwowie
Tarta cafe by Mrs. Greenwich
Podsumowując, razem z mężem przez 4 dni (3 noce) wydaliśmy 900 zł, wliczając w to noclegi, dojazd w obie strony, przewodnika, obżeranie się w knajpach, bilety wstępu, sporo kawy i czekolady w ramach pamiątek dla domowników. Może to nieco małostkowe z mojej strony, ale czułam się wspaniale w końcu być turystą pełną gębą i ze stówą w kieszeni czuć się jak król. Z reguły jest odwrotnie (właśnie niedawno wróciłam z Wiednia i musiałam liczyć się z każdą złotówką, a stówę w kieszeni z łatwością mogłabym przepuścić na jeden obiad w średniej restauracji). Nawet jeśli nie jesteście maniakami zwiedzania, Lwów warto odwiedzić dla ich kawy, czekolady, piwa i wspaniałych restauracji!

Jeśli macie jakieś pytania, walcie w komentarzach. Jeśli dobrze znacie Lwów albo odkryliście jakieś fajne miejsca, też piszcie, proszę! Mocno wierzę, że w przyszłym roku tam wrócę! :)

Jutro opublikuję drugą część wpisu, o tym co zwiedziliśmy i co warto zobaczyć. Nie chciałam serwować Wam tasiemca. I tak wyszło... długo. 

16 komentarzy:

  1. Dziękuję za tak cudowną relację. Aż zapragnęłam tam pojechać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak mi miło czytać takie słowa, dziękuję!! :)

      Usuń
  2. JustynaAnna21:33

    ooo mój kochany Lwów :) jak tylko mam okazję to jeżdżę. Następnym razem wstąp koniecznie do "Strudlowej Chaty" to zaraz koło "Wiśni" i jej też nie odpuszczaj, również mam słabą głowę a ta wiśnia akurat jej nie szkodzi. Kieliszek tej nalewki tylko lekko poprawia humor, jest dosyć słaba, a jaka pyszna mniam:) warto odstać swoje w kolejce. W "Domu Legend" też jest pyszna kawa i można pofruwać trabantem ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fruwaliśmy trabantem :D Ale na kolejną kawę już nie miałam miejsca. Mam nadzieję, że następnym razem nadrobię. Chyba będę musiała przygotować sobie listę miejsc do nadrobienia i przydałby się drugi żołądek :D

      Usuń
  3. Wybieram się do Lwowa i powoli zaczynam zaznaczać miejsca, które chcę odwiedzić :) Twój wyczerpujący temat wpis mi wiele podpowiedział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to miasto <3 i ja pierniczę, ale wtopa, byłam tam tyle razy a w manufakturze czekolady ANI RAZU!!!! Idę się pociąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chce jechać do Lwowa (może nawet w przyszłym tygodniu...?) i zastanawia mnie tylko czy jest tam bezpiecznibezpiecznie? Chcę jechać sama mam 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, o tym też powinnam napisać, a zapomniałam! Mnóstwo osób mnie przestrzegało (choć nikt z nich e Lwowie nie był;)) i jak słyszeli, że jadę do Lwowa, to robili przerażoną minę, aż się trochę nakręciłam sama, na szczęście jechaliśmy w grupie, to się uspokajałam. Ale absolutnie nie da się odczuć żadnego niebezpieczeństwa! Zwyczajne miasto, takie same jak nasz Kraków, takie miałam odczucia i nawet się zastanawiam, czy w przyszłym roku nie pojechać sama (bo mój mąż nie lubi intensywnego zwiedzania, a ja jeszcze tyle chcę zobaczyć!). Wiadomo, że nocą może być różnie, jak to wszędzie. Ale w dzień/wieczorem - normalnie.

      Usuń
  6. Nigdy nie myślałam o wybraniu się do Lwowa i jego zwiedzaniu ale cholernie zachęciłaś mnie swoim wpisem a głównie to zachęciły mnie ceny! Naprawdę tanio można spędzić na przykład weekend :) super! :) czekam na drugą część wpisu oraz obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na insta pisałam, że wpadnę na wpis, więc wpadam!
    Niektóre z miejsc odwiedziłam, niektóre dopisuje do swojej listy :) We Lwowie fascynujące jest to, że wszystko ma swój klimat. Nawet najwyzklejszy pub czyms człowieka zauroczy. Pyszną kawę piłam w (chyba) Lwowskiej kopalni kawy, na rynku, zaraz na rogu. Kawa lwowska z likierem i cytryną! Jest to tak naprawdę kawa po turecku z tygielka, parzona na piasku. Rewelka. Ponoć równie dobra jest w Ormiańskiej, ale niestety była zamknięta. Ja tam i tak zakochałam się w pubach, gdzie każdy jest inny, wystylizowany! Lampa Lukasiewicza i szoty w próbówkach, Kryjówka (właściciela nie utożsamiają się z UPA, tak samo jak kelnerzy, dopytaliśmy), Dom Legend, u masona (tyłek po tej wizycie może trochę boleć, jak dostanie się prawdziwym pejczykiem)... bajka :D
    Czekam na post o zwiedzaniu, bo to tygryski lubią najbardziej i tam też dorzucę swoje 3 grosze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, zapomniałam! To we Lwowie pokochalam ciemne piwa. Pierwszy raz tak mi zasmakowały. Najlepsze piłam w Kryjówce :P Choć w kolejnym roku smakowalo mi już trochę mniej. Super jest też Biały Lew [???], średnio pamiętam nazwę, ale to było pszeniczne piwo. No i wyjazdy na Ukrainę wychodzą mega tanio. Moje wyjazdy zawsze wypadały w urodziny, a że mamy je z kolegą w 3dniowym odstępie to robiliśmy imprezkę na miejscu. Pamiętam, że jak byliśmy w Mukaczewie (gprzy granicy z Węgrami już), to na głowę w dwie osoby daliśmy po niecałe 200 zł i każdy z 15 osób dostała piwo, poszły na stół 3 wódki, przystawki, 7 pizz i cole :D

      Usuń
  8. Miało być o Lwowie a tu głównie o jedzeniu :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ mi narobiłaś smaka na Lwów! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma to jak Twoje fotorelacje ! Te zdjęcia powalają na łopatki <3
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam we Lwowie 7 lat temu, ale bardzo chciałabym jeszcze tam wrocic! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.

Copyright © 2016 Balbina Ogryzek , Blogger